DEBEL

Na podstawie 15 rozdziału książki Allena Foxa „Myśleć aby zwyciężyć – strategiczny wymiar tenisa.

Aby grać mądrze w debla, musisz zrozumieć podstawową różnicę miedzy singlem a deblem. Większość strategii deblowej jest naturalną konsekwencją faktu, że każdy z partnerów deblowych jest odpowiedzialny za znacznie mniejszą przestrzeń kortu niż przy grze w singla. W singlu jeden zawodnik musi pokryć całą szerokość kortu, czyli dwadzieścia siedem stóp. W deblu mamy dodatkowego zawodnika a kort jest poszerzony o zaledwie dziewięć stóp, co daje każdemu zawodnikowi obszar osiemnastu stóp do pokrycia. Podstawowym wnioskiem z tej kalkulacji jest to, że atakowanie siatki staje się w deblu o wiele bardziej owocne niż w singlu.

Atrakcyjną cechą gry wolejowej jest to, że piłkę można o wiele łatwiej skończyć niż z głębi. Cała ta atrakcyjność jest jednak równoważona ryzykiem nadziania się na skutecznego passing shota. Jeśli, na przykład, kort singlowy miałby 18 stóp szerokości to byłbyś o wiele bardziej chętny do ataków na sieć, ponieważ trudniej byłoby twojemu przeciwnikowi cię minąć. Zmniejszone ryzyko bycia miniętym czyni więc chodzenie na siatkę zajęciem bardzo lukratywnym. (Oczywiście zakładając, że zawodnik ma w wystarczającym stopniu rozwiniętą umiejętność gry wolejowej. Jeśli czujesz się szczęśliwy, że wyszedłeś w jednym kawałku z wymiany przy siatce, to wszystkie przedstawiane tu sugestie muszą poczekać do momentu w którym nauczysz się grać woleja.)

Tak więc pierwszą podstawową zasadą w deblu jest to, że para przy siatce ma przewagę. Ta zasada ma wpływ na wszystkie aspekty strategii gry podwójnej. Zacznijmy od serwisu.

 Serwis daje większą przewagę w deblu niż w singlu, ponieważ pozwala drużynie serwującej na zajęcie pozycji na woleju szybciej od przeciwników. Daje to kontrolę nad siatką i znaczenie zwiększa prawdopodobieństwo wygrania punktu. Partner serwującego powinien stać mniej więcej w połowie odległości miedzy linią serwisową a siatką i po środku kara serwisowego pomiędzy linią dzielącą kara a linią singlową. Aby grać skuteczniejsze woleje należałoby stanąć z nosem na siatce i na środku kortu, ale takie postępowanie byłoby oczywiście samobójcze gdyż returnujący  miałby mnóstwo miejsca na minięcie lobem lub passing shotem po linii.

 Mając to na uwadze, partner serwującego powinien przystosować swoje ustawienie do charakterystyk returnującego. Jeśli odbierający nigdy nie gra lobów, przysuń się bliżej siatki. Jeśli returnujący nigdy nie gra po linii, przysuń się bliżej środka kortu redukując przestrzeń w którą będzie miał odwagę uderzyć. Niektórzy zawodnicy zawsze ustawiają się w tym samym miejscu, niezależnie od tego co robią returnujący – to błąd. Bądź świadom tego co potrafi twój przeciwnik i dostosuj się do tego co ci może zaoferować.

 Serwujący powinien bezwzględnie natychmiast po wykonaniu podania przyłączyć się do partnera przy siatce. To stawia drużynę w dominującej pozycji na korcie. Skuteczne deble zawsze dążą do takiego ustawienia kiedykolwiek to tylko możliwe. Próbowanie zdobywania punktów asami jest zwykle nisko procentową grą ponieważ wiele z tych serwisów nie czyni przeciwnikom wystarczających szkód.

 Idąc do siatki po serwisie, serwujący ma do pokrycia niewielką przestrzeń więc może zawczasu przewidzieć jaki rodzaj woleja go czeka. Podstawowym problemem jest dostanie się do siatki wystarczająco szybko aby nie trzeba było grać zbyt wielu niskich wolei lub wolei zza linii serwisowej.

 Gdy poruszamy się na dużej szybkości należy pamiętać aby skoncentrować wzrok na piłce i pozostać zrelaksowanym podczas grania woleja. Jeśli return jest wysoki i partner serwującego znajduje się na siatce, możesz ruszyć sprintem do przodu i uderzyć pierwszego woleja na przeciwnika najbliżej siatki. Jeśli natomiast return jest niski, serwujący musi grać z powrotem na przeciwnika który znajduje się dalej od siatki. Jeśli returnujący i jego partner poruszają się do przodu zagraj miękko i nisko – w nogi zawodnika stojącego głębiej.

Ponieważ twój serwis oferuje ci możliwość zajęcia pozycji przy siatce w pierwszej kolejności, drugą podstawową zasadą w deblu jest zagranie pierwszego serwisu w kort. Jest nawet ważniejsze w deblu niż w singlu. Jeśli serwujący zepsuje pierwszy serwis, returnujący ma doskonałą okazję na atak na drugi serwis i odebranie przeciwnikowi dominującej pozycji przy siatce. Returnujący może stanąć nieco bliżej i grać returny tak trudne, że serwujący nie odważy się na atak na siatkę. Returnujący może również wykorzystać korzystne ustawienie na korcie i dostać się do siatki jeszcze przed serwującym.

 Nawet jeśli uderzysz pierwszy serwis z mniejszą prędkością niż zwykle aby uzyskać większy procent trafionego, wciąż opłaca ci się umieszczać pierwszy serwis w korcie. Ponieważ returnujący nie będzie pewny jak mocno będzie zagrany serwis, będzie zmuszony ustawić się nieco dalej za linią główną i będzie nastawiony bardziej defensywnie. Jest przygotowany do reagowania a nie do atakowania. To sprawia, że istnieje mniejsze prawdopodobieństwo zagrania przez niego ofensywnego returnu lub zaatakowania na siatkę po serwisie i rzucenia serwującemu wyzwania typu „ kto pierwszy przy siatce”.

 Gdzie powinieneś serwować w deblu? Z geometrycznego punktu widzenia najlepszy w deblu jest serwis w środek. Z tej pozycji trudno jest returnującemu zagrać po linii mijając zawodnika przy siatce. Zmniejsza to również kąty dla returnu, który miałby minąć zawodnika biegnącego do siatki po serwisie. W końcu, ten rodzaj serwisu pozwala partnerowi serwującego na łatwiejsze „poachowanie” – to jest, przechwycenie piłki lecącej przez środek kortu – ponieważ jest mniejsze zagrożenie returnem po linii.

 Serwis na zewnątrz jest również przydatny w wielu sytuacjach. Jeśli zawodnik returnujący ma słabszą stronę, serwis na zewnątrz może być niezbędny do wykorzystania tej słabości. Jeśli returnujący rzadko gra return po linii to serwis na zewnątrz może ustawić dobre wejście dla partnera serwującego (zawodnik znajdujący się przy siatce przechwytuje piłkę lecącą po krosie), ponieważ piłka będzie musiała przebyć dłuższą drogę a returnujący jest przez moment w mało dogodnej pozycji na korcie. Również bez wejścia partnera przy siatce serwis na zewnątrz może być dobrą taktyką ponieważ returnujący jest wyrzucony z kortu a serwujący ma dużo miejsca w które może zagrać bezpieczny wolej.

 Serwis na zewnątrz na stronę forehandową przeciwnika jest jednak o wiele bardziej ryzykowny. Dzieje się tak dlatego, że forehand może być uderzony z większą siłą w pozycji braku równowagi i o wiele łatwiej jest nim zaskoczyć przeciwnika passing shotem po linii lub ostrym, krótkim krosem. Serwis na zewnątrz na stronę backhandową jest o wiele skuteczniejszy ponieważ jednoręczny returnujący będzie miał problemy z wygenerowaniem wystarczająco dużej siły uderzenia a oburęcznemu będzie brakowało zasięgu aby dotrzeć wystarczająco szybko do piłki.

 Jedną z najbardziej efektywnych strategii deblowych jest poaching (przechwycenie przez partnera serwującego piłki lecącej z returnu po krosie). Poaching jest wartościowy z dwóch powodów. Po pierwsze, daje szybkie i łatwe wygrywanie punktów a po drugie niszczy przeciwników psychicznie. Returnujący który obawia się woleisty, przechwytującego jego zagrania i piszącego piłkami tatuaże na ciele kolegi znajdującego się na siatce jest zawodnikiem który prawdopodobnie zepsuje wiele returnów. Nie jest łatwo oglądać jednym okiem szybko lecący serwis a drugim kontrolować zagrożenie ze strony woleisty. Nawet jeśli twoi przeciwnicy od czasu do czasu miną cię po prostej to poaching wciąż jest opłacalnym posunięciem. Otrzymasz szybki zwrot kosztów w postaci nieudanych returnów i zdezorientowanych przeciwników.

 Prawdę powiedziawszy, nie ma chyba nic bardziej kojącego dla drużyny returnującej niż świadomość, że partner serwującego nie będzie wchodził na return. Odbierający wie wtedy za każdym razem gdzie ma zagrać. Zamiast tego dostarcz mu zmartwień. Rusz się trochę. Zmuś go do dokonywania decyzji w ułamkach sekund czy ma zagrać po krosie czy może próbować minięcia po linii. Wtedy nigdy nie znajdzie swojego ulubionego rytmu.

 Dwoma kluczowymi kwestiami w poachingu są: (1) timing oraz (2) sposób wykonania samego ruchu. Droga twojego poacha powinna zawsze przebiegać po skosie – jednocześnie wzdłuż siatki i do przodu. W idealnym świecie, chciałbyś znaleźć się bardzo blisko siatki, tak abyś mógł zagrać silnego woleja który zmusi twojego przeciwnika do wchłonięcia piłki. Wielu zawodników popełnia błąd poruszając się jedynie równolegle do siatki. To działa w przypadku wysokich wolei (mimo, że nadal nie jest polecane) , ale prowadzi do dużego problemu w przypadku niskich piłek. Ponieważ, będziesz w niekorzystnej pozycji na korcie po twoim wejściu, nie możesz pozwolić przeciwnikom na przebicie piłki na drugą stronę. Musisz całą swoją energię włożyć w agresję a wszelkie pół środki są w tej sytuacji gorzej niż bezużyteczne. Tak więc poruszaj się szybko i pchaj się do przodu dla natychmiastowej zdobyczy.

 Timing poacha jest zagadnieniem krytycznym. Musisz wybrać właściwą chwilę, tak aby odbierający nie mógł widzieć, że się poruszasz. Musisz wcześniej zdecydować o tym czy zamierzasz przechwycić return po serwisie partnera.  Następnie zaczekaj do ostatniej możliwej sekundy. Zaraz po tym jak serwis odbija się od kara serwisowego, returnujący musi zdjąć z ciebie wzrok i skoncentrować się na piłce. W tym ułamku sekundy, zakładając że nie został obdarzony niczym więcej niż tradycyjnym przydziałem dwojga oczu, nie może on cię widzieć. Wykonaj więc to wejście tak szybko jak tylko potrafisz.

 Jeśli będziesz zbyt często mijany po linii poczekaj parę milisekund dłużej. Jeśli wchodzisz i nie możesz sięgnąć returnu po krosie, rozpocznij wejście parę milisekund wcześniej. Musisz w rezultacie odkryć timing który równoważy ryzyko minięcia po prostej i ryzyko nie sięgnięcia głębokiego krosa. W każdym bądź razie, jeśli nie jesteś beznadziejnym woleistą, nie poruszasz się tak jakbyś miał na nogach trampki z ołowiu, lub twoi rywale nie returnują jak Don Budge i Rod Laver, nie ustawaj w poachowaniu i nie pozwól by przeciwnicy poczuli się komfortowo. Od tej reguły istnieje mały wyjątek. Jeśli twoi przeciwnicy stoją przy returnie we dwóch z tyłu i nie masz już dogodnego celu po drugiej stronie siatki, musisz poachować znacznie rzadziej.

 Jak często powinieneś planować wejście? Pary na wysokim poziomie planują przechwycić co najmniej jeden return poprzez wejście w każdym gemie serwisowym. Gdy partner wchodzi, jest to ogromną pomocą dla serwującego. Czasem słyszę stwierdzenia zawodników deblowych po przegranych meczach w rodzaju: „Mój  partner przegrał trzy swoje gemy serwisowe, podczas gdy ja nie przegrałem ani jednego!” Wydaje im się, że słabe serwowanie partnera jest główną przyczyną porażki. Nie zdają sobie prawdopodobnie sprawy z faktu, że ich brak ruchliwości na siatce złożył na barkach serwującego partnera zbyt dużą odpowiedzialność.

 Gdy zawodnik na siatce jest zadowolony z roli ochraniarza korytarza, serwujący jest zmuszony do krycia zbyt dużej przestrzeni przeciwko przeciwnikom którzy prawdopodobnie będą returnować całkiem nieźle, gdyż nie obawiają się żadnych nagłych ruchów na siatce po drugiej stronie. To jest właśnie główna przyczyna dla której partner na siatce powinien stanowić zagrożenie dla przeciwników i wprowadzać zamieszanie. Musisz stale wyczekiwać okazji na włączenie się do gry. Nawet jeśli nie planowałeś wejścia przed akcją, to wysoki lub wolny return przechodzący przez środek kortu powinien paść ofiarą zawodnika na siatce. Twoja postawa na woleju powinna być agresywna, z nastawieniem na sięgnięcie wszystkiego co może nawet być na granicy twojego zasięgu. Defensywne myśli typu „Ach, mam nadzieje, że nie zagra tego returnu w mój korytarz” prowadzą do paraliżu. Zawodnik na siatce w takich okolicznościach będzie przenosił ciężar ciała na pięty i nawet krycie korytarza będzie dla niego trudnym zadaniem. W sytuacji gdy nie jesteś wybitnym woleistą, przekonuj samego siebie myślami typu: „Dajcie mi tylko piłkę w moim zasięgu. Mam ochotę wbić ją w ziemię każdym wolejem jaki tylko będzie mi dane zagrać”. To przeniesie ciężar twojego ciała do przodu i wprowadzi twój umysł w stan odpowiedni do okoliczności. Bądź onieśmielający, bądź dzikim zwierzęciem. Niech im ręka zadrży ze strachu na returnie.

 Z chwilą gdy dopracowałeś arkany wchodzenia, używanie tej broni staję się grą w kotka i myszkę z przeciwnikami. Twoim celem jest poachowanie w momencie gdy returnujący myśli, że nie masz takiego zamiaru albo gdy presja jest zbyt duża by twój przeciwnik ośmielił się uderzyć po linii. Ciekawym przykładem jest sytuacja w której zostałeś minięty po linii. Twój przeciwnik oczekuje, że teraz będziesz już grzeczny i wrośniesz w ziemię. Natychmiastowe wejście przy następnej okazji ukróci zbytnią pewność siebie po drugiej stronie.

 Powinieneś częściej myśleć o wchodzeniu podczas ważnych gemów, na przykład w sytuacji gdy przełamaliście serwis przeciwnika i twój partner serwuje na set. Są to momenty gdy przeciwnicy są bardziej zdeterminowani niż zwykle i twojemu partnerowi przydałaby się niewielka pomoc. Parę bezlitosnych wejść może całkowicie rozbić grę po drugiej stronie. Innym ciekawym momentem na poachowanie jest sytuacja w której przeciwnik ma break pointa. Rzadko kiedy będzie on miał odwagę ryzykować winnera po linii.

 Poaching (wchodzenie) może być również skutecznym sposobem wybicia z uderzenia przeciwnika który returnuje wyjątkowo dobrze. Jeśli returny są grane z dużą szybkością i dokładnością, naturalną tendencją partnera serwującego jest zakorzenienie się w miejscu. To pozwala przeciwnikowi pozostać w swoim wymarzonym rytmie przez całe popołudnie i robi mięso armatnie z twojego partnera. Mimo, że będziesz miał po meczu ukojenie w postaci możliwości lamentowania nad niemożnością twojego partnera do utrzymania serwisu, to lepiej wyjdziesz na tym interesie jeśli przechwycisz parę okazji i spróbujesz zmienić tą sytuację. Parę niespodziewanych wejść zmusi twojego przeciwnika do myślenia i może nieco zaburzyć jego timing.

 Gdy returnujecie, musicie najpierw zdecydować czy atakujecie czy się bronicie. Jeśli wybierzecie atak, to partner który nie odbiera serwisu powinien być usytuowany zaraz przed linią serwisową. Pamiętaj jednak, że ustawienie jeden z przodu i jeden z tyłu jest niekorzystne w przypadku gdy przeciwnicy we dwójkę znajdują się na siatce. Jedynym usprawiedliwieniem takiego ustawienia jest dążenie returnującego zawodnika do ataku na siatkę po returnie lub partnera returnującego do przechwycenia pierwszego woleja serwującego przeciwnika – jeśli return jest wystarczająco dobry.

 Wiele returnujących teamów pozostaje jednak mimo wszystko w ustawieniu jeden z przodu, drugi z tyłu przez cały punkt. To pozwala serwującym na cieszenie się bardzo komfortową sytuacją. Gdy tylko znajdą się we dwójkę na siatce to mogą zagrać wszystkie trudne woleje na tego z was który stoi z tyłu. Gdy jednak tylko dostaną łatwą piłkę to mogą ją wbić w brzuch gościa stojącego na siatce, nie stanowiącego dla gry większej wartości poza byciem wygodnym celem. Może on równie dobrze wymalować sobie tarczę strzelniczą na klacie. Z niewielkiej odległości, szybki wolej lub smecz w ciało zwykle kończy punkt w ekspresowym tempie.

 Jeśli returnujący wybiorą obronę, najlepszą pozycją jest dwóch zawodników z tyłu. Takie ustawienie odbiera jakikolwiek cel do strzałów dla serwujących. Będą się musieli przebić przez dwóch okopanych obrońców. Jeśli bronisz się w tej pozycji i nie masz zielonego pojęcia gdzie uderzyć, wal przez środek przez najniższą siatkę. Jest to mało ryzykowne zagranie, które nie daje woleistom żadnych kątów z których mogliby zagrać wygrywającego woleja. Dodatkową korzyścią z tego zagrania jest przyciągnięcie obu woleistów do środka kortu i otwarcie wolnych przestrzeni w korytarzach, w które możesz celować swoim następnym uderzeniem z głębi.

 W obronie, nie powinieneś zapominać o lobie. Graj je tak wysoko jak to tylko możliwe lub, jeśli woleiści znajdują się blisko siatki po odebraniu kilku uderzeń z głębi, możesz zagrać ofensywnego loba o niskiej trajektorii lotu i dużej szybkości. Jeśli takie ofensywne zagranie przeleci ponad głowami atakujących, obrońcy powinni natychmiast zaatakować siatkę. Teraz to wy macie przewagę w punkcie a przeciwnicy muszą się bronić.

 Inną taktyką którą para returnująca może zastosować jest zagranie paru silnych returnów po linii wprost na zawodnika na siatce lub w celu jego minięcia. Nie możesz sobie jednak pozwolić na zepsucie tego zagrania. Ono musi wejść w kort aby wywarło pożądany efekt. Zrób to na początku meczu a natychmiast dasz znać, że zamierzasz i jesteś w stanie returnować po prostej, że nie masz większego respektu przed zawodnikiem na siatce, i że jeśli ktokolwiek zastanawia się nad wchodzeniem to niech lepiej ma się na baczności. Takie postępowanie wypłaci ci odsetki w późniejszych fazach meczu, czyniąc twoich przeciwników mniej chętnymi do wchodzenia podczas ważnych punktów.

 Nie zapominaj o tym rodzaju returnu również w późniejszych fazach meczu. Mocny, pewny i niski return prosto w woleistę jest trudny do odbioru. Osoba na siatce jest stateczna i zimna.  Łatwiej jest serwującemu zagrać dobrego woleja ponieważ jest on w ruchu do przodu gotowy do stawienia czoła agresywnemu returnowi. Dlatego zaskakujące uderzenie po linii może dać łatwy punkt lub, w najgorszym wypadku zachęcić partnera serwującego do zapuszczenia korzeni.

 Inną ważną zasadą w deblu jest unikanie sytuacji w której dajemy się złapać na ziemi niczyjej, pomiędzy linią serwisową a główną. Gdy tylko serwujesz i returnujesz, ruszaj naprzód zdecydowanie i szybko gdy twoim celem jest gra na siatce. Jeśli zostaniesz złapany między linią serwisową a główną jesteś wystawiony na ciosy, podobnie jak wtedy gdy jesteś na siatce. Jednak na ziemi niczyjej twoja bezbronność nie jest równoważona możliwością atakowania przeciwników. Możesz dostać baty i na dodatek nie możesz zrobić krzywdy rywalom – najgorsza z możliwych sytuacji.

 Więc jeśli zdecydujesz się grać serve & volley lub podążać do siatki za returnem, upewnij się, że poruszasz się wystarczająco szybko by dotrzeć poza linię serwisową. Ważne jest byś powziął świadome postanowienie szybkiego przedostania się w karo serwisowe jeszcze przed punktem. Wszelkie półśrodki lub techniki „uderzę i zobaczę co będzie dalej” sprawią, że zostaniesz złapany zbyt głęboko w korcie.

 Wszystko pięknie, ale gdzie powinno się grać woleje w deblu gdy to my serwujemy? Najczęściej warto jest grać pierwszego woleja przez środek kortu i tak głęboko jak to tylko możliwe. Zagranie kątowe z pierwszego woleja jest zwykle trudne gdyż nie jest się wystarczająco blisko siatki by mieć szerokie kąty otwarte. Jeśli jednak mimo wszystko spróbujesz zagrać kątowo, jest mało prawdopodobne byś był na tyle skuteczny by sprawić przeciwnikom wielką trudność. Jednocześnie jest spora szansa, że niechcący otworzysz przeciwnikom kort dając im szansę na zagranie drive’a wzdłuż linii. Jeśli obydwaj broniący są na linii głównej, również powinieneś kierować kolejne woleje przez środek i głęboko, chyba że masz w oczywisty sposób otwarty kort. Granie przez środek przesuwa obydwu broniących do środka kortu i otwiera kort w miejscach, które musieli oni opuścić. Jeśli returnujący  pozostawią jednego człowieka na siatce to pracuj nad akcją w sposób jaki sugerowałem wcześniej – graj wszystkie trudne woleje głęboko na rywala z tyłu a wszystkimi łatwymi karć woleistę. 

 Jeśli wszyscy czterej zawodnicy są akurat na siatce, para która dostanie się bliżej siatki wcześniej od drugiej, zwykle wygrywa punkt. Jeśli musisz zagrać niskiego woleja, zagraj go miękko i nisko, a następnie przemieść się szybko do przodu. Jeśli dostaniesz wysokiego woleja, wejdź agresywnie nogami starając się znaleźć „brzuchem na siatce.” Następnie zabij go pomiędzy lub bezpośrednio w przeciwników. Kluczem w tego rodzaju wymianach jest poruszanie się w PRZÓD. Niezależnie od tego gdzie znajdują się twoi przeciwnicy, gdy masz wysoką i wolną piłkę przemieść się do niej tak daleko do przodu i tak szybko jak tylko potrafisz. Wielu zawodników popełnia błąd stojąc w miejscu, przy wysokich wolejach i robiąc duże zamachy przed uderzeniem piłki. Jeśli masz choć chwilę czasu, zmuś swoje nogi do paru kroków w przód. Tylko gdy znajdujesz się blisko siatki możesz konsekwentnie kończyć wolejem.

 Gdy rywale stają twarzą w twarz na wolejach, fizyczne onieśmielenie może stać się istotnym czynnikiem. Było mi dane otrzymać graficzną lekcję grając przeciwko Chuck’owi Mc Kinley (indywidualnemu mistrzowi Wimbledonu z roku 1963) mecz deblowy w Tucson w 1964 roku. Udało mi się jakimś cudem pokonać go w półfinale singla wcześniej tego dnia, i Chuck był żądny krwi – mojej krwi. Chuck był zbudowany niczym mały czołg – niski, kwadratowy i posiadający niesłychanie silne nadgarstki. Potrafił miotać piłkami z każdej pozycji z przerażającą siłą (a gdy tylko poczuł zew krwi, lubił sprawdzać jak głęboko piłka tenisowa może spenetrować ludzką tkankę). Chuck odbierał serwis ze strony przewagi w deblu i jednym z jego ulubionych schematów było zagranie chipa po krosie i ruszenie za nim z siłą i szybkością rozwścieczonego byka. Jego przyspieszenie było tak niewiarygodne, że był w stanie znaleźć się w karze zanim jeszcze serwujący zdążył zagrać pierwszego woleja. I niech Bóg ma w opiece partnera serwującego, jeśli ten wolej był wysoko zagrany. Chuck lubował się w graniu takich wolei w pełnym biegu i w pełnym zamachu w środek ciała woleisty.

 Miałem to nieszczęście znaleźć się na siatce w momencie gdy Chuck zagrał wyjątkowo wrednego chipa z backhandu, returnując serwis mojego partnera i ruszył do siatki z szybkością afrykańskiego drapieżnika (z chwilą gdy piłka wylądowała w okolicy kostek mojego partnera, pojawiła się u mnie pilna potrzeba przeżegnania się, mimo, że jestem Żydem). Mój partner, widząc jak Chuck szarżuje na siatkę, stracił głowę i wrzucił loba – zbyt krótkiego loba. Ze wszystkich przerażających uderzeń w repertuarze Chucka, smecz był zdecydowanie najbardziej przerażający. Moje szanse uniknięcia zderzenia z piłką były porównywalne z szansami na zostanie kanclerzem Austrii. Całe tygodnie po tym wydarzeniu nosiłem na brzuchu niebiesko – czarny znaczek wielkości i kształtu piłki tenisowej, tak wyraźnie wyryty na moim ciele, że gdy dobrze mu się przypatrzyłem byłem pewien, że mogłem odczytać na nim słowo Wilson.

 Rezultat tego zdarzenia był prawdziwie dramatyczny dla mojej psychiki. Od tamtego momentu moje plany wygrania meczu w magiczny sposób przekształciły się w plany na zejście z kortu żywym. Byłem przestraszony, sparaliżowany i oczywiście całkowicie nieskuteczny. Nie sugeruję abyś przez cały mecz deblowy polował na swoich przeciwników. Nie jest to godne sportowca i prowadzi do nieprzyjemnych, pełnych wrogości meczów. Jednakże, trochę delikatnego onieśmielenia, legalnie i subtelnie użytego na przeciwnikach, może z pewnością odgrywać ważną rolę. Jeśli dostaniesz wysokiego woleja lub smecza w sytuacji gdy obydwaj przeciwnicy są na siatce, możesz dodać nieco więcej mocy grając pomiędzy nich lub w pobliżu ich stóp. Da ci to pewność, że piłka nie wróci, a dodatkowo siła w uderzeniu robi spore wrażenie na podświadomości przeciwników. Rywale mogą następnym razem nieco się usztywnić zdając sobie sprawę, że niewielka pomyłka z twojej strony może posłać piłkę tam gdzie będzie naprawdę bolało. Po prostu będą znacznie mniej chętni do utrzymania pozycji i instynktownego odgrywania twoich wolei.

 Chuck Mc Kinley był, tak na marginesie, wspaniałym sportowcem, a jego metoda onieśmielenia nie była tak bezpośrednia i osobista jak podczas naszego meczu. Był on bardzo prostolinijnym i serdecznym zawodnikiem, który poruszał się szybko i mocno uderzał. Nawet jeśli nie celował bezpośrednio w ciebie, to piłki latały z naprawdę dużą prędkością, a wypadki się zdarzają. Każdy kto grał przeciwko niemu musiał wziąć to pod uwagę.

 Jeśli podstawowym celem mądrego debla jest zdobycie siatki, dlaczego tak wiele par na amatorskim poziomie gra w ustawieniu obydwu par mających jednego zawodnika na siatce a drugiego z tyłu? Mimo, że wydaje się to przeczyć moim wcześniejszym argumentom, w pewnych wypadkach taka formacja ma nieco uroku. Kluczem takiego ustawienia jest fakt, że woleista może zagrać wszystko w swoim zasięgu a zawodnik z głębi może pokryć całą resztę. Rozegranie zwykle rozwija się w ten sposób, że zawodnicy z głębi grają wymianę a ich partnerzy na siatce się temu przyglądają. Cała akcja często kończy się wtedy gdy niedokładne zagranie z głębi dostaje się w zasięg woleisty, który znowu kończy wymianę zbijając woleja na rywala stojącego po drugiej stronie siatki.

 Gdy ty i twój partner znajdziecie się w takiej sytuacji, pamiętaj że jeśli uda ci się znaleźć we dwóch na siatce, twoi przeciwnicy pozostają w ustawieniu jeden z tyłu, drugi z przodu, to zyskujesz wtedy zdecydowaną przewagę. Jeśli znajdujesz się za linią główną, walcz o to aby dołączyć do partnera przy siatce tak szybko jak to tylko możliwe. Dobrym sposobem aby tego dokonać jest zagranie loba nad przeciwnikiem przy siatce i atak do przodu. W przeciwnym przypadku zagraj tak głęboko jak to tylko możliwe aby wymusić krótszą odpowiedź i w ten sposób otwórz sobie drogę do siatki. Jeśli natomiast nie jesteś w stanie lub nie masz ochoty na atakowanie siatki,  twój partner który też się tam znajduje powinien szukać pierwszej okazji na poacha – przejścia przez środek i uderzenia woleja w zawodnika zaraz po drugiej stronie siatki. To zwykle wystarcza do zakończenia punktu.

 Gdy przeciwnicy dobrze returnują i masz problem z utrzymaniem serwisu w normalnym ustawieniu, spróbuj zmienić na ustawienie Australijskie. W tej konfiguracji serwujący staje bezpośrednio przy środkowym znaczku a jego partner staje przy siatce naprzeciw niego, po tej samej stronie linii środkowej. Na przykład serwując na stronę równowagi, zarówno serwujący jak i jego partner stoją na prawo od środka kortu. Serwujący powinien zaserwować przez środek (w T) i pokryć lewa stronę kortu. Jego partner jest natomiast odpowiedzialny za prawą stronę kortu. W przypadku normalnego ustawienia, sprawa krycia kortu przedstawiałaby się zupełnie odwrotnie. W tym momencie returnujący musi grać po linii w celu uniknięcia zagrania na osobę przy siatce. Dlaczego tenisiści zawsze nie stają w ustawieniu Australijskim? Dlaczego nie jest to normalne ustawienie? Ponieważ jest to geometrycznie mniej korzystne w stosunku do tradycyjnego układu. Returnujący może uderzyć piłkę mijając atakującego serwującego z większą łatwością w ustawieniu Australijskim, szczególnie gdy zaserwowano na zewnątrz. Dzieje się tak dlatego, że return poleci na krótszym dystansie przed minięciem biegnącego serwującego niż w przypadku returnu po krosie (charakterystycznego dla normalnego ustawienia). Mimo, że w ustawieniu Australijskim jest nieco trudniej serwującemu pokryć kort przy pierwszym woleju, taka formacja może być warta swojej ceny, gdyż returnujący musi zagrać odbiór w kierunku w którym nie czuje się w pełni komfortowo.

 Podsumowując, oto kilka podstawowych zasad jakie należy brać pod uwagę chcąc być skutecznym w grze deblowej:

1.      Drużyna na siatce ma przewagę.

2.      Walcz o wysoki procent pierwszego serwisu.

3.      Staraj się ulokować obydwu partnerów razem na siatce. W przeciwnym wypadku obydwaj powinni stać na linii głównej.

4.      Unikaj bycia złapanym w strefie między linią serwisową a główną.

5.      Graj wszystkie trudne dla ciebie zagrania na przeciwnika który jest najdalej od siatki, celując w jego stopy gdy to tylko możliwe.

6.      Gdy nie wiesz co zrobić z piłką, graj przez środek kortu

7.      Przy wymianach wolejowych poruszaj się do przodu.

 

Tłumaczenie Krystian Pfeiffer  (www.pfeifferteam.pl)

 

Praca z młodymi zawodnikami

Odpowiedzialny Dobór Turniejów

Jednym z najtrudniejszych zadań trenera począwszy od trenowania zawodników młodszych kategorii a skończywszy na zawodowym tour jest zapewnienie tenisiście warunków do stałego dynamicznego rozwoju. Proces ten obejmuje wiele decyzji dotyczących między innymi odpowiedniej ilości treningu ogólnorozwojowego poza sezonem startowym, ilości treningu na korcie, oraz częstotliwości startów turniejowych w celu osiągnięcia swoich celów rozwojowych. Ta ostatnia kwestia, czyli dobór turniejów, może mieć największe znaczenie ponieważ rywalizacja leży u podłoża całego tenisowego życia.

Dlaczego Odpowiedzialny Dobór Turniejów?

Odpowiedzialny dobór turniejów jest niezwykle istotny ponieważ sezon startowy jest w tenisie bardzo długi i fizycznie wymagający. Ten problem był ostatnio widoczny na przykładzie zawodowca który w jednym roku grał w prawie 50 turniejach i pokazówkach zdobywając wysoki światowy ranking. Niestety, w następnym roku miał on poważny kryzys i nabawił się chronicznej kontuzji która na zawsze wykluczyła go z rywalizacji.

Granie zbyt wielu turniejów może spowodować zmęczenie i wypalenie co w konsekwencji może prowadzić do kontuzji lub choroby. Kwestia ta jest szczególnie ważna ze względu na fakt, że wiele ważnych turniejów rozgrywanych jest pod koniec roku. Stanowczo zbyt często można usłyszeć z ust zawodnika zdania typu: „ Nie mogę się doczekać końca tego turnieju”, lub „Sezon ma się już ku końcowi, super!”. Nie jest to postawa którą chciałoby się obserwować przed startem w kluczowych turniejach. Tenisista potrzebuje utrzymywać właściwą postawę, motywację i zdrowie aby być w stanie walczyć na najwyższym swoim poziomie do samego końca sezonu.

Kiedy grać?

Zawodnicy powinni brać udział w rywalizacji tylko wtedy gdy turniej spełnia pewne kryteria. Ogólnie rzecz biorąc, turnieje powinny pełnić konkretną rolę w osiąganiu przez zawodnika celów wyznaczonych na dany sezon. Po pierwsze zawodnicy powinni rywalizować wtedy gdy potrzebują większego doświadczenia turniejowego. Po drugie, powinni grać w celach kwalifikacyjnych. Po trzecie, powinni grać w turniejach w celu sprawdzenia swoich umiejętności na tle swoich rówieśników oraz dla przyspieszenia własnego rozwoju. Po czwarte, rywalizacja jest polecana gdy tenisiści potrzebują paru meczy w turniejach niższej rangi przed przystąpieniem do ważnych turniejów. Podsumowując, warto wziąć pod uwagę, że każdy turniej powinien dostarczać zawodnikowi jakiejś pozytywnej nauki wpływającej na przyspieszenie lub utrzymanie jego rozwoju.

Kiedy nie grać?

Zawodnicy nigdy nie powinni grać w turniejach w celu zbudowania pewności siebie. Pewność siebie nie pochodzi z turniejowej rywalizacji ale z porządnego przygotowania. Zwykle z tej przyczyny, zawodnicy kończą turniej mający zbudować ich pewność z mniejszym poczuciem pewności siebie niż przed turniejem.
Tenisiści nigdy nie powinni grać w turnieju tylko dlatego, że wiedzą, że go wygrają. Jest to tak naprawdę sytuacja bez wygranych. Jeśli taki zawodnik wygra to niewiele dzięki temu zyskuje ponieważ oczekuje się od niego zwycięstwa. Jeśli natomiast przegra, może to poważnie nadszarpnąć jego pewność siebie.

Zawodnicy nigdy nie powinni rywalizować w turnieju gdy nie są w pełni przygotowani do gry na swoim najwyższym poziomie. Jeśli zawodnik ma kryzys, gra w turnieju nie jest sposobem na wyjście z niego. Presja wyjścia z kryzysu, jaką zawodnik na siebie nakłada, prawie z całą pewnością spowoduje, że nie będzie on grał dobrze. Zwykle, tenisiści wychodzą z kryzysów zmniejszając nakładaną na siebie presję, rozumiejąc co do tego kryzysu doprowadziło i poprzez właściwy trening stopniowo zwiększając poziom swojej gry.

W końcu, zawodnik nie powinien nigdy grać w turnieju bez żadnej przyczyny i celu, dla samego grania. Takiej sytuacji zwykle towarzyszy niska motywacja – częsta przyczyna słabej gry.
Podsumowując, trener powinien, planując plan startowy, wziąć pod uwagę powyższe kryteria i ostrożnie wybrać te turnieje, które wpłyną na długo terminowy rozwój zawodnika. W wyborze imprez startowych powinna obowiązywać jedna podstawowa zasada: zawodnicy powinni grać w turniejach tylko wtedy gdy mają więcej do wygrania niż do stracenia.

Rozmawiaj z zawodnikiem

Zrozumienie zawodnika jest jednym z podstawowych obowiązków trenera. Znajomość potrzeb zawodnika, jego motywacji oraz tego co dzieje się w jego życiu jest kluczową sprawą w pracy trenerskiej. Nie jest to jednak proste zadanie. Nie potrafimy przecież czytać w myślach a często jesteśmy odpowiedzialni za dużą liczbę zawodników. Bycie na bieżąco z ich potrzebami i motywacjami może być pracą samą w sobie. Jednak ta informacja jest ogromnie istotna w  zwiększaniu intensywności oddziaływania trenera na zawodnika.

Najważniejsze informacje

Jakich informacji może potrzebować trener aby wykonywać swoją pracę na najwyższym możliwym poziomie? Na pewno potrzebuje on wiedzieć o potrzebach swoich zawodników na treningu, na turnieju, jako członka zespołu oraz zdawać sobie sprawę z rzeczy dziejących się w życiu zawodnika poza kortem.

1.      W okresie przygotowawczym, który jest fundamentem okresu startowego, ważne jest zrozumienie potrzeb motywacyjnych tenisisty. Czy potrzebuje on być ostro popychany przez ciebie, zachęcany i wspierany w bardzo pozytywny sposób, dołączany do mocno zmotywowanego kolegi czy może pozostawiony samemu sobie gdyż posiada silną motywację wewnętrzną?

2.      Ważnym elementem w prowadzeniu zespołu lub grupy treningowej jest utrzymywanie harmonii i rozwiązywanie konfliktów. Znajomość interpersonalnych potrzeb zawodników pomoże w zbieraniu pozytywnych doświadczeń w pracy w grupie i utrzymywaniu dobrych relacji miedzy zawodnikami. Tak więc warto jest zastanowić się nad najlepszym dopasowaniem poszczególnych zawodników do ogólnego charakteru grupy treningowej. Czy lubią oni być sami czy może pośród kolegów z drużyny, kto jest ich najlepszym przyjacielem w drużynie i jakie problemy w komunikacji mają poszczególni zawodnicy we współpracy z grupą?

3.      Podczas pracy na korcie, trener powinien wiedzieć czy sposób w jaki przekazuje informacje jest zrozumiały dla jego zawodników. Warto jest zapytać ich jaki jest ich styl uczenia się. Czy uczą się oni najlepiej przy werbalnym, wizualnym czy kinestetycznym przekazie informacji? Czy potrzebują większej ilości technicznych wskazówek w celu przypomnienia tego nad czym w danym momencie pracują?

4.      W dniu meczu, sposób w jaki trener układa relację z zawodnikiem może znacząco wpłynąć na jakość gry tenisisty. Często jednak nie jest do końca jasne, co powinno się z zawodnikiem robić. Na przykład, czy nasz zawodnik woli przed meczem być sam czy może potrzebuje obecności trenera? Czy potrzebuje wskazówek technicznych, taktycznych czy może motywacyjnych? Jest to ważna informacja dla każdego szkoleniowca, gdyż okres przed meczem ma kluczowe znaczenie dla całego występu w turnieju.

5.      Warto również pamiętać, że zawodnik nie spada na kort z nieba. Sprawy które trapią go poza kortem z pewnością będą miały wpływ na jego grę. Dlatego trener powinien czynić starania w kierunku zrozumienia sytuacji rodzinnej, zdrowotnej, socjalnej i szkolnej zawodnika.

Zdobywanie informacji

Aby pełniej zrozumieć sportowca potrzebna jest więc jasna informacja, którą najłatwiej jest otrzymać dając tenisiście szansę wypowiedzenia się na interesujące nas tematy. Jednym ze sposobów jest poproszenie zawodnika o wypełnienie kwestionariusza, który ja zatytułowałem „Porozmawiaj ze swoim trenerem” i który można następnie przestudiować w wolnym czasie. Warto też uzyskaną informację zapisać w sposób umożliwiający szybkie zorientowanie się w sytuacji zawodnika, gdy tylko zaistnieje taka potrzeba.

1.      Co najbardziej cię motywuje podczas treningu?
2.      Z kim masz najlepsze relacje w twojej grupie treningowej?
3.      Z jakim rodzajem konfliktów spotykasz się najczęściej w twoim teamie?
4.      Jaki sposób przekazu informacji najbardziej działa na twoją wyobraźnię: słowny, wizualny, kinestetyczny (ruch twojego ciała) czy może kombinacja kilku z nich?
5.      Co powinienem a czego nie powinienem robić w czasie przygotowań do nadchodzącego meczu (rozmawiać czy zostawić w samotności, a może udzielać wskazówek technicznych)?
6.      O jakich sprawach spoza tenisa powinienem wiedzieć aby pracować z tobą najlepiej jak można (np. szkoła, rodzina, zdrowie)?

Przygotowania przedmeczowe

Okres zaraz przed meczem jest najważniejszym momentem całego procesu przygotowania do meczu. To co zawodnik myśli, czuje i robi zaraz przed grą będzie decydowało o tym jak dobrze dany mecz będzie rozegrany. Trener może w znacznym stopniu pomóc zawodnikowi w optymalnym przygotowaniu się do nadchodzącego spotkania.

Można wyróżnić trzy podstawowe zadania przed meczowe. Po pierwsze, cały sprzęt powinien być idealnie przygotowany. Po drugie, ciało musi być rozgrzane i w optymalnym stopniu pobudzone. Po trzecie, zawodnik musi być pewny swoich umiejętności i skoncentrowany na jak najlepszej grze podczas spotkania.

Jest kilka kluczowych czynników, które mogą pomóc lub przeszkodzić w przygotowaniu do meczu. Pierwsze pytanie jakie sobie należy zadać to: „Które miejsce w ośrodku w którym rozgrywany jest turniej najlepiej nadaje się na przygotowania do meczu?” Będzie to w dużej mierze zależało od stylu koncentrowania się zawodnika. Jeśli tenisista ma tendencję by „zbyt dużo myśleć” powinien pozostać w zgiełku turnieju i przygotować się w tych warunkach do meczu. Jeśli natomiast zgiełk turniejowy rozprasza nadmiernie tenisistę to wtedy warto odseparować się i przygotować do meczu w samotności.

Następnie, zawodnicy powinni zdecydować co potrzebują zrobić aby być całkowicie przygotowanym. Jak już wcześniej wspomniano, są trzy główne aspekty tego przygotowania, ale w każdym z nich, zawodnik ma swoje ulubione sposoby postępowania. Dla przykładu, każdy zawodnik może mieć określone ćwiczenia które lubi wykonywać aby przygotować się fizycznie. Trenerzy powinni pomóc zawodnikom w rozwinięciu odpowiednio poukładanej rutyny przed meczowej, która pozwoli przygotować się do meczu we wszystkich trzech aspektach.

Kolejnym ważnym etapem w planowaniu przygotowania do spotkania, jest określenie przez zawodnika z kim powinien wchodzić w interakcję a kogo powinien unikać w czasie przygotowań do pojedynku. Tenisiści powinni kontaktować się tylko z tymi osobami, na obiekcie na którym rozgrywany jest turniej, które mogą zwiększyć jakość ich przygotowań, np. z trenerami. I odwrotnie, zawodnicy powinni określić kogo lub czego powinni unikać gdyż przeszkadza to w przygotowaniach np. gadatliwi zawodnicy, obsługa turnieju, rodzice i niechciane informacje turniejowe.

Podsumowując, trenerzy powinni pomóc zawodnikowi w określeniu tego co potrzebuje on zrobić aby w pełni przygotować się do zagrania swojego najlepszego meczu. Zawodnicy mogą później przygotować swój własny plan przygotowań do meczu który pozwoli im kontrolować wszystkie najważniejsze czynniki, zwiększając w ten sposób prawdopodobieństwo grania na najwyższym swoim poziomie.

Posezonowa Ocena Trenera

Każdy trener pracujący z zawodnikami zdaje sobie sprawę, że postęp w każdej sferze szkolenia zachodzi dzięki świadomości własnych słabości i pracy nad nimi. Mimo to, trenerzy rzadko są oceniani w zorganizowany i systematyczny sposób, przez co stają się mniej świadomi swoich słabych stron. Co gorsza, jeszcze rzadziej trenerzy uzyskują informacje na swój temat od bezpośrednich odbiorców swoich umiejętności, czyli od zawodników.

Powszechną praktyką spotykaną w szkolnictwie wyższym (w stanach) jest ocena nauczyciela przez studentów. Informacje zebrane w ten sposób są następnie traktowane jako konstruktywna krytyka pomocna w dalszym rozwoju nauczyciela, jego przyszłym zatrudnieniu czy potencjalnym awansie. Ta sama procedura mogłaby mieć miejsce w ocenie pracy trenera, co pozytywnie wpłynęłoby na rozwój zawodu trenerskiego i całego tenisa w naszym kraju.

Kwestionariusz oceniający trenera mógłby składać się z dwóch części. Pierwsza z nich miała by postać oceny szerokiej gamy umiejętności trenerskich w pięciostopniowej skali (1: słabo, 2: poniżej średniej, 3: średnio, 4: dobrze, 5: doskonale). Druga część kwestionariusza mogłaby być przeznaczona na komentarze pozwalające zawodnikom na wyrażenie własnych opinii o trenerze. Czego mogłaby dotyczyć ocena?

1.      Wiedzy trenerskiej – zakresu i głębokości wiedzy trenera w sferze techniki, treningu ogólnego, mentalnego i sprzętu.
2.      Umiejętności przekazywania wiedzy – zdolności trenera do jasnego przekazywania potrzebnej zawodnikowi wiedzy.
3.      Entuzjazmu– ilości energii i miłości do sportu którą trener wnosi do swojej pracy.
4.      Postawy względem podopiecznych – sposobu w jaki trener traktuje zawodników w kwestii szacunku, troski i dyscypliny.
5.      Ogólnie trenera jako osoby,

Oprócz informacji od zawodników, inne aspekty pracy trenerskiej mogłyby być ocenione przez osobę nadzorującą proces szkolenia i trenera koordynatora. Warto by w tej ocenie uwzględnić „poza kortowe” obowiązki trenera uwzględniające organizacyjne i administracyjne uzdolnienia, zdolności komunikowania się z innymi pracownikami klubu, rodzicami i innymi osobami związanymi z tenisem, a także cechy osobowe takie jak inicjatywa i zdolność zarządzania własnym czasem.

Przyjmując ten sposób postępowania, ważne jest by trenerzy postrzegali cały proces oceniania pozytywnie i konstruktywnie, a nie jako coś co zagraża ich pozycji. Prawdę powiedziawszy, zastosowanie systematycznego systemu oceny trenerów usunęło by wiele subiektywnych i arbitralnych decyzji odnośnie zatrudnienia, podwyżek czy awansów. Na bardziej osobistym poziomie, pozwoliłoby to trenerom na zdobycie jasnej informacji, której mogliby użyć w celu poprawienia jakości ich pracy.

Motywowanie rozwijających się zawodników

Na jakość gry mają wpływ trzy czynniki: umiejętności, motywacja i stopień trudności zadania. Z tych czynników tylko jeden, motywacja, jest całkowicie w granicach kontroli zawodnika. Z tego też powodu, trenerzy powinni skoncentrować wiele swojej energii na rozwijaniu i utrzymywaniu wysokiego poziomu motywacji u swoich zawodników. Nie jest to proste zadanie z powodu długości i intensywności sezonu startowego oraz związanego z nim stresu mentalnego, emocjonalnego i fizycznego jaki przeżywają w tym okresie zawodnicy.

Czym jest Motywacja?

Prosto rzecz ujmując, motywacja jest to zdolność do rozpoczęcia i wytrwania w danej czynności. To pragnienie brania udziału w danej aktywności pochodzi z wiary, że dane działanie dostarcza jakiejś wewnętrznej (np. satysfakcja, radość) lub zewnętrznej (np. sława, bogactwo) nagrody. W praktyce, to właśnie nagrody pozwalają zawodnikom na kontynuowanie ciężkiej pracy w obliczu znudzenia, zmęczenia, bólu, i pragnienia robienia innych rzeczy. Mimo, że zarówno wewnętrzna i zewnętrzna motywacja mogą być skuteczne, badania wykazały, że motywacja wewnętrzna najsilniej i przez najdłuższy okres czasu wpływa na chęć do pracy i osiągane wyniki. Dzieje się tak dlatego, że nagrody zewnętrzne mogą się zmieniać i (co jest całkiem prawdopodobne) zupełnie zanikać. Jednakże, tenisiści mają kontrolę nad swoimi wewnętrznymi nagrodami i mogą je wykorzystywać kiedy tylko zechcą. Z tego też powodu, motywacja wewnętrzna jest idealna dla wszystkich zawodników.

Silnie wewnętrznie umotywowany zawodnik jest skłonny zrobić wszystko co w jego mocy aby stać się tak dobrym jak to tylko możliwe, niezależnie od nagród i wpływu osób postronnych. Ta pasja musi być kierowana w kierunku treningu ogólnorozwojowego, treningu technicznego, przygotowania mentalnego, i stylu życia z uwzględnieniem diety, snu, szkoły, rodziny i stosunków międzyludzkich. Prosty schemat najlepiej ilustruje wagę motywacji w procesie przygotowań do gry na najwyższym poziomie:

Wysoka Motywacja -> Pełne przygotowanie -> Gra na najwyższym poziomie

Oznaki niskiej motywacji

Zwykle nie jest trudno zidentyfikować tenisistów którym brakuje motywacji. Są to przeważnie zawodnicy którym brakuje zainteresowania niektórymi lub wszelkimi aspektami treningu, wykazują mniej niż 100% zaangażowania, a czasem mogą unikać treningu w ogóle. Brak motywacji może również skrócić ich rutyny treningowe i meczowe, sprawić, że będą z powodu niewielkich kontuzji usprawiedliwiać swoje nieobecności na treningu lub brać niepotrzebne dodatkowe dni wolne.

Rozwój motywacji

Regularny partner treningowy

Niezależnie od tego jak ciężko zawodnicy pracują w samotności, będą trenować ze znacznie większym zaangażowaniem jeśli ktoś będzie ich popychał do przełamywania kolejnych barier. Bardzo użytecznym sposobem zwiększania motywacji jest zorganizowanie zawodników w pary. Jest to szczególnie skuteczne gdy zawodnicy mają podobne umiejętności, cele sportowe i programy treningowe. W każdym dowolnym dniu treningu przynajmniej jeden z nich będzie umotywowany do ciężkiej pracy. Tenisiści będą również bardziej zaangażowani w trening mając świadomość, że ktoś na nich liczy.

Określenie najwaleczniejszego zawodnika.

Na motywacje może również pozytywnie wpłynąć określenie przez młodych tenisistów zawodnika światowej klasy, który wyróżnia się największą walecznością na korcie. Następnie warto imię lub zdjęcie tego zawodnika wywiesić w miejscu w którym nasi podopieczni będą je regularnie oglądać. Można również, od czasu do czasu, zapytać zawodnika czy pracuje tak ciężko jak jego najwaleczniejszy idol.

„Motywatory”

Im częściej zawodnikom przypomina się o konieczności utrzymania motywacji na wysokim poziomie, tym bardziej to zapadnie w ich świadomość. Dobrym sposobem na ciągłe oddziaływanie w tym kierunku są motywujące słowa klucze, np. „Jazda”, „Walka” oraz powiedzenia: „Idź na całość albo idź do domu”, „Jeśli masz być niedźwiedziem to bądź grizzly” a także fotografie, np. Samprasa, Graf, umieszczane na ścianach domku klubowego, a szczególnie ponad drzwiami przez które zawodnicy wchodzą na kort.

Zadawaj codzienne pytania

Są dwa pytania które warto zadać zawodnikom na początku i na końcu każdego dnia pracy. Przed treningiem warto zadać podopiecznym pytanie: „Co możesz dzisiaj zrobić aby stać się najlepszym zawodnikiem jakim tylko możesz być?” Po treningu trener może zapytać: „Czy zrobiłeś wszystko co w twojej mocy aby stać się najlepszym zawodnikiem jakim tylko możesz być?”

Dzienniczek treningowy

Bardzo umacniająca jest dla zawodników możliwość obserwowania postępów w różnych sferach treningu i startów turniejowych. Skutecznym sposobem jasnego postrzegania swoich dokonań jest utrzymywanie dzienniczka treningów. Zapisywanie tego co robi się na treningu, pozwala zawodnikowi na dokładniejsze zapoznanie się z najważniejszymi aspektami przygotowań turniejowych w sferze fizycznej, technicznej i mentalnej. Daje również możliwość zaobserwowania tendencji jakie zawodnik przejawia w meczach turniejowych. Obserwowanie swoich postępów zapisanych w dzienniczku dostarcza zawodnikowi utwierdzenia w celowości dokonywanych wysiłków i zwiększa jego motywację. Dzienniczki treningowe są również przydatne w określaniu przyczyn przetrenowania, choroby, kontuzji a także kryzysów i okresów wyśmienitej gry.

Ilość vs. Jakość

Dopracowanie się grupy wysoko wewnętrznie zmotywowanych zawodników to wspaniały cel. Jednakże, wysoko zmotywowani tenisiści muszą być również monitorowani i „stopowani” od czasu do czasu. Tego rodzaju wyczynowcy często żywią przekonanie, że duża ilość pracy jest sposobem na osiągnięcie pełnego potencjału. Dla przykładu, jeśli jedna godzina intensywnych ćwiczeń daje dobre rezultaty to dwie godziny ostrych ćwiczeń dadzą jeszcze lepsze wyniki. Często tracą oni z oczu tą oczywistą prawdę, że jakość również odgrywa wielką rolę w ich treningu. Ważnym faktem jaki warto im zaszczepić jest postawa: „Nie trenuj ciężko, trenuj mądrze!!” Posługując się tą ideą, trener następnie powinien pokazać zawodnikom jak mądra praca zaprowadzi ich do postawionych sobie celów. Aby przyspieszyć przyswojenie tego sposobu myślenia, warto wskazać efekty przedkładania ilości nad jakością np. zastój, wypalenie, kontuzja i kryzys.



Tłumaczył Krystian Pfeiffer   www.pfeifferteam.pl

Co zrobić by było lepiej? – Mistrzostwa Europy do lat 14. Eliminacje Bremen 2005

Dzięki uprzejmości Polskiego Związku Tenisowego miałem przyjemność bycia kapitanem naszej reprezentacji podczas eliminacji do Mistrzostw Europy do lat 14 chłopców. Sam turniej poprzedziliśmy trzydniowym zgrupowaniem przygotowawczym, którego przeprowadzenie było możliwe dzięki współpracy klubu sportowego Sport Factory oraz sekcji tenisa AZS w Bydgoszczy.

Dlaczego nie wygraliśmy eliminacji! Czego nam zabrakło! Co zrobić aby nasi młodzicy mieli jakiekolwiek szanse w rywalizacji z europejską (i światową) czołówką za 4 – 6 lat? Myślę, że to opracowanie udzieli paru odpowiedzi.

Zgrupowanie

Na przygotowania do Bydgoszczy przyjechało 6 młodzików i 5 młodziczek.
Chłopaki:
Igor Bujdo
Filip Lewicki
Piotrek Gadomski
Kacper Mularczyk
Piotrek Stefaniak
Sebastian Chyliński

Dziewczynki:
Kasia Piter
Justyna Jegiołka
Weronika Domagała
Magda Lenette
Sylwia Mikołajczuk

W czasie zgrupowania byłem odpowiedzialny za trening ogólnorozwojowy, trening mentalny oraz trening tenisowy chłopców. Trening tenisowy dziewczynek spoczywał na barkach trenera Jarka Krajowskiego.

Moim głównym celem w zakresie treningu ogólnorozwojowego było zapoznanie zawodników z ćwiczeniami zwiększającymi siłę i dynamikę najważniejszych partii mięśniowych w tenisie, zabezpieczającymi stawy najbardziej narażone na kontuzję, oraz z ćwiczeniami rozciągającymi stanowiącymi obowiązkowy składnik rutyny po meczowej i po treningowej.

Jeśli chodzi o trening mentalny to postawiłem sobie za zadanie przekazanie naszej młodzieży najważniejszych informacji na temat rutyny między punktowej i wstępne opracowanie fazy fizycznej i fazy rytuału tejże rutyny, zapoznanie naszych młodych nadziei z rutyną przedmeczową i po meczową mającą decydujący wpływ na jakość gry w kolejnych spotkaniach, oraz porozmawianie z zawodnikami na temat sześciu filarów poczucia własnej wartości (mającej bezpośredni związek z pewnością siebie – najważniejszym czynnikiem w mentalnym aspekcie tenisa).

Trening tenisowy chłopców (do którego przyłączała się czasem Kasia Piter) obejmował głównie trening sytuacji meczowych ze szczególnym naciskiem na grę deblową oraz sparringi deblowe i singlowe (w sparringach tych brali również udział zawodnicy grupy tenisowej Pfeiffer – Michał Włodarczyk, Piotrek Obuchowicz, Adaś Majchrowicz, Jarek Bieńkowski, Dominik Kaniewski, Kasia Zajdenc oraz Kinga Przybyła.)


Trening ogólnorozwojowy ujawnił parę słabości naszych najlepszych młodzików. Przede wszystkim zwróciłem uwagę na dość małą siłę nóg konieczną do prawidłowego wykonania ćwiczeń na stepach typu „core trainer”. Również koordynacja pracy nóg z pracą reszty ciała przy wykonywaniu markowanych uderzeń pozostawiała sporo do życzenia. Pod względem wyżej wymienionych cech z grupy pozytywnie wyróżniała się Kasia Piter, Sebastian Chyliński i Piotrek Stefaniak. Warunkiem dalszych postępów w pracy nóg tych zawodników jest aktywowanie w większym stopniu mięśni pośladkowych. Można to zrobić przy pomocy ćwiczeń proponowanych podczas sympozjum w Poznaniu przez Kenetha Bastieansa.
Drugą rzeczą na którą zwróciłbym szczególną uwagę będąc trenerem zawodników uczestniczących w zgrupowaniu jest siła mięśni stabilizujących kręgosłup (mięśnie brzucha i mięśnie lędźwiowe). Nie muszę chyba dodawać, że są to obok mięśni nóg (przede wszystkim mięśni pośladkowych) najważniejsze kinetory odpowiedzialne za siłę i dynamikę praktycznie wszystkich uderzeń. O ile ćwiczenia kształtujące siłę mięśni prostych brzucha (pilates) wypadły całkiem nieźle, to niektóre ćwiczenia na siłę mięśni skośnych były poza zasięgiem większości ćwiczących (może z wyjątkiem Sebastiana Chylińskiego).

Mięśniami antagonistycznymi do mięśni brzucha są mięśnie lędźwiowe. W grupie w której prowadziłem zajęcia, zawodnicy z większą łatwością wykonywali ćwiczenia na mięśnie lędźwiowe niż na mięśnie brzucha. Może to wskazywać na brak równowagi między tymi dwoma grupami mięśni. Równowaga ta jest warunkiem właściwej stabilizacji miednicy a więc w rezultacie właściwej pracy nóg. Czeka ich więc sporo pracy w celu uzyskania i utrzymania tego balansu. . 

W zakresie mięśni obręczy barkowej, szczególną uwagę zwróciłem na rotatory wewnętrzne i zewnętrzne ramienia. Ćwiczenia rozwijające siłę tych mięśni wykonywaliśmy z gumami typu band i tubing. Z reakcji ćwiczących wywnioskowałem, że wielu z nich wykonywało je po raz pierwszy. Wiadomo, że staw barkowy jest szczególnie narażony na kontuzje w tenisie. Wykonywanie ćwiczeń na rotatory ramienia jest warunkiem utrzymania tego stawu w dobrej kondycji w wieku seniorskim. Myślę, że kontynuowanie wykonywania zaproponowanych przeze mnie ćwiczeń skutecznie uchroni naszych zawodników przed kontuzjami ramienia, które prześladowały takich tenisistów jak Patrick Rafter, Goran Ivanisevic czy Mark Philippoussis.

Na koniec treningu ogólnego oraz po każdym treningu tenisowym wykonywaliśmy serie ćwiczeń rozciągających. Ćwiczenia te ujawniły stosunkowo mały zakres ruchomości w stawach (szczególnie kończyn dolnych) u naszych młodzików. Wskazuje to na brak rutyn po meczowych i po treningowych uwzględniających element rozciągania. Słabo rozciągnięci zawodnicy to w przyszłości kontuzjowani zawodnicy. Zważywszy, że rozciąganie zaraz po meczu lub treningu oraz przed pójściem spać zmniejsza ryzyko pojawienia się kontuzji o 50%, program ćwiczeń rozciągających, który zaproponowałem może dać najsumienniejszym uczestnikom zgrupowania szansę na uniknięcie nagłego i bolesnego końca kariery z powodu jakiegoś urazu przeciążeniowego.

Trening ogólnorozwojowy wzbogaciłem o jedną sesję spinningu poprowadzoną przez instruktora Sport Factory Marka Przekwasińskiego. Myślę, że zajęcia spinn są dobrą alternatywą dla treningu kondycyjnego w tradycyjnej formie. Głośna, dynamiczna muzyka oraz rytmika wykonywanych ruchów sprawiają, że nawet największy wysiłek wykonuje się z dużym zaangażowaniem i przyjemnością.

Drugim ważnym punktem programu zgrupowania był trening mentalny. Jak już wcześniej wspomniałem zależało mi na uświadomieniu zawodnikom faktu istnienia rutyn między punktowych, przed meczowych i po meczowych oraz przekazaniu im podstawowych sposobów budowania pewności siebie. O rutynie między punktowej przed naszym spotkaniem wiedziały jedynie dwie osoby. Z tej dwójki jedynie jedna pracowała już od jakiegoś czasu nad automatyzacją swojej rutyny i świadomie korzystała z dobrodziejstw rutynowego zachowania miedzy punktami. Po półtoragodzinnych zajęciach wszyscy zawodnicy mieli już opracowane dwie fazy rutyny: fizyczną (zachodzącą natychmiast po rozegranym punkcie) i rytuału (wykonywaną zaraz przed serwisem i returnem). Podczas treningów, które nastąpiły po tych zajęciach teoretycznych, większość zawodników z własnej inicjatywy wykonywała rutynę między punktową co wskazuje na pierwsze objawy profesjonalizmu u tych młodych ludzi. Również podczas meczy eliminacyjnych w Bremen, chłopcy z podziwu godną konsekwencją realizowali zadanie mentalne dotyczące rutyny. Myślę, że opracowanie i początkową pracę nad rutyną miedzy punktową można zaliczyć do największych sukcesów zgrupowania w Bydgoszczy. Zainteresowanym zagadnieniem rutyny polecam lekturę mojego wcześniejszego opracowania pt. „Turniejowe wyzwania – jak im sprostać.”

Rutyna przed meczowa, po meczowa i po treningowa nie była już taką nowością dla naszych podopiecznych. Chodziło mi głównie o uświadomienie zawodnikom wagi dbania o swój organizm na co dzień i podczas turniejów a także o przekazanie podstawowych informacji na temat przygotowania się do nadchodzącego spotkania. W dyskusji na temat rutyn grupa wykazywała sporą aktywność (Kasia Piter, Piotrek Gadomski, Piotrek Stefaniak), co bardzo cieszy gdyż wskazuje na to, że ten temat odgrywa jakąś rolę w życiu tych młodych tenisistów. Dyskusja na temat odpowiedniego przygotowywania się do wyzwań jakie stawia nam tenis, w znaczącym stopniu zwiększyła świadomość właściwego postępowania podczas turniejów (choć jak wiadomo świadomość nie zawsze idzie w parze z właściwym postępowaniem). Zainteresowanym zagadnieniem rutyny przed meczowej, po meczowej i po treningowej polecam moje opracowania i tłumaczenia: „Turniejowe wyzwania – jak im sprostać” oraz „Gotowy do gry? Praktyczne rady dla szybszej odnowy po meczu”.

Ostatnim zagadnieniem jakie poruszyłem podczas naszych spotkań teoretycznych było budowanie pewności siebie. Całą dyskusję i większość moich rozważań na ten temat oparłem o książkę Nathaniela Brandena „6 filarów poczucia własnej wartości”. Znaczenia odpowiedzialności, celowości, asertywności, świadomości, samoakceptacji i prawości w budowaniu pewności siebie u zawodnika nie da się przecenić. Polecam tą książkę wszystkim trenerom, rodzicom i samym zawodnikom.

Trzecim elementem przygotowań do Mistrzostw był trening tenisowy. Treningi poranne zorganizowałem na obiektach Sport Factory (www.sportfactory.pl) natomiast zajęcia po południowe odbywały się na kortach Bydgoskiego AZS-u.

Poranny trening tenisowy chłopców był przede wszystkim treningiem sytuacji meczowych oraz rozegrań deblowych. Moją uwagę zwrócił fakt, że chłopcy czują się mało komfortowo grając w korcie, w ¾ kortu, za linią serwisową i bezpośrednio przy siatce. Niepokojąco również przedstawia się ich zdolność do szybkiego reagowania na wolejach oraz wychodzenia z sytuacji kryzysowych (emergency situations). Treningi sytuacji deblowych ujawniły, że umiejętność gry wolejem, współpracy z partnerem, obserwowania ruchów przeciwnika i agresywna praca nóg to pięty achillesowe naszej reprezentacji. Na tle grupy pozytywnie wyróżniali się Kacper Mularczyk, Piotrek Stefaniak, Sebastian Chyliński oraz ....Kasia Piter, która wzięła udział w jednym z treningów. Osoby te, jeśli będą dalej rozwijały swoją zdolność do wszechstronnej gry mają w przyszłości szansę stać się doskonałymi deblistami i singlistami najwyższego formatu grającymi na całym korcie.

Treningi po południowe odbywały się na świeżym powietrzu na kortach ziemnych. Miały one formę sparringów deblowych i singlowych. Gry deblowe ujawniły fakt, że debel nie jest trenowany w systematyczny sposób przez większość naszych młodzików. Zaległości w treningu debla mogą w przyszłości poważnie ograniczyć możliwości rozwoju potencjału naszych 14-tolatków. Do podstawowych słabości uczestników zgrupowania zaliczyć należy słaby kontakt z partnerem, małą ruchliwość partnera serwującego, małe zacięcie do walki o siatkę, częsty brak krycia środka kortu. Na pochwałę zasługuje entuzjazm, waleczność i ruchliwość Piotra Stefaniaka, który energetyzował atmosferę treningu. Gry singlowe potwierdziły wysoką formę Filipa Lewickiego i Igora Bujdo. Stawili oni zacięty opór seniorom trenującym w grupie tenisowej PFEIFFER – Piotrowi Obuchowiczowi i Michałowi Włodarczykowi. Piotrek i Michał dzięki swojej nienagannej postawie i dużemu zaangażowaniu nadali zgrupowaniu charakter profesjonalizmu i „pracy z każdym” -- niezależnie od różnicy wieku czy umiejętności.

Zainteresowanych fotoreportażem ze zgrupowania, autorstwa trenera Jarka Krajowskiego, zapraszam na stronę nadziei polskiego tenisa www.nadpolten.neostrada.pl

Eliminacje

Na eliminacje do Bremen pojechali:

Igor Bujdo
Filip Lewicki
Piotr Gadomski

Na miejsce przyjechaliśmy w piątek po południu. Zastał nas 35 stopniowy upał. Po szybkiej kąpieli i ogarnięciu się w hotelu poszliśmy na po południowy trening. Po intensywnej rozgrzewce biegowej przez ponad 2 godziny ćwiczyliśmy różne rozegrania deblowe. Na uwagę zasługuje duże zaangażowanie chłopaków w te zajęcia oraz fakt, że autentycznie bawili się tym co robili. Rzadko zdarza się aby wszyscy zawodnicy na korcie w pełni cieszyli się faktem, że akurat tam się znajdują. Tym więcej przyjemności mieliśmy ze wspólnej pracy.

Następnego dnia rano, zaczęliśmy pracę od treningu szybkości reakcji i ćwiczeń koordynacyjnych z piłeczkami. Następnie zagraliśmy kilka rozegrań deblowych i parę setów w debla. Energia tego treningu stała na wysokim poziomie prócz ostatniej partii – Piotrek i Filip znów nie mogli się dogadać. Przerwę między treningami umililiśmy sobie małym meczykiem w nogę na pobliskim boisku do hokeja na trawie.

Trening po południowy to singlowy trening sytuacji meczowych. Przebrnęliśmy ze sporym zaangażowaniem przez wszystkie pięć rodzajów ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji przy dwóch zawodnikach z głębi. Parokrotnie zgonił nas z kortu rzęsisty deszcz ale jakość niemieckich obiektów znowu dała a sobie znać, także trening udało nam się dokończyć.

Mecz z FINLANDIĄ

W niedziele rano wykonaliśmy naszą rutynową rozgrzewkę i jakąś godzinę później naprzeciw nas stanęła ekipa Finlandii w składzie:
1.     Toumas Manner
2.     Juuso Ojanen
3.     Micke-Matias Kontinen

Jako pierwsi na kort wyszli Filip Lewicki i Juuso Ojanen. Zadaniami mentalnymi Filipa na ten mecz było panowanie nad nerwami (utrata panowania tylko 2 razy w secie), oraz faza fizyczna rutyny między punktowej ( zapominam maksymalnie 5 razy w secie). Zadaniami techniczno -- taktycznymi były szybka ręka przy pierwszym i drugim serwisie (prędkość reguluję rotacją), raz w gemie serwisowym idę na siatkę oraz wykorzystuję każdą okazje do ataku.
Filip ruszył na przeciwnika z dużym impetem jednak taktyka pełnej agresji nie zdawała egzaminu. Po przegraniu pierwszego seta 2/6 zmieniliśmy taktykę na nieco bardziej defensywną. Pojawiła się również większa kontrola nad nerwami po tym jak zasugerowałem Filipowi aby zamienił całą swoją złość po przegranej piłce na oczekiwanie i radość po wygranych akcjach. Jak to zwykle bywa nasze oczekiwania często przynoszą wymierne rezultaty. Filip wygrał drugiego seta 6/3 i dobrze rozpoczął decydującą partię. Przy po 4 w trzecim secie i serwisie „Lewego” serwowanie na szybkiej ręce przez cały mecz dało sporą pewność tego uderzenia w decydujących momentach. Filip utrzymał serwis i wygrał ostatecznie 6/4 w trzecim. Praktycznie przez całe spotkanie, raz w każdym swoim gemie serwisowym grał na siatce co trzymało przeciwnika w niepewności i nie pozwalało mu na złapanie odpowiedniego rytmu. Przez cały mecz nasz numer 2 utrzymywał fazę fizyczną rutyny co jest godne odnotowania gdy weźmie się pod uwagę, że stosował ją na meczu po raz pierwszy.

Jako drugi na kort wyszedł Igor, jego przeciwnikiem był filigranowy Toumas Mauner.
Zadaniami mentalnymi Igora na ten mecz było panowanie nad nerwami poprzez fazę fizyczną rutyny po przegranych piłkach, oraz rytuały przed serwisem i returnem. Zadania techniczno – taktyczne tego meczu dla Igora to szybki i pewny return przez środek kortu, atakowanie piłek które się do tego nadają i szybka ręka przy serwisie.

Mecz zakończył się pewnym zwycięstwem Igora 6/1 6/3.
Agresja przy pierwszym i drugim serwisie nadała podaniu odpowiedni rytm. Serwis poprawiał się w miarę upływu meczu. Rutyna po punktach realizowana była wzorowo. Doszliśmy z Igorem do wniosku, że przydałaby się silniejsza reakcja po wygranej. Wpływałaby ona silnie na psychikę przeciwnika i zwiększała koncentrację naszego zawodnika na pozytywach.
Rytuał przed serwisem i returnem sprawił, że żaden punkt nie został potraktowany przez „Małpka” z niską koncentracją. Przeciwnik przez cały czas czuł presję z jego strony.
Szybki i pewny return przez środek dał pewne rozpoczęcie punktów przy serwisie przeciwnika. Rywal musiał walczyć przy swoim serwisie nie dostając punktów za darmo. Ataki wyprowadzane były mądrze, bez nadmiernego pośpiechu. Gra krosami zmniejszyła ilość błędów po stronie Igora i zmusiła przeciwnika do szukania ryzykownych strzałów po linii.

Mecz Igora zadecydował o awansie naszej reprezentacji do następnej rundy. W deblu Igor i Piotrek pokonali pewnie parę Toumas Manner i Micke-Matias Kontinen 6/1 6/2.

Finowie zaimponowali mi sprawnością poruszania się po korcie. Mimo swoich niewielkich rozmiarów zawodnicy zdawali się przelatywać nad kortem. Dzięki niezwykle efektywnej technice uderzeń filigranowy Mauner i jego kolega Kontinen uderzali piłkę często dynamiczniej od swoich roślejszych przeciwników. Cały udział Finów w eliminacjach wydawał się być jednym wielkim treningiem. Po rozegranym meczu pozostali jeszcze przez półtorej godziny na korcie trenując różne sytuacje meczowe i rozgrywając sparringowe tie-breaki między sobą. Podobało mi się zaangażowanie chłopców z Finlandii w trening i mecze eliminacyjne. Pod względem pracowitości i profesjonalizmu ekipa Fińska zrobiła na mnie największe wrażenie.

Po meczach rozegraliśmy jeszcze między sobą mały mecz w piłkę nożną i odprężyliśmy się nieco na pobliskim basenie. W dobrych humorach udaliśmy się na spoczynek przed nadchodzącym półfinałem eliminacji.

Mecz z AUSTRIĄ

Poniedziałkowy poranek wypełniła nam rozgrzewka skierowana na szybkość reakcji i dynamikę pierwszych kroków dobiegu do piłki. Rozgrzewka tenisowa to rutynowe rozgrzanie wszystkich uderzeń we wszystkich sytuacjach meczowych.
Skład ekipy Austrii:
1.     Dominic Wirlend
2.     Max Neuchrist
3.     Lukas Pitschmann

Jako pierwsi na kort wyszli Filip i Max Neuchrist. Zadaniami mentalnymi Filipa na ten mecz były: „ładowanie akumulatorów” po przegranym punkcie na radość po przyszłej wygranej; faza rytuału rutyny między punktowej przed serwisem i returnem. Zadania taktyczne to: agresja przez środek i krosami na początku punktów, z prostych piłek atakujemy siatkę; return w pierwszej kolejności w backhand, w drugiej kolejności krosem lub przez środek kortu; okazjonalnie – raz w gemie dropshot lub krótki kros.

Pod względem kontroli emocjonalnej Filip zagrał świetny mecz. Radość po wygranych była bardzo wyraźna. Rutyna przed serwisem i returnem praktycznie bez zarzutu. Po przegranych, poza paroma wybuchami gniewu, „Lewy” doskonale rozładowywał emocje fazą fizyczną rutyny.
Początek meczu w wykonaniu Filipa był dość wolny i ospały. Szedł z przeciwnikiem na wymianę w której Max dominował potężnym forehandem. Pierwszy set zakończył się wynikiem 2/6. W drugim secie zdecydowaliśmy się na grę dropshotami i krótkimi krosami. Wybiło to przeciwnika z uderzenia i zniwelowało jego przewagę z głębi. Wpłynęło to na jego psychikę na tyle bardzo, że nie był w stanie grać swoich ulubionych uderzeń nawet z dogodnych dla niego sytuacji. Drugiego seta Filip wygrał 6/0. W trzecim secie pojawiło się parę nieudanych dropshotów a napięcie jakie towarzyszyło rywalizacji wpędziło naszego nurmer 2 w przewagę gry defensywnej nad kombinacyjną. Max zaczął trafiać forehandem po liniach i jego dominacja zaczęła się umacniać. Trzeci set zakończył się wynikiem 7/5 dla Austriaków.

Czego zabrakło Filipowi? Na pewno dynamiki rotacyjnego serwisu. Wiąże się to z serwowaniem na szybkiej ręce i odpowiednim przygotowaniem fizycznym. Druga rzecz nad którą Filip powinien popracować to wchodzenie na piłkę – szczególnie z forehandu. Przez granie tego uderzenia w miejscu uderzeniom „Lewego” brakuje mocy. Aby tą moc zwiększyć Filip musi w przyszłości również popracować nad dynamiką nóg i siłą mięśni brzucha. Austriak doskonale i bardzo stabilnie poruszał się po korcie a większość jego uderzeń cechował duży udział największych grup mięśniowych (wyjście z nóg i skręt tułowia).
W aspekcie mentalnym, w przyszłych meczach Filip powinien popracować nad kontrolą negatywnych myśli typu „on ma farta a ja nie”. Oskarżanie przeciwnika o bycie szczęściarzem to umacnianie jego dobrego samopoczucia i cios dla własnej podświadomości.
Ostatnim elementem, którego zabrakło w tym meczu to brak chęci gry wolejem. Wolej przeciwnika nie był najwyższych lotów ale konsekwentnie atakował on siatkę z dogodnych sytuacji co zaowocowało pod koniec meczu znaczącą przewagą psychologiczną. Częstsze ataki na siatkę w wykonaniu Filipa nie pozwoliłyby przeciwnikowi na znalezienie odpowiedniego rytmu w swojej agresywności i prawdopodobnie odwróciłyby stan meczu. Niestety małe zaakcentowanie umiejętności gry wolejem w dotychczasowym przygotowaniu Lewego do startów zaowocowało małą wszechstronnością w grze na całym korcie.

Po przerwie na lunch na kort wyszli Igor Bujdo i Dominic Wirlend.
Zadaniami mentalnymi Igora były standardowe już: rutyna przed returnem i serwisem oraz radość po wygranej piłce. Zadania taktyczne to szybki i pewny return przez środek, szybka ręka przy serwisie i atakowanie łatwych piłek. Nie znaliśmy przeciwnika także trudno nam było ustalać specyficzną taktykę na danego zawodnika.

Igor przegrał ten mecz wynikiem 6/7 2/6. Przez cały mecz konsekwentnie realizował zadania mentalne choć radość po wygranej piłce mogłaby być uzależniona nieco mniej od wyniku. Przeciwnik dysponował bardzo silnym, rotacyjnym serwisem co dawało mu sporą przewagę przy gemach serwisowych. Igor w pewnym momencie nawet zażartował, że chyba zacznie odbierać te serwisy smeczem. Wirlend bardzo umiejętnie dysponował forehandem z mocną rotacją na koniec kortu, co pozwalało mu utrzymywać się w roli atakującego w czasie wymian.
Mecz rozpoczął się prowadzeniem 5/0 dla Igora. Siła, ruchliwość i agresywność przeciwnika zdawała się nie robić na naszej jedynce wrażenia. Zawsze udawało mu się wyjść opresji jakimś efektownym passingshotem czy zaskoczyć przeciwnika dropshotem lub krótkim krosem. Utrzymywał agresywną wymianę i udawało mu się często samemu przejmować inicjatywę. Przeciwnik również robił sporo niewymuszonych błędów. Później jednak ataki Dominica były bardziej konsekwentne i ataki na siatkę zaczęły przynosić coraz więcej punktów. Dominacja siły nad sprytem zaczęła się umacniać i trwała już nieprzerwanie do końca meczu. Wszelkie zabiegi mające na celu wybicie przeciwnika z rytmu spaliły na panewce i musieliśmy po meczu Igora uznać wyższość Austriaków.

Nad czym Igor powinien jeszcze popracować?
·     Nad blokowaniem negatywnych myśli niezależnie od wyniku.
Tenisista w czasie gry jest jak żołnierz na polu walki. Chwila słabości może zadecydować o losach bitwy.
·     Nad przygotowanie ogólnym.
W wyższych kategoriach wiekowych zawodnicy dysponują coraz większą siłą uderzeń i dynamiką i stabilnością poruszania. Bez systematycznej pracy nad swoim rozwojem ogólnym Igor coraz częściej będzie rozgrywał mecze których żadnym sposobem nie będzie mógł wygrać.
·     Nad grą na całym korcie.
Przy przewadze fizycznej przeciwnika lub równowadze sił o wyniku prócz mentalu decyduje elastyczność taktyczna tenisisty. Umiejętność wychodzenia z sytuacji kryzysowych i umiejętność gry na całym korcie to warunek jakichkolwiek sukcesów w juniorskim i seniorskim tenisie.

W deblu Piotr Gadomski i Igor Bujdo ulegli Dominicowi Wirledowi i Lukasowi Pitschmannowi 4/6 6/7. Na uwagę zasługuje dobry kontakt jaki nawiązali między sobą nasi zawodnicy oraz ich spora inwencja w doborze zadań taktycznych na poszczególne gemy. Przeciwnicy wykazali się nieco większymi umiejętnościami deblowymi, w szczególności dominowali w walce o siatkę.

Austriacy zaimponowali mi agresywnością gry. Ich taktyka odzwierciedlała trendy we współczesnym tenisie mówiące o tym, że meczów nie wygrywa ten kto zrobi mniej błędów ale ten kto wygra więcej piłek. Grali na całym korcie i widać było, że w ich treningu gra w korcie lub w ¾ kortu to chleb powszedni.

Filip w meczu z Neuchristem odniósł lekką kontuzję łydki która wyeliminowała go z udziału w meczach następnego dnia. Na szczęście solidny wieczorny masaż i poizometryczne rozciąganie skutecznie zapobiegło długotrwałym skutkom kontuzji. Wieczorny basen również pomógł nam w zregenerowaniu sił.

Mecz z NIEMCAMI

Wtorkowy poranek przebiegał pod znakiem ćwiczeń koordynacyjnych z piłką tenisową oraz ćwiczeń szybkościowych. Rozgrzewka tenisowa obejmowała wszystkie sytuacje meczowe ze szczególnym naciskiem na sytuację jeden zawodnik na siatce a drugi z głębi.

Jako pierwsi na kort wyszli Piotr Gadomski i Lucas Leppin.
Zadania mentalne Piotrka na ten mecz to: kontrola emocji poza dwoma wpadkami w meczu; rutyna między punktowa – faza fizyczna i faza rytuału.
Zadania taktyczne to: przy swoim gemie serwisowym raz – dwa razy atak na siatkę, raz na dwa gemy jeden zaskakujący dropshot; gra krosami na początku wymian.

Szybko okazało się, że przeciwnik dysponuje lepszą pracą nóg a gra w obronie jest mało skuteczna ze względu na dużą energię uderzeń rywala. Jedyną szansą na nawiązanie walki o zwycięstwo była przejęcie inicjatywy i prowadzenie wymian. Piotrkowi zabrakło jednak mimo wszelkich starań regularności ataku, skutecznego serwisu i dynamicznej gry na siatce. Pozytywne było to, że ataki na siatkę były częste i dropshoty pojawiały się raz na dwa gemy, tak jak to sobie założyliśmy przed meczem. Pod względem kontrolowania emocji mecz wypadł nieźle, choć wybuchów złości naliczyłem ze sześć. Rutyna między punktowa była realizowana ze 100% sumiennością. Mecz zakończył się wynikiem 4/6 2/6.

W najbliższym czasie Piotrek powinien popracować nad:
·     Dynamiką serwisu. Przy jego warunkach fizycznych ten element powinien być najgroźniejszą bronią w arsenale
·     Dynamiką poruszania się po korcie. Nogi Piotrka są dość słabe i przez to ma problemy z ustawianiem się do piłek oraz powrotem do kortu po uderzeniach. Również dynamika gry wolejowej bardzo przez to cierpi.
·     Wzmocnieniem praktycznie wszystkich partii mięśniowych poprzez odpowiedni trening np. z gumami.
·     Kontrolą emocji – szczególnie na treningach
·     Umiejętnością zdobywania przewagi w wymianie poprzez wykorzystywanie wszelkich krótszych piłek do ataku. Zbyt często czeka na piłkę zamiast w nią wejść.
·     Treningiem sytuacyjnym. W wielu sytuacjach na korcie Piotrek nie może się znaleźć gdyż (być może) zdarzają się one na treningach zbyt rzadko.


Po lunchu naprzeciw siebie stanęli Igor Bujdo i Moritz Dettinger.
O przeciwniku wiedzieliśmy, że ma bardzo dobry serwis i mocne obydwa uderzenia z głębi. Również świetnie operował wolejem. Zadaniami mentalnymi była radość po wygranej piłce oraz rutyna po przegranych plus rytuał przed serwisem i returnem. Jako nowy element dodaliśmy wizualizację. Zadań techniczno – taktycznych nie zmienialiśmy, żeby nie wprowadzać do gry zbyt wielu nowych elementów, tak więc były to: szybka ręka przy serwisie; return przez środek kortu oraz raz w gemie serwisowym atak na siatkę.

Moritz okazał się najlepszym zawodnikiem eliminacji. Cechowała go bardzo duża siła uderzeń, niezwykle agresywny styl gry i świetne poruszanie się po korcie. Sprawiał wrażenie zawodnika w wieku juniora. Jedyną szansą na nawiązanie z nim walki było zmuszenie przeciwnika do gry kombinacyjnej. Jednak nawet grając w ten sposób Igor musiał uznać wyższość dynamiki i szybkości poruszania się Moritza. Mecz zakończył się wynikiem 2/6 2/6. Przypominało to pojedynek Dawida z Goliatem tyle, że w tym przypadku Dawid nie miał żadnych asów w rękawie. Aby móc w przyszłości realizować skutecznie zadania meczowe przeciwko takim przeciwnikom potrzebna jest duża praca nad ogólnym rozwojem. Jest to obok pracy nad mentalem warunkiem następnego skoku rozwojowego Igora. Dodatkowym elementem do poprawienia jest umiejętność gry na całym korcie. Grając z głębi Igor jest w stanie dorównać najlepszym zawodnikom z porównywalną siłą uderzeń. Natomiast w grze na całym korcie przeciwnicy wyższej klasy zdają się nad nim dominować.

Ostatnim naszym meczem w Bremen był debel w którym Piotrek i Igor zagrali przeciwko Lucas Leppin i Marko Lenz. Chłopcy zagrali niezwykle odważnie i pomysłowo. Dużo ze sobą rozmawiali między punktami i przed każdym rozegraniem ustalali plan na następny punkt. O ile nasi grali ciekawiej o tyle przeciwnicy grali skuteczniej. Mecz przegraliśmy 6/4 4/6 2/6.

Niemcy zaimponowali mi przygotowaniem fizycznym. Moritz Dettinger znacznie odbiegał od moich wyobrażeń o możliwościach 14 – to letniego organizmu. Gdy jednak spytałem trenera reprezentacji Niemiec o program przygotowania ogólnego w Niemczech to nie uzyskałem konkretnej odpowiedzi. Stwierdził on, że cały plan treningowy jest realizowany w poszczególnych klubach i jest to poza strefą wpływów trenerów kadry.

Ostatni dzień turniejowy w Bremen zakończyliśmy krótkim meczem w piłkę, godzinnym sparringiem deblowym i paroma długościami klubowego basenu.

PODSUMOWANIE

Dlaczego nie wygraliśmy eliminacji! Czego nam zabrakło! Co zrobić aby nasi młodzicy mieli jakiekolwiek szanse w rywalizacji z europejską (i światową) czołówką za 4 – 6 lat?

Nie wygraliśmy eliminacji ponieważ nasi chłopcy byli fizycznie słabsi i wolniejsi od najważniejszych przeciwników. Zabrakło w ich grze agresji i chęci wygrywania wymian. Często niemożność prowadzenia gry wynikała po prostu z przytłaczającej przewagi mocy uderzeń przeciwnika lub niedostatków techniczno -- taktycznych. Co zrobić by móc walczyć z najlepszymi na świecie za 4 – 6 lat?

·     Potrzebny jest regularny trening ogólnorozwojowy. Nie, raz w tygodniu przypadkowe zajęcia w terenie ale regularna praca nad wyrobieniem dynamicznego i stabilnego poruszania się po korcie, wzmocnienie wszystkich mięśni odpowiedzialnych za rotację tułowia przy uderzeniach, ćwiczenia chroniące przed urazami stawy: ramienny, łokciowy, nadgarstkowy (szczególnie nie dominującej ręki) i skokowy, regularne rozciąganie, regularny trening szybkości startowej itp.
·     Konieczne są treningi w grupie aby móc skutecznie pracować nad rozmaitymi sytuacjami meczowymi. Treningi grupowe narzucają konieczność gry w debla, która jest często warunkiem podniesienia jakości gry tenisisty na wyższy poziom.
·     Pomocny byłby regularny trening mentalny, realizowany również bezpośrednio na korcie. Sprzyjałoby to kształtowaniu się u zawodników profesjonalnych postaw oraz promowałoby pewność siebie poprzez rozwój 6 filarów poczucia własnej wartości.

Warto pamiętać, że samo przebijanie piłek na drugą stronę można porównać do wierzchołka góry lodowej. Jest to dosyć ważna część gdyż to o nią rozbijają się statki. Jednak aby ten wierzchołek stanowił zagrożenie potrzebna jest potężna podstawa znajdująca się w pod wodą. Tą podstawą jest przygotowanie fizyczne, mentalne, i wszechstronność techniczno – taktyczna zawodnika. Bez bardzo masywnej podstawy, żadna góra nie przebije piekielnie grubego poszycia statku zwanego pierwszą setką ATP.

Opracował Krystian Pfeiffer

Osoby zainteresowane dyskusją na temat tego opracowania proszę o kontakt mailowy krystianpfeiffer@o2.pl lub telefon pod numer 0-693 726 985

Gotowy do gry?!

Praktyczne rady dla szybszej odnowy po meczu.

Subiektywne korzyści stosowania odpowiednich technik odnowy fizycznej po meczu były znane zawodnikom i trenerom od lat. Naukowe korzyści z wykorzystywania owych technik, również stają się coraz bardziej oczywiste. Odnowa to termin opisujący proces odbudowy systemów fizjologicznych i regeneracji fizjologicznych parametrów, które zostały zmienione podczas aktywności.

Stworzenie i udoskonalanie rutyny po treningowej i po meczowej ma ogromne znaczenie dla fizycznej i psychicznej regeneracji zawodnika. Sesje odnowy powinny być więc zawsze włączone do programów treningowych zawodników. Poważne potraktowanie procesów odnowy i regeneracji przyspiesza rozwój tenisisty i przyczynia się do grania na najwyższym możliwym poziomie.

Obecnie tenisiści muszą być w doskonałej kondycji fizycznej i szybko regenerować siły, jeśli pragną liczyć się w rywalizacji przez dłuższy okres czasu. Jak to bywa z najlepszymi sportowcami w większości dyscyplin, ludzie ci są poddawani bardzo wymagającemu treningowi i planowi startów. Powoduje to, że niekiedy tenisiści pracują z intensywnością przekraczającą ich fizjologiczne i psychologiczne normy, co może prowadzić do spadków formy.

Trening powoduje mikro-urazy w tkankach ciała co prowadzi do super kompensacji. Mądre podejście do treningu i odnowy oznacza rozpoznawanie nie – adaptacyjnych reakcji organizmu na trening i wychwytywanie wczesnych oznak przetrenowania. Wszyscy zawodnicy są poddawani różnym formom stresu. Mogą nimi być treningi, podróże, styl życia, środowisko lub stan zdrowia. Każdy zawodnik ma inną zdolność radzenia sobie z każdym z tych stresorów: jedni mogą sobie świetnie radzić ze stresem treningowym natomiast mogą mieć poważne problemy ze stresem żywieniowym, inni wręcz przeciwnie. Ciężki trening nie powinien mieć miejsca, aż do chwili w której tenisista jest w pełni zregenerowany. Odpowiednio długi czas powinien być przeznaczony na odnowę, a trening powinien być zmodyfikowany tak aby zoptymalizować następujące po sobie okresy spadku formy i szczytowej dyspozycji, jeśli zawodnik przygotowuje się właśnie do ważnego turnieju. Oto kilka praktycznych wskazówek dla zawodników którzy pragną szybko się regenerować i utrzymać „gotowość do gry”.

1. Uzupełniaj płyny

Pij dużo wody lub innego czystego napoju. Podczas treningu twoje minimum to ½ -- 1 litr rozcieńczonego wodą soku lub sportowego napoju na godzinę. Celem jest uzyskanie moczu o jasnym zabarwieniu. Im cięższe i gorętsze są warunki w których trenujesz lub grasz, tym więcej potrzebujesz pić. Nawodnienie organizmu przed wysiłkiem i natychmiastowe uzupełnianie płynów ma kluczowe znaczenie. Utrata zaledwie 2% masy ciała poprzez pot może zmniejszyć twoją zdolność do walki z powodu mniejszej objętości krwi i zmniejszonego wykorzystania składników odżywczych i tlenu przez twój organizm. Młodzi zawodnicy muszą być szczególnie skrupulatni w uzupełnianiu płynów gdyż zmniejszone nawodnienie ciała wydaje się silniej wpływać na dzieci niż na dorosłych.

2. Uzupełniaj paliwo

Upewnij się, że spożywasz właściwe pożywienie (paliwo węglowodanowe) po treningu. Potrzebujesz odpowiednich dostaw glikogenu do mięśni i wątroby aby zabezpieczyć twoje potrzeby energetyczne i przyspieszyć odnowę przed następnym treningiem. Węglowodany w diecie są głównym źródłem składników potrzebnych ciału do produkcji glukozy. Ponieważ zapasy glikogenu wyczerpują się po 24 – 48 godzinach, musisz uzupełniać te zasoby każdego dnia. Jedz tak szybko jak to tylko możliwe po treningu lub meczu. Masz około dwudziestu minut po wysiłku na uzupełnienie paliwa w mięśniach w najszybszym możliwym tempie. Jeśli będziesz zwlekał ze spożyciem węglowodanów dłużej, zapasy glikogenu będą odbudowywały się w znacznie wolniejszym tempie. Niewielka ilość protein spożyta wraz z węglowodanami przed, w czasie i po wyczerpującym treningu, pomaga zminimalizować załamanie się poziomu białek w mięśniach w wyniku dużych obciążeń treningowych. Powinieneś przyjąć pomiędzy 1.2 a 1.5 grama węglowodanów prostych na kilogram masy ciała, tak szybko po wysiłku jak to tylko możliwe.


3. Rozwijaj ciało harmonijnie.

Jako część twojego treningu odnowy, stosuj ćwiczenia które będą równomiernie rozwijały obydwie strony twojego ciała. Tenis jest sportem asymetrycznym w swojej naturze i może powodować asymetryczny rozwój mięśni, kości, ścięgien i więzadeł prowadząc do braku równowagi w długości i sile poszczególnych części twojego aparatu ruchowego. Podczas gdy górna połowa twojego ciała rozwija się asymetrycznie, rozwój siły i gibkości nóg i dolnego tułowia ma symetryczny charakter. Stosowanie odpowiednich ćwiczeń kompensujących nierównomierny rozwój twojego ciała jest niezbędny do optymalnego poruszanie się po korcie i zredukowania ryzyka kontuzji.

4. Treningi regeneracyjne

Upewnij się, że techniki regeneracyjne są twoją nawykową częścią codziennej rutyny. Badania wykazały, że lekkie aerobowe ćwiczenie po wysiłkach beztlenowych (np. sprinty) mogą zwiększyć szybkość procesów odnowy, poprzez przyspieszenie usuwania kwasu mlekowego, pomagając w utrzymywaniu normalnego poziomu wapnia w włóknach mięśniowych.

Wypróbuj następujące ćwiczenie po wysiłkowe. Na rowerku stacjonarnym, na niewielkim obciążeniu pedałuj z prędkością 85 – 90 obrotów na minutę, przy tętnie 100 – 115 uderzeń na minutę przez 15 – 20 minut. Przy większej szybkości pedałowania ma miejsce większe zaangażowanie włókien wolno – kurczliwych w mięśniach. Ponieważ włókna wolno – kurczliwe są odporniejsze na zmęczenie, szybsze tempo pedałowania jest bardziej efektywne i w mniejszym stopniu może spowodować przedwczesne zmęczenie. Wypróbuj inne rodzaje ćwiczeń, takie jak bieganie w wodzie czy truchcik, gdy nie masz dostępu do rowerka.

5. Odzyskaj i utrzymaj odpowiednie rozciągnięcie mięśni.

Kierując się radami twojego trenera od ogólnej lub fizjoterapeuty, ustal swoją rutynę rozciągania po treningach lub meczach aby wspomóc odnowę i uchronić się przed kontuzjami. Wykonywanie statycznych ćwiczeń rozciągających optymalizuje długość mięśni i więzadeł po treningu. Jeśli tylko to możliwe, znajdź partnera do pomocy przy rozciąganiu. ‘Rozciągnięcie, rozluźnienie’ i „napięcie rozluźnienie’ okazują się być skuteczniejszymi technikami od zwykłego statycznego rozciągania. Techniki te mogą być też stosowane do po wysiłkowej relaksacji, gdy poddajesz się pasywnemu rozciąganiu.

Statyczny stretching, będąc częścią twojej rutyny regeneracyjnej, może również zabezpieczyć cię przed kontuzjami. Badania wykazały, że statyczne rozciąganie przed ćwiczeniami nie zapobiega kontuzjom przeciążeniowym dolnych kończyn, natomiast dodatkowe statyczne ćwiczenia rozciągające po treningu i przed pójściem spać mogą spowodować spadek ilości kontuzji nawet o 50 %.

Określ stopień rozciągnięcia poszczególnych partii mięśniowych twojego ciała i jeśli to konieczne dodaj dodatkowe ćwiczenia rozciągające do swojej rutyny. Zapewni to równowagę między długością a napięciem grup mięśniowych odpowiedzialnych za jakość twojej gry.

Posumowanie

Zmęczenie następujące po treningu lub meczu, jakiego doświadczają tenisiści, jest niezbędną częścią procesu treningu adaptacyjnego. Wyzwaniem dla większości trenerów i zawodników jest zidentyfikowanie tych aspektów organizmu tenisisty, które uległy zmęczeniu i następnie zastosowanie odpowiednich strategii odnowy, które zapewnią powrót gracza do „stanu używalności”. Trenowanie i granie w tenisa jest wymagające fizycznie i psychicznie, więc sesje regeneracyjne muszą być wpisane w programy treningu specjalistycznego. Zarówno trenerzy jak i zawodnicy muszą być bardziej świadomi wagi regeneracji po dużych obciążeniach treningowych oraz muszą mieć wiedzę jak optymalnie wykorzystać sprzęt i warunki w jakich pracują aby maksymalnie przyspieszać procesy odnowy.


Krystian Pfeiffer (www.pfeifferteam.pl)


Wygrywaj mecze swoją postawą

Tenis to gra mentalna – dwóch zawodników walczy łeb w łeb aż do tie – breaka w pierwszym secie – i ktokolwiek go wygra, przeważnie ma drugiego seta w kieszeni z wynikiem 6 –1! Zdarza się to bardzo często na poziomie profesjonalnym i jestem przekonany, że doświadczasz tego rodzaju sytuacji na turniejach w których sam bierzesz udział.

Co takiego różni dwóch zawodników po rozegraniu pierwszego seta? Z pewnością nastawienie mentalne. Zwątpienie zalewa umysł jednego (i jego grę) podczas gdy drugi pławi się w sadzawce pewności siebie – ich myśli prawie zawsze determinują ostateczny wynik spotkania.

Gdy tylko zwątpienie wkradnie się do twojej gry, to ogólnie rzecz biorąc jest już po wszystkim. Twoim zadaniem jest odmówić wątpliwościom dostępu do twojego umysłu podczas rozgrywania meczu. Nawet małe zmartwienia i irytacje (np. niesprawiedliwa decyzja sędziego), jeśli zaczniesz je roztrząsać, mogą przerodzić się w gigantyczną falę wątpliwości, czyniącą twoją grę zupełnie nieskuteczną.

Sprawia to, że mecze decydują się na bardzo cienkiej linii pewności siebie i zwątpienia. Australijski trener Pucharu Davisa John Fitzgerald ostatnio stwierdził : „Nie masz pojęcia jak blisko przegranej znajduje się zawodnik który ma piłkę meczową”.

Blisko przegranej gdy masz meczbola? Jak to możliwe?

Cóż, jeśli się nad tym zastanowić to sporo w tym prawdy. Jeśli toczysz zażarty pojedynek i w końcu masz pierwszą piłkę meczową, to z pewnością nie oznacza to, że przepełnia cię poczucie pewności siebie, nieprawdaż ? (a już na pewno nie przy drugim, trzecim, czwartym czy piątym meczbolu)

Tak więc pamiętaj, że gdy kiedykolwiek przegrywasz w meczu (nawet broniąc meczową) – nie oznacza to, że mecz się skończył. Wciąż możesz odwrócić bieg zdarzeń – nawet wygranie dwóch lub trzech punktów z rzędu może kompletnie zmienić obraz gry.

Prawdą więc jest, że możesz być blisko porażki przy własnym meczbolu, choć patrząc na to z drugiej strony, możesz być blisko zwycięstwa nawet gdy bronisz kolejnej piłki meczowej.

Warto byś zdał sobie sprawę, że o ostatecznym wyniku decydują nie twoje uderzenia ale twoje myśli – myśli związane z pewnością siebie i myśli zwątpienia. Jeśli uda ci się utrzymać twoją głowę wolną od zwątpienia, oznacza to, że dajesz sobie najlepszą możliwą szansę na wygranie meczu (nawet jeśli przegrywasz w trzecim secie). Taka postawa zwiększa prawdopodobieństwo, że twój przeciwnik dozna uczucia zwątpienia zamiast ciebie.


Możesz być zaskoczony jak niestabilny jest poziom pewności siebie twojego przeciwnika, nawet gdy wygrywa w meczu. Wszystko czego potrzebujesz to niewielka zmiana tego co dzieje się na korcie i cała sytuacja może ulec odwróceniu. Przeciwnicy nie mają zielonego pojęcia w którym momencie zaczniesz grać jak z nut, dlatego nigdy nie mogą się czuć w 100% bezpiecznie, aż do momentu uścisku dłoni na zakończenie spotkania.

Jeśli jesteś zawodnikiem który absolutnie odmawia poddania się – niezależnie od wyniku, i pragniesz utrzymać się w meczu przez całą wieczność – zostaniesz wynagrodzony całą kolekcją nieoczekiwanie wygranych meczów.

W przypadku niektórych zawodników, cała pewność siebie jest wyłącznie prezentowana na zewnątrz, a bardzo niewielka jej ilość znajduje się wewnątrz., tam gdzie to się naprawdę liczy. Tego rodzaju tenisiści będą próbowali onieśmielić cię swoją grą lub nawet swoim zachowaniem, przed meczem, podczas rozgrzewki i podczas pierwszych gemów spotkania.

Z takim przeciwnikami, nie ma właściwie znaczenia fakt, że nie możesz ich przełamać na początku pierwszego seta – często jedyną rzeczą jaką musisz zrobić to trzymać się blisko nich (utrzymując serwis) i upewnić się, że nie zdobędą zbyt dużej przewagi (tego rodzaju zawodnicy to często znakomici prowadzący).

Jeśli uda ci się tego dokonać, i utrzymać niewielki dystans (wynikowy) – to w końcu gdy pojawia się decydujący gem (na przykład przy po 5 lub przy po 6), zwątpienie bardzo często uderza w nich z całą swoją siłą – i wkrótce ich gra rozsypuje się jak domek z kart. Gdy to się dzieje, widok jest mało przyjemny – robią serię niewymuszonych błędów, debli itp. Z chwilą gdy rakieta takiego przeciwnika zaczyna fruwać po płotach, masz go w garści!

Przypominaj więc sobie co krok, że twoja postawa to jedna z twoich najpotężniejszych sekretnych broni. Postawa może przynieść ci mnóstwo wygranych, których pojawienia nigdy się nie spodziewałeś, nawet z lepszymi od ciebie zawodnikami obdarzonymi skuteczniejszymi uderzeniami. Utrzymuj więc swoją pewność w dobrej kondycji, nie pozwalaj sobie na zwątpienie i ciesz się nadchodzącymi zwycięstwami.


Na podstawie: www.tennispsychology.com,
Craig Townsend

Tłumaczył Krystian Pfeiffer (www.pfeifferteam.pl)


Praca nóg i poruszanie się po korcie

Tenis zmienił się dramatycznie od czasu wprowadzenia szerszych główek w rakietach, większych punktów idealnego trafienia oraz dłuższych rakiet (nie wspominając już nawet o materiałach). Z powodu tych ulepszeń technologicznych, zawodnicy mogą uderzać piłkę mocniej niż kiedykolwiek wcześniej i wciąż regularnie trafiać w kort.

Aby uderzyć piłkę z większą siłą potrzebny jest nowy sposób wykonania samego uderzenia. Wymaga ono obecnie większych zdolności atletycznych przejawiających się w przeskokach i konieczności utrzymania równowagi dynamicznej. Jednocześnie poruszanie do piłki oraz powrót do stanu równowagi po uderzeniu są wykonywane szybciej niż dotychczas. Statystyki wykazują, że 70% zepsutych lub nieczysto trafionych uderzeń wynika ze słabej pracy nóg. Oznacza to, że praca nóg jest podstawą każdego uderzenia.

W tenisie, nie jest ważne jak jesteś szybki, ale jak jesteś szybki w stosunku do piłki. Możesz poruszać się po korcie znacznie szybciej i skuteczniej (dochodząc do większej ilości piłek zagranych przez przeciwnika) znając najbardziej ekonomiczne i efektywne sposoby poruszania się.

Istnieje 6 kroków na drodze do lepszego krycia kortu:

Krok 1: Start (eksplozja)
Krok 2: Ustawienie
Krok 3: Uderzenie
Krok 4: Powrót do stanu równowagi
Krok 5: Cross (Krok skrzyżny)
Krok 6: Hop (split step)
Nawet zawodnik uważany za wolnego może poprawić krycie kortu jeśli nauczy się właściwego używania tych 6 kroków. Główną zasadą przyświecającą wszystkim tym krokom jest jak najskuteczniejsze poruszanie się poczynając od środka ciężkości ciała, a nie od głowy lub ramion


Krok 1. Start

Twoja szybkość na korcie zależy od tego jak szybko wykonujesz pierwszy krok. Gdy poruszasz się do piłki, powinieneś ‘wystrzelić’ pierwszy krok nogą która jest najbliżej piłki. Ruch ten skręca jednocześnie nieco twój tułów i ramiona, zapoczątkowując odprowadzanie rakiety do tyłu. Zapoczątkowujesz ruch nogą i przemieszczasz środek swojego ciała w kierunku piłki. Jeśli pochylisz się najpierw głową i ramionami, twoje nogi zawsze będą próbowały nadążyć za górną połową twojego ciała, i prawdopodobnie zdążysz jedynie uderzyć piłkę samą ręką. Innym częstym błędem jest wykonanie pierwszego kroku wstecz wiodącą nogą. Jeśli to zrobisz, po dwóch krokach zmierzasz już donikąd.

Krok 2: Ustawienie

Jeśli piłka jest daleko od ciebie, początkowe kroki w kierunku uderzenia powinny być długie i bardzo dynamiczne. Gdy zbliżasz się do piłki, wykonaj kilka drobnych kroków korygujących (oczywiście gdy masz czas) abyś był w stanie równowagi i kontroli nad ciałem przed uderzeniem, oraz ustaw tylną nogę na linii toru lotu piłki. Prawie cały ciężar twojego ciała powinien być na tej nodze abyś mógł wejść w piłkę w momencie uderzenia. Czekanie na uderzenie w tej pozycji pozwala ci na odpowiednio szybkie ustawienie się do wysokich, niskich lub nieczystych odskoków piłki, rotacji i innych cech toru lotu piłki po odbiciu od podłoża. Jeśli przed uderzeniem stoisz na nodze znajdującej się bliżej piłki to nie możesz dokonać niezbędnych korekt, jedyne co możesz zrobić to machnąć rakietą.


Krok 3. Uderzenie

Gdy już twoja tylna noga znajduje się na linii toru lotu piłki i ciężar całego ciała spoczywa na tej nodze, następnym twoim zadaniem jest wejście w piłkę tak aby całe twoje ciało przesuwało się do przodu podczas uderzenia. Nawet gdy uderzasz z pozycji otwartej warto dodać wejście w piłkę gdyż łatwiej jest wtedy przenieść maksymalną ilość energii z ciała na piłkę. Nie uciekaj biodrami do tyłu w czasie uderzenia. Jeśli nie przesuniesz ciężaru swojego ciała do przodu, twoje ramię będzie próbowało wytworzyć całą energię potrzebną do uderzenia zamiast nóg.

Krok 4. Powrót do stanu równowagi po uderzeniu.

Po zagraniu, musisz jak najszybciej przygotować się do następnego uderzenia (recovery). Nie podziwiaj efektów swojego forehandu po linii gdy piłka wciąż jest w grze. Aby jak najszybciej powrócić do kortu zaraz po zakończeniu uderzenia, obniż środek ciężkości ciała dla lepszej równowagi, obróć się wokół wiodącej nogi i przenieś tylną nogę do przodu i w bok aby następnie wystrzelić z tej nogi i rozpocząć powrót do optymalnego ustawienia do następnego uderzenia. Gdy musisz szybko i zdecydowanie zmieniać kierunek biegu, trzymaj tyłek nisko i głowę wysoko. W ten sposób magazynujesz energię w nogach aby eksplodować w kierunku w którym musisz biec. Ważne jest aby najpierw uderzyć a potem dopiero powracać do stanu równowagi. Jeśli uderzasz piłkę jednocześnie próbując wrócić do kortu, twój zamach do przodu przebiega z boku na bok, przez co tracisz siłę i kontrolę uderzenia.

Krok 5. Cross (krok skrzyżny)

Najszybszym sposobem na powrót do kortu jest wykonanie pierwszego kroku skrzyżnego nogą znajdującą się bliżej boku kortu przez nogę znajdującą się bliżej środka. Robiąc ten krok, możesz przebyć dwukrotnie dłuższy dystans wykonując o połowę mniej kroków. Przyczyną dla której tenisiści byli uczeni nigdy nie krzyżować nóg było utrzymanie bioder równolegle do siatki aby nie dać się złapać przeciw nogom (wrong – footed). Jednakże, twój przeciwnik nie może wystarczająco szybko dobiec do piłki i posłać jej na drugą stronę tak aby złapać cię ze skrzyżowanymi nogami zaraz po tym jak złapałeś równowagę po uderzeniu. Jeśli natomiast zaraz po uderzeniu będziesz wracał do kortu tylko krokiem dostawnym, dystans jaki możesz przebyć jest dość ograniczony, gdyż jedna z twoich stóp może przesunąć się jedynie tak daleko jak przesunęła się druga. Robiąc krok skrzyżny (crossover), możesz podwoić dystans jaki może przebyć twoja stopa i wciąż utrzymać równoległe do siatki ustawienie bioder.

Krok 6: Hop (split step)

Podskok pojawia się w momencie gdy twój przeciwnik rozpoczyna zamach do przodu w celu uderzenia piłki. Pozwala ci to na przygotowanie się do startu i odczytanie intencji przeciwnika. Wykonujesz niewielki podskok i lądujesz na przednich częściach stóp tak aby ciężar ciała był równomiernie rozłożony na obydwie twoje nogi, przygotowując się do startu w dowolnym kierunku właściwą stopą. Po wykonaniu podskoku nie wyłączaj silników lądując na piętach. Musisz być gotowy do wystrzału! Nie przenoś również ciężaru ciała na jedną ze stóp w oczekiwaniu na zagranie przeciwnika w określoną stronę. Możesz się wtedy przeliczyć, gdy przeciwnik zagra niespodziewanie w drugą stronę. Błędem jest również wykonywanie serii podskoków w nadziei, że któryś z nich jest wykonany w odpowiednim momencie. Wykonaj jeden zbalansowany split step w momencie gdy przeciwnik rozpoczyna zamach do przodu a będziesz gotowy do błyskawicznego i dynamicznego startu w każdym kierunku.

Używając tych sześciu kroków dla lepszego pokrycia kortu, będziesz poruszał się znacznie szybciej, reagował i przygotowywał do uderzenia w mgnieniu oka a twoja gra wzniesie się o jeden poziom wyżej.


Tłumaczył Krystian Pfeiffer (www.pfeifferteam.pl)



Rozwiń swoją siłę mentalną

Sekretem utrzymywania wysokiego poziomu występów na turniejach jest trenowanie na tej samej intensywności i z takim samym nastawieniem mentalnym jak podczas ważnych meczów turniejowych.

To może się wydać zadziwiające ale niewielu zawodników zdaje się postępować zgodnie z tą prawidłowością, może oprócz sytuacji w której trenują bezpośrednio ze swoim trenerem. Z chwilą jednak gdy czujne oko szkoleniowca nie jest obecne, pokusa zdjęcia nogi z pedału gazu często okazuje się zbyt silna.

Dla przykładu, często można zobaczyć zawodnika pozwalającego piłce na treningu wykonać dwa kozły zanim ją uderzy, choć oczywiście podczas rozgrywania meczu taka sytuacja jest niedopuszczalna gdyż oznacza utratę punktu. Podstawowym problemem takiej postawy jest to, że odpuszczanie sobie na treningu wytwarza kompletnie inny sposób myślenia od tego potrzebnego do właściwego meczu – a to wpędza tenisistę w duże kłopoty.

Zawodnicy odpuszczający sobie na co dzień mają duże problemy z wygrywaniem trudnych meczów, szczególnie 3 setowych, ponieważ ich umysł ( i ciało) nie jest przyzwyczajony do twardego postępowania w takich sytuacjach.

Najlepszym sposobem dobrych występów na wszystkich twoich meczach jest wykorzystywanie treningu jako mentalnej próby generalnej przed nadchodzącym meczem turniejowym – traktując trening tak jak by to był mecz. Utrzymanie takiej dyscypliny utrzymuje twój umysł w stanie wytrenowania potrzebnego do gry na najwyższym poziomie, toteż gdy przyjdzie ci grać na turnieju, twoje ciało nie będzie tym zaskoczone i pozwoli ci na granie najlepiej jak potrafisz. Stosując się jedynie do tej rady będziesz w stanie wyprzedzić większość twojej konkurencji.

Trening to doskonała okazja aby poprawić twoją zdolność to wychodzenia z trudnych sytuacji podczas meczu – jest to umiejętność której wszyscy potrzebują ale tylko niewielu trenuje.

Dla przykładu, jeśli podczas sparringu przegrywasz 5-1, daj z siebie wszystko aby wygrać 7-5 lub 7-6. Dokonanie tej sztuki umocni w twoim umyśle praktykę nie poddawania się, i sprawi, że będzie ci o wiele łatwiej dokonywać wspaniałych powrotów do gry, w sytuacji gdy przegrywasz wysoko w trzecim secie.


Również utrzymywanie spokojnego i zrelaksowanego umysłu w sytuacji gdy jakieś ćwiczenie treningowe nie przebiega po twojej myśli, da ci większą łatwość w zachowywaniu podobnej postawy w wirze walki, gdzie umiejętność dokonywania właściwych wyborów ma decydujące znaczenie.

Często zdarza się, że zawodnicy grają zupełnie inaczej na treningu i zupełnie inaczej gdy spoczywa na nich presja meczu turniejowego. Stosują wiele ryzykownych, nisko procentowych uderzeń, których nigdy nie używają podczas trudnych sytuacji meczowych. Ważne jest aby twój umysł trenował wygrywanie meczów, a nie koncentrował się na imponowaniu kumplowi po drugiej stronie kortu.

Podczas treningu, pożyteczną praktyką jest również trenowanie wyciszania umysłu miedzy poszczególnymi rozegraniami ( chyba, że właśnie otrzymujesz rady od trenera, których warto słuchać) ponieważ pomaga to zawodnikom wprowadzić siebie w unikalny stan życiówki (The Zone) -- gdy gramy bardziej instynktownie, nie kontrolując nadmiernie każdego uderzenia.

Życiówka jest (dość rzadkim) stanem umysłu, który pozwala na granie absolutnie najlepszego tenisa za każdym razem, i pojawia się najczęściej gdy uda nam się wyciszyć świadomość i pozwolić podświadomości na sterowanie naszą grą.

Tak więc od teraz, rozpocznij równoległe trenowanie ciała i umysłu, aby być w stanie pokonać każdego przeciwnika. Trenuj z nową intensywnością i celem, trenuj powroty to gry z trudnych sytuacji, trenuj te uderzenia, które używasz na meczach turniejowych, i trenuj wchodzenie w stan życiowej gry o wiele częściej niż dotychczas.

Robiąc to, zauważysz, że twoje wyniki turniejowe będą o wiele lepsze, gdyż twój umysł i ciało będą zawsze w znakomitej kondycji i gotowości do każdego meczu!


Na podstawie: www.tennispsychology.com,
Craig Townsend

Tłumaczył Krystian Pfeiffer (www.pfeifferteam.pl)



Pozbądź się respektu przed przeciwnikiem

Czasem na turniejach zdarza się, że przeciwnik którego nie znasz reprezentuje wspaniały repertuar uderzeń podczas rozgrzewki. Niektórzy rywale potrafią celowo uderzać w czasie rozgrzewki poza twoim zasięgiem, popisując się wspaniałymi passing shotami, lobami topspinowymi, czy potężnymi uderzeniami z głębi prosto w twój brzuch – zwyczajnie chcąc cię nastraszyć.

Gdy taka sytuacja będzie miała miejsce (a będzie miała), nigdy, przenigdy nie podupadaj na duchu – to wcale nie znaczy, że przegrasz nadchodzący mecz. Błyskotliwość i talent twojego przeciwnika w tej mało stresującej sytuacji jaką jest rozgrzewka, nie ma absolutnie żadnego znaczenia do chwili gdy ma on zagrać te same uderzenia pod prawdziwą presją meczu.

Historia tenisa jest usiana niezliczonymi smutnymi historiami niesamowicie utalentowanych zawodników, którzy nigdy nie byli w stanie w pełni wykorzystać ogromnego daru jakim dysponowali. Przeważnie działo się tak, ponieważ za bardzo polegali oni na swoim talencie, a za mało na ciężkiej pracy (fizycznej i mentalnej) w przeciwieństwie do swoich mniej utalentowanych kolegów. Talent w dzisiejszych czasach to po prostu za mało – potrzebna jest jeszcze systematyczna, solidna praca. Tak więc jeśli pracujesz ciężko i z sensem to nie masz się czego obawiać.

Jeśli czujesz, że twój przeciwnik ma większy repertuar uderzeń, czucie i szybkość niż ty, nie martw się – wciąż pozostaje jeszcze sporo sposobów na zwycięstwo. Jeśli jesteś dobrze przygotowany fizycznie, zawsze możesz przetrwać więcej od przeciwnika, a jeśli jesteś wystarczająco twardy mentalnie możesz bezlitośnie wykończyć rywala swoją determinacją do samego końca. Talent to za mało – zawsze o tym pamiętaj.


Pewnie, że te ultra talenty często zaczynają mecze całą baterią wspaniałych winnerów i asów – ale nie jest ważne co twój przeciwnik może zrobić podczas meczu, tylko to jak długo może on to robić.

Często odpowiedź brzmi: „Niewystarczająco długo”! Im dłużej pozostaniesz w meczu, i im dłużej udaje ci się utrzymać kontaktowy wynik ,szczególnie na początku pierwszego seta (wytrzymując początkową rzeźnię) – tym większe są twoje szanse na ukończenie spotkania rutynowym zwycięstwem 6-4 6-1.

Kluczową sprawą jest – nigdy nie wychodzić na kort z uczuciem onieśmielenia talentem, siłą, szybkością czy wszechstronnością przeciwnika. Tak naprawdę, to najważniejsze jest to czym dysponuje przeciwnik gdy jest pod największą presją.

Nigdy, przenigdy nie zapominaj tej prawdy:

(Sam) Talent to za mało!
Talent + ciężka praca + siła mentalna = Końcowy Sukces!
Dobra – teraz już nie masz żadnego powodu dla którego nie miałbyś odnieść sukcesu -- więc rusz tyłek i pokaż im jak to się robi!


Na podstawie: www.tennispsychology.com,
Craig Townsend

Tłumaczył Krystian Pfeiffer (www.pfeifferteam.pl)



Gra z wyżej sklasyfikowanymi zawodnikami

Bardzo wielu wyczynowych zawodników zdaje się wykazywać szczególną nerwowość podczas gry z teoretycznie lepszymi zawodnikami – nawet jeśli grali wyjątkowo dobrze wszystkie dotychczasowe mecze w danym turnieju.

Jest to po prostu przypadek grania przeciwko reputacji przeciwnika (zamiast rzucania wyzwania jego grze), i stawia nas w bardzo niekorzystnej sytuacji – spójrzmy prawdzie w oczy, wyżej sklasyfikowani przeciwnicy są trudni do pokonania nawet gdy gramy naprawdę dobrze, nie wspominając nawet o sytuacji w której gramy kiepsko!

Istnieje jednak parę rzeczy, które mogą zmienić ten stan rzeczy, zarówno nie dopuszczając do pojawienia się tego problemu jak i pomagając przezwyciężyć onieśmielenie w sytuacjach gdy jesteśmy pod wrażeniem osoby po drugiej strony siatki.

Po pierwsze, zanim jeszcze wyjdziesz na kort uświadom sobie, jaka presja spoczywa na twoim przeciwniku. To od niego oczekuje się, że wygra, nie od ciebie – dlatego to on ma więcej do stracenia niż ty! Cała presja spoczywa na nim, nie na tobie – a to może przemawiać tylko na twoją korzyść!

To oznacza, że masz pełną swobodę grania swojej własnej gry i nawet ryzykowania swoimi ulubionymi uderzeniami. Jest to luksus, na który twój wyżej sklasyfikowany przeciwnik, może nie mieć odwagi sobie pozwolić w zaistniałej sytuacji. Zawsze przypominaj sobie w duchu o presji spoczywającej na zawodniku w roli faworyta.

Po drugie, zawodnicy często nadmiernie rozbudowują reputację swoich przeciwników we własnej głowie, wierząc, że będą musieli grać najlepiej jak potrafią aby mieć choć cień szansy na zwycięstwo. Takie podejście zwykle powoduje nadmierną motywację, koncentrację i starania, i jest najszybszym sposobem na powrót do szatni po przegranym meczu.

Tak więc nigdy tego nie rób – pamiętaj aby grać w granicach swoich możliwości i nie staraj się grać „super” zagrań za każdym razem gdy zetkniesz piłkę ze strunami, chyba, że czujesz, że jesteś w stanie je wykonać. Możesz nawet w pewnym momencie spostrzec, że twój normalny poziom gry jest wszystkim czego potrzebujesz do zwycięstwa, nie wspominając nawet o tym, że twoje standardy mogą się podnieść zupełnie naturalnie, w wyniku gry przeciwko mocnemu zawodnikowi. „Normal is enough” (normalna gra wystarcza) jak to mawia Mika Kojonkowski (przyp. tłum.)

Pamiętaj również, że wysoko sklasyfikowani zawodnicy są zwykle przyzwyczajeni to nerwowego zachowania przeciwników, oraz do szybkiego przejmowania inicjatywy na początku meczu co często prowadzi do wygrywania całych meczy szybko i łatwo.


To może również działać na twoją korzyść! Jeśli uda ci się utrzymać swój serwis do powiedzmy, po 3 lub po 4, to przeciwnik może poczuć się sfrustrowany, że jeszcze nie wygrał pierwszego seta i popełnić kilka nietypowych dla niego błędów w tych ważnych gemach. Zaskakująco często, jeśli uda ci się utrzymać w meczu wystarczająco długo, możesz otrzymać seta na talerzu z paroma podwójnymi błędami serwisowymi i kilkoma niewymuszonymi błędami. Dobry start w meczu jest wynikiem odpowiedniego przygotowania mentalnego i taktycznego do danego spotkania. Formularz zadań meczowych może okazać się tutaj bardzo pomocnym narzędziem (przyp. tłum.)

Rzucając wyzwanie grze lepszego przeciwnika, warto wziąć również pod uwagę, że niezależnie od tego kim jest osoba po drugiej stronie, przegrała już wiele meczy w przeszłości i przegra jeszcze całe mnóstwo w przyszłości – dlaczego więc nie z tobą, dzisiaj? Nie okłamujmy się – niespodziewane porażki zdarzają się bez przerwy w zawodowym tenisie, dlaczego więc nie podczas spotkania w którym właśnie bierzesz udział? Wychodź na każdy mecz wiedząc, że zawsze masz szansę na zwycięstwo, niezależnie od tego z kim grasz.

Gdy jednak czujesz się nadmiernie onieśmielony reputacją i grą przeciwnika, natychmiast przerwij kontakt wzrokowy z przeciwnikiem podczas meczu, a między punktami wbij wzrok w struny zamiast obserwować rywala. Pomaga to zredukować emocjonalny wpływ reputacji przeciwnika na twoje myślenie i może po drugiej stronie siatki wytworzyć wrażenie, że wydajesz się być zupełnie niewzruszony swoim przeciwnikiem. Takie zachowanie często wyprowadza z równowagi nawet najwyżej rozstawionych zawodników, gdyż nie widzą u oponenta żadnych oznak strachu.

Pamiętaj więc:
grając z wyżej sklasyfikowanymi zawodnikami, nie masz nic do stracenia i wszystko do zyskania (w przeciwieństwie do przeciwnika),
graj na miarę swoich możliwości. „Normal is enough”.
walcz o pierwsze gemy pierwszego seta.
Im większy przeciwnik tym ciężej upada! Wyjdź na kort i pokaż co potrafisz!


Na podstawie: www.tennispsychology.com,
Craig Townsend

Tłumaczył Krystian Pfeiffer (www.pfeifferteam.pl)



Jak wygrywać mecze

Często w tenisie, zawodnik, który powinien wygrać, nie robi tego! Dlaczego? Ponieważ niektórzy tenisiści – nawet jeśli grają gorzej od przeciwników, zwyczajnie wiedzą jak wygrywać.

Zwykle udaje im się znaleźć sposób na pokonanie rywala, niezależnie od tego jak grają danego dnia. Ja mam zwyczaj nazywać to ‘czynnikiem X’, nieuchwytną umiejętnością charakterystyczną dla wszystkich mistrzów, która pozwala im przejść zwycięsko przez spotkania w których, w normalnych okolicznościach, zostaliby pokonani.

Jak więc to działa? Dlaczego lepszy zawodnik nie miałby zawsze wygrywać? Czym jest ten tajemniczy „czynnik X”? (i jak się do niego dobrać?)

Cecha numer jeden jaką zawodnik może posiąść na korcie ( a posiadają ją wszyscy którzy korzystają z dobrodziejstw ‘czynnika X”) to niezachwiana wiara we własne umiejętności. Ta wiara oznacza, że niezależnie od tego jak źle mecz się układa, ciągle istnieje możliwość, że zawodnicy z „czynnikiem X” wyjdą z tarapatów i odniosą zwycięstwo. Oznacza to, że w chwilach gdy przegrali pierwszego seta i są dwa przełamania do tyłu w drugim, balansując na krawędzi porażki – zwyczajnie odmawiają poddania się – odmawiają bycia pokonanym.

Ta nigdy – się – nie poddaje (never – say -- die) postawa często pozwala zawodnikom przejść zwycięsko przez niezwykle trudne mecze, co buduje w nich poczucie pewności siebie i zwiększa prawdopodobieństwo wygrywania meczy z pozornie beznadziejnie trudnych sytuacji w przyszłości. Dodatkowo, tacy zawodnicy zyskują reputację „tenisisty którego nie da się przejść bez walki” – a to często napawa przeciwników strachem zanim jeszcze wyjdą na kort.

W momencie gdy piszę to opracowanie, Andy Roddick i Roger Federer zaczynają w pełni rozwijać w sobie ‘czynnik X’ na najwyższym poziomie, wierząc, że są w stanie pokonać absolutnie każdego zawodnika na świecie. W przeszłości, zdarzało im się załamać pod ekstremalną presją ale obecnie wydają się nie czuć respektu przed żadnym przeciwnikiem.

Wyrobienie w sobie wysokiego poziomu wiary we własne siły wymaga sporo czasu, ale gdy już się to wydarzy, przekształca zawodnika i tworzy wokół jego osoby aurę pewności siebie, która podąża za tenisistą gdziekolwiek rozgrywa mecze.


Cechą na korcie, która jest pomocna w rozwijaniu ‘czynnika X’ jest nieustępliwość. Zwyczajnie nigdy, przenigdy się nie poddając, wykańczasz mentalnie przeciwników do momentu w którym dokonują oni samozniszczenia pod koniec ciężkiego meczu – mylą się w nietypowy dla nich sposób lub robią podwójne błędy serwisowe w kluczowych momentach decydującego seta.

Ta nieustępliwa postawa pomaga wytworzyć potężny wewnętrzny wzór zachowania który mówi „Nie można mnie powstrzymać”. Ten poziom wiary w siebie pozwala grać najwspanialsze zagrania nawet podczas bronienia break pointów, i zagrywania na dużym ryzyku bez wewnętrznego strachu.

Powoli ale zdecydowanie, nieustępliwość wytwarza reakcję łańcuchową. Przekształca się w regularne wyniki – a regularne wyniki oznaczają bycie rozstawionym w większości turniejów – co znowu wywiera presję na przeciwnikach. Strach w oczach przeciwników zwiększa twoją pewność siebie. Rezultat? Sukces!

Teraz najważniejsze – nieustępliwość to nie tylko coś co chcesz czuć na korcie, jest to cecha którą trzeba okazywać na korcie dla potrzeb twojego przeciwnika. Im częściej twój przeciwnik będzie widział, że zwyczajnie odmawiasz bycia zniechęconym, załamanym i rozbitym tym częściej sam będzie czuł zniechęcenie, załamanie i rozbicie. Nie wspominając już nawet o tym, że silny, nieustępliwy język ciała daje twojej własnej grze potężnego kopa. Nieustępliwość nie tylko pomaga na twojej stronie kortu ale również wpływa na to co czuje koleś po drugiej stronie siatki.

Pamiętaj więc, że jeśli kiedykolwiek zdarzy ci się być bezlitośnie ogrywanym przez przeciwnika, nie martw się tym zbytnio – to nie oznacza wcale, że zmierzasz ku porażce! Pracuj nad rozwijaniem w sobie „czynnika X” a częściej będziesz schodził z kortu jako zwycięzca, niezależnie od tego jak grasz.


Na podstawie: www.tennispsychology.com,
Craig Townsend

Tłumaczył Krystian Pfeiffer (www.pfeifferteam.pl)



Turniejowe wyzwania

Grałeś kiedyś życiówkę?. Wspaniałe uczucie nieprawdaż? Czujesz, że jesteś w stanie przenosić góry, nie martwisz się wynikiem i odczuwasz wewnętrzną radość z walki. Wszystkie twoje ruchy są jakby nie z tej bajki. Dobiegasz do piłek do których nigdy wcześniej nie dobiegałeś, a twoja rakieta zdaje się być integralną częścią twojego ciała.

Takie są moje odczucia a co na to psychologowie? To co zwykle. Przeprowadzili badania i wyciągnęli bardzo konkretne wnioski. Psychologia idealnej gry (the psychology of peak performance) wyróżnia następujące cechy, które charakteryzują zawodnika rozgrywającego życiowe spotkanie:

Stabilny. Bardzo trudno jest wytrącić go z równowagi.
Czujący siłę i determinację w działaniu.
Pozytywnie myślący.
Pewny siebie.
Pełen energii i gotowy do walki.
Skoncentrowany, mentalnie czujny.
Fizycznie zrelaksowany.
Wykonujący ruchy automatycznie i bez wysiłku.
Nieustraszony.
Cieszący się walką.
Żądny sukcesu.
Ciekawe jest to, że każdy zawodnik inaczej dochodzi do swojego stanu idealnej gry i tylko on potrafi dokładnie go rozpoznać. Co jednak zrobić aby życiówka pojawiała się często i najlepiej wtedy gdy najbardziej jej potrzebujemy? Trzeba pracować nad najważniejszymi czynnikami mentalnymi:

Motywacją; pojawiającą się wtedy gdy jesteśmy pod wpływem jakiegoś wielkiego celu lub marzenia. Gdy jest za duża to traci na tym nasza gra, gdy jest za mała to w ogóle nie ma gry.
Koncentracją; związaną z realizowaniem konkretnych zadań meczowych i planowaniem punktów. Bez odpowiedniej koncentracji nie da się wygrywać meczów.
Kontrolą emocjonalną; prowadzącą do osiągnięcia stanu optymalnego pobudzenia.
Warto sobie uświadomić, że pozytywne emocje to nasi przyjaciele. Rozluźniają nasze mięśnie, czyniąc naszą technikę bardziej precyzyjną, i zapewniają swobodne myślenie na korcie. Negatywne emocje natomiast, to nasi wrogowie. Zwiększają napięcie mięśniowe. Gdy zawodnik jest zły, usztywniają się jego mięśnie a umysł płonie. Uderzenia nie są już takie luźne i efektywne, a wybory coraz częściej nie są optymalne. Ostatnimi czasy coraz mniej zawodników z światowej czołówki wścieka się na korcie. Nie jest to przypadkiem. Trenerzy pracują nad swoimi zawodnikami uświadamiając im negatywne konsekwencje braku panowania nad nerwami.

Praca nad motywacją, koncentracją i kontrolą emocjonalną ma na celu wytworzenie w zawodniku najważniejszej cechy mentalnej: pewności siebie. Pewny siebie tenisista to człowiek świadomy swoich słabych i mocnych stron, przejmujący pełną odpowiedzialność za swoją grę i przygotowanie do niej, podążający uparcie i niezmordowanie w kierunku upragnionego celu, kierujący się wyznawanymi przez siebie zasadami i mający odwagę bycia sobą na korcie i poza nim.

Co jednak robić podczas turniejów gdy uginamy się pod presją nadchodzącego meczu, naszym postępowaniem zaczynają kierować emocje, tracimy koncentrację w chwilach gdy jej najbardziej potrzebujemy i co najgorsze brakuje nam pewności siebie? Najprościej jest potraktować powyższe problemy jako wyzwania którym chcemy sprostać. Jak tego dokonać? Proponuję przyjrzeć się każdemu wyzwaniu z osobna.


Wyzwanie nr 1 : Presja przed meczowa.

Działania pozwalające ją zmniejszać:

1. Powinieneś stworzyć i trzymać się wypracowanej przez siebie rutyny postępowania podczas przygotowań do meczu. Wykonując określone czynności odwracamy uwagę od tego co nas mentalnie i emocjonalnie stresuje, kierując ją na działania neutralne psychologicznie. Rutyna przygotowania do meczu zaczyna się na dzień przed spotkaniem i polega zwykle na zjedzeniu właściwego posiłku, przygotowaniu wszystkiego co może przydać się następnego dnia i położeniu się odpowiednio wcześnie spać. Przesłanie jest takie, że powinieneś przygotować się do meczu jak do małżeństwa: z góry cieszysz się na tą okoliczność ale niewiele spraw pozostawiasz przypadkowi.
2. Indywidualnie wypracowana rozgrzewka na korcie i poza nim, wykonywana przed każdym meczem. W tym aspekcie rozgrzewka nabiera innego wydźwięku. Zawodnik będąc rozgrzany czuje się pewniej, swobodniej i wierzy we własne siły. Podobnie jak student, który przestudiował i utrwalił cały materiał jaki obowiązuje go na nadchodzącym egzaminie, tenisista wie, że jest gotowy do sprawdzianu swoich umiejętności.
3. Wypełnienie formularza zadań meczowych, zawierającego cele i zadania mentalne i taktyczne na dany mecz.

Wyzwanie nr 2: Kontrola emocjonalna podczas meczu.

Działania pozwalające ją zwiększać:

1. Podobnie jak to robią najlepsi zawodowcy, zawodnik wykształca i stosuje rutynę między punktową zarówno na treningu jak i na meczu.
2. Planowanie nadchodzącego punktu tak często jak to tylko możliwe. Również na treningu
3. Używanie odpowiednich technik oddechowych na treningu i na meczu.

Wyzwanie nr 3. Problemy z koncentracją

Działania pozwalające je zmniejszać:

1. Rutyna miedzy punktowa
2. Planowanie punktu zarówno na treningu jak i na meczu
3. Przypominanie sobie przed meczem, że gdy wygrywamy kontynuujemy agresywną grę i utrzymujemy koncentrację, gdy przegrywamy to agresywniej poruszamy się na nogach i walczymy o każdy punkt. Zawodnik koncentrując się na rutynie miedzy punktowej i planowaniu skupia się na jakości gry bardziej niż na wyniku. Oczywiście niektórzy zawodnicy grają najlepiej gdy skoncentrowani są wyłącznie na wyniku, ale nie oznacza to wcale, że planując akcję nie rozwijają swojej gry.

Wyzwanie nr 4. Brak pewności siebie

Działania pozwalające tą pewność siebie zwiększyć:

1. Zawodnik używa pozytywnej mowy wewnętrznej oraz energetycznego, wskazującego na pewność siebie języka ciała. Tenisiści często muszą zachowywać się jak aktorzy (głowa w górze, sprężysty chód, rozluźniona twarz) aby wywrzeć w ten sposób presję na przeciwniku. Ci którzy zachowują się jak przegrani wręcz proszą się o kopniaki i jeszcze aktywniejszą grę przeciwnika.
2. Możemy zwiększyć pewność siebie utrzymując świetną kondycję fizyczną poprzez regularny trening ogólno rozwojowy zarówno w okresie przygotowawczym jak i startowym. Jeśli jesteśmy przekonani, że jesteśmy szybsi, silniejsi i bardziej wytrzymali od naszego przeciwnika, szybciej zyskamy jego respekt i będziemy skuteczniejsi w najważniejszym momentach meczu.


Aby sprostać wszystkim powyższym wyzwaniom potrzebna jest systematyczna praca nad nimi podczas treningu. Warto uświadomić sobie, że jakość każdego treningu zależy w ogromnej mierze od naszej postawy i że przeciętny trening prowadzi do wykształcenia przeciętnego zawodnika.

Równie ważne jest wykształcenie rutyny po meczowej. Często zawodnicy po zwycięstwie z przyjemnością wykonują czynności sprzyjające szybkiej regeneracji mięśni (truchcik i rozciąganie) a po porażce zupełnie zapominają o swoich obowiązkach wobec własnego ciała i idą do domu. Regularne wykonywanie tych samych czynności po meczu niezależnie od jego wyniku sprzyja utrzymaniu zdrowej psychicznie postawy, polegającej na traktowaniu poszczególnych meczów jako kolejnych kroków w rozwoju własnej kariery.

Jak powinna wyglądać prawidłowa rutyna miedzy punktowa? Advanced Coaches Manual będący jednym z głównych przewodników ITF-u dla trenerów podaje parę ciekawych wskazówek:

Co robić pomiędzy punktami?

Najlepsi zawodnicy używają wielu układów lub rutyn pomiędzy punktami. Ważne jest, aby wziąć przerwę 16-18 sekundową pomiędzy poszczególnymi rozegraniami i aby odczekać 5-7 sekund pomiędzy pierwszym i drugim serwisem. Powinieneś mieć swoją własną osobistą rutynę pomiędzy punktami, która odpowiada twoim osobistym właściwościom i preferencjom. Wraz z treningiem rutyna miedzy punktowa powinna stać się czymś naturalnym. Poza tym, ważne jest abyś zdał sobie sprawę, że powinieneś dać sobie nieco więcej czasu w sytuacji, gdy jesteś fizycznie lub emocjonalnie zestresowany. Możesz poprawić swoją rutynę poprzez oglądanie meczy najlepszych tenisistów i ich zachowania pomiędzy punktami.

Fazy rutyny

1. Faza fizyczna
Cel: wytworzyć przepływ pozytywnych emocji lub zmniejszyć gniew
Rozpoczęcie: Jak tylko skończy się wymiana
Czas trwania: 3-5 sekund
Co zrobić fizycznie?
*napędzić pozytywnych emocji "come on!!!!" * Podać piłkę przeciwnikowi * Wykonać szybki ruch: Np. zaciśnięta pięść, zaklaskać rakietą, odejść od błędu (pokazać mu plecy), uśmiechnąć się* Przełożyć rakietę do lewej ręki* Trzymaj rakietę za serce z główką do góry* Rozprostuj ramiona na boki* Ramiona do tyłu i szeroko, głowa do tyłu* Oczy do przodu i w dół*
Co zrobić mentalnie?
*Jeśli przegrałeś punkt powiedz: "nie ma problemu, jest dobrze", "jedziemy"* Jeśli wygrałeś powiedz "come on", "tak jest" "wa mosh" "jest"*
2. Faza relaksacji
Cel: Powrócić do optymalnego poziomu pobudzenia po stresie.
Rozpoczęcie: 3-5 sekund po zakończeniu wymiany
Czas trwania: 6-15 sekund
Co zrobić fizycznie?
* Wysoko energetyczny spacer* wstrząśnij ręce rozciągnij i zegnij w stawach, obróć rakietę w dłoni, popodbijaj piłkę na rakiecie, wytrzyj się ręcznikiem* Napnij i rozluźnij mięśnie, które wydaje ci się, że masz napięte (szyja, barki)* oczy na strunach lub patrzą w ziemię* utrzymuj nogi w ruchu* przejdź przez linię główną*
Co zrobić mentalnie?
*powiedz: "zrelaksuj się”, “luźna gumka", "jest dobrze", "wyluzuj się" itd.
3. Faza przygotowawcza
Cel: Upewnij się, że znasz wynik i masz plan na następny punkt.
Rozpoczęcie: Jak tylko zawodnik zaczyna podążać w kierunku linii głównej
Czas trwania: 3-5 sekund
Co zrobić fizycznie?
*rozpocząć ruch w stronę pozycji serwującego lub returnującego* zatrzymać się blisko linii głównej* wymów wynik (do siebie lub głośno)* spójrz bezpośrednio na przeciwnika* dmuchnij w rękę* wyobraź sobie, że jesteś a następnie pokaż ze jesteś silny i pewny siebie*
Co zrobić mentalnie?
* zdaj sobie sprawę z wyniku* zdecyduj, co zrobić w następnym punkcie* zrób to słowami lub wyobraź sobie (wizualizacja)*
4. Faza rytuału
Cel: Osiągnięcie stanu najwyższej mentalnej i fizycznej gotowości
Rozpoczęcie: Jak tylko zawodnik wstępuje na linie główną.
Czas trwania: 5-8 sekund
Co zrobić fizycznie?
*Serwując: poodbijaj piłkę 2-3 razy, zatrzymaj się na moment po ostatnim odbiciu* Returnując: rusz nogi, pobujaj sie do tyłu i do przodu, obróć rakietę, dmuchnij w rękę, skoncentruj wzrok na piłce po drugiej stronie kortu, zrób split step poruszając sie do przodu*
Co zrobić mentalnie?
*skoncentruj się na serwisie lub returnie* zrób próbny ruch (możesz to zrobić w myślach)* wyobraź sobie całe uderzenie i punkt, w którym wyląduje piłka po twoim uderzeniu.* Zrób to samo po drugim serwisie ( 5-7 sekund później).


Warto w tym miejscu dodać, że rutyna miedzy punktowa to rzecz bardzo indywidualna. Każdy zawodnik powinien stworzyć rutynę najbardziej odpowiadającą jego temperamentowi i stylowi gry. Powinna ona także być bardzo elastyczna tzn. dostosowana do okoliczności w jakich ją realizujemy. Rutyna ćwiczona miedzy kolejnymi rozegraniami treningowymi będzie z pewnością różnić się w długości od tej jaką stosujemy pomiędzy punktami w meczu sparringowym i turniejowym. Rutyna po przegranym punkcie może być nieco inna niż po doskonałym zagraniu. Przygotowanie do returnu ma na celu pobudzenie organizmu podczas gdy przygotowanie do serwisu wymaga rozluźnienia i uspokojenia myśli. Dobrze jest się również zastanowić w jaki sposób będziemy stosować rutynę w sytuacjach szczególnie stresujących. Czy wykonamy ją na takiej samej szybkości czy może przez poszczególne jej etapy przejdziemy z wyjątkowym namaszczeniem.

W swoją rutynę przed meczową proponuję wpleść wypełnienie formularza zadań meczowych, w celu zmniejszenia presji odczuwanej przed meczem, zwiększenia koncentracji w czasie jego trwania, poprawy kontroli emocjonalnej oraz zwiększenia poczucia pewności siebie.

Formularz zadań meczowych w formacie WORD


Na podstawie: Advanced Coaches Manual oraz wykładu Frantiska Zlesaka „Psychologia w codziennej pracy trenera” z Sympozjum Trenerów Tenisa Poznań 2005

Tłumaczył Krystian Pfeiffer (www.pfeifferteam.pl)



Taktyczne rozważania

Zwykle traktujemy taktykę jako sposób rozegrania meczu z określonym zawodnikiem. „Wiem jak z nim grać” – powie z satysfakcją niejeden tenisista. Czasem zdarza się pomyśleć o taktyce jako o stylu gry jaki chcielibyśmy przejawiać na korcie. Taktyka powinna być jednak czymś więcej, czymś co trenujemy wraz z techniką, ogólnym przygotowaniem fizycznym i treningiem mentalnym.

Sprawa wydaje się być dość oczywista. Jeśli skoncentrujemy się na technice w oderwaniu od taktyki, której ma służyć, to będziemy naprawdę świetni w uderzaniu piłek ale nie w wygrywaniu punktów. Jeśli znowu trenując ogólną zapomnimy po co to robimy, to może się okazać, że możemy biegać maratony i zdobywać laury w „spaceru farmera” ale niestety nie możemy przejść pierwszej rundy w turniejach wojewódzkich. Znowu, koncentrując się wyłącznie na naszej psychice możemy stwierdzić, że owszem, przez cały mecz zachowujemy stoicki spokój i cieszymy się grą ale niestety nie cieszymy się wynikami.

Dlatego warto zastanowić się nad tym, co tak naprawdę chcemy robić na korcie. Po co pojawiamy się na treningu rannym czy popołudniowym i w jakim celu jedziemy na turniej do Warszawy. Tego typu rozważania najlepiej rozpocząć od określenia ogólnych cech jakimi ma się charakteryzować nasza gra. Mogą one brzmieć następująco:

przejmuję inicjatywę i dyktuję warunki w tak wielu punktach jak to tylko możliwe
jestem odważny i podejmuję wszelkie wyzwania
utrzymuję wysokie tempo rozgrywanych punktów (np. poprzez grę blisko linii końcowej).
Powyższe cechy to tylko przykłady. Każdy tenisista powinien wypracować swoją filozofię gry. Warto jednak wziąć pod uwagę fakt, że we współczesnym tenisie zawodnik jest tak dobry jak skutecznie potrafi wygrywać punkty i jak dobrze radzi sobie w nagłych, kryzysowych sytuacjach na korcie (zarówno w sensie wygrywania punktów z trudnych sytuacji podczas wymiany jak i w sensie wyzwań związanych z rywalizacją). Z tego względu postawa pasywna i charakteryzująca się wyłącznie reagowaniem na to co robi przeciwnik, na dłuższą metę, z góry skazana jest na porażkę.

Aby ułatwić sobie sprawę, zawodnicy trenujący w grupie, mogą ustalić wspólną strategię gry. Następnie każdy z zawodników może w nieco inaczej wcielać tą strategię w życie podczas meczów czy treningów. W jaki sposób? Stawiając sobie określone zadania. Na przykład -- grając z głębi:

gram długą piłką w czasie wymian uderzając wysoko nad siatką
z zagrania kątowego gram również kątowo nie pozwalając przeciwnikowi na zdobycie przewagi sytuacyjnej
nie zapominam o słabej stronie rywala
często zmieniam rotacją, szybkość i kierunek
gdy tylko dostanę krótszą piłkę, nie czekam na nią, idę na całość.
W ten sposób, po określeniu podstawowych cech gry, każdy zawodnik może ustalić charakterystyczne dla siebie zasady taktyczne dla wszystkich pięciu sytuacji na korcie. Przy ustalaniu własnych założeń taktycznych warto pamiętać, że każda taktyka jest prosta jeśli posiadamy odpowiednie uderzenia. Przeanalizowanie swoich mocnych i słabych stron może być pomocne przy decydowaniu się nad czym chcemy szczególnie intensywnie pracować. Podczas tej analizy dobrze jest spojrzeć na swoją grę nie tylko z widzenia techniki czy taktyki ale także przygotowania ogólnego i mentalnego.

Załóżmy, że zawodnik ma problemy z forehandem. Mało pewny forehand może być wynikiem jakiś uchybień technicznych, na przykład niedostatecznej rotacji tułowia przy uderzeniu lub nadmiernie usztywnionej ręki czy w końcu niewłaściwego ustawiania się do piłki spowodowanego słabą pracą nóg. Z drugiej strony ten sam problem może być spowodowany podejmowaniem niewłaściwych decyzji w czasie meczu. Być może tenisista gra z forehandu bardzo ryzykownie, decydując się na atak w sytuacji w której jego powodzenie jest mało prawdopodobne. Być może zamiast starać się kończyć każdą akcję winnerem lepiej jest zdobywać część punktów kombinacją dwóch uderzeń np. approach shot + volley. Może w końcu problem nie tkwi w technice ani taktyce. Zawodnik może mieć po prostu za słabe nogi aby odpowiednio ustawić się do piłki lub jego praca nóg jest mało efektywna gdyż przy uderzeniach nie wykorzystuje w pełni mocy mięśni pośladkowych. Podczas naszej analizy nie powinniśmy zapominać również o sferze mentalnej. Może zawodnik wyolbrzymia niedostatki swojego forehandu i to hamuje go przed dalszymi postępami. Może starając się poprawić to uderzenie zmienia strukturę ruchu tak często, że nigdy nie może znaleźć właściwego czucia, albo próbuje całe uderzenie nadmiernie kontrolować, nie pozwalając swojemu ciału odnaleźć właściwej drogi wykonania danego uderzenia po uprzedniej wizualizacji.

Gdy już wszechstronnie przeanalizujemy swoje mocne i słabe strony, najlepiej jest się skoncentrować na tych mocnych i poświęcić im znacznie więcej czasu treningowego niż słabym. Wynika to z faktu, że nasza mocna strona to nasza broń i to dzięki niej będziemy wygrywać mecze. Oczywiście świetnie byłoby być doskonałym w każdym aspekcie gry, ale takich jak Roger Federer rodzi się naprawdę niewielu. Mając odpowiednią broń można zacząć wykorzystywać słabe strony przeciwnika. Gdy natomiast jej nie mamy, to wyłącznie reagujemy na to co zrobi przeciwnik. A jak już wcześniej zostało powiedziane, taka postawa na dłuższą metę się nie sprawdza.





Powyższa filozofia daje parę wskazówek co do sposobu przygotowania się do nadchodzącego spotkania. Rutyna przed meczowa powinna zawierać nie tylko ogólną rozgrzewkę organizmu oraz rozgrzewkę poszczególnych uderzeń ale także „rozgrzewkę” mentalną i taktyczną. Mentalnemu i taktycznemu przygotowaniu do meczów najlepiej służy określenie zadań na dany mecz. Można tego dokonać w dowolnej formie, jednakże najwygodniejszą jest wypełnienie formularza zadań meczowych, który można znaleźć w moim poprzednim artykule pt: „Turniejowe wyzwania – jak im sprostać?”.

Aby wynieść z meczu jak najwięcej wskazówek na przyszłość, ważne jest również dokonanie krótkiej analizy stopnia realizacji zadań, które sobie wyznaczyliśmy. Można ją oczywiście rozszerzyć o spostrzeżenia odnośnie gry swojej i przeciwnika aby w następnym spotkaniu z tą samą osobą, od samego początku mieć nad nią przewagę.

Jak jednak uzyskać przewagę gdy na początku meczu nie czujemy piłki? Aby wejść w uderzenie dobrzy zawodnicy zwykle uderzają z większą mocą i nieco większą rotacją zamiast zwalniać grę i wyłącznie trzymać piłkę w korcie pozwalając przeciwnikowi na granie z większą determinacją i pewnością siebie. Dodatkowym elementem, który może nam dać przewagę nad przeciwnikiem, szczególnie na kortach ziemnych, może być uwzględnienie w planie danego punktu dodatkowych uderzeń budujących akcję, przy czym uderzenie po krosie ma kluczowe znaczenie dla otwarcia kortu i zmuszenia przeciwnika do biegania. Nie wolno zapominać, że są dwa rodzaje zagrań krosowych (długi i krótki kros) i warto je w pełni wykorzystywać, tak aby siła i moc nie wykluczały różnorodności zagrań.

Podczas meczu z pewnością przydatna będzie ciągła analiza tego „co kto komu robi na korcie”. W chwilach gdy mamy czas się nad tym zastanowić, warto zadać sobie pytania: „Dlaczego przegrywam? Czy to dlatego, że on gra naprawdę dobrze, czy też moja gra nie jest wystarczająco efektywna tzn. gram zbyt krótką piłką, zbyt wiele neutralnych uderzeń, gram niewystarczająco agresywnie, jestem zbyt przewidywalny w swoich poczynaniach na korcie, zbyt rzadko trafiam pierwszy serwis, moje uderzenia atakujące po których idę na siatkę są zbyt krótkie, zapominam o lobach, dropshotach itd. Taka analiza pozwoli nam na skoncentrowanie się na zadaniu i skieruje nasze myśli na czekające nas zadania, nie pozwalając negatywnym emocjom na przejęcie kontroli nad naszym postępowaniem.

Aby jeszcze pełniej wykorzystać przerwy na zmianę stron, wskazane jest zastosowanie nieco innego przygotowania mentalnego przed gemami serwisowymi i returnowymi. Przed gemem serwisowym naszym zadaniem jest zrelaksowanie się, przystąpienie do rytuału przed serwisowego z jasnym umysłem, przy rozluźnionych mięśniach i z zaplanowanym punktem. Przed gemem w którym będziemy returnować, dobrze jest się trochę „podpompować”, nastawić na szybką reakcję i walkę do upadłego o utrzymanie się w wymianie i zdobycie przewagi. Naszym zadaniem jest więc pobudzić się i przygotować organizm do nadchodzących wyzwań.

Serwując, należy wziąć pod uwagę konieczność trzymania przeciwnika w ciągłej niepewności odnośnie rodzaju i kierunku serwisu. Nie należy jednak z tą różnorodnością przesadzać. Wystarczy co trzeci / czwarty serwis zagrać inaczej od naszego ulubionego aby nasz przeciwnik musiał zgadywać. Grając drugi serwis warto czasem zaryzykować, co może zniechęcić przeciwnika do grania agresywnych returnów. Returnując, warto nastawić się na skuteczne zneutralizowanie pierwszego serwisu (np. przez pewny, długi i szybki return przez środek kortu) lub na bezlitosny atak ze słabszego drugiego serwisu.

Na koniec parę ogólnych wskazówek odnośnie naszego postępowania w chwilach gdy wygrywamy i przegrywamy. Gdy okoliczności nam sprzyjają i prowadzimy w meczu warto utrzymać korzystny dla nas stan poprzez utrzymanie tempa meczu, podtrzymywanie odważnej gry i koncentracji poprzez zastosowanie rytuałów i planowania punktów, oraz przejmowanie inicjatywy. Gdy przegrywamy, naszym zadaniem jest utrzymanie pozytywnego myślenia. Jedyne co możemy w takiej sytuacji zrobić to poczekać na „nasz moment” walcząc o każdy punkt, a gdy ten moment nadejdzie to zrobić wszystko aby skorzystać z nadarzającej się okazji. Przeciwnik musi wiedzieć, że jeśli będzie grał odrobinę gorzej niż w danej chwili to losy meczu się odwrócą.


Na podstawie: Advanced Coaches Manual oraz wykładu Frantiska Zlesaka „Psychologia w codziennej pracy trenera” z Sympozjum Trenerów Tenisa Poznań 2005

Tłumaczył Krystian Pfeiffer (www.pfeifferteam.pl)




Model rozwoju gry

Znalazłeś się kiedyś jako trener w następującej sytuacji? Pracujesz ciężko ze swoim zawodnikiem i wydaje się, że nie robi on żadnych postępów. Czasem nawet odnosisz wrażenie, że gra gorzej!

Ten stan wydaje się trwać w nieskończoność i nagle, gdy już straciłeś wszelkie nadzieje, twój zawodnik zaczyna grać o klasę lepiej. Tenisista po prostu przeskoczył z jednego poziomu do drugiego i co najciekawsze zwykle bez żadnej widocznej przyczyny. Zdrowy rozum podpowiada nam, że powinny być jakieś ogólne zasady jakie kierują tym zjawiskiem.

Rozwój młodych tenisistów do zdecydowanie bardzo złożone zagadnienie. Jednym z najczęściej zadawanych pytań w kręgach trenerskich jest to, w jaki sposób dostosować te zasady do rozwoju danego zawodnika? Zdając sobie sprawę, że rozwój człowieka to bardzo złożony proces, odpowiedź na to pytanie nie jest ani prosta ani ostateczna. W tym opracowaniu zaprezentuję parę pomysłów ewentualnych rozwiązań przydatnych w pracy trenerskiej.

Prawa rządzące złożonym systemem rozwoju

Współczesna nauka poświęca szczególną uwagę prawom charakteryzującym system rozwoju zawodnika. Badacze, nie próbują jednak udzielić definitywnych odpowiedzi. Ich celem jest opisanie prawideł i procesów jakie kierują systemem rozwoju.

Lepsza znajomość praw rządzących rozwojem, zdefiniowanie obecnego stanu oraz wpływu poszczególnych elementów treningowych na grę zawodnika pozwoli trenerowi na określenie optymalnej drogi jaką dany zawodnik powinien podążać. W tenisie, polega to na rozpatrzeniu wymagań jakie stawia gra oraz na znajomości praw rządzących rozwojem organizmu człowieka.

Powinniśmy zdać sobie sprawę, że w przypadku złożonego systemu, niewielkie zmiany poczynione na początku, mogą prowadzić do poważnych zmian w perspektywie dłuższego okresu czasu. Na przykład, jeśli młody zawodnik jest uczony gry kontynentalnym uchwytem przy uderzeniach z głębi, to będzie on miał w przyszłości poważne problemy z graniem piłki mocnym top-spinem, umiejętności tak potrzebnej na wolniejszych kortach. Dodatkowo, zmiana jednego elementu będzie miała wpływ na inne elementy. Dla przykładu, zwiększenie szybkości i precyzji serwisu pozwoli serwującemu na grę ofensywną po pierwszym serwisie. To znowu będzie miało znaczący wpływ na rozwój jego pewności siebie oraz na strategię wygrywania punktów przy swoim serwisie.

Praktyka wykazała, że rozwój pewnych elementów, takich jak, technika, taktyka czy kontrola emocjonalna mają wielki wpływ na sukces i rozwój gry zawodnika. Rozwój techniczny pozwoli lepiej wykorzystywać w grze różne rodzaje uderzeń, rozwój taktyczny pozwoli na lepsze wykorzystanie różnych technik, a kontrola emocjonalna da zawodnikowi stabilność gry w krytycznych sytuacjach.

Rozwój gry i jego związek z rozwojem fizycznym i umysłowym

Proces rozwoju gry jest powiązany z rozwojem fizycznym i psychicznym zawodnika. Rozwój ten nie zachodzi jednak stale i równomiernie, i w niektórych okresach, pewne cechy rozwijają się szybciej niż inne. Aby jeszcze dodatkowo skomplikować sprawę, każdy zawodnik rozwija się w swoim własnym tempie.

Największe postępy zachodzą podczas intensywnego rozwoju całego systemu, gdy zmiany zachodzą skokowo. Na przykład, dziecko może urosnąć 20 cm w ciągu jednego roku. Warto podkreślić, że kolejność samych zmian jest identyczna u wszystkich dzieci. System nerwowy rozwija się najszybciej, w okresie dojrzewania najbardziej zaakcentowany jest rozwój systemu kostnego po którym następuje rozwój układu immunologicznego i mięśniowego. Cały proces rozwoju kończy się dojrzałością emocjonalną.

Podobnie jak rozwój fizyczny i umysłowy, rozwój gry zawodnika również może zachodzić skokowo i wszyscy zawodnicy muszą przejść przez ten sam cykl przemian. W ten sam sposób w jaki ciało przygotowuje się do intensywnego wzrostu poprzez zwiększenie swojej masy, każdy zawodnik, przed wykonaniem „skoku” w swojej grze, musi rozwinąć określone umiejętności.

Na przykład, rozwój własnego stylu gry jest powiązany ze zdolnością zawodnika do zrozumienia koncepcji taktycznych, która znowu wymaga umiejętności abstrakcyjnego myślenia. Biorąc pod uwagę, że abstrakcyjne myślenie zwykle rozwija się miedzy 13 a 15 rokiem życia, świadome określenie i rozwój własnego stylu gry może mieć miejsce dopiero po przekroczeniu 14/15 lat.

Dlaczego rozwój gry zachodzi skokowo?

Proces rozwijania nawyków ruchowych zachodzi na różnych poziomach. Badania wykazały że proces ten przebiega na zasadzie prób i błędów. Występują w nim naprzemiennie okresy intensywnego wzrostu oraz stabilizacji a nawet zmniejszenia jakości ruchu. Najczęstszymi przyczynami stabilizacji tj. przerwy w rozwoju są:

1. Utrata motywacji
2. Konieczność włączenia nowych umiejętności do rozwiązania problemu.

Utrata motywacji w tenisie jest, w większości przypadków, konsekwencją nieudanych startów turniejowych przez dłuższy okres czasu, oraz monotonnego treningu, charakterystycznego dla młodych zawodników którzy zwykle albo wyłącznie mają indywidualne zajęcia z trenerem.

Stagnacja pojawia się również wtedy gdy zbyt wiele uwagi poświęca się podstawowej technice uderzenia przez zbyt długi okres czasu podczas gdy rozwój myślenia taktycznego jest zaniedbywany (na przykład podejmowanie decyzji). To znowu powoduje niemożność świadomej pracy nad rozwojem indywidualnego stylu gry zarówno podczas treningów jak i meczów turniejowych.

Skokowy model rozwoju gry

Gdy tylko początkujący zawodnicy nauczą się podstawowej techniki uderzeń, pragną grać na punkty i wygrywać. Dla niektórych stanie się to sposobem spędzania wolnego czasu i zdobywania nowych przyjaciół. Ci bardziej ambitni zaczną rywalizować w turniejach a tylko nieliczni uczynią z gry w tenisa swój zawód.

Każdy młody zawodnik przechodzi przez dziewięć „skoków”, lub dziewięć poziomów rozwoju gry.

Poniższa tabelka zawiera opis tych „skoków” oraz wiek w którym najczęściej się pojawiają. Odcinki czasowe zostały określone bazując na założeniu że współcześnie, zawodnicy wyczynowi zaczynają grę między 4 a 7 rokiem życia. Podany przykładowy wiek powinien być traktowany jako ilustracja, gdyż bardzo duże różnice indywidualne mogą pojawić się zależnie od talentu, ilości treningu itd.

1. Kontakt (wiek 4-7) Swobodne trafianie piłką w rakietę
2. Współpraca w wymianie (wiek 7-8) Kontrolowane uderzenia pozwalającena wymianę z partnerem
3. Rywalizacja w wymianie (wiek 8-10) Rozgrywanie punktów z serwisem i returnem
4. Kontrolowanie kortu (wiek 11-13) Zdolność do kontrolowania długości i kierunku uderzenia
5. Zwiększenie siły uderzenia (wiek 13-15) Po intensywnym okresie wzrostu na początkuokresu dojrzewania, młody zawodnik nabierze znaczącej siły uderzenia.
6. Profesjonalna postawa (wiek 14-17) W tym okresie zawodnicy świadomie przyznają istnienie problemui stają się świadomi własnej odpowiedzialności za znalezienie rozwiązania
7. Określenie własnego stylu gry (wiek 16-18) Zawodnik staje się świadomy tego jakim stylem gry najłatwiej i najskuteczniej zdobywa punkty.
8. Świadoma kontrola emocjonalna (wiek 17-23) Dzięki świadomej kontroli emocjonalnej, zawodnik potrafi wykorzystać w pełni swój potencjał w krytycznych sytuacjach meczowych
9. Świadoma kontrola przebiegu meczu (match flow)(wiek 19-25) Czucie tego co dzieje się na korcie i używanie optymalnych rozwiązań zależnie od stanu meczu.

Podsumowanie

Model rozwoju poprzez „skoki” łączy prawa i dynamikę rozwoju biologicznego z rozwojem gry tenisisty. Bazując na ogólnych prawach rządzących rozwojem biologicznym i dynamiką rozwoju gry, doświadczony trener będzie w stanie przewidzieć postępy u określonego zawodnika. Im młodszy zawodnik tym większa niewiadoma ale i tym większy potencjał rozwojowy. Dlatego, doświadczeni trenerzy i sponsorzy poszukują dzieci z wielkim potencjałem a nie zawsze tych, które odnoszą sukcesy jako dziesięcio czy dwunastolatki.

Model „skokowy” pozwala na lepsze zrozumienie dynamiki rozwoju zawodnika w powiązaniu z posiadanymi przez niego umiejętnościami. Dodatkowo model ten pozwala na bardziej elastyczne podejście do długoterminowego planowania treningów w oparciu o wiek zawodnika, oraz na określenie optymalnej drogi rozwoju dla danej osoby.

Jest sprawą wielkiej wagi zrozumienie, że aby zawodnik mógł wykonać tak wyczekiwany „skok” musi on już mieć wykształcone określone zadatki. Dlatego, niewystarczające przygotowanie do następnego skoku rozwojowego jest dość często przyczyną długiego okresu rozwojowej stagnacji. W tym miejscu warto nadmienić że niedostatki koordynacyjne i techniczne mogą być na pewnym etapie rozwoju bardzo trudne jeśli nie niemożliwe do poprawienia lub zrekompensowania.
Zbyt wczesna automatyzacja techniki tenisowej może być przyczyną słabszego rozwoju z powodu niezastosowania całego intelektualnego, koordynacyjnego i motorycznego potencjału. Również, wczesne użycie całego potencjału rozwojowego może prowadzić do długiego zastoju w rozwoju zawodnika, który znowu może zaowocować utratą motywacji do treningu i rywalizacji.

Z powyższych powodów jest niezwykle istotne aby zawodnik miał uczucie ciągłych postępów w swojej grze i rezultatach turniejowych. Optymalne tempo rozwoju zawodnika to takie w którym przygotowania do wykonania następnego skoku zaczynają się jeszcze przed uzyskaniem szczytu możliwości oferowanego przez poprzedni poziom rozwoju.


Hrvoje Zmajic, ITF/ Tennis Europe Development Officer

Tłumaczył Krystian Pfeiffer



Psychologia w pracy trenera

Jednym z największych problemów z jakimi psycholodzy sportowi i trenerzy muszą się zmierzyć w swojej pracy jest brak umiejętności efektywnego komunikowania się w celu udzielenia pomocy ich podopiecznym. Przeważnie jest tak, że psycholog sportowy nie ma zielonego pojęcia o tenisie i jego mentalnych wymaganiach, albo trener nie jest w stanie zrozumieć „naukowego języka” psychologa sportowego. Innym problemem psychologa jest to, że nie może on podążać za profesjonalnym tenisistą lub wyczynowym juniorem na rozgrywane przez zawodnika turnieje czy nawet codzienne treningi, i z tego powodu może nie mieć właściwego pojęcia na temat indywidualnych potrzeb tenisisty.

Dlatego jest niezwykle istotne aby trener miał podstawowe pojęcie na temat tego jak może pomóc swoim podopiecznym stać się lepszymi i twardszymi wojownikami. Ten artykuł opisuje problemy dwóch wyczynowych tenisistek zarówno z tenisowego jak i psychologicznego punktu widzenia. Jest to część dużego projektu jaki realizuje się w Grecji, którym objęto dziewięcioro dobrych lub nawet wybitnych młodych tenisistów, którzy przeszli przez 6-cio miesięczny program treningu mentalnego.

Przypadek # 1 

Christy była piętnastoletnią tenisistką sklasyfikowaną wśród kadetek na 50 miejscu na początku projektu. Miała solidne uderzenia z głębi kortu i technicznie poprawny pierwszy serwis. Była zawodniczką defensywną – nie próbowała zagrać winnera, zamiast tego posyłała pół-lobiki na koniec kortu oczekując na błąd przeciwniczki. Gra przy siatce była dla niej zupełną abstrakcją i grała wolejem tylko wtedy gdy została do tego zmuszona. Gdy już była na siatce mijano ją bez żadnego problemu ponieważ nawet nie próbowała zagrać woleja. Jeśli passingshot przeciwniczki leciał prosto na nią, była tak przerażona perspektywą oberwania piłką, że większość woleji zagrywała sobie w buty lub ramą w płot, lub po prostu uciekała od żółtego przedmiotu pędzącego w jej stronę.

Christy radziła sobie z tym problemem grając głębokie, mocno liftowane piłki tak by jej przeciwniczka nie mogła ściągnąć jej do siatki. Jej taktyka odnosiła spore sukcesy gdyż w większości meczów pojawiała się na siatce raz lub dwa razy. Jednakże największym problemem Christy były podwójne błędy serwisowe. Była to przeszkoda której nie była w stanie obejść i z którą musiała się zmierzyć przy każdym gemie serwisowym. Pierwszy serwis Christy był całkiem niezły i nie można było go postrzegać w kategoriach problemu. Jednak gdy go nie trafiała, i zaczynała swoją rutynkę przed drugim serwisem stawała się niezwykle spięta i zaciskała powieki tak jakby nie chciała widzieć rezultatu swoich poczynań. Jej ramie poruszało się jak jeden sztywny segment, kompletne zero luzu w ręce – niewielkie ugięcie łokcia przy zamachu i brak przyspieszenia nadgarstkiem w fazie uderzenia. Problem ten pojawiał się nawet na meczach sparingowych a na turniejach przeobrażał się w katastrofę.

Z indywidualnych rozmów z zawodniczką można było wywnioskować, że problem zaczynał się na poziomie psychiki. Za każdym razem gdy nie trafiła pierwszego serwisu mówiła sobie: „Tylko nie zrób debla, proszę cię tylko nie to”. Statystyki z jej meczów były przeprowadzane przez wszystkie pojedynki w turnieju (przegrała w trzeciej rundzie kwalifikacji) podczas pierwszego zimowego ogólnogreckiego turnieju klasyfikacyjnego w styczniu, w celu obliczenia dokładnej ilości debli jakie robiła w ciągu jednego seta. Robiła podwójne błędy średnio dwa razy na gema, co dawało 10.1 debli na seta! Praktycznie psuła 66% wszystkich drugich serwisów. To oczywiście znacząco wpływało na jej pewność siebie nie tylko względem serwisu ale i całej gry.

Zarówno trening tenisowy jak i program treningu mentalnego (MTP) miały na celu pomóc Christy w przełamaniu strachu przed grą na siatce jak również ustanowienie rutyny przed drugim serwisem, która pozwoliłaby jej się zrelaksować i wykonać płynny i skuteczny kick z drugiego serwisu.

Aby zaradzić problemowi wolejowemu, Christy zaczęła trenować grę na siatce z młodszymi zawodnikami którzy nie byli w stanie mocno uderzać piłki. Dodatkowo, za każdym razem gdy miała grać z powietrza i piłka zbliżała się do niej z „zawrotną” prędkością jej zadaniem było wypowiedzenie słowa „szwy” aby przypomnieć jej o skoncentrowaniu się na szwach na piłce. Wypowiadając słowo klucz osiągała dwie rzeczy: po pierwsze była pewna że koncentruje się na piłce a po drugie nie pozwalała by jej świadomość (conscious self) płatała jej niepotrzebne figle i przeszkadzała w prawidłowym wykonaniu uderzenia.

Mimo, że przez pierwszy tydzień było trochę problemów związanych z jej zaufaniem do nowych technik (na przykład czasem zamykała oczy przed wolejem, nie trafiała w piłkę i oskarżała „szwy” za rezultat) ogólne postępy były bardzo obiecujące. Po 3-4 tygodniach Christy pokonała strach i mogła swobodnie zagrać 5 – 6 pewnych woleji na normalnej szybkości. Jednak problem był tylko częściowo rozwiązany. W czasie meczów sparingowych nadal nie mogła ruszyć do siatki, chyba że została do tego zmuszona. Aby poradzić sobie z tym nowym zagadnieniem postanowiliśmy wyznaczyć Christy zadania meczowe. Musiała wygrać przynajmniej jeden punkt grając wolejem lub smeczem aby zdobyć gema. Ta zasada obowiązywała na wszystkich meczach treningowych.

Ponownie, na początku przegrywała z niektórymi koleżankami, które wcześniej pokonywała grając swoim ulubionym stylem. Ale gdy zdobyła trochę doświadczenia w grze na siatce, zaczęła wygrywać coraz więcej punktów stosując rozwiązania wolejowe. Dodatkowo, Christy poprawiła swoją taktykę gry na siatce stosując wizualizację (technikę mentalną w której sportowiec wyobraża sobie perfekcyjne taktyczne lub techniczne wykonanie danego elementu przy absolutnej pewności siebie i stu procentowej skuteczności). Postawiliśmy zadanie, że będzie wykonywała wizualizację przez 10 minut codziennie przed pójściem spać.

Pod koniec okresu wspólnej pracy Christy stała się o wiele bardziej wszechstronnym graczem. Zdecydowanie atakowała prostsze piłki szukając niejednokrotnie winnera oraz z chęcią wybierała się na woleja po lepszych zagraniach. Podczas Letnich Mistrzostw Grecji do lat 16 dotarła do trzeciej rundy turnieju głównego, przegrywając z trzecią rozstawioną i rozgrywając trzy prawie doskonałe spotkania. Jeśli chodzi o grę na siatce to wygrała średnio 4.3 punktu na mecz grając wolejami i skończyła akcję winnerem 5.7 razy na mecz.

W kwestii podwójnych błędów serwisowych, program treningu mentalnego skupiał się głównie na rozwinięciu przed – serwisowej rutyny z zastosowaniem relaksacji, zatrzymywania negatywnych myśli, mowy wewnętrznej i wizualizacji. Dwie techniki relaksacyjne zostały wybrane aby pomóc Christy uświadomić sobie jak bardzo jej ręka jest spięta przed wykonaniem drugiego podania i jak ją rozluźnić. Obydwie techniki były trenowane trzy razy w tygodniu przed pójściem spać.

Pierwsza z nich to progresywna relaksacja mięśniowa. Polega ona na tym, że tenisista maksymalnie napina mięśnie przez 5 – 6 sekund po czym w pełni je rozluźnia przez 10 – 12 sekund i następnie powtarza cykl jeszcze raz. Sekwencja pracy mięśniowej jest następująca: dominujące przedramię, triceps, cała dominująca ręka, nie dominujące przedramię, triceps, cała nie dominująca ręka, obydwie ręce, mięśnie górnych pleców, mięśnie brzucha, dominująca noga, nie dominująca noga, obydwie nogi, wszystkie mięśnie ciała).

Drugą techniką była regulacja oddechu. Polega ona na tym, że sportowiec koncentruje się na oddechu bez próby wpływania na jego przebieg przez 5 – 6 minut. Do wdychania i wydychania używa wyłącznie brzucha a nie klatki piersiowej.

Rutyna przed drugim serwisem rozpoczynała się od czterokrotnego odbicia piłki o ziemię i złapaniu jej (ta część rutyny istniała jeszcze przed treningiem mentalnym). Następnie następował komponent relaksacyjny jej rutyny, który zawierał dwa odprężające oddechy; jeden miał na celu przeniknięcie przez jej ciało i rozpuszczenie wszelkiego napięcia jakie akurat się pojawiło, a drugi miał przejść przez jej głowę i uspokoić umysł. Mowa wewnętrzna zawierała słowo klucz „relax” aby przypomnieć jej o rozluźnieniu się przed serwisem.

Kolejnym elementem było wyobrażenie sobie wysokości nad siatką na której piłka miała przejść podczas podania oraz miejsce w które miała trafić. W końcu, wyobrażała kontakt piłki z rakietą konieczny do wykonania perfekcyjnego kicka. Technika zatrzymywania negatywnych myśli była używana tylko wtedy gdy jakaś oderwana myśl przebiegła przez jej głowę podczas wykonywania rutyny. Polegała ona na zastosowaniu słowa klucza – „stop” i powtórzeniu całej rutyny od samego początku.

Warto podkreślić, że rutyna została rozwinięta w częściach i w pełni wykształcona i doszlifowana po trzech miesiącach treningów. Jednak pozytywne rezultaty dotyczące sztywności ruchu serwisowego i podwójnych błędów serwisowych były widoczne już po 2 – 3 tygodniach treningu, a dokładnie po zniknięciu jej niechęci do pracy nad rutyną przed drugim serwisem. Pod koniec 6 – cio miesięcznego okresu pracy rutyna zawodniczki była w pełni zautomatyzowana a procent podwójnych błędów minimalny. Statystyki z jej trzech meczów rozgrywanych podczas letniego turnieju klasyfikacyjnego wskazały zdumiewające postępy: Christy zrobiła zaledwie 7 podwójnych w tych trzech meczach, co dawało 1.2 debla na set czyli 3.4%!

Przypadek # 2

Helen była bardzo utalentowaną, szczupłą jedenastoletnią dziewczynką która wygrała w poprzednim roku mistrzostwa Grecji do lat 10. Wybrałem ją do programu w imieniu Federacji na miesiąc przed zimowym turniejem halowym podczas którego to badanie było zapoczątkowane. Wszystkie jej uderzenia były na dobrym poziomie i sprawiało jej sporo frajdy dążenie do wygrywania winnerami i atakowanie siatki po słabszych zagraniach przeciwniczek.
Pochodziła z małego miasteczka i wszyscy jej klubu byli z niej bardzo dumni. Stała się wręcz idolem dla innych zawodników z jej drużyny. Wszyscy (jej rodzice, inni tenisiści) oczekiwali że będzie najlepsza i będzie wygrywała wszystkie swoje mecze. Niektóre z typowych komentarzy jakie Helen musiała wysłuchiwać brzmiały: „Teraz jak jesteś najlepsza, nikt nie może cię pokonać”, „W tym roku będziesz najlepsza do lat dwunastu, to pewne”, „Helen, wygrasz Zimowe Mistrzostwa Grecji, prawda?” itd. Helen jest bardzo skrytą osobą i nie reagowała na żaden z powyższych komentarzy. Jej matka była jedyną osobą której zdawała się ufać.

Helen lubiła trenować zarówno na korcie jak i poza nim. Gry sparingowe i turniejowe również sprawiały jej dużo radości. Charakteryzowała ją chęć walki o każdy punkt niezależnie od wyniku. Pierwszy raz zobaczyłem Helen w akcji podczas turnieju do lat 12, od którego rozpoczęła się moja praca z nią. Po raz pierwszy grała w kategorii skrzatek. Pojawiła się na kortach na godzinę przed jej pierwszym meczem i przez cały ten czas wydawała się jedynie oglądać mecze innych. Siedziała obok mamy i z nikim nie rozmawiała.

Na pół godziny przed planowanym spotkaniem spytałem ją czy nie zamierza się chociaż trochę rozgrzać? Odpowiedziała, że nie czuje się najlepiej i że nie ma najmniejszej ochoty na granie tego meczu. Zabrałem ją na małą przechadzkę aby zorientować się co się dzieje. Przyznała, że całe jej ciało a w szczególności żołądek jest tak spięte że ma trudności z oddychaniem. Zauważyłem, że oddychała bardzo płytko i szybko, była blada na twarzy i starała się powstrzymywać od płaczu. Spróbowałem jej wytłumaczyć, że to jest tylko gra i że właściwie to powinna dobrze się bawić na korcie. Nie zdołałem jej jednak w najmniejszym stopniu do tego przekonać. Powiedziała, że chce zostać sama, usiadła blisko mamy i z nikim nie rozmawiała.

Wypełniła CSAI – 2 (kwestionariusz który wykazuje intensywność fizycznych i mentalnych objawów niepokoju jak również pewności siebie w związku z nadchodzącym meczem) na 5 – 10 minut przed jej meczem i czekała na wywołanie na kort. Helen grała bardzo pasywnie, przepychała piłkę na drugą stronę i czekała aż przeciwniczka popełni błąd. Wszystkie jej uderzenie nie miały w sobie siły gdyż ściskała rakietę z całych sił. Najbardziej jednak zastanowiło mnie to, że po każdym błędzie obserwowała reakcje swojego ojca tak jakby chciała zapytać: „Czy zrobiłam coś złego?”, „Czy cię rozczarowuję?”. Jej ojciec był dość niespokojny ale jego zachowanie określiłbym jako względnie normalne, biorąc pod uwagę sytuację. W końcu Helen wygrała 6-3 6-3 po dwóch godzinach walki.

Po meczu wyglądała jakby odetchnęła z ulgą i stopniowo się odprężała. Porozmawialiśmy sobie po meczu. Powiedziała mi, że w czasie meczu miała ochotę zwymiotować i że gra nie sprawiała jej żadnej przyjemności. Strasznie chciała wygrać ponieważ nie chciała zawieść rodziców którzy wydali tyle pieniędzy i poświęcili tyle swojego czasu żeby przyjechać ją oglądać. Ten ostatni komentarz mocno mnie zaskoczył, biorąc pod uwagę że Helen miała jedynie 11 lat i według moich informacji jej rodzice nie borykali się z problemami finansowymi.

Próbowałem więc wytłumaczyć Helen, że turniej to świetna okazja poznania innych sportowców i zaprzyjaźnienia się z niektórymi z nich. To również szansa na granie z zawodnikami z którymi nie byłoby możliwości zmierzenia się na sparringach, oraz na nauczenie się nowych rozwiązań w grze przeciwko dobrym przeciwnikom. Zdawała się poważnie rozważać moje słowa. Celowo nie rozmawiałem z jej rodzicami ponieważ nie chciałem aby dyskutowali z Helen na tematy tenisowe przed jej następnym meczem. Poradziłem jedynie Helen w ich obecności aby się dobrze wyspała i najadła.

Następny dzień był bardzo podobny do poprzedniego, jeśli chodzi o zachowanie Helen. Siedziała obok mamy, z nikim nie rozmawiała i była blada jak ściana. Gdy chciałem z nią porozmawiać była poirytowana i powiedziała, że chciałaby zostać sama. Jej drugi mecz był katastrofą. Grała jeszcze bardziej pasywnie niż w pierwszym meczu, wzięła dwie przerwy na toaletę i przegrała 6-3 6-3 z przeciętną przeciwniczką. Moją uwagę zwróciła zmiana w zachowaniu jej ojca gdy stało się jasne, że Helen przegra ten mecz. Jej tata był tak wściekły że nie potrafił ukryć swojego rozczarowania i złości w związku ze słabą grą córki. Z drugiej strony Helen obserwowała go po każdym przegranym punkcie. Po meczu nie chciała rozmawiać i płakała. Powiedziała jedynie, że postanowiła rzucić tenis ponieważ strasznie zawiodła swojego ojca. Jej matka stwierdziła, że wątpi aby Helen spała tej nocy i że zjadła jedynie połowę tego co zwykle jada.

Obejrzałem wyniki jej CSAI – 2 i zauważyłem, że zawodniczka była bardzo zaniepokojona i postrzegała jej stan jako uniemożliwiający grę na normalnym poziomie. Wspólną cechą obu CSAI – 2 (po pierwszym i drugim meczu) były wyniki następujących parametrów: „Martwię się, że nie będę mogła zagrać tak dobrze jak potrafię” oraz „Martwię się, że inni będą rozczarowani moją grą”. Jej wynik wynosił 4 w skali intensywności (skala obejmuje wartości od 1 do 4) i –1 ( -1 negatywne odczucia, 0 stan neutralny, +1 pozytywne odczucia) odnośnie kierunku. Podobne wyniki Helen uzyskała w skali fizycznych objawów niepokoju co wskazywało na to, że doświadczała ona bardzo silnego uczucia stresu i postrzegała swój stan fizyczny jako uniemożliwiający grę na przyzwoitym poziomie. Jej ogólny poziom pewności siebie był jednak całkiem wysoki.

Program interwencyjny obejmował zawodniczkę i jej rodziców. Z rodzicami spotkałem się po turnieju i na tym spotkaniu mieliśmy długą dyskusję na temat tego jak powinni się zachowywać aby pomóc Helen grać na miarę swoich możliwości na turniejach. Rodzice przyznali, że jeszcze nigdy nie widzieli aby Helen grała tak słabo i że nie mieli zielonego pojęcia czemu tak się stało. Główny nacisk w tej dyskusji był położony na to w jaki sposób oni sami i inni sportowcy / rodzice z jej drużyny zupełnie nieświadomie wywarli na Helen bardzo dużą presję po zdobyciu przez nią mistrzostwa do lat 10. Jej ojciec również przyznał, że czasem podkreślał fakt wydawania na wyjazdy Helen mnóstwa pieniędzy, po to by pracowała jeszcze ciężej! W sprawie jego zachowania podczas meczu córki, powiedział że był taki wściekły ponieważ wydawało mu się, że Helen po prostu nie chce się grać. W tym momencie matka dodała, że córka zapytała ją po meczu czy rodzice wciąż ją kochają po tej porażce.

Aby przygotować rodziców na odpowiednie oddziaływanie względem córki przygotowałem dla nich instrukcję postępowania kładącą nacisk na „właściwe” zachowania. Obydwoje rodziców zobowiązali się to przestudiować i popracować nad swoim postępowaniem zaczynając od dnia jutrzejszego. Jednym z kluczowym punktów nad którym mieli pracować był trening pozostawania spokojnym i zrelaksowanym niezależnie od gry córki. Poza tym mieli za zadanie nie rozmawiać o tenisie w domu. Ustaliliśmy, że następne spotkanie zorganizujemy za miesiąc (dwa dni przed wyjazdem na następny turniej) na którym mieli opisać jak zachowywaliby się w różnych sytuacjach przed, w czasie i po meczu ich córki. Współpraca obojga rodziców była doskonała.

Program interwencyjny w przypadku Helen zawierał dwa główne cele. Pierwszy, to zredukowanie rozpraszających myśli związanych z patrzeniem na ojca i martwieniem się jego reakcjami i emocjami podczas zawodów. Drugi to zredukowanie znaczenia wygrywania i zastąpienie go dążeniem do wypełnienie określonych zadań na dany mecz. Do osiągnięcia pierwszego celu konieczne było wykształcenie rutyny miedzy punktowej, ponieważ pomogłoby jej to skoncentrować się na grze i uczyniło niemożliwym patrzenie na ojca po każdej przegranej piłce. Poza tym, za każdym razem kiedy pomyślałaby o reakcji taty, jej zadaniem było zastosowanie techniki zatrzymywania myśli jaką opisałem wcześniej. Jej rutyna składała się z następujących kroków: Powiedz coś pozytywnego jak „come on”, weź 3-5 głębokich oddechów oddychając brzuchem, skoncentruj uwagę na strunach przez 2-3 sekundy i wykonaj rytuał przed serwisem lub returnem następnego punktu.

Po tym jak nauczyła się swojej rutyny wymyśliliśmy małą grę dla jej meczów sparingowych; za każdym razem gdy patrzyła na tatę miała wykonać kangurka po to aby uświadomić sobie swoje postępowanie. Miała za zadanie policzyć i zapisać ilość podskoków wykonanych na każdym meczu. Dodatkowo, Helen wyznaczyła sobie zadanie patrzenia na tatę nie więcej niż 5 razy podczas jednego meczu sparingowego, do czasu następnego turnieju który miał się odbyć za 4 tygodnie. Ten cel został przekazany ojcu który był odpowiedzialny za zapisanie ilości okazji przy których był on obserwowany przez córkę podczas meczu.

Rezultaty programu były bardzo obiecujące. Helen obserwowała ojca 6.3 razy na meczach sparingowych w czasie pierwszego tygodnia programu a zakończyła na 0.4 razach na tydzień przed jej ostatnim turniejem 6 miesięcy później. Grała również w 5 turniejach i zagrała 14 oficjalnych meczów przed końcem programu. Ilość razy w których spoglądała na tatę na meczach turniejowych spadła z 13.2 podczas pierwszego turnieju do 2.8 pół roku później.

Jeśli chodzi o drugi cel pracy z Helen czyli zmniejszenie wagi wygrywania na rzecz zwiększenia koncentracji na osiąganiu określonych celów, następujące działania zostały podjęte. Biorąc pod uwagę, że dzieci w jej wieku są pod bardzo dużym wpływem rodziców, pierwszym krokiem było przekonanie ich że powinni przyjąć nową filozofię w sprawie sukcesów i porażek Helen na turniejach. Ta nowa filozofia podkreślała wagę cieszenia się grą, mierzenia się z przeciwnikami których nie można było spotkać na treningu oraz poznawanie nowych ludzi i nawiązywanie nowych przyjaźni. Dodatkowo, rodzice Helen mieli za zadanie przekonać ją, że ich miłość do swojego dziecka jest zupełnie niezależna od tego jak dobrze gra i z kim wygrywa.

Drugim krokiem było przygotowanie przez Helen 2 do 3 zadań taktycznych i 1-2 zadań mentalnych na każdy z meczów turniejowych w jakich miała grać. Cele te miała zapisać na niewielkich karteczkach, włożyć je do torby i czytać podczas przerw miedzy gemami. Po zakończeniu każdego spotkania miała ocenić stopień wypełnienia postawionych sobie zadań. Przykładowe cele Helen brzmiały następująco: zagrać 2 – 3 drop-shoty na seta, zagrać co najmniej jedno uderzenie kątowe (krótki kros) w gemie, jeśli to możliwe to po uderzeniu kątowym zagrać winnera, posyłając piłkę w drugą stronę kortu. Cele mentalne to miedzy innymi: zachować spokój po popełnieniu błędów, wykonać rutynę miedzy punktową po zakończeniu każdego punktu, pobudzić się do działania gdy jestem zmęczona, rozluźnić się i zrelaksować gdy jestem spięta lub zaniepokojona. Wszystkie moje komentarze jako trenera po zakończeniu meczu były związane ze stopniem wykonania tych zadań taktycznych i mentalnych.

Mimo, że trudno jest zmierzyć efektywność programu przez który przeszła Helen, wyniki formularza CSAI-2 wykazały zarówno fizyczną jak i mentalną poprawę w zakresie stresu przedmeczowego. Wartość odpowiadająca fizycznym objawom niepokoju przed meczem zmieniła się z –4 na +3, natomiast natężenie stresu psychicznego zmieniło się z –7 przed programem na +1 po programie. Oznaczało to, że Helen przestała postrzegać środowisko rywalizacji i przed meczowe reakcje jej ciała jako stan zagrożenia i oznakę nadchodzącej złej gry, i zaczęła traktować stresującą sytuację jako okazję do poczynienia postępów i wypełnienia postawionych sobie zadań. Helen również nauczyła się rozluźniania ciała gdy jest w stanie dużego stresu jak również uspokajania umysłu poprzez koncentrowanie się na zadaniu w większym stopniu niż na zwycięstwie czy porażce.


Psychologia w pracy trenera – studium dwóch przypadków.
George Mamassis, trener Greckiego Związku Tenisowego

Tłumaczył Krystian Pfeiffer.




Ucząc się od Armii

Noc zapada niczym kurtyna nad gonionymi wiatrem piaskami Iraku, gdzie operacja Pustynna Burza ma się właśnie rozpocząć. Na najbardziej ku przodowi wysuniętej pozycji przyczaił się szeregowiec Curtis Lanateer, dziewiętnastoletni Amerykański żołnierz czekający na rozkaz ataku na terytorium wroga. To będzie jego pierwsze doświadczenie na polu bitwy.

Jego podstawowym zadaniem w tym momencie jest bycie w pełnej gotowości do natychmiastowej walki na wypadek gdyby Irackie oddziały szturmowe miały zamiar zaatakować pozycje zajmowane przez Amerykanów. Gdy omiata noktowizorem obszar za którego obserwację jest odpowiedzialny, Lanateer uświadamia sobie, że zaledwie rok temu był w szkole średniej. Uśmiecha się na myśl o tym jakim był wtedy beztroskim dzieciakiem.

Podczas trudnego roku w armii który nastąpił po liceum, zyskał nie tylko umiejętności posługiwania się bronią i świetną formę fizyczną. Zyskał również absolutne przekonanie, że ruszy naprzód gdy tylko przyjdzie rozkaz, naprzód w kierunku czegoś co będzie bardziej niebezpieczne niż wszystko czego do tej pory doświadczył. Bez zastanawiania się nad taką możliwością, Lanateer wie, że to może być jego ostatnia noc na tym świecie.

Czy ten sam dzieciak ruszyłby rok temu w równie niebezpieczną noc? Sama myśl sprawia że Lanateer zaczyna rechotać; doskonale zna odpowiedź. Przestraszony do szaleństwa licealista schowałby się na samym dnie okopu w którym znajduje się jego oddział.

Przez chwilę Lanateer zastanawia się nad zmianą jaka w nim zaszła. Pragnie żyć tak samo bardzo jak przeciętny licealista, jednakże wie również, że teraz ma w sobie odwagę która pozwala mu stawić czoło śmierci a której uczeń szkoły średniej nigdy nie odczuwał.

„Dyscyplina to sprawiła”, myśli sobie Curtis, „dyscyplina, twarde myślenie, znajomość mojej broni i cała masa innych rzeczy które wojsko wbiło mi do głowy”

Najgorszą chwilą dla Lanateera jak dotąd był ostrzał Irackiej artylerii który rozpoczął się zaraz przed zachodem słońca i trwał całą wieczność – tak naprawdę tylko 10 minut – zanim zmasowany kontratak Amerykańskich żołnierzy nie uciszył dział.

Zaraz potem dziwna cisza zapadła nad pustynią. Gdy nastąpiły ciemności, co jakiś czas na niebie rozbłyskała flara rzucając demoniczną poświatę na księżycowy krajobraz. Teraz Lanateer słyszy sporadyczne szczekanie karabinu maszynowego gdzieś na lewo od jego pozycji. Czy Amerykańscy żołnierze tacy jak on właśnie giną pod tymi kulami?

W końcu przychodzi rozkaz do ataku. Bez chwili wahania, Lanateer wyskakuje z okopu i biegnie w kierunku wyznaczonej pozycji, na prawo od dowódcy jego oddziału, z bronią gotową do strzału. Chwilę później, jego oddział pada na ziemię i po raz pierwszy wymienia ogień z wrogiem, bierze kilku jeńców i  rusza dalej bez żadnych strat w ludziach.

Strach jaki szeregowy Lanateer odczuwał czekając na sygnał do ataku jest dokładnie taką samą emocją jaką sportowcy odczuwają przed ważnym meczem. Różnica polega jedynie na natężeniu, a nie rodzaju: rywalizujący tenisista ryzykuje swoją profesjonalną karierę, walczący żołnierz kładzie na szali swoje życie. W obydwu sytuacjach, sięganie poza strach w kierunku skutecznego działania wymaga mentalnej i emocjonalnej twardości. Konieczny poziom twardości może być osiągnięty jedynie w trakcie systematycznego treningu.

Jakiekolwiek są twoje uczucia względem amerykańskiej armii, musisz przyznać, że efektywność jej systemu wpajania twardości jest wspaniała. System ten jest w stanie przyjąć niezdyscyplinowanych, rozkojarzonych i tchórzliwych nastolatków i w osiem tygodni zmienić ich w żołnierzy wystarczająco twardych by stawić czoło największemu wyzwaniu – strachu przed śmiercią.

Ta fizyczna i emocjonalna przemiana przestraszonych wyrostków w dobrych żołnierzy zachodzi tak szybko, że jest to zdumiewające, nawet biorąc pod uwagę fakt, że metody treningu wojskowego były doskonalone przez 5 tysięcy lat. Sztuka nakłaniania (lub zmuszania) młodych ludzi do ryzykowania życia w walce, była głównym zmartwieniem starszych facetów prowadzących wojny przez co najmniej tak samo długo. Czy jednak wojsko byłoby w stanie odnieść sukces tak szybko bez świetnie wyszkolonych i celowo wyjątkowo nieprzyjemnych instruktorów, którzy wydzielają duże i starannie dobrane dawki emocjonalnego, mentalnego i fizycznego stresu?

Absolutnie nie. Bez ostrych instruktorów wojsko nie tylko nie byłoby w stanie szybko tworzyć godnych zaufania żołnierzy ale nie tworzyłoby ich wcale.

Biorąc pod uwagę wiekowy sukces systemu militarnego szkolenia można dojść do wniosku, że studiowanie jego mechanizmów może dać wiele wskazówek na temat procesu zdobywania twardości i innych wypróbowanych i przetestowanych metod kształtowania charakteru. Aby jednak coś z tego studiowania wynieść trzeba zapomnieć o wielu bezużytecznych dla nas aspektach żołnierskiego życia.

PO CO KOMU MUSZTRA?

Przez tysiące lat ludzie maszerowali na pole bitwy. Mimo, że teraz żołnierze dostają się w strefę walk jadąc w wozach opancerzonych to nowi rekruci nadal spędzają wiele godzin maszerując w formacji. Co sprawia, że musztra pozostaje centralnym elementem w tworzeniu żołnierza?

Interesujące jest to, że podczas bitew nie maszeruje się od czasu gdy wynaleziono proch, czyli od wielu setek lat. Nikt nie maszeruje na współczesnym polu bitwy – ludzie biegną, kryją się, wskakują do lisich dziur lub pędzą przed siebie ile sił w nogach i pary w płucach. Nikt nie jest w stanie przeżyć bitwy spacerując sobie w obliczu ostrzału karabinów maszynowych wroga. Oczywiste jest więc, że marsz nie jest czymś co robi się podczas bitwy, jest to natomiast coś co żołnierze robią pomiędzy bitwami.

Ten rodzaj treningu w jakiś sposób wytwarza odwagę, pewność siebie i zdecydowanie podczas walki. Przeanalizujmy ten fenomen nieco dokładniej.

Po pierwsze, jaki wizerunek prezentują sobą maszerujący żołnierze? Nigdy nie widzisz widocznej oznaki słabości. Jeśli wojak jest zmęczony nigdy nie będziesz w stanie tego stwierdzić do momentu w którym on lub ona padnie bez czucia na ziemię. Żadnej widocznej fatygi, żadnych opuszczonych ramion, kompletne zero negatywizmu i brak strachu. To co widzisz to absolutna koncentracja, pewność kroków, pozytywna energia i precyzja. Każdy krok jest zdecydowany i czysty, żadnego niechlujstwa czy lenistwa. Każdy oddech jest zsynchronizowany z określonym ruchem.

Marsz przygotowuje żołnierzy do bitwy pozwalając im na trening bycia zdecydowanym, okazywania pewności i siły niezależnie od samopoczucia. Jest to trening dyscypliny, utrzymanej koncentracji, zdecydowania i postury, a więc wszystkich ważnych elementów potrzebnych do ujarzmienia strachu.

MARSZ MISTRZÓW

Czy widzisz jakiś związek miedzy marszem wojskowych a zachowaniem tenisowych mistrzów? Wszystkie tenisowe znakomitości (z nielicznymi wyjątkami) zachowują się pomiędzy punktami – pomiędzy ich małymi bitwami – dokładnie tak jak wytrenowani żołnierze. Najlepsi gracze wykazują takie same skupienie, pewność, energię i precyzje co maszerujący oddział. Nie ma słabości czy niestaranności, tylko siła. Tenisowi mistrzowie chodzą po korcie w sposób generujący odwagę i kontrolę. James Loehr nazywa takie zachowanie spacerem matadora.

Trenuj kreowanie swojego wizerunku i zachowywanie się tak jak chciałbyś czuć się w sytuacjach meczowych. Robienie takich rzeczy odpłaca się żołnierzom w postaci zwycięstwa na polu bitwy, może również przynieść i tobie zwycięstwo podczas następnego meczu.

SZTUKA TWORZENIA ŻOŁNIERZA

Przemiana z przestraszonego wyrostka w nieustraszonego -- lub przynajmniej o wiele bardziej pewnego siebie – wojownika pojawia się w odpowiedzi na następujące czynniki:

1. Ścisły kodeks zachowywania się w sytuacjach stresowych. W jego skład wchodzą:
· Zdyscyplinowany sposób reagowania na stres
· Określony sposób chodzenia – głowa wysoko, ramiona cofnięte, broda w poziomie.
· Szybkie i zdecydowane reagowanie na komendy – zero tolerancji dla wahania.

2. Żadnej oznaki słabości czy negatywnej emocji w odpowiedzi na jakikolwiek rodzaj stresu. Okazywanie negatywnych emocji jest po prostu zabronione! Nie ważne jak się czujesz – to jest sposób w jaki się zachowujesz!

3. Regularne wystawianie na działanie dużych dawek stresu mentalnego, emocjonalnego i fizycznego podczas treningu aby przyspieszyć proces zdobywania twardości. Nieprzyjemni i ostrzy instruktorzy – bardzo twarde osoby w ulicznym znaczeniu tego słowa – dostarczają wszystkich rodzajów stresu.

4. Precyzyjna kontrola i regulacja cykli snu, jedzenia, picia i odpoczynku. Reżim obejmuje:

· Wcześnie do łóżka i wcześnie z łóżka, (gasimy światło – nie ma wyboru)
· Obowiązkowe posiłki ze śniadaniem włącznie – nie ma wyboru co do pory i jest niewielki wybór co do rodzaju pożywienia.

5. Rygorystyczny program treningu fizycznego. Ten kluczowy element procesu zwiększania twardości składa się z dwóch elementów:
· Trening tlenowy i beztlenowy
· Trening siłowy

NIEPOŻĄDANE CECHY TRENINGU WOJSKOWEGO

1. Pozbawianie indywidualności i zastępowanie jej poczuciem przynależności do grupy (mundury, krótkie fryzury) nie jest właściwe w życiu cywilnym. Gdy coś takiego się pojawia – głównie w gangach i sektach – wskazuje na poważnie zaniżony poziom poczucia własnej wartości.
2. Wojskowe wartości, umiejętności i przekonania rzadko sprawdzają się w cywilu. Decyzje są podejmowane przez wyższego stopniem a nie przez konkretną osobę. Gracze którzy pragną odnieść sukces w szybko zmieniającym się świecie sportu muszą sami podejmować decyzje.
3. Mentalny i emocjonalny brak elastyczności, często kojarzony z militarnym sposobem myślenia, może znacząco ograniczyć rozwój kariery sportowca, który musi radzić sobie z wieloma subtelnościami życia w cywilu
4. Nabyty wstręt do ćwiczeń fizycznych jest częstym rezultatem bólu i nudy podstawowego treningu w wojsku. Mimo, że ta podświadoma reakcja pozbawia niektórych ludzi wszelkiej chęci do utrzymywania dobrej formy fizycznej, wielu innych wynosi z armii dobre nawyki rozwijania swojej sprawności przez resztę życia.

ROLA BRUTALNEGO INSTRUKTORA


Jeśli wojsko miałoby pozbyć się swoich ostrych instruktorów z systemu treningu rekrutów to generalicja natychmiast podniosłaby protest że nie jest w stanie szkolić oddziałów twardych ludzi wystarczająco szybko. Brutalny instruktor jest potężnym mentalnym i emocjonalnym źródłem stresu. Pamiętaj, nie ma stresu, nie ma wzrostu.

Jak długo rekruci walczą z instruktorem, tak długo pozwalają na ranienie własnych uczuć, czują się znieważeni, wykorzystywani, zaniepokojeni, wściekli i potwierdzają fakt że nie są jeszcze wystarczająco twardzi. Dopiero gdy potrafią zachować spokój, nieustraszenie i niewzruszenie w obliczu bezwzględnego traktowania przez instruktora, wykazują dobrą adaptację do twardego znoszenia stresu.

Doświadczeni instruktorzy są bardzo zręczni w wykrywaniu słabości w rekrutach i stosują zawsze tą samą taktykę – dostarczają jeszcze więcej stresu, nigdy mniej. Chronienie słabszych rekrutów przed stresem jest ostatnią rzeczą na jaką doświadczony instruktor by się zdecydował. Przyspieszanie procesu zdobywania twardości w armii zawsze uwzględnia aplikowanie zwiększonych dawek stresu po których następuje okres narzuconej odnowy.

Jednym z kryteriów przyjmowania do elitarnych oddziałów takich jak Rangersi, Seals czy Zielone Berety jest zdolność do sprostania ogromnym dawkom emocjonalnego, mentalnego i fizycznego stresu. Im bardziej elitarne są to oddziały, tym więcej stresu aplikuje się podczas treningów.

Jest rzeczą wyjątkowo niefortunną w sporcie moment w którym trenerzy decydują się na bycie bezwzględnym instruktorem, w celu przyspieszenia procesu zdobywania twardości. Szczególnie jest to niebezpieczne dla młodych sportowców. Krzyczenie, groźby i karanie z pewnością prowadzą do wielu przyspieszonych adaptacji, ale dzieje się to bardzo dużym kosztem – stopniowego zmniejszania naturalnej miłości do sportu. Z chwilą gdy ta miłość wygasa, lub jest poważnie nadwątlona, gra jest skończona – być może na całe życie. Bezwzględni trenerzy wygrywają wiele bitew ale zawsze są przegranymi w wojnie.

Kilka rad dla zawodników którzy na swojej drodze spotkali trenera, który z jakiegokolwiek powodu postanowił przyjąć rolę brutalnego instruktora.
Jeśli jesteś w takiej sytuacji i nie zdajesz sobie sprawy z tego co się dzieje, nagle budzisz się w rzeczywistości w której twoje zainteresowanie grą umarło, twoja motywacja zanikła i pragnienie postępów już nie istnieje. W takich sytuacjach umiejętność bycia świadomym swoich uczuć, myśli i działań może pomóc ochronić twoją pasję i miłość do sportu. Nigdy nie pozwalaj aby jakikolwiek trener sprawił byś podupadł na duchu. Potraktuj całą sytuację jako okazję do tego by zwiększyć twoją twardość i będąc świadomym tego co się dzieje nie pozwól by ostre traktowanie zmniejszyło twoją miłość do gry.

Będąc świadomym swoich reakcji możesz wznieść się ponad groźby, ubliżanie i absurdalne pretensje. Możesz spojrzeć na trenera pod kątem tego kim on tak naprawdę jest i dołożyć wszelkich starań aby nie pozwolić by twoja postawa lub energia przybrały negatywną formę z jego lub jej powodu. To jest po prostu doskonała okazja dla ciebie aby stać się twardszym.

PODSUMOWANIE

Głównym elementem sukcesu w rywalizacji jest kontrolowanie własnego strachu. Temu właśnie jest poświęcony trening w armii. Jednakże w sporcie, jest to strach przed porażką, przed ‘zbłaźnieniem się’, lub zawiedzeniem oczekiwań. W wojsku jest to strach przed śmiercią. Gdy heblujesz podczas meczu, prawdopodobnie go przegrasz; gdy heblujesz podczas bitwy prawdopodobnie zostaniesz zabity.

Emocjonalna przemiana która ma miejsce u młodych rekrutów na przestrzeni dwóch do trzech miesięcy jest niezwykła. Zrozumienie w jaki sposób wojsko trenuje nowych żołnierzy by mogli kontrolować największy strach, strach przed śmiercią, rzuca światło na wiele kluczowych aspektów procesu zwiększania twardości. W błyskawicznym tempie młodzi ludzie są przemieniani ze strachliwych w nieustraszonych, z tchórzliwych w odważnych.

Recepta treningu militarnego jest prosta ale skuteczna: ścisły kodeks postępowania w sytuacjach stresowych, żadnych widocznych oznak słabości lub negatywnych emocji jakiegokolwiek rodzaju, poddawanie mentalnemu, emocjonalnemu i fizycznemu oddziaływaniu stresu, precyzyjna kontrola procesu odnowy, rygorystyczny program treningu fizycznego, okazje do treningu odnowy.

Wiele aspektów treningu wojskowego nie znajduje zastosowania w sporcie. Wiele elementów podstawowego treningu, dostarcza jednak cennych informacji na temat treningu twardości dla sportowców. Stawanie się odważnym wojownikiem; nieustraszonym żołnierzem podczas bitwy, jest cechą kluczową dla sukcesu nie tylko na polu walki ale również na korcie tenisowym.

ZADANIE DOMOWE

1. Trenuj sprawianie wrażenia nieustraszonego żołnierza w ciężkich momentach. Stosuj się do ścisłego kodeksu zachowywania się, zarówno podczas treningu jak i podczas turnieju.
2. Napisz krótką Deklarację Odwagi w której dasz wyraz swojej determinacji nie okazywania słabości podczas treningu i podczas meczu. Spraw by ta Deklaracja była tak dosadna i naładowana emocjonalnie jak to tylko możliwe i poświęć chwilkę aby poczuć ją z całych sił przed każdym treningiem i meczem turniejowym. Żadnego narzekania, marudzenia, nic negatywnego – bez względu na to jak źle się dzieje.
3. Postanów nigdy, nigdy, nigdy, nigdy się nie poddawać! Walcz jak najlepiej potrafisz tak długo jak długo jeszcze pozostaje jeden punkt do rozegrania.

Na podstawie 13 rozdziału książki Jamesa E. Loehra „The New Toughness Training for Sports”

Opracował Krystian Pfeiffer



Praca w zespole

Fin Mika Kojonkoski od piętnastu lat trenuje skoczków narciarskich. W tym czasie prowadził cztery różne kadry narodowe – wszystkie odniosły sukces. W ciągu ostatnich dwóch lat sprawił, że kadra norweska została najlepszym zespołem na świecie. Obecnie uznawany jest za jednego z najlepszych jeśli nie najlepszego trenera skoków narciarskich na świecie.

Co łączy tenis i skoki narciarskie? Na pewno to, że są to sporty zespołowe. Mając na myśli zespół myślę tu o zawodnikach trenujących na co dzień ze sobą oraz o trenerze, który wspólnie z nimi nadaje treningowi określony kierunek.
Jak w każdym zespole, relacje pomiędzy poszczególnymi członkami mogą różnie wpływać na skuteczność grupy jako całości. Siła takiego zespołu może być mniejsza, równa bądź większa niż suma sił poszczególnych jej członków. Jak sprawić by działając w zespole osiągnąć niewyobrażalnie więcej niż bylibyśmy w stanie osiągnąć w pojedynkę? Mika Kojonkoski udziela w tej kwestii paru interesujących wskazówek.. W tym opracowaniu opiszę koncepcję treningu i osiągania sukcesów wyznawaną przez Kojonkoskiego, dodam jak ta koncepcja przekłada się na to co robimy podczas treningu tenisowego oraz opiszę niektóre czynniki które mają decydujące znaczenie dla właściwej atmosfery pracy w zespole.

Pierwszą rzeczą która podczas czytania książki Jona Gandala przykuła moją uwagę jest filozofia treningu i osiągania sukcesów wyznawana przez Mike, a która sięga daleko poza sport. Gandal pisze:

W tysiącach miejsc pracy siedzą kierownicy ze swoimi współpracownikami i mają coś osiągnąć. Nad głową wiszą im terminy, wymogi jakości, oczekiwania dobrych wyników. We wszystkich domach żyje sen o harmonii i miłości. Dla wielu pozostaje tylko snem. W naszym codziennych dążeniu do realizacji zadań i pragnień w pracy i w życiu osobistym nie ma czasu przeznaczonego na trening. Nieustannie rozgrywamy zawody i konkurujemy z innymi. We wszystkim, co robimy, od pierwszych ocen w szkole po ostatnią wypłatę emerytury, staramy się osiągnąć jak najlepsze wyniki. Wiele osób sądzi że sportowcowi, który uprawia sport wyczynowy, jest łatwiej. On przecież może porządnie trenować, jeszcze zanim się sprawdzi. Ja muszę się sprawdzać przez cały czas. Czy mogę się czegoś nauczyć od skoczka?

Mika Kojonkoski odpowiada:

Pogoń za dobrym skokiem to nie pogoń za długością i ocenami za styl, lecz przede wszystkim za zdobyciem odpowiednich podstaw, by to osiągnąć. Sport wyczynowy nie jest więc pościgiem za wynikami, lecz za czynnikami dzięki którym się je zdobywa. Przez to zaciera się podział pomiędzy treningiem a zawodami. No bo skąd można wiedzieć, co robić podczas zawodów, jeśli nie wie się tego na treningu?

Codzienność skoczka nie różni się zatem od codzienności wszystkich innych ludzi, którzy pragną osiągnąć w życiu określony cel: najbardziej podstawowym elementem treningu jest świadomość czynników, jakie składają się na wynik, oraz zdolność do skoncentrowania się na nich.

Czy jako trenerzy tenisa i tenisiści jesteśmy świadomi czynników jakie wpływają na wynik? A co najważniejsze czy potrafimy te czynniki trenować? Nie mówię tu tylko o dokładności serwisu czy efektywnym wykorzystaniu biomechaniki przy forehandzie. Czy trenujemy również koncentrację, kontrolę emocji a nawet własną determinację w chwilach gdy trening wcale się nie układa? Czy stosujemy wizualizację między poszczególnymi rozegraniami a nawet między treningami aby poprawić jakość uderzeń? Czy przychodzimy na trening tak zregenerowani jak to tylko było możliwe? Czy przykładamy się do tych aspektów treningu, które nie sprawiają nadzwyczajnej przyjemności (np. rozciąganie, ćwiczenia z gumami, ćwiczenia równoważne na piłach szwajcarskich)?

Wzajemne wspieranie się i przypominanie o wadze tych czynników znacznie zwiększa jakość pracy w zespole. Jeśli trener będzie w stanie systematycznie kierować uwagę zawodników na te ważne aspekty gry to z czasem zawodnicy będą odruchowo się na nich koncentrować. Jeśli zawodnik będzie świadom tych czynników i przejmie w stu procentach odpowiedzialność za pracę nad nimi to z czasem każdy jego trening będzie niezwykle wartościowy gdyż zarazi on mentalnością świadomego i maksymalnego zaangażowania każdego członka zespołu z którym właśnie trenuje. Na pewno macie kogoś takiego z kim lubicie trenować. Praca takiej osoby prawdopodobnie charakteryzuje się wysoką energią niezależnie od okoliczności oraz pozytywnym stosunkiem do swoich poczynań na korcie.

Bardzo niewielu polskich zawodników przejawia taką mentalność na każdym treningu. Ci którzy nad nią pracują czerpią z codziennych zmagań wiele przyjemności i satysfakcji niezależnie od poziomu technicznego zawodników po drugiej stronie siatki. Ci, którzy uzależniają jakość swojego treningu od zaangażowania innych lub od rodzaju ćwiczeń, nie próbując nawet wywrzeć pozytywnego wpływu na to co dzieje się na korcie, trenują w kratkę – raz dobrze, raz słabo tłumacząc swoją postawę słowami typu: „Nikomu się dzisiaj nie chciało!”

W zespole nastawionym na rozwój, każdy z zawodników i trenerów bierze odpowiedzialność za jakość atmosfery treningu, pracując nad sobą, wspierając innych i otrzymując wsparcie.
Jak jednak wytworzyć dobrą atmosferę w zespole gdy poszczególni jego członkowie znacznie różnią się między sobą charakterem, wychowaniem i zainteresowaniami poza sportowymi? Nietrudno jest przecież znaleźć u kogoś drugiego takie cechy, których się nie lubi. Receptą na taką sytuację jest według Kojonkoskiego nauczenie się dostrzegania u innych raczej stron pozytywnych niż negatywnych. To przede wszystkim kwestia woli i wyboru. Wszyscy mamy jakichś idoli i chcielibyśmy, aby inni byli tacy jak oni. Często ci idole są podobni do nas albo sami dążymy do upodabniania się do nich. Zamiast jednak pragnąć, by wszyscy byli tacy sami jak my, można się nauczyć dostrzegania wartości u innych. Sztuka polega na tolerowaniu cech i zachowań, których nie lubimy, i skupianiu się na tym co trzeba robić razem.

Oczywiście ważne jest również pozostawanie w zgodzie z samym sobą. Każdy z nas ma jakieś cechy, którymi nie jest zachwycony. Przecież nie jesteśmy idealni. Lecz również w stosunku do siebie można postanowić, że będzie się patrzeć na te dobre a nie na te złe strony.

Akceptowanie i rozumienie samego siebie jest warunkiem tolerancji względem innych członków zespołu. Często warto zastanowić się czy moja negatywna reakcja służy jakiemuś konstruktywnemu celowi czy jest jedynie manifestacją mojej słabości.

Aby pomóc wszystkim w drużynie myśleć jak najbardziej pozytywnie skoczkowie norwescy ustalili, że każdego dnia rano przed zejściem na śniadanie poświęcą kilka minut na myślenie o cechach kolegów, które uważają za najlepsze. To jednocześnie dla każdego dobra możliwość na zastanowienie się jak sam się czuje.

Kiedy jesteśmy zmęczeni, często i w nas samych, i w innych dostrzegamy tylko negatywne strony. Kiedy wyśpimy się i mamy dużo energii, pozytywne uczucia przychodzą z siebie. Dzięki temu porannemu ćwiczeniu wiemy od razu jaki dzień nas czeka i jak bardzo musimy się koncentrować aby nabrać pozytywnego nastawienia.

Kojonkowski przestrzega jednak przed recytowaniem wyuczonej lekcji o tym jak bardzo cieszymy się na widok innych niezależnie od okoliczności. Jeśli sprawa jest dość poważna i czyjeś zachowanie faktycznie niszczy dobre samopoczucie pozostałych członków zespołu to trzeba ten temat poruszyć albo bezpośrednio z daną osobą, albo z całą drużyną jeśli sprawa dotyczy również innych. Często jednak takie momenty irytacji wynikają z drobiazgów i mogą równie dobrze być oznaką własnego złego samopoczucia. Możemy im zaradzić świadomie zmieniając nastawienie do danego problemu.

Oprócz wzajemnego odnoszenia się do siebie, w tworzeniu odpowiedniej atmosfery w drużynie ważne jest również określenie ról jakie poszczególni członkowie mają do spełnienia. Jedną z tych ról jest rola kierownicza, która przypada trenerowi. Kojonkowski sprawdza się znakomicie jako kierownik. Z czego to wynika?

Wiele osób podkreśla, że od Miki Kojonkowskiego bije wrodzony autorytet. Wzmacnia to jeszcze fakt, że Mika więcej słucha niż mówi i częściej pyta niż odpowiada.

Wielu liderów w sytuacjach stresu próbuje wzmocnić swój autorytet i skuteczność działania poprzez zamianę wskazówek na rozkazy. Towarzyszą im groźby straszliwych represji wobec osoby, która rozkazów nie wykona. Postępuje tak szef sprzedaży, kiedy sprzedawcy sprzedadzą za mało, czy trener drużyny piłkarskiej, kiedy zawodnicy przegrają z gorszą drużyną. Postępują tak rodzice, kiedy dziecko nie posprząta w swoim pokoju lub wróci za późno do domu. Postępuje tak żona, kiedy mąż za dużo wypije, albo mąż, gdy żona zbyt często zagląda do kieliszka.

Taki styl kierowania jest być może niezbędny, aby przetrwać sytuację krytyczną, lecz ten kto stosuje go w wielu sytuacjach, w konsekwencji osłabia swoją pozycję. Jeśli nawet uda mu się popchnąć wszystkich kawałek do przodu, ponieważ uświadomią sobie kryzys i wykonywanie poleceń uznają za niezbędne dla ratowania sytuacji, to i tak będą działać bez dobrego samopoczucia. Nie wyniosą z tego żadnej trwałej nauki. Gdy tylko kryzys minie, prędko wrócą do dawnych złych przyzwyczajeń. Dlaczego współpracownik następnym razem nie ma lepszych osiągnięć? Dlaczego dziecko z własnej woli nie posprząta pokoju, chociaż jest to konieczne? I dlaczego mąż znów szuka pociechy na dnie butelki?

Działania antykryzysowe rzadko prowadzą do zmiany zachowań, służą jedynie zapanowaniu nad nieznośną sytuacją i realizacji celu przez krótki okres. Zauważenie tego na co dzień może być trudne, a w końcu jest za późno.

Najważniejszym zadaniem kierującego nie jest udzielanie odpowiedzi współpracownikom, lecz zadawanie im właściwych pytań. Pytania sprawiają, że zaangażowanie osoby, która ma wykonać daną pracę, rośnie, a  jednocześnie ma ona poczucie, że jest autorem rozwiązania danego problemu. A ktoś, kto uważa rozwiązanie za własne, realizuje je z całkiem innym nastawieniem niż osoba, której nakazano, co ma robić. Bo czy będzie mogła obwiniać kogoś prócz siebie, jeśli coś się nie uda?

Kojonkoski twierdzi, że nie można nikomu nakazać stworzenia dobrej drużyny. Dobre samopoczucie zespołu pojawia się dopiero wtedy, gdy każdy z jej członków zrozumie co może wnieść do zespołu i gdy zaakceptuje swoją rolę na tyle, by móc konsekwentnie ją realizować. Najłatwiej można to osiągnąć, stawiając przed wszystkimi wyzwanie, polegające na szczegółowym określeniu wkładu poszczególnych członków zespołu w tworzeniu wspólnych zasad działania. Członkowie drużyny sami muszą więc określić, jak będą postępować, aby osiągnąć wspólnie ustalone cele.

Co daje takie zaangażowanie w pracę zespołu?
· Po pierwsze podwyższone poczucie własnej wartości i szacunku dla siebie (dzięki odpowiedzialności, świadomości i celowości jakie takiemu postępowaniu towarzyszą)
· Po drugie większą motywację i zaufanie do siebie.
· Po trzecie decyzje podejmowane są na podstawie większej wiedzy i doświadczenia. Co dwie głowy to nie jedna. Poza tym każdy najlepiej zna swoje uczucia i pragnienia a ta wiedza ma decydujące znaczenie dla naszego zaangażowania i motywacji
· Po czwarte pojawia się lepsze zrozumienie i aprobata rozwiązań.
· Po piąte zmniejsza się ilość niepotrzebnej negatywnej energii a zwiększa ilość energii potrzebnej na to, co, jak z doświadczenia wiadomo przynosi wyniki.

W zespole najważniejsza jest komunikacja i zrozumienie tego co kryje się za słowami i czynami poszczególnych jego członków. Jon Gandal pokazuje w swojej książce jak ważna jest dla każdego trenera i zawodnika świadomość własnych myśli, uczuć i czynów. Myślę, że warto stale zastanawiać się czy możemy coś jeszcze zrobić na treningu lub poza nim, co pozwoliłoby nam pełniej wykorzystywać nasz potencjał.

Na podstawie książki Jona Gandala „Mika Kojonkoski – tajemnica sukcesu”

Opracował Krystian Pfeiffer


Trening odnowy

       W opracowaniu "stres i odnowa" pisałem o koncepcji Jamesa Loehra dotyczącej tworzenia fal stresu i odnowy. Koncepcja ta zakłada, że warunkiem rozwoju fizycznego, mentalnego i emocjonalnego jest umiejętność sterowania następującymi po sobie cyklami stresu i odnowy. Przeciwieństwem tworzenia fal jest liniowość. Liniowy stres na dłuższą metę prowadzi do przetrenowania. Długa liniowa odnowa prowadzi do braku wytrenowania. Oto przykłady liniowego stresu i odnowy:

Liniowy stres:

liniowy stres fizyczny

- biegnięcie maratonu
- trenowanie przez długie okresy bez przerw
- wykonywanie jakiegokolwiek ćwiczenia aerobowego przez dłuższy okres
czasu.

liniowy stres emocjonalny

- martwienie się o mecz lub turniej przez wiele godzin lub dni bez emocjonalnej ulgi
- odczuwanie ciągłej presji rodziców bez chwili ulgi
- uczucie negatywizmu i frustracji przez długi okres czasu bez odpoczynku od tych uczuć

liniowy stres mentalny

- koncentrowanie się przez dłuższy czas bez odpoczynku
- ciągłe myślenie o tenisie bez żadnych przerw
- utrzymywanie intensywnego mentalnego skupienia w czasie meczu bez przerw.

Liniowa odnowa:

liniowa odnowa fizyczna

- przesiadywanie przez dłuższy okres czasu w jednym miejscu nie robiąc nic
- przerwa od jakiegokolwiek treningu fizycznego
- zagipsowanie ręki lub nogi.

liniowa odnowa emocjonalna

- unikanie wszelkich form stresu rywalizacji przez dłuższy okres czasu
- odejście z drużyny ponieważ trener wywiera na ciebie zbyt duży nacisk
- nie podejmowanie ryzyka emocjonalnego

liniowa odnowa mentalna

- brak myślenia i koncentracji na tenisie przez dłuższy okres czasu.
- myślenie o "niebieskich migdałach" w czasie meczu
- oglądanie TV przez dłuższy okres czasu.

Stres liniowy, gdy jest utrzymywany przez dłuższy okres czasu prowadzi do przetrenowania. Co jednak z natężeniem stresu? Jak rozróżnić miedzy stresem który wzmacnia a stresem który osłabia?

Aby odpowiedzieć na to pytanie musimy przyjrzeć się zagadnieniu stresu nieco bliżej.

Natężenie stresu można podzielić na 4 kategorie ze względu na związek z procesem stawania się twardym.

- brak wytrenowania -- zbyt mało stresu
- przetrenowanie -- zbyt wiele stresu
- trening podtrzymujący -- zbyt mało stresu (na tym poziomie stresu zwyczajnie podtrzymujesz twój obecny poziom twardości)
- trening twardości -- poziom stresu prowadzący do zwiększenia twardości (nazywany stresem adaptacyjnym)

Ważne jest aby zrozumieć, że jedynie niewielki zakres stresu spośród całego spektrum reprezentowanego przez powyższe cztery kategorie, prowadzi do zwiększenia twardości. Z pozostałych trzech, jedna pozwala jedynie na utrzymanie się na obecnym poziomie twardości a pierwsze dwie prowadzą do osłabienia.

W tym momencie najważniejszym staje się pytanie: "W jaki sposób można stwierdzić, że stres podczas treningu, którego w tej chwili doświadczasz -- fizycznie, emocjonalnie czy mentalnie -- jest adaptacyjny i prowadzi do zwiększenia twojej twardości?" Kluczem jest tutaj rozróżnienie pomiędzy bólem i dyskomfortem. Aby stać się twardym musisz wyjść poza swoje normalne granice, poza sferę komfortu. Jeśli jedynie robisz podczas treningu to co jest dla ciebie komfortowe, stajesz się słabszy lub utrzymujesz obecny poziom twardości. Zdecydowanie musisz rzucić sobie wyzwanie przełamania własnych barier aby się rozwinąć. Z chwilą gdy zdobywasz nowe horyzonty pamiętaj jednak, że nie możesz pójść za daleko gdyż efektem będzie przetrenowanie.

W procesie rozwoju zawsze występuje dyskomfort gdyż zawsze idziesz dalej niż doszedłeś poprzednio. Prawda jest taka że:

Brak dyskomfortu -- brak rozwoju twardości
Brak zmuszania się do czegoś więcej -- brak rozwoju twardości
Brak stawiania czoła własnym słabościom -- brak rozwoju twardości.

Ważnym zadaniem jest tu celowe poszukiwanie nowych wyzwań w sferach twoich największych słabości. Celowe poszukiwanie stresu i zmuszanie się do przekraczania nowych granic jest aktywnym zdobywaniem twardości. Wykorzystywanie niechcianych, przypadkowych stresów życia codziennego do zwiększania swojej twardości jest pasywnym zdobywaniem twardości. W obydwu przypadkach dyskomfort wskazuje na stres adaptacyjny.

Przy tym wszystkim należy pamiętać, że stres stwarza warunki do rozwoju, Odnowa natomiast jest okresem gdy się rozwijasz. Wkraczanie w wąską strefę dyskomfortu zaburza równowagę między stresem a odnową. Krótkoterminowe zaburzenie tej równowagi jest konieczne do rozwoju twardości. Ciągłe, chroniczne zaburzenia równowagi prowadzą do przetrenowania i stopniowego słabnięcia.

Z powyższych powodów odnowa nabiera równie dużego znaczenia co stres treningowy. Po intensywnym badaniach tenisistów, którzy odnosili wspaniałe sukcesy, James Loehr stwierdził, że zdolność do odnowy jest tym co odróżnia częstych zwycięzców od ciągłych przegranych. Studiując czas w którym rozgrywane były punkty Loehr odnalazł bardzo niewiele wskazówek które pozwoliłyby stwierdzić na czym polega różnica między wielkimi tenisowymi wojownikami i tymi którzy wojownikami nie byli. Najwięcej wniosków Loehr wyciągnął obserwując to co zawodnicy robią pomiędzy punktami. Okazało się, że czas pomiędzy punktami to bardzo ważna okazja do odnowy dla czołowych zawodowców. W kontraście z nimi pozostawali słabsi wojownicy, którzy tej okazji nie wykorzystywali. Dobrzy zawodnicy, którzy odnieśli sukces w tenisie przechodzą między punktami przez 4 odrębne fazy odnowy wypracowanej w trakcie treningu.

Faza pierwsza: pozytywna reakcja fizyczna

Z chwilą zakończenia punktu, najlepsi zawodowcy wykazują bardzo silną obecność fizyczną. Po błędzie przekazują swoim ciałem informację "Nie ma problemu". Dla wielu przypomina to wizerunek żołnierza w czasie bitwy -- nieustraszony, przejmujący kontrolę, niewzruszony w obliczu zagrożeń.

Ten okres pozytywnego zachowania okazuje się być wyuczonym schematem postępowania, który służy nie dopuszczeniu aby negatywne emocje wdarły się i zniszczyły 25-cio sekundową okazję do odnowy. Pozytywna reakcja firzyczna jest platformą na której zawodnik buduje swoją waleczność.

Zamiast zachowywać się tak jak naprawdę tenisista się czuje po zakończeniu punktu -- zmęczony, zły i rozczarowany -- najlepsi gracze natychmiast zaczynają zachowywać się w sposób który zwiększa przepływ pozytywnych emocji w trakcie okresu odnowy. Zawodnicy nie trenujący swojej twardości zwykle są mniej sprawni w wykonywaniu rutyny Stanu Idealnej Gry w tej pierwszej fazie. Wielu z nich to po prostu słabi aktorzy
, których zachowanie prowadzi do tego, że cykl stresu trwa przez całe
25 sekund przerwy. Im dłuższe stają się te epizody złego aktorstwa tym bardziej staje się liniowy mecz pod względem stresu.

Fascynujący jest sposób w jaki najlepsi tenisiści używają zjawiska tworzenia fal w sytuacjach stresowych. Ilość uderzeń serca znacznie wzrasta w czasie rozgrywania punktu, natomiast pomiędzy punktami maleje nawet do 25 uderzeń. Ta nieliniowa interakcja między stresem i odnową jest ściśle związana z dobrymi występami. Mimo, że ta niezwykle istotna faza fizyczna trwa jedynie 3 do 5 sekund, daje to wystarczająco dużo czasu aby przesłać informacje do naszego prawdziwego JA, że wszystko jest pod kontrolą, nie ma powodu do paniki, nie ma też powodu by szaleć z gniewu.

Można wyróżnić następujące charakterystyczne zachowanie: ramion
a cofnięte, głowa wysoko, duża energia w ruchach, pewny chód, ręce i dłonie rozluźnione, główka rakiety w górze. To wszystko pomaga zawodnikowi na dwa sposoby:

1 osłabiające uczucia bezsilności, zwątpienia i strachu nie mają szansy zatruć chemii zawodnika.
2 tenisista może w pełni wykorzystać odnowę między punktową i przez to przerwać cykl stresu.

Zręczne postępowanie w pierwszej fazie otwiera drogę do odnowy w następnej fazie.

Faza druga: odprężenie

Faza druga trwa zwykle przez sześć do dwudziestu sekund i jest związana z obniżeniem tętna, ciśnienia krwi, napięcia mięśniowego, częstotliwości oddechów i aktywności mózgu.

Faza trzecia i czwarta: przygotowanie i rytuał

Ostatnie dwie fazy rutyny miedzypunktowej to przygotowanie do następnej akcji i rytuał przed serwisem bądź returnem. Gdy tylko zawodnik ustabilizuje swoją fizjologię i przeprowadził odpowiednią odnowę, może teraz jasno myśleć o następnym punkcie i planować strategie. Bez właściwej odnowy, cały proces rywalizacji jest poważnie zagrożony.

Brak odnowy -- brak fal -- brak rozwoju

Bez odnowy, stres to wszystko z czym masz do czynienia. Stres staje się liniowy, ciągły, przytłaczający. Stres liniowy w końcu doprowadza do przetrenowania, zwiększając twoją słabość i pogorszając grę. Przez to odnowa staje się fundamentem twardości. 4 elementy z których tworzysz swoją twardość to:

* zbudowanie solidnej bazy odnowy pod postacią dobrego odżywiania, snu i 
odpoczynku.
* stawianie czoła stresowi adaptacyjnemu -- fizycznemu, emocjonalnemu i mentalnemu
* dyscyplina myślenia i zachowania gdy znajdujemy się pod wpływem stresu
* twardość: elastyczność, reagowanie na wyzwania, siła i wytrzymałość na stres.

Ważne jest zrozumienie faktu, że rzadko natężenie stresu jest w stanie nas pokonać; znacznie częściej tym co nas pokonuje jest nasza niedostateczna zdolność do przeprowadzenia wystarczającej odnowy. Wielki stres zwyczajnie wymaga potężnej odnowy. Twoim celem w treningu twardości jest więc wytworzenie silnej fali stresu po której następuje równie silna fala odnowy. Podstawowa zasada Treningu Twardości brzmi więc:

Pracuj ciężko. Odpoczywaj równie intensywnie.

Z perspektywy treningu, trenowaniu odnowy powinno się poświęcić tyle samo uwagi co trenowaniu stresu. Niestety, takie nastawienie to rzadkość.

Trenowanie mechanizmów odnowy

Przypomnijmy szybko co oznacza odnowa. Najbardziej podstawowe znaczenie tego pojęcia to po prostu wszystko co sprawia, że energia jest odnawiana.
Ponieważ ciało wyraża swoje potrzeby odnowy poprzez uczucia i emocje
- na przykład "jestem głodny", "jestem zmęczony", "czuję się samotny" -- konieczne jest reagowanie na swoje emocje.

Pozbycie się tych uczuć reprezentuje odnowę. Ważne jest zrozumienie że odnowa objawia się w trzech sferach -- fizycznej, mentalnej i emocjonalnej -- tak samo jak stres. Odnowa to również okres w którym następuje wzrost i gojenie.

Pierwszym krokiem w treningu odnowy jest nauczenie się rozpoznawania momentów w których odnowa następuje. Oznakami fizycznej odnowy są: zmiejszenie głodu, pragnienia, senności, napięcia, wolniejsza praca serca i mniejsza częstotliwość oddechów, zmniejszone ciśnienie krwi i aktywność mózgu. Najpewniejszymi oznakami odnowy emocjonalnej są: zwiększenie pozytywnych uczuć zabawy, radości, dobrego humoru i szczęścia oraz zmniejszenie gniewu, strachu i flustracji, zwiększenie uczucia bezpieczeństwa, pewności siebie, uczucia bycia kochanym i realizowania marzeń. Najczęstszymi wskaźnikami mentalnej odnowy są: uczucie spokoju, mentalnego wyluzowania, zwiększenie fantazjowania i kreatywności.

Znamy już oznaki odnowy. W jaki jednak sposób trenuje się mechanizmy odnowy? Loehr podzielił trening na następujących pięć kategorii:
- sen i drzemki
- dieta
- aktywny i bierny odpoczynek
- wykorzystywanie okazji do odnowy
- emocjonalne oczyszczenie (emotional catharsis).

Sen i drzemki

Wraz z posiłkiem i przyjmowaniem płynów, sen jest na pierwszym miejscu wśród czynności związanych z odnową. Złe nawyki związane ze
snem potrafią całkowicie zaburzyć proces zdobywania twardości. Zarówno zbyt dużo snu (nadmierna odnowa) jak i nie wystarczająca ilość snu (niedostateczna odnowa) są problemem. Oto kilka najważniejszych rekomendacji w Treningu Twardości dotyczących snu i drzemek:

zarezerwuj sobie 8 do 10 godzin na sen każdej nocy

idź spać w granicach trzydziestu minut od twojego normalnego czasu zasypiania

Idź spać wcześnie i wstawaj wcześnie kiedykolwiek to możliwe. Dołóż wszelkich starań aby przestawić swój zegar biologiczny tak
by stać się rannym ptaszkiem a nie nocnym markiem.

Naucz się stosować krótkie drzemki (dziesięć do piętnastu minut) i budzić się z uczuciem świeżości i energii. Zaledwie dziesięciominutowa popołudniowa drzemka może dostarczyć znaczącej odnowy, szczególnie gdy jest zsynchronizowana z naturalną potrzebą organizmu do odpoczynku. Drzemka dłuższa niż 15 minut nie jest rekomendowana gdyż zaburza sen w nocy i może doprowadzić do nawyku spania o określonej porze dnia (co może przeszkadzać gdy właśnie o tej porze będziemy grali mecz).

kontroluj ilość snu jaką dostarczasz sobie każdej nocy, szczególnie w okresie dużego stresu.

Dieta

Spożywanie odpowiednich ilości wody i zbilansowanego pożywienia jest
aktywnościa najwyższej wagi jeśli chodzi o odnowę. Gdy potrzeby pokarmowe i nawodnienia nie są zaspokajane, stres stanie się w końcu nie do zniesienia i wszystkie mechanizmy odnowy konieczne do rozwoju zawiodą. Oto najważniejsze rekomendacje w Treningu Twardości dotyczące odżywiania i przyjmowania płynów:

wypracuj konkretny i konsekwentny plan picia i jedzenia. Jest to podstawowy element twojego ogólnego treningu

zawsze spożywaj pożywne śniadanie

ustabilizuj wagę, podejmij próbę spożywania tylu kalorii ile spalasz. Sportowcy mogą potrzebować ponad 4000 kalorii dziennie i ponad 6 litrów wody w upalne dni.

jedz i pij co dwie godziny kiedykolwiek to możliwe

spożywaj cztery do sześciu posiłków dziennie ale jedz lekko. Częste i niewielkie posiłki pomagają ustabilizować poziom cukru we krwi, dając ci więcej energii przez dłuższe okresy czasu gdy to tylko możliwe, jedz wcześniej niż późnym wieczorem. Posiłki po 20:30 zaburzają twój sen jeśli zamierzasz położyć się spać o 10:30 lub 11:00

podczas spotkań trwających dłużej niż półtorej godziny pij napoje sportowe zawierające węglowodany i minerały.

pij minimum osiem szklanek wody dziennie

jedz niskotłuszczowe i bogate w węglowodany pokarmy. Conajmniej 60 % twoich dziennych kalorii powinno pochodzić z węglowodanów, nie więcej niż 20% z tłuszczy i 10% do 15% z protein.

jedz tak różnorodne pokarmy jak to tylko możliwe, preferując naturalne, świeże jedzenie wolne od konserwantów i chemicznych zanieczyszczeń. Spożywanie różnorodnych pokarmów daje największą szansę zaspokojenia twoich potrzeb żywieniowych.

unikaj cukrów prostych, szczególnie w okolicach meczu. Cukry proste mogą gwałtownie zwiększyć poziom cukru we krwi, co powoduje silne wydzielanie insuliny która może zmniejszyć poziom cukru do poziomu na którym nie masz szans czuć się dobrze.

przyjmuj bogate w węglowodany pożywienie lub napoje do dwóch godzin po wyczerpującym treningu lub meczu (obecnie często zaleca się uzupełnienie zasobów energetycznych już do 30 min po wysiłku). W czasie tych dwóch godzin masz szansę zapewnić sobie optymalną odnowę będącą efektem przyswojenia węglowodanów. Uzupełnienie zapasów glikogenu w mięśniach jest dla odnowy fizycznej niesłychanie istotne.

Wskazówki żywieniowe

Jedz więcej:

Owoców, warzyw (szczególnie tych z zielonymi liściami), sałatek, makaronów, ryżu, pełnoziarnistego chleba, płatków śniadaniowych bez dodatku cukru, białek jajek, naturalnego jogurtu, indyka, kurczaka, mięs i warzyw które zostały ugotowane lub zgrillowane, soków owocowych i wody

Jedz mniej:

Smażonego mięsa, czerwonego mięsa (nieważne jak zostało upieczone), smażonych warzyw, masła, margaryny, majonezu, kremowych sosów do sałatek (ranch, French, Thousand Island, creamy Italian), lodów, pączków, ciasteczek i cukierków.

Pij mniej napojów gazowanych oraz alkoholi.

Aktywny i bierny wypoczynek

Rozróżnienie między aktywnym i biernym odpoczynkiem jest związane z faktem, że odnowa po stresie może zachodzić podczas bezruchu jak i wtedy wykonujemy określone czynności.

Aktywny odpoczynek to fizyczne aktywności które przerywają cykle fizycznego, emocjonalnego i mentalnego stresu. Aktywnym odpoczynek dla tenisisty może być gra w golfa lub rzucanie Frisbee. Dla pływaka lub skoczka odnową może być jazda na rowerze lub delikatne bieganie. Inne przykłady aktywnego odpoczywania to: spacery, yoga, stretching, tai chi, łowienie ryb, relaksujące pływanie, wycieczki w góry itd.

Bierny odpoczynek przerywa cykle stresu w wyniku zaprzestania aktywności >fizycznej. Oglądanie zachodu słońca, słuchanie ulubionej muzyki lub relaksująca jazda samochodem (w tym przypadku jako pasażer) są formami biernego odpoczynku. Inne przykłady to: śmiech, medytacja, oglądanie telewizji lub filmu w kinie, czytanie, głębokie oddychanie, popołudniowa drzemka, kąpiel w jacuzzi.

Wszystkie powyższe formy wypoczynku jeśli są stosowane w celu usprawnienia procesu odnowy są elementem treningu odnowy.

Wykorzystywanie okazji do odnowy

Wszystkie sporty mają charakterystyczny tylko dla nich stosunek pracy do
odpoczynku. W tenisie ten stosunek wynosi około 1 do 2: dziesięć sekund stresu podczas wymiany i dwadzieścia sekund odpoczynku pomiędzy punktami. Golf natomiast ma bardzo długie okresy odpoczynku, zwykle jest to 1 do 20 gdyż 95% spędzonego na polu to czas pomiędzy uderzeniami.

Ważnym aspektem treningu odnowy jest praca nad poprawą zdolności do maksymalnego wykorzystania wszelkich okazji do odnowy jakie występują podczas meczu. Tenisiści którzy trenują miedzypunktowe chodzenie, oddychanie, schematy myślenia i rytuały trenują odnowę. Planowanie strategii jedzenia i picia podczas meczu również wchodzi w skład tego rodzaju treningu. Słabi wojownicy bez wyjątku zawodzą jeśli chodzi o pełne wykorzystanie okazji do odnowy, która naturalnie występuje w ich sporcie. Również nie widz
ą oni związku między treningiem mechanizmów odnowy i sukcesami w rywalizacji.

Planowanie lepszego wykorzystania czasu pomiędzy meczami lub treningami jest również bardzo ważne w kontekście treningu odnowy. W jaki sposób spędzasz swój wolny czas i z kim może czynić ogromną różnicę jeśli chodzi o to jak dobrze radzisz sobie w okresach intensywnego stresu rywalizacji. Upewnij się, że masz swoje ulubione płytki CD ze sobą gdy jesteś w podróży, naucz się spać w samolotach i autobusach; przygotowanie kanapek na dni podróży może być znaczącym wkładem w twój wysiłek aby zagrać na maksymalnych obrotach w najważniejszych momentach. Motto tutaj jest proste:

Carpe Diem -- Chwytaj Dzień

Wykorzystaj odnowę kiedykolwiek i gdziekolwiek taka okazja się pojawi, szczególnie w okresach dużego stresu. W tym właśnie momencie, tak jak i w wielu innych aspektach osiągania sukcesu w rywalizacji, przygotowanie i wcześniejsze przemyślenie całej sprawy decyduje o wygranej lub
przegranej.

Emocjonalne oczyszczenie


Dwoma bardzo skutecznymi sposobami osiągania emocjonalnej odnowy po rozczarowaniach, niepowodzeniach i niewykorzystanych okazjach jest mówienie i pisanie o twoich uczuciach. Całkowite zablokowanie bólu i odmawianie swojemu prawdziwemu JA uczuć zapobiega pełnej odnowie i przeciąga cykle emocjonalnego stresu. Im silniej zakorzenisz w sobie nawyk blokowania prawdziwych uczuć i emocji przed ekspresją, tym mniej będziesz elastyczny i odporny w przyszłych stresujących sytuacjach. Pamiętaj, negatywne emocje i uczucia powinny być blokowane podczas meczu ale zapokajanie potrzeb prawdziwego JA powinno dominować w okresach gdy nie rywalizujesz.

STRESS pobudza do rozwoju.

ODNOWA to czas gdy się rozwijasz.

Posumowując

Zarówno stres jak i odnowa jest jednakowo ważna w procesie treningowym. Zdanie sobie sprawy z wagi odnowy w osiąganiu sukcesu w rywalizacji jest niezwykle istotne. Nauczenie się rozpoznawania jakie odczucia towarzyszą fizycznej, emocjonalnej i mentalnej odnowie i w jaki sposób w pełni wykorzystywać okazje do odnowy podczas meczów i miedzy pojedynkami, stanowi istotę treningu odnowy.

Niezdolność do przeprowadzenie dostatecznie skutecznej odnowy po stresie pokonuje nas znacznie częściej niż natężenie samego stresu. Innymi słowy, bardzo często twoja zdolność do odnowy- fizycznej, mentalnej i emocjonalnej -- decyduje o tym czy wygrasz czy przegrasz.

Jako sportowcy często zapominamy o zaspokajaniu potrzeb naszego ciała w zakresie odnowy. Zapominamy również, że okazje do odnowy pojawiają się wszędzie. Aby stać się silniejszym i twardszym, musisz codziennie trenować zwiększanie swojej zdolności do odnowy i rozumienie jej mechanizmów.

Na podstawie 8 i 9 rozdziału ksiażki Jamesa E. Loehra "The new toughnes
s training for sports"

Opracował i tłumaczył Krystian Pfeiffer
Twoje prawdziwe potrzeby

Na podstawie 10 rozdziału "The New Toughness Training for Sports" Jamesa E. Loehra.

       Uczucia i emocje są językiem naszego prawdziwego JA i reprezentują podstawowy sposób w jaki nasze ciało daje znać o swoich mentalnych, fizycznych i emocjonalnych potrzebach. Ciało mówi bez przerwy. Zablokowanie uczuć jest równoznaczne z zablokowaniem podstawowego mechanizmu informacji zwrotnej który pozwala nam zrównoważyć stres i odnowę.

Prawdziwe JA po prostu nie może zasilić naszego "wojowniczego JA" do momentu w którym jego potrzeby zostały właściwie zaspokojone. Gdy ta deprywacja (niezapokojenie potrzeb) jest ekstrymalna, nawet gra na średnim poziomie jest poza zasięgiem. Wyobraź sobie dobrze wytrenowanego maratończyka który wychodzi na linię startu po wielu dniach postu. Niezależnie od poziomu jego mentalnej twardości, nie tylko zaprzepaszcza on szansę zwycięstwa w biegu ale również jest mocno wątpliwe czy ukończy on maraton.

Niezaspokojone potrzeby na znacznie mniejszą skalę potrafią poważnie wpłynąć na potencjał naszej gry: pragnienie, głód, nie ustabilizowany poziom cukru we krwi, brak snu -- pojedynczo lub w kombinacji -- mogą sprawić że Stan Idealnej Gry będzie kompletnie poza zasięgiem.

Niezaspokojone potrzeby emocjonalne mogą wpływać na obraz gry równie niekorzystnie. To opracowanie będzie poszukiwaniem odpowiedzi na następujące pytania:
Które formy zaspokajania potrzeb są najważniejsze dla sportowców?
W jaki sposób odnowa wiąże się z zaspokojeniem potrzeb?
Dlaczego bycie cały czas pozytywnym nie jest najlepszym pomysłem?
Jakie jest znaczenie negatywnego pobudzenia i jak tenisiści powinni reagować na negatywne emocje?
Jeśli sportowcy blokują swoje prawdziwe uczucia poprzez twarde zachowanie i twarde myślenie to w jaki sposób mogą zaspokoić swoje potrzeby?
Jak sportowcy mogą odróżnić ważne potrzeby od mniej ważnych?

Odpowiadając na te pytania, rozważmy treść poniższych zasad.

Zasada 1. Najbardziej naturalnym stanem jest pozytywność.

Pozytywne stany emocjonalne to norma dla sportowców których potrzeby są właściwie zaspokojone. Negatywne uczucia i emocje sygnalizują jakiegoś rodzaju niezaspokojone potrzeby. Pozytywne uczucia wskazują więc na równowagę między stresem a odnową a negatywność wskazuje na brak równowagi.

Zdrowi, zrównoważeni sportowcy odkrywają, że ich najbardziej naturalnym stanem jest pozytywność i że funkcjonują najlepiej gdy pozytywny stan umysłu jest poparty zaspokojonymi potrzebami. Sportowcy, którzy sa zawsze pozytywni nie mogą zaspokoić swoich potrzeb ponieważ nigdy nie pozwalają negatywnym uczuciom na pojawienie się.

Zasada 2. Emocje to oczy i uszy twojego ciała.

Chemia emocji to wskaźniki. Reprezentują wewnętrzne instrumenty pomiarowe twojego ciała. Emocje to tak naprawdę zapis historii lotu w centrum sterowania, który właściwie zinterpretowany, poprowadzi cię przez życie tak jak i przez przyszłe mecze. Sportowcy, którzy są ślepi na emocje pozostają chemicznie niezrównoważeni i ciągle nie są w stanie grać na miarę ich potencjału.

Zasada 3. Odczytywanie wiadomości które kryją się za emocjami to niezbędna umiejętność.

Nie jest to łatwe ponieważ emocje z pozoru mogą wydawać się nieracjonalne, dziwne i niemożliwe do odczytania. Niezależnie od tego jak trudne może być to zadanie, nauczenie się odczytywania sygnałów emocjonalnych jest podstawą zrozumienia samego siebie. Zdrowi sportowcy to ci którzy nauczyli się przebijać przez tą wierzchnią powłokę i którzy odkryli sposób na to aby wytropić swój negatywizm aż do jego źródła. Tylko wtedy mogą oni zareagować w sposób który zaspokoi ich potrzeby. Tropienie uczuć do ich źródła przypomina pracę detektywa. Czasem odpowiedź jest oczywista, innym razem konieczne jest długie, wnikliwe dochodzenie aby znaleźć właściwą odpowiedź.

Zasada 4. Zaspokojenie potrzeb przynosi odnowę

Sportowcy, którym brakuje twardości to ci którzy ciągle nie są w stanie zaspokoić swoich ważnych potrzeb, i z tego powodu cierpią z powodu ciągłego stresu i chronicznego przetrenowania.
Chroniczny stres zawsze prowadzi do chronicznego negatywizmu, stanu emocjonalnego który potęguje trudności w odczytywaniu swoich emocji. Zrozumienie potrzeb, jakie kryją się za chronicznym negatywizmem, może być bardzo trudne. Sportowcy, którym brakuje twardości prawie ciągle robią rzeczy, które przynoszą chwilową ulgę ale nie zaspokajają prawdziwych potrzeb. Picie alkoholu, używanie narkotyków aby zapewnić sobie ulgę emocjonalną, lub przejadanie się aby zmniejszyć ból związany z niezaspokojonymi potrzebą miłości i uczucia to niektóre z przykładów.

Zasada 5. Nauczenie się słuchania i reagowania przynosi równowagę.

Zdrowi, twardzi sportowcy to ci którzy znają swoje prawdziwe potrzeby i reagują w sposób, który zaspokaja te potrzeby tak bezpośrednio jak to tylko możliwe. Negatywne uczucia i emocje mogą wydostać się na powierzchnię pomimo ogólnie pozytywnego stanu umysłu i są rozpoznawane w celu dotarcia do ich źródeł. Na przykład:

"Czuję się zmęczony i poirytowany -- pewnie mam niski poziom cukru we krwi. Zjem coś i wezmę sobie 15 minut przerwy.
"Jestem zły i rozczarowany, pewnie moje porzucie własnej wartości ma się kiepsko. To co naprawdę potrzebuję to więcej szacunku i uwagi od mojego trenera. Umówię się z nim na spotkanie i pogadamy o tym."

Zasada 6. Negatywne emocje czemuś służą

Ślepe stłumienie negatywnych emocji praktycznie gwarantuje, że potrzeby pozostaną niezaspokojone. Dobrą analogią może tu być dzwoniący telefon. Potrzeba wzmaga się, staje się coraz silniejsza, aż w końcu dociera do twojej świadomości, podobnie jak dzwoniący telefon który w końcu przyciąga twoją uwagę.

Dzwoniący telefon reprezentuje negatywne uczucie. Większość potrzeb przybiera na sile tak długo, aż w końcu odbierzesz telefon i zaspokoisz potrzebę. Głód jest tu dobrym przykładem. Jeśli odbierzesz telefon i właściwie zareagujesz to przestanie on dzwonić. Jeśli nie zjesz czegoś to dzwonienie stanie się coraz trudniejsze do zignorowania. W końcu dźwięk będzie tak donośny i przykry, że nie będziesz miał wyboru i albo wyłączysz telefon albo w końcu podniesiesz słuchawkę.

Wyłączanie negatywnych uczuć jest jak zakrywanie wskaźników na desce rozdzielczej w samochodzie rajdowym. Nie masz żadnej możliwości monitorowania tego co tak naprawdę dzieje się w danej chwili.

Mało twardzi sportowcy reagują na nagatywne emocje w następujący sposób:

1. Zaprzeczają ich istnieniu i pozostają wiecznie pozytywni. Zwyczajnie przecinają linię telefoniczną

2. Wyrażają bez kontroli każde negatywne uczucie jakie akurat pojawi się na powierzchni, niezależnie od okoliczności. Słyszą dzwonienie i głośno wyrażają swoje niezadowolenie i dezaprobatę wobec nieprzyjemnego dźwięku

3. Zrobią wszystko aby uzyskać chwilową ulgę od dzwoniącego telefonu. Alkohol, narkotyki i puste obietnice to jedne z przykładów. Chwilowe odłączenie telefonu przynosi ulgę ale powoduje, że potrzeby prawdziwego JA pozostają niezaspokojone -- jest to jedynie kwestia czasu zanim telefon znowu zacznie dzwonić. Chroniczny negatywizm jest konsekwencją braku szybkiego i efektywnego zaspokojenia potrzeb.

Twardzi zawodnicy reagują na negatywne emocje następująco:

1. Słyszą dzwonienie i odpowiadają na telefon zanim stanie się nie do zniesienia. Odpowiadanie na telefon oznacza pozwolenie by negatywne emocje ujawniły się po to by wiadomość mogła zostać odebrana. Niektóre z tych wiadomości mogą brzmieć następująco:

"Jestem głodny -- muszę się najeść"
"Jestem zmęczony -- potrzebuję więcej snu"
"Jestem bardzo spięty i podenerwowany -- potrzebuję się zrelaksować"
"Jestem sfrustrowany -- muszę popracować nad poczuciem własnej wartości".

2. Decydują czy potrzeba, która się ujawniła w postaci emocji lub uczucia jest ważna czy też nie, czy jest racjonalna czy nieracjonalna. Czy jest to sprawa wielkiej wagi czy może chwilowa i mało istotna potrzeba.

3. Odpowiadają sobie na następujące dwa pytania:

"Czy teraz jest właściwy moment aby zaspokoić potrzebę?"
"Czy jest cokolwiek konstruktywnego co mogę teraz zrobić aby odczuć ulgę?"

Gdy są właśnie w środku meczu i nie mogą nic zrobić natychmiast, wtedy właśnie zaczynają stosować umiejętności twardego myślenia i twardego zachowania. Wszystkie możliwe wysiłki prowadzą do stłumienia negatywnych emocji i wzmocnienia pozytywnych uczuć i myśli. Innymi słowy twardy zawodnik słyszy telefon, podnosi słuchawkę i przyjmuje wiadomość jeśli akurat nie nic nie może zrobić w danym momencie. Obiecuje sobie jednocześnie, że zajmie się daną potrzebą tak szybko jak to możliwe.

Zasada 7: Oddzielenie potrzeb od zachcianek jest niezwykle istotne.

Odblokowanie twojego potencjału jako sportowca jest bezpośrednio związane z zaspokajaniem twoich podstawowych potrzeb a nie zachcianek. Możesz mieć ochotę na nocne przesiadywanie przed telewizorem ale potrzebujesz odpocząć, możesz mieć ochotę na cztery hamburgery i piwko ale potrzebujesz lepiej się odżywiać. Możesz mieć ochotę aby sobie odpuścić kontrolowanie emocji ale potrzebujesz walczyć dalej aby poprawić swoją twardość. Możesz mieć ochotę zrobić sobie jeden dzień wolnego ale potrzebujesz pracować jeszcze ciężej. Możesz mieć ochotę rozwalić swoją rakietę o słupek i wyrzucić ją za płot, albo owinąć kij golfowy wokół drzewa ale potrzebujesz popracować nad umiejętnościami związanymi z walką i zwyciężaniem. Łatwo jest pomylić się w odróżnianiu zachcianki od potrzeby.

Rodzice którzy ciągle zaspokajają zachcianki swoich pociech wychowują słabe i zepsute dzieci. Rodzice, którzy zaspokajają podstawowe potrzeby swoich dzieci wychowują silnych, odpornych mentalnie i emocjonalnie ludzi.

Rozpaczanie, narzekanie i frustracja będąca wynikiem niezaspokojonych zachcianek jedynie pogłębia słabości. Zapytaj samego siebie: "Czy ten emocjonalny ból, który teraz odczuwam, wynika z moich niezaspokojnych potrzeb czy zachcianek?
Jeśli odpowiedzią są zachcianki, przyjrzyj im się uważniej. Czy jest w związku z nimi jakaś głębsza potrzeba którą powinna zostać zbadana? Ten sposób myślenia reprezentuje ważny krok w odkrywaniu i rozumieniu samego siebie.

Kontrolowanie zachcianek przynosi dyscyplinę, zaspokajanie potrzeb przynosi równowagę.

Zasada 8. Potrzeby mają swoją hierarchię

Niektóre potrzeby są wyraźnie ważniejsze od innych. Psycholog Abraham Masłow stwierdził, że potrzeby funkcjonują zgodnie ze ściśle określoną hierarchią. Potrzeby jedzenia, picia i bezpieczeństwa -- określane jako potrzeby niedostatku -- są pilniejsze i mają wyższy priorytet niż potrzeba miłości i poczucia własnej wartości, określane jako potrzeby rozwoju.

Masłow stwierdził, że potrzeby niedostatku związane z funkcjami życiowymi -- głód, pragnienie, sen, bezpieczeństwo -- muszą zostać zaspokojone zanim potrzeby z wyższej półki będą mogły być zaspokojone. W kontekście Treningu Twardości oznacza to, że niezaspokojenie podstawowych potrzeb fizycznych, blokuje odnowę nie tylko tych potrzeb ale również wielu potrzeb znajdujących się wyżej w hierarchii.

Niezaspokojone potrzeby związane z kiepskim odżywianiem, złymi nawykami spania i słabym nawodnieniem wytwarzają potężne cykle stresu. Najszybszą drogą do przetrenowania jest zaniedbanie podstawowych potrzeb niedostatku.

Najbardziej podstawową potrzebą człowieka jest zgodnie z Modelem Treningu Twardości wytwarzanie i zużywanie energii, czyli wytwarzanie fal. Najważniejszą formą stresu jest poruszanie i stymulacja ciała; najważniejszą formą odnowy jest właściwe odżywianie, picie, spanie i odpoczynek.
Sprawa kluczowa:

Równowaga miedzy stresem a odnową w sporcie może być uzyskana tylko wtedy gdy podstawowe potrzeby fizyczne będą skrupulatnie zaspokajane każdego dnia.

Pamiętaj, brak równowagi -- brak podtrzymania twardości. Pamiętaj również że: "Zmęczenie czyni tchórza z każdego z nas". Jedną z absolutnie najważniejszych rzeczy jakie możesz zrobić aby przygotować się do meczu jest przystąpienie do bitwy będąc w pełni zregenerowanym fizycznie.

Zasada 9: Hebel w sporcie wywodzi się z potrzeby psychicznego bezpieczeństwa

Strach przed porażką, przed nie sprostaniem oczekiwaniom lub zrobieniem złego wrażenia potrafi być tak samo intensywny jak strach przed doznaniem fizycznego uszczerbku. Im bardziej dany mecz zagraża twojemu psychicznemu bezpieczeństwu tym bardziej jest on stresujący i trudny pod względem mentalnym. Potrzeba psychicznego bezpieczeństwa musi zostać zaspokojona ponieważ w przeciwnym przypadku hormony strachu zaczną wprowadzać chaos.
Strach po prostu sygnalizuje zwiększony stres. Sposób w jaki myślisz i zachowujesz się przed, w czasie i po meczu znacząco wpływa na to jak bardzo stresujące będzie dla ciebie to spotkanie.

Zasada 10: Stłumienie potrzeb w czasie meczu generalnie poprawia jakość twojej gry

Mecz dostarcza znaczącej dawki stresu. Uczucie zmęczenia, frustracji, bezsilności, gniewu i strachu są częstymi gośćmi towarzyszącymi rywalizacji. Twarde zachowanie i twarde myślenie mają ma celu odsunięcie zawodnika od osłabiających (negatywnych) emocji i wprowadzenie go w strefę wzmacniających (pozytywnych) emocji w czasie meczu. Zachowywanie się tak jakbyś nie był zmęczony i nie pozwalanie sobie na myślenie o twoim zmęczeniu, hamuje jednak proces zaspokajania potrzeb. Twoim zadaniem jest postępowanie w następujący sposób:

1. Bądź świadomy danej potrzeby
2. Jeśli nic nie może być zrobione aby zaspokoić potrzebę natychmiast, przyjmij wiadomość.
3. Powróć do mocnego stanu emocjonalnego (stłum negatywną emocję)
4. Jeśli potrzeba jest istotna, dąż do jej zaspokojenia tak szybko jak to tylko możliwe po zakończeniu meczu.

Podsumowanie

Przysłuchiwanie się wiadomościom jakie twoje ciało wysyła za pośrednictwem uczuć i emocji to jedyny sposób aby zaspokoić swoje podstawowe potrzeby. Niezaspokojone potrzeby wytwarzają silne cykle liniowego stresu. Liniowy stres prowadzi do przetrenowania i kompletnego odwrócenia procesu wzmacniania twardości.
Złota zasada brzmi następująco: Bądź wrażliwy na to co mówi twoje ciało, na uczucia i emocje ale nigdy nie pozwalaj aby ci chemiczni posłańcy przejęli kontrolę nad twoim myśleniem i postępowaniem. Podczas meczu nie możesz być na łasce osłabiających emocji.
Podejmij zobowiązanie wobec samego siebie, że zaspokoisz ważne potrzeby tak szybko jak to tylko możliwe ale tak długo jak szaleje bitwa, pchaj chemię swojego ciała tak blisko Stanu Idealnej Gry jak tylko możesz. Jeśli jednak prawdziwy ból pojawi się w którymkolwiek momencie -- w czasie meczu czy też nie -- poświęć mu całą swoją uwagę.

Opracował i tłumaczył Krystian  

Być twardym tenisistą

       Jestem właśnie, dzięki uprzejmości Rafała Chrzanowskiego, w trakcie lektury książki Jamesa E. Loehra "The New Toughness Training for Sports". Do tej pory największe wrażenie zrobił na mnie rozdział 5 tej książki zatytułowany "Why aren't you tough enough?" (Dlaczego nie jesteś dość silny mentalnie).

Loehr opisuje w nim różne rodzaje reakcji zawodnika na stres związany z rywalizacją. Zadaje takie pytania jak "Dlaczego niektórzy sportowcy są twardzi a inni nie? Dlaczego część z nich hebluje lub szaleje z gniewu w sytuacjach w których inni pozostają spokojni i skoncentrowani?" Innymi słowy "Dlaczego zawsze mam pełne portki i gram kiepsko gdy jest to naprawdę istotne, podczas gdy w tym samym czasie wielu moich rywali zawsze wydaje się grać lepiej?"

Aby odpowiedzieć na te pytania autor proponuje zbadanie zagadnienia mało twardych reakcji emocjonalnych (nontough emotional responses).

Bycie twardym jest wyuczoną zdolnością do unikalnej odpowiedzi emocjonalnej podczas zawodów. Tą odpowiedź najlepiej charakteryzuje słowo "wyzwanie" (challenge). Gdy rzucasz wyzwanie jesteś pozytywnie zaangażowany, zmobilizowany i podążający do przodu. Uczucia związane z wyzwaniem określane są jako zabawa, walka, pewność siebie i koncentracja. Aby konsekwentnie przejawiać mentalność rzucania wyzwań, gdy sprawy zaczynają palić się w rękach podczas meczu, trzeba dużych emocjonalnych umiejętności.

Loehr proponuje użycie analogii tarczy strzelniczej aby pomóc sportowcom zrozumieć w jaki sposób emocjonalna odpowiedź rzucania wyzwań rozwija się podczas zawodów.

Na początku przeanalizujmy reakcję najbardziej prymitywną i nie wymagającą praktycznie żadnych umiejętności mentalnych -- zwykłe odpuszczenie walki, często nazywane w sporcie TANKOWANIEM. Na tarczy strzelniczej tankowanie jest pierścieniem zewnętrznym, najbardziej oddalonym od strzału w dziesiątkę.

Tankowanie można określić jako wszystkie reacje zawodnika znajdujące się pomiędzy całkowitym odpuszczeniem a subtelnymi formami usprawiedliwiania się. Zawodnicy uczą się bardzo wcześnie, że najłatwiej jest ochronić swoje prawdziwe JA zwyczajnie nie troszcząc się o nic gdy się przegrywa lub gdy gra się do kitu. Wykreślając się emocjonalnie z danego meczu, osłaniają się przed nadmiernym bólem (psychicznym w tym przypadku). Szukanie wymówek jest jedną z najbardziej popularnych form tankowania. Sportowcy używają również odpuszczenia wysiłków aby kontrolować swoje nerwy. Szybko w swoim rozwoju orientują się, że redukując emocjonalne zaangażowanie redukuje sie strach i nerwowość w czasie gry. Oto kilka przykładów
tankowania:

"Gdybym naprawdę się przyłożył wygrałbym. Zwyczajnie nie byłem dzisiaj w grze."
"Trener to straszny palant. Nigdy nie gram dobrze gdy jest w pobliżu."
"Nie znoszę tego kortu. Nie da się na nim grać."
"Przeciwnik przycinał mnie na liniach jak szalony. Dlatego grałem tak kiepsko."
" To nie robi żadnej różnicy w mojej grze czy się staram czy też nie. Dlaczego miałbym więc się starać?"

Gdyby dobrze się nad tym zastanowić to bardzo często tankujemy jako trenerzy lub jako zawodnicy nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Loehr twierdzi, że tankowanie jest szczególnie popularne wśród sportowców uznawanych za utalentowanych. Aby utrzymać swój wizerunek utalentowanego, zawodnicy potrafią wyprodukować całe tony wymówek dla słabego występu. Najbardziej utalentowani sportowcy często mają największe problemy ze swoją psychiką z tego właśnie powodu. Usprawiedliwiając słaby występ problemami z głową tenisista chroni swoje prawdziwe JA.

"Grałem słabo ponieważ nie chciało mi się walczyć, nie dlatego że nie mam talentu!"

Mimo że tankowanie zmniejsza twój ból i redukuje nerwowość, trzeba za nie zapłacić wielką cenę: tankerzy nigdy nie grają na miarę swoich możliwości ponieważ tankowanie wyłącza prąd w ich komputerze. Gdy wycofasz energię, motywację i wysiłek wszystko inne gaśnie, a to oznacza, że twoja bitwa o powołanie do życia twojego talentu i umiejętności będzie z pewnością przegrana.

Tak więc, dla tych zawodników którzy tankują w jakiejkolwiek formie odpowiedź na pytanie dlaczego nie są wystarczająco twardzi brzmi następująco:
Nie udaje im się dołożyć wszelkich starań i następnie odmawiają przyjęcia pełnej odpowiedzialności za wynik

Drugą niezwykle często spotykaną reakcją na kortach całego świata (a Polski z jakiegoś powodu w szczególności) jest GNIEW.
Loehr twierdzi, że gniew i negatywizm jest następną emocjonalną przeszkodą do pokonania, gdy już poradzimy sobie z tankowaniem. Na tarczy strzelniczej gniew jest o jeden pierścień bliżej dziesiątki od strzału zwanego tankowaniem. Pomimo tego, sportowcy którzy zasilają swoje turniejowe występy negatywnymi emocjami nigdy nie osiągają prawdziwej emocjonalnej twardości.

Gniew i negatywizm często służą jako próby chronienia prawdziwego JA przed bólem i, tak jak tankowanie, mogą pomóc pozbyć się nerwowości. Gdy już raz sportowiec zastosuje tą strategię, to skłonność do używania negatywnego myślenia w celu kontrolowania hebla i emocjonalnego bólu może stać się bardzo silna.

Ważne jest aby zdać sobie sprawę że negatywizm, może podążać w dwóch kierunkach, przeciwko samegu sobie i przeciwko otoczeniu. Z tych dwóch kierunków, gniew skierowany na samego siebie najbardziej zakłóca Stan Idealnej Gry (prowadzący do życiówki) i czyni największe zniszczenia prawdziwemu JA.

John McEnroe jest przykładem tenisisty który nauczył się kontrolować swoje nerwy gniewem. Jego złość i negatywizm były jednak zawsze skierowane na otoczenie. Sędziowie liniowi, stołkowi, kamerzyści czy kibice zawsze stawali się obiektem jego kontrolowanej furii. Gdy tylko sportowiec skieruje swój gniew do wewnątrz, przeciwko samemu sobie, szybko przegrywa bitwę z sobą i z przeciwnikiem.

McEnroe jest jednym z niewielu światowej klasy sportowców którzy osiągnęli wspaniałe sukcesy stosując chemię gniewu w kontrolowaniu strachu. Dziewięćdziesiąt dziewięć osób na sto które spróbują pójść w jego ślady zamieni się jednak w płonące gniewem pochodnie.

John Mc Enroe spostrzegł, że gdy skierował swój gniew z dala od swojej osoby w kierunku sędziów, przeciwników lub fanów, jego nerwowość nagle znikała. Aby zmiejszyć potencjalne negatywne efekty swoich emocjonalnych wojen, McEnroe stał się niezwykle zręczny w uspokajaniu swojego gniewu przed rozpoczęciem następnego punktu. Aby zapobiec przeniesieniu złości na następny punkt John celowo spowalniał przygotowania do nastepnego rozegrania, wykonując swoją rutynę miedzypunktową ze szczególnym namaszczeniem co pomagało mu się uspokoić i na nowo skoncentrować.

Zasilanie swojej gry chemią gniewu jest jak polewanie benzyną gasnących płomieni. Czasem ujdzie ci to na sucho ale stanowczo zbyt często płomienie wystrzelą ci w twarz. Gra nie jest więc warta świeczki i James Loehr twierdzi, że John McEnroe nigdy nie osiągnął pełni swojej wielkości właśnie z tego powodu. Niezdolność kontrolowania swoich nerwów w bardziej efektywny sposób nie tylko zablokowała pełen rozwój jego talentu ale również stale i trwale erodowała jego uczucie radości i przyjemności z gry. Każdy mecz stawał się wojną a wojna to bynajmniej nie dobra zabawa.


Oto kilka sposobów w jaki gniew i negatywizm jest używany przez sportowców w czasie rywalizacji:

Aby ochronić prawdziwe JA
Gdy grasz słabo i zostajesz pokonany przez teoretycznie słabszego przeciwnika to nie dlatego że masz mniej talentu ale dlatego że straciłeś panowanie nad sobą.

Aby zmniejszyć presję
Mówiąc sobie że jesteś głupi, tępy i bez mózgu zmniejsza oczekiwania i pomaga kontrolować nerwy.


Aby zwiększyć pobudzenie.
Zawodnicy uczą się używania gniewu aby wprowadzić się w stan większego popudzenia i mobilizacji. Gniew mobilizuje więcej energii potrzebnej do walki

Aby zapobiec heblowi
Gniew zdecydowanie jest w stanie odgonić strach. Wytwarza to w sportowcu bardzo silną skłonność -- która jest tym trudniejsza do przezwyciężenia im częściej jest powtarzana -- aby pozbyć się uczucia bezsilności i strachu przy pomocy wściekłości. Nikt nie lubi czuć się bezsilnym. Wielu tenisistów z chęcią zamieni strach na gniew.

Aby dać wszystkim oglądającym do zrozumienia, że wcale nie jesteś aż tak zły.
Jeśli nie pokażesz rozczarowania lub gniewu, ludzie pomyślą, że faktycznie jesteś tak kiepski jak w tej chwili grasz. Jest to kolejna z nietrafnych strategii ochrony prawdziwego JA.


Z powyższych przykładów łatwo jest się zorientować dlaczego tak wielu tenisistów wkracza w boczną uliczkę negatywnych emocji. Mimo, że gniew jest lepszy od tankowania jako strategia zarządzania meczowym napięciem to negatywne emocje nie zaprowadzą cię tam dokąd pragniesz dotrzeć. Tak więc, dla tych zawodników którzy używają negatywizmu w jakiejkolwiek formie, odpowiedzią na pytanie dlaczego nie są wystarczająco twardzi, jest twierdzenie że:
Nie udaje im się zasilić ognia rywalizacji pozytywnymi emocjami

Oprócz tankowania i wściekłości Loehr opisuje w 5 rozdziale swojej książki jeszcze jedną reakję na presje zwiazanane z rywalizacją -- HEBEL. Gdy tenisista zaprzestanie używania strategii redukujących strach (tankowanie i gniew) musi stawić czoło HEBLOWI. Heblowanie oznacza słabą grę spowodowaną strachem. Strach wyzwala potężne, prymitywne reakcje hormonalne które potrafią być ekstrymalnie niekorzystne dla występu danego zawodnika. Mimo, że strach może niemal kompletnie zablokować talenty i zdolności przed ujawnieniem się na korcie to znajduje się on na pierścieniu położonemu najbliżej dziesiątki na naszej tarczy strzelniczej.

Gdy heblujesz oznacza to, że jesteś zaledwie krok od momentu gdy będziesz w stanie grać na miarę swoich umiejętności. Sportowcy którzy heblują są niewątpliwie twardsi i posiadają większe umiejętności emocjonalne niż ci którzy tankują lub używają złości lub negatywności by przetrwać mecz. Oto parę podstawowych prawd na temat hebla:

Każdy czasem hebluje. Nie zależnie od tego jak jesteś twardy zawsze będziesz narażony na hebla.
Heblowanie oznacza że ci zwyczajnie zależy i że jesteś emocjonalnie zaangażowany.
Jedyną pewnym sposobem na pozbycie się zagrożenia heblem jest emocjonalna śmierć podczas danego meczu!
Twardość oznacza BYĆ W STANIE RADZIĆ SOBIE Z HEBLEM, a nie być w stanie go wyeliminować.
Twarde myślenie i twarde postępowanie znacząco pomaga kontrolować reakcję heblowania.
Hebel to wydarzenie biochemiczne. Hormony związane ze strachem są prawdziwe tak samo jak efekt ich działania.
Hebel nie jest wyłącznie w twojej głowie!

Dlaczego więc niektórzy zawodnicy heblują znacznie częściej od innych? Dlaczego są tak mało odporni? Oto kilka dodatkowych informacji które są kluczowe w formułowaniu odpowiedzi na te pytania:
Im bardziej wrażliwe i niepewne jest twoje prawdziwe JA, tym jesteś mniej odporny na hebla
Większa pewność siebie zmiejsza ryzyko hebla
Większa motywacja zwieksza ryzyko hebla.
Nadmierne zaangażowanie rodziców często ogromnie zwiększa ryzyko pojawienia się hebla u ich dzieci
Im bardziej boisz się hebla tym bardziej heblujesz
Nauczenie się kontrolowania reakcji heblowej polega na zdobyciu umiejętności bycia twardym.

Hebel świadczy tak naprawdę o sile. Oznacza on że jesteś wystarczająco twardy aby stawić czoło strachowi nie wycofując się z tej walki tankując lub emanując złością. Jest zjawiskiem bardzo niefortunnym, że tak wielu zawodników ma do siebie tak wiele żalu o heblowanie a tak mało żalu o tankowanie i wściekanie się. Gdy heblujesz to znaczy że ryzykujesz i trzymasz się. Mimo, że nie jesteś zawsze w stanie ustrzec się ataku chemii strachu, wysiłek i postawa są zawsze w twoim zasięgu. Prawda jest taka że:
Zawodnicy którzy heblują i mimo to kontynuują walkę ze 100 procentowym zaangażowaniem i totalną pozytywnością wykazują wielką emocjonalną twardość.

Czym jest więc wznoszenie się ponad ból?
Hebel potrafi wywracać wnętrzności. W czasie bitwy czujesz się okropnie; po bitwie czujesz się jeszcze gorzej ponieważ wiesz że twój talent i umiejętności nie znalazły pełnego zastosowania. Często czujesz się pusty, zdradzony i oszukany przez włane ciało. Najbardziej samotne i najbardziej rozpaczliwe momenty w karierze zawodnika to właśnie te związane z heblem. Dokładnie z tego powodu powinieneś w pełni zrozumieć to zjawisko.

Opanowanie uczucia hebla nie różni się zbytnio od opanowywania fizycznej umiejętności. Zanim nauczysz się nowej pożądanej reakcji, wykażesz wiele niewłaściwych reakcji. Ale tak samo jak w przypadku umiejętności technicznej, jeśli nie zaangażujesz się emocjonalnie lub staniesz się nadmiernie negatywny, nigdy nie nauczysz się właściwych reakcji.

Nauczenie się kontrolowania strachu wymaga wiele treningu. Jest to, faktycznie, największe wyzwanie w wyczynowym sporcie. Zwróć szczególną uwagę na następujące stwierdzenie: Hebel -- zupełnie normalna i naturalna reakcja -- w żadnym stopniu nie świadczy o osobistej słabości. Wręcz przeciwnie, heblowanie oznacza że zbliżasz się do środka tarczy i często sygnalizuje że
wypracowujesz w sobie wielką emocjonalną odwagę i waleczność. Stawianie czoła strachowi i zrezygnowanie z emocjonalnych odwrotów zawsze wymaga od człowieka wielkiej odwagi.

Co takiego uznaje Loehr za reakję odpowiadającą strzałowi w dziesiątkę? Jest to reakja polegająca na podejmowaniu wyzwań (challenge response). Zdobywanie emocjonalnej twardości oznacza, że w ogniu walki zawodnik stawia czoło wyzwaniom.

Gdy przeciwności uderzają z całą swoją mocą emocjonalni twardziele nie wycofują się, nie narzekają, nie szukają wymówek i nie wpadają w furię. Dziesiątka oznacza trzymanie się, mobilizowanie się, walkę do upadłego i jazdę na maksa w chwili gdy prawie wszyscy inni zmierzają już do szatni.

Dzieki tej postawie zamiast strachu i bezsilności, otrzymujesz wyjątkowe uczucie agresywności, ducha walki połączonego ze wspaniałym uczuciem spokoju i pewności. Problemy związane z rywalizacją stają się czymś stymulującym do dalszych wysiłków a nie zagrożeniem i -- ponieważ pozytywne emocje zasilają reakcję stawiania czoła wyzwaniom -- uczucie miłości do bitwy zaczyna się formować w zawodniku.

Łatwo jest pokochać wygrywanie, aby pokochać bitwę trzeba sporo twardości, umiejętności nabytej poprzez pełen poświęcenia trening mentalny.

Podsumowując, odpowiedź na pytanie "Dlaczego nie jesteś wystarczająco twardy?" zwykle sprowadza się do tego, że nie nauczyłeś się myśleć i zachowywać w sposób wprowadzający mentalność stawiania wyzwań w życie. Wiedz, że tankowanie, wściekłość i strach są w pełni normalną i szeroko rozpowszechnioną reakcją na presje związane z rywalizacją.

Reagowanie na kryzys, przeciwności i presje uczuciem podejmowania wyzwań i miłości do walki nie jest ani rozpowszechnione ani normalne. Jednakże taka postawa charakteryzuje zwycięzcę, lidera i mistrza. Nawyki tankowania i negatywność tragicznie blokują proces nauki reakcji podejmowania wyzwań. Tylko poprzez nabytą twardość ta unikalna i bezcenna emocjonalna reakcja znajdzie się w zasięgu twojej ręki.

Opracował i tłumaczył Krystian Pfeiffer


Taktyka gry na szybkich nawierzchniach

       Gra na szybkich nawierzchniach rządzi się swoimi prawami. Wie o tym każdy kto ma okazję zagrać na dywanie, trawie (także sztucznej), parkiecie czy tarafleksie. W poniższym opracowaniu Tom Gullikson i Doug MacCurdy analizują w sposób niezwykle wszechstronny taktykę gry na szybkich kortach. Myślę, że każdy zawodnik bez względu na poziom wytrenowania czy nawet rodzaj nawierzchni na której gra, znajdzie w tym materiale coś dla siebie.

Opracowanie to można znaleźć w Coaches Review nr. 27 i 28 pod nazwą "Fast Court Tactics -- Part 1" i "Fast Court Tactics -- Part 2".


Szybkie korty to takie nawierzchnie jak trawa, niektóre korty twarde i dywany. Na szybkich kortach piłka ma tendencje do większego poślizgu a kozioł jest stosunkowo niski. Wysokość nad poziomem morza i rodzaj piłki również ma wpływ na szybkość gry. Lżejsza piłka i większa wysokość może sprawić, że średnio szybkie korty wydają się naprawdę szybkie.

Przed rozważaniami na temat taktyki zastanówmy się najpierw nad niektórymi mentalnymi, fizycznymi i technicznymi czynnikami które mogą mieć wpływ na odnoszenie sukcesów na szybkich nawierzchniach.

Czynniki mentalne:

Tenis na szybkich nawierzchniach wymaga intensywnej koncentracji w krótkich okresach czasu. Wszystko dzieje się tak szybko, że zawodnik musi być w pełni skoncentrowany aby sprostać szybkości piłki. Chwilowy spadek koncentracji może spowodować 2 lub 3 niewymuszone błędy i w konsekwencji kosztować na przykład utratę swojego serwisu lub stratę całego seta.

Podstawowym mentalnym nastawieniem na szybkiej nawierzchni powinno być zdominowanie przeciwnika i dyktowanie tempa rozgrywanych punktów. Reagowanie jedynie na uderzenia przeciwnika nie pozwoli ci zajść zbyt dalego na szybkich kortach. Jednym z największych wyzwań, jakie stoją przed zawodnikiem preferującym wolne nawierzchnie a grającym na szybkich jest zrozumienie i zaakceptowanie faktu, że będzie robił więcej błędów niż zwykle. Również będzie mu trudno ustanowić swój rytm. Naucznie się akceptowania tych warunków i radzenie sobie z nimi jest częścią gry na szybkich nawierzchniach. Pamiętaj, że obydwaj gracze otrzymują więcej łatwych punktów od przeciwnika.

Na ogół wyniki setów są bardziej wyrównane gdyż na szybkich kortach trudniej jest przełamać serwis. Z tego powodu zawodnik musi czuć się komfortowo i pewnie w końcówkach setów i tie-breakach.

Czynniki fizyczne

Dobre widzenie piłki, szybka reakcja na zagrania przeciwnika to wielkie zalety. Gdy połączymy je z dobrą antycypacją te wszystkie elementy pozwalają zawodnikowi obrócić szybkość nawierzchni na swoją korzyść.

Dynamika ruchów ma kluczowe znaczenie i na nią powinien być położony nacisk podczas treningu. Ponieważ piłka odbija się dość nisko, zawodnicy generalnie powinni schodzić nisko na nogach i utrzymywać nisko środek ciężkości w czasie przygotowania do uderzenia, nawet w nieco większym stopniu niż na wolnych kortach.

Balans dynamiczny jest dużą premią gdyż wszystkie ruchy muszą być wykonywane szybko i efektywnie.
W okresie gry na szybkich nawierzchniach upenij się, że trenujesz wytrzymałość poza kortem ponieważ szybka gra przynosi mniej korzyści aerobowych. Dobrze rozgrzej się przed grą na szybkiej nawierzchni. Zawodnik musi być przygotowany do wykonywania szybkich i nagłych ruchów od samego początku gry.

Czynniki techniczne

Zawodnicy wygrywający na szybkich nawierzchniach przejawiają rozmaite style gry, mocne strony i słabości. Znakomite serwowanie jest oczywistym walorem. Zawodnicy obdarzeni dobrym serwisem są w stanie dzięki pierwszemu serwisowi wygrać 80% punktów. Dokładność połączona z duża mocą przyniesie wiele korzyści. Serwisy grane slice'm są niezwykle skuteczne na szybkich nawierzchniach.

Drugim kluczowym elementem jest return. W przypadku tenisa męskiego na kortach trawiastych średnia ilość uderzeń zagrywanych w poszczególnych punktach wynosi mniej niż dwa (oczywiście w przypadku dwóch dobrze serwujących zawodników). Serwis i nieudane returny składają się na przeważającą liczbę punktów. Returnowanie pierwszych serwisów ze względną skutecznością oraz wykorzystywanie okazji oferowanych przez drugi serwis przeciwnika jest tym co prowadzi do przełamań serwisu. Zdolność do szybkiego "załadowania" uderzenia i wykonania niewielkiego zamachu gdy jest to konieczne podczas returnu jest bezcenną umiejętnością.

Granie neutralizującymi i ofensywnymi uderzeniami stojąc blisko linii głównej, pozwala zawodnikowi dyktować tempo gry. Rozwijanie timingu aby wykorzystać siłę uderzenia przeciwnika i zagrać piłkę blokiem, często ofensywnie jest doskonałym pomysłem.

Zmniejszanie bardzo silnego topspina przy returnach i uderzeniach z głębi sprawia, że uderzenia stają się na szybkich nawierzchniach bardziej penetrujące. Ofensywne slice'y z backhandu mogą być zabójcze, podczas gdy slice zagrany wolno i defensywnie często przemienia się w wystawkę. Wchodzenie w piłkę z zastosowaniem niewielkiej rotacji bocznej wywiera większą presję na przeciwniku niż mocny lift, który jest tak skuteczny na wolniejszych kortach.

Dobrzy woleiści są w swoim żywiole na trawie czy na tarafleksie. Weźmy na przykład listę zwycięzców Wimbledonu w ciągu ostatnich 20 lat. Wśród meżczyzn, zdecydowana większość wielokrotnych mistrzów to gracze typu serve & volley tacy jak McEnroe, Becker, Edberg i Sampras. Gracze serve & volley są rzadziej spotykani (obecnie prawie nie istnieją) w kobiecym tenisie. Jednakże Navratilova, Mandlikova i Novotna zdobyły razem 12 tytułów.

Umiejętności techniczne konieczne do skutecznej gry wolejowej to głównie umiejętność grania penetrujących pierwszych woleji, bezlitosne kończenie wyższych woleji, dobry touch przy niskich piłkach i bardzo solidne smecze. Zdolność antycypacji i właściwego ustawiania się jest niezbędna. Uderzenia techniki zaawansowanej, takie jak półwoleje, smecze z backhandu i całą różnorodność woleji sytuacyjnych, są bardzo ważne i pozwalają woleiście utrzymywać się w wymianie. Uderzenia sytuacyjne to na przykład sięganie do trudnych passingshotów lub instynktowne odegrania piłek zagranych z dużą siłą na ciało.

Taktyka pięciu sytuacji meczowych

Serwis

Sam serwis i sposób jego taktycznego użycia ma ogromne znaczenie na szybkich kortach. Umiejętność zagrania serwisu slicem pozwala zawodnikowi wyrzucić przeciwnika z kortu lub zagrać w ciało rywala gdyż piłka zakręca nawet po odbiciu się od ziemi. Serwis może być użyty do natychniastowego zdobycia punktu, otwarcia kortu lub w ostateczności do uniemożliwienia przeciwnikowi zaatakowania serwującego.

Podczas gdy serwowanie na słabszą stronę jest oczywistą taktyką, wielu zawodników potrafi świetnie returnować z obydwu stron. Tak więc regularna (a najlepiej nieregularna) zmiana kierunku serwisu zapobiegnie wypracowaniu przez przeciwnika dobrego rytmu i pewności. Serwis na ciało, niezwykle skuteczny na szybkich nawierzchniach jest zwykle niedostatecznie wykorzystywany i daje returnującemu jeszcze jeden powód do zmartwień.

Silny kick może być używany dla urozmaicenia ale jest mniej skuteczny niż na wolniejszych nawierzchniach. Serwis na sewnątrz na silną stronę przeciwnika otwiera kort dla woleja w słabszą stronę rywala.

Dla graczy posiadających bardzo dobry serwis, drugie podania może być również potężną bronią. Wielu zawodników wydaje się wychodzić z założenia, że korzyści wynikające z szybkiego drugiego serwisu przeważają nad możliwością zrobienia paru dodatkowych podwójnych błędów serwisowych.

Jest z całą pewnością możliwe wygrywanie na szybkich kortach bez wspaniałego podania ale woleje i agresywna gra z głębi musi być wykorzystywana na niemal perfekcyjnym poziomie.

Return

W idealnym świecie, return na szybkich kortach powinien być grany tak agresywnie jak to tylko możliwe. Należy jednak pamiętać aby celować w duże powierzchnie na korcie. Returnujący powinien mieć plan gry przeciwko dobremu serwisowi, jednakże musi być przygotowany na zagrywanie sytuacyjnych returnów gdzie utrzymanie piłki w grze staje się nadrzędnym priorytetem.

Pozycja returnującego powinna być blisko linii głównej nawet przeciwko mocno serwującym rywalom. Zwykle stawanie daleko z tyłu i robienie bardzo obszernych zamachów nie jest zbyt efektywne.

W planowaniu returnu pierwszego serwisu następujące rzeczy mogą służyć jako lista priorytetów:

Jeśli słabsza strona istnieje to returnujemy na tą stronę serwującego
Jeśli serwujący nie ma oczywistej słabości to returnujemy głęboko przez środek lub po krosie
Daj serwującemu zagrać pierwszego woleja. Graj w słabszą stronę jeśli to możliwe.
Jeśli jesteś dobrze ustawiony to return po prostej może natychmiast zepchnąć przeciwnika do defensywy.

Drugie serwisy to lepsza okazja dla returnującego do ataku. Returny po linii stają się łatwiejsze do zagrania gdy masz więcej czasu. Taktyka "chip and charge" (zblokuj i atakuj siatkę) dobrze się sprawdza a "hit and charge" (uderz i atak na siatkę) działa jednakowo dobrze jeśli nie lepiej. Okazyjne zastosowanie taktyki return -- volley jest flustrujące dla serwującego.

Po dobrym returnie nie cofaj się lecz bądź gotowy aby ruszyć w następnym uderzeniu do przodu lub zagrać woleja z zamachem, gdy przeciwnik jest w defensywie.

Gra z głębi

Najlepsi na szybkich nawierzchniach nie wycofują się daleko za linię główną. W pojedynkach pomiędzy dwoma bardzo dobrymi zawodnikami szybkich nawierzchni takich jak Davenport -- V. Williams albo Sampras -- Agassi, rywale przeważnie stoją blisko linii głównej i szukają okazji do ataku. Safin i Kafelnikov z powodzeniem stosują tą taktykę. Lleyton Hewitt gra głównie blisko linii głównej i próbuje dominować. Jednak, gdy jest zepchnięty do defensywy daleko za linię główną to porusza się z błyskawiczną szybkością, zachowuje wspaniałą równowagę dynamiczną i imponuje zdolnościami kontrataku. Ta kombinacja umiejętności czyni go niezwykle trudnym do pokonania.

Na szybkich kortach długie wymiany z głębi to rzadkość. Wykorzystanie okazji do zaatakowania siatki albo zagrania wymuszającego błąd uderzenia z głębi powinno być zawsze na pierwszym miejscu w umyśle zawodnika. Zawodnik musi być gotowy do ataku kiedykolwiek pojawi się na to szansa.

Jedną z głównych cech zawodników dominujących na szybkich nawierzchniach jest ich zdolność do zmniejszania lub zwiększania zamachu w zależności od szybkości nadlatującej piłki.

Atak na siatkę

Rutynowym schematem gracza typu serve & volley jest serwis na zewnątrz i zagranie pewnego woleja w otwarty kort. Po serwisie w środek, zagranie woleja w słabszą stronę lub przeciw nogom przeciwnika jest dobrym rozwiązaniem. Którykolwiek schemat gramy, serwujący powinien podążać za lotem piłki aby pokryć linię (być na tej samej połowie kortu co piłka).

Gdy gramy drugi wolej zastosowanie stop woleja lub kątowego woleja w otwarty kort powinno być skuteczne. Stop woleje z pewnością "siądą" na kortach trawiastych jednak na twardszych nawierzchniach trzeba uważać gdyż piłka zwykle odbija się wysoko dając przeciwnikowi czas na dobiegnięcie do dropshota.

Urodzeni woleiści jak Edberg czy Rafter stosowali mnóstwo rotacji przy pierwszym serwisie. Ich serwisy służyły głównie ustawieniu piłki do woleja i rzadko ich celem było zagranie wygrywającego podania. Jeśli czujesz się pewnie na woleju ta taktyka zapewnia wysoki procent pierwszego serwisu i pozwala serwującemu na dotarcie bliżej siatki do pierwszego woleja. Wymaga ona również od serwującego wysokiego poziomu sprawności fizycznej.

Zagrania po których następuje atak na siatkę (approach shots) są zwykle uderzane ze sporą siłą, w szczególności na szybkich nawierzchniach. Penetrujący slice z backhandu jest jednak również bardzo skuteczny.

Rozważ następujące fakty dotyczące approach shots:

zagrania po linii stawiają cię w lepszej pozycji do przechwycenia potencjalnych passing shotów.
atakuj forehand przeciwnika w sposób przemyślany. Większość zawodników czuje się lepiej gdy gra mijanki z forehandu.
słabsza strona powinna być atakowana bez litości.
głęboki atak przez środek redukuje potencjalne kąty dla passing shotów.
atakowanie krótszą piłką z dużym kątem może dobrze działać na trawie

Gra przeciwko atakującemu siatkę

Najłatwiej jest minąć woleistę grając po prostej. Jeśli przeciwnik zacznie antycypować (przewidywać) mijanki po prostej, kontratakujący powinien pomieszać sposoby mijania. Jedną z najlepszych dróg do otwarcia możliwości mijania jest stosowanie lobów we wczesnych fazach meczu. Jeśli przeciwnik nie "wisi brzuchem na siatce" łatwiej jest mijać go mocnym liftem lub dobrym kątem.

Kombinacja dwóch uderzeń mijających jest również dobrą taktyką. Pierwsze uderzenie przeważnie "wsadzamy" przeciwnikowi po krosie czekając na słabszy wolej po którym możemy minąć po prostej. Dodatkowo, istnieje spore prawdopodobieństwo że przeciwnik pomyli się już przy pierwszym woleju.

Gdy mamy jakieś wątpliwości, potężne uderzenie prosto w przeciwnika często zmusi go do błędu. Loby grane topspinem są integralną częścią współczesnej gry i stanowią zabójczą alternatywę dla passing shotów.

Tenis na szybkich nawierzchniach: uwagi ogólne

Zawodnicy całego kortu nie posiadający nadzwyczajnej broni mogą odnosić sukcesy na szybkich kortach ponieważ nawierzchnia uczyni ich uderzenia skuteczniejszymi. Mogą użyć siły przeciwnika w większym stopniu niż na wolnych nawierzchniach.

Tenisiści grający zbyt defensywnie nie radzą sobie na szybkich kortach, natomiast odważni rywale (niekoniecznie płynnie rozbudowujący swoje ataki) mają szansę na sukces.

Uderzanie piłki wznoszącej i zabieranie czasu przeciwnikowi na reakcję działa doskonale. Trudniej jest grać uderzeniami, które po koźle odbijają się wysoko (poza strefę komfortowego uderzenia przeciwnika). Jednakże zmniejszenie kozła poprzez grę slicem jest bardzo skuteczne.

Zwróć uwagę na szczególną koncentrację we wczesnych fazach gemów. To ważne jeśli chcesz by gra układała się po twojej myśli (momentum establishment). Gdy serwujesz, wczesne prowadzenie w gemie pozwala uniknąć wielu problemów. Gdy returnujesz, walcz o utrzymanie się w wymianie. Możesz być nieco bardziej agresywny gdy pojawi się okazja do przełamania.

Twoja postawa nabiera szczególnego znaczenia gdy grasz na trawie (także sztucznej). Jest naprawdę szybko, poruszanie się może wychodzić mało zgrabnie i piłka może odbijać się mało regularnie. Podejdź do tych warunków jak do wyzwania i ciesz się nimi.

Jakakolwiek kombinacja szybkich kortów, wysokości nad poziomem morza i szybkich piłek może powodować utratę kontroli nad piłką. Naciągnięcie rakiety z większą siłą niż na wolnych kortach jest warte poeksperymentowania.

Gra w debla jest bardzo skutecznym sposobem rozwijania i utrzymywania umiejętności potrzebnych do dobrej gry na szybkich kortach. Siła, szybkość i atletycyzm w wyrównanych pojedynkach nabierają szczególnego znaczenia.

Ci, którzy mają odwagę uderzyć i zaatakować, narzucając przeciwnikowi własne rozwiązania zamiast reagować na to co przeciwnik ma do zaoferowania, są często zwycięzcami tych najważniejszych meczów rozgrywanych w niedzielne popołudnia.


Opracował i tłumaczył Krystian Pfeiffer


Mowa ciała

Z badań na temat komunikacji międzyludzkiej wynika, że gdy mówimy to przekazujemy 10% informacji w postaci słów, 30% informacji w postaci tonu głosu i 60% informacji pod postacią mowy ciała. Właściwie to moglibyśmy się komunikować nie mówiąc absolutnie nic gdybyśmy uczyli się odczytywać język ciała od najmłodszych lat. Niestety większość z nas nie jest wytrenowana w tym kierunku, więc najwięcej informacji (90% wypowiedzi) odbieramy podświadomie. W poniższym tekście (który przetłumaczyłem ze strony www.tennispsychology.com) Craig Townsend sugeruje w jaki sposób można mowę ciała uczynić naszym sługą w czasie meczu. Kontrolowanie tego co robimy w przerwach miedzy punktami przyjdzie nam o wiele łatwiej jeśli uświadomimy sobie fakt, że nasze reakcje są efektem świadomego wyboru. Jeśli ktoś łamie rakietę o słupek to dzieje się tak dlatego, że postanowił on się zezłościć, zamiast zachować spokój i zastanowić się nad następnym gemem, setem czy meczem. Pomiędzy bodźcem a reakcją zawsze mamy tą krótką chwilę w której to my decydujemy co za moment się wydarzy (Stephen Covey -- 7 Nawyków Skutecznego Działania -- polecam). Z tą myślą proponuję zagłębić się w lekturę poniższego tekstu.


Wspaniała siła mowy ciała podczas meczu
Craig Townsend

Język ciała, który stosujesz w czasie meczu, wpływa nie tylko na twoją grę ale również na grę twojego przeciwnika. Każdy zawodnik aspirujący do światowej czołówki wcześniej czy później zostanie poinstruowany na temat sztuki stosowania języka ciała podczas meczów. Znając tajniki tej sztuki możesz zorientować się kiedy twój przeciwnik jest bliski poddania ci meczu
na talerzu.

Czym właściwie jest język ciała? Cóż, jest to praktycznie wszystko co robisz na korcie pomiędzy punktami i gemami -- sposób w jaki chodzisz, stoisz, mówisz, reagujesz po punktach itd. Tak naprawdę to każdy ruch jaki wykonujesz wysyła sygnały do twojego przeciwnika, które są przez niego odbierane świadomie lub podświadomie -- te właśnie sygnały wskazują czy jesteś pewny siebie i silny, czy może zdenerwowany, zirytowany, zmęczony i sfrustrowany.

Język ciała nigdy nie kłamie, chyba że wiesz jak go używać, oczywiście. Zacznijmy od omówienia wpływu twojego zachowania na przeciwnika.

Gdy zawodnik przegrywa i czuje się źle na korcie, jego negatywna mowa ciała ( taka jak opuszczona głowa i ramiona, wrzeszczenie na samego siebie, rzucanie rakietami, strzelanie piłkami) sprawia, że przeciwnik czuje, że kontroluje mecz i zmierza do zwycięstwa. Dodaje to rywalowi skrzydeł i pozwala na wzniesienie jego gry na jeszcze wyższy poziom, utrudniając przegrywającemu zawodnikowi powrót do meczu.

Pozytywna mowa ciała to już jednak zupełnie inna historia. Przesyła ona do przeciwnika sygnały ostrzegawcze typu: "To ja mam kontrolę nad grą i nic nie może mnie powstrzymać!"
Oto kilka subtelnych zachowań, które są pewną oznaką przyszłego zwycięzcy:
- zaciskanie pięści po świetnych zagraniach
- żywe i szybkie poruszanie się pomiędzy punktami
- trzymanie głowy w górze i ramion lekko cofniętych
sprawianie wrażenia, że ma się w rezerwie całe pokłady energii, szczególnie gdy przechodzisz obok przeciwnika przy zmianie stron, włącznie z delikatnym truchcikiem do krzesełka jak to niegdyś robił Agassi. (Jeśli ciężko oddychasz po długim punkcie możesz nawet powstrzymać oddech gdy przechodzisz obok rywala.

Agassi, Federrer, Hewitt wszyscy przejawiają pozytywne odmiany języka ciała, choć najlepszym przykładem może być tu były numer 1 z lat 80-tych Stefan Edberg. Jego trener pracował nad pozytywnym zachowaniem swojego pupila od momentu gdy tylko rozpoczęli współpracę a rezultaty ich wysiłków były zachwycające.

Twoja mowa ciała ma również wielki wpływ na twoją własną grę. Faktem jest, że jeśli po prostu zmusisz się do pozytywnych zachowań (np. parę delikatnych podskoków i kilka zachęcających słów do samego siebie) twój umysł zwyczajnie nie będzie miał wyjścia i zacznie wysyłać pozytywne komendy do twojego ciała -- natychmiast podnosząc poziom twojej gry. Podczas gdy umysł kontroluje twoje ciało, ciało ma wpływ na twój umysł poprzez język ciała. Więc jeśli potrzebujesz szybko podnieść standardy swojej gry, zmień sposób w jaki się zachowujesz, i to szybko!

Często zdarza się, że nie musisz znać wyniku meczu, który oglądasz by stwierdzić, który z zawodników wygrywa. Wystarczy spojrzeć, który zawodnik przejawia pozytywny lub negatywny język ciała. Tak więc jeśli znajdziesz się w trzecim secie wyjątkowo wyrównanego meczu (np. 3-3), będzie to moment gdy mowa ciała ma nawiększy wpływ na twojego przeciwnika. Gdy uwierzy on, że nie jesteś tak zmęczony i sfrustrowany jak on sam i zacznie się zastanawiać: "Co mam zrobić żeby go trochę ruszyło!?", będzie to moment gdy znajdziesz się bardzo blisko kluczowego przełamania.

Ostatnia sprawa (choć nie najmniej ważna) którą chcę poruszyć to dyskretne obserwowanie twojego przeciwnika w poszukiwaniu oznak frustracji i zmęczenia. Te informacje pozwolą ci ocenić w którym momencie twój rywal przeżywa emocjonalne rozterki i zbliża się do chwili w której mentalna huśtawka uniemożliwia mu zaplanowanie kolejnych akcji. Zwróć uwagę na takie
reakcje jak potrząsanie głową po przegranym punkcie, mamrotanie pod nosem, narzekanie i wściekanie się na siebie (nie wspominając już o łamaniu rakiet i strzelaniu piłkami po obiekcie).

Język ciała jest częścią mentalnej wojny mającej miejsce w czasie meczu. Dlatego, jeśli myślisz o sobie jak o poważnym zawodniku, upewnij się, że pracujesz nad tym aspektem twojej gry.


Opracował i tłumaczył Krystian Pfeiffer.

Stres i odnowa

Każdy ambitny zawodnik chciałby być twardy. Bycie twardym pozwala utrzymać duże zaangażowanie na treningach, kontrolować emocje i myśli i co za tym idzie również i ciało, wygrywać mecze z lepszymi od siebie zawodnikami jak również spokojnie i konstruktywnie reagować na porażki. Proces stawania się twardszym jest ściśle związany z dwoma specyficznymi umiejętnościami. Jeśli jeszcze ich nie posiadasz to możesz je w sobie wykształcić. Oto one:
1. Zdolność do zrównoważenia stresu i odnowy zarówno w zakresie treningu jak i w innych aspektach twojego życia. Jak się wkrótce zorientujesz przystępowanie do bitwy w pełni zregenerowanym jest podstawowym warunkiem bycia wielkim wojownikiem.
2. Zdolność do wytworzenia tak wielu fal stresu i odnowy jak to tylko możliwe w dziedzinie którą pragniesz wzmocnić.

Aby w pełni zrozumieć w jaki sposób stres i regeneracja wiążą się z procesem stawania się twardym potrzebujemy kilku roboczych definicji. W kontekście Treningu Twardości stres to wszystko co sprawia, że energia jest zużywana a odnowa to wszystko co tą energię przywraca.

Stres fizyczny pojawia się gdy zużywasz energię w pracujących mięśniach. Stres mentalny to zużywanie energii na myślenie i koncentrację a stres emocjonalny to strata energii na strach, gniew i inne negatywne emocje. Stres fizyczny to bieganie do piłek i wykonywanie uderzeń, stres mentalny to planowanie następnych zagrań, stres emocjonalny to złość po nieudanym zagraniu lub przygnębienie przy 0:4 w trzecim secie.

Regeneracja również przebiega na trzech poziomach: fizycznym, mentalnym i emocjonalnym. Odnowa oznacza po prostu odpoczynek. Zredukowanie stymulacji mięśniowej oznacza odnowę fizyczną, dekoncentracja reprezentuje regenerację mentalną a zamiana negatywnych emocji gniewu i strachu na pozytywne emocje spokoju i pewności siebie stanowi odnowę emocjonalną.

Stres i odnowa są również ściśle związane z zaspokojeniem potrzeb. Niezaspokojone potrzeby reprezentują cykle stresu, zaspokojenie tych potrzeb jest odnową. Innymi słowy uczucie głodu, zmęczenia, strachu i depresji oznaczają stres a odpoczynek od tych uczuć to odnowa.

Bilansowanie wydatków energetycznych
Dobrą analogią relacji pomiędzy stresem i regeneracją jest konieczność utrzymywania twojego konta bankowego w równowadze. Stres to wydawanie pieniędzy; odnowa to dokonywanie wpłat.
Większość ludzi uwielbia płacić kartą kredytową ale dokonywanie wpłat w ich banku przychodzi im ze sporym trudem. Jednakże wpłaty są konieczne -- jeśli wydasz więcej niż wpłacisz, wpędzasz się w poważne kłopoty.

W sporcie gdy zużycie energii przewyższy jej regenerację, konsekwencje są równie poważne. W fizycznym aspekcie sportu, chroniczny brak zbilansowania twojego konta energetycznego prowadzi do niewydolności mięśni, wyczerpania i kontuzji. W mentalnym aspekcie sportu, konsekwencjami braku równowagi jest utrata koncentracji lub zdolności skutecznego rozwiązywania problemów. W aspekcie emocjonalnym sportowiec który nie dba o emocjonalną równowagę często płaci negatywizmem i wypaleniem. W przypadku wszystkich tych aspektów
brak równowagi prowadzi do zwycięstw przeciwników którzy w każdym innym przypadku zostaliby pokonani.

Inną przydatną analogią pomocną w zrozumieniu stresu i odnowy jest działanie samochodu o napędzie elektrycznym. Naładowanie baterii pozwala takiemu pojazdowi na jazdę z maksymalną szybkością. Jednak gdy samochód mknie autostradą jego energia jest zużywana i gdy akumulatory nie dostarczają wystarczająco dużo energii samochód zwalnia i wszystkie jego systemy przestają działać. Niezależnie jak wspaniały jest potencjał naszego samochodu z pełnymi bateriami, z chwilą gdy energia ulegnie wyczerpaniu samochód dalej nie pojedzie a jego potencjał jest zamrożony do czasu następnego doładowania.

Podsumowując dotychczasowe informacje:
Stress to wszystko co powoduje wydatki energetyczne; może mieć charakter fizyczny, mentalny i emocjonalny
Odnowa to wszystko co przywraca energię; również może mieć charakter fizyczny, mentalny i emocjonalny.
Niezaspokojone potrzeby są formami stresu
Zaspokojenie tych potrzeb jest odnową
Aby móc toczyć wielkie bitwy na turniejach, twoje depozyty energetyczne powinny równać się wypłatom z twojego konta. Twoim celem powinno być przystąpienie do boju w pełni zregenerowanym gdy tylko jest to możliwe Zrównoważenie stresu i odnowy jest podstawowym warunkiem stawania się twardym zawodnikiem

Przykłady stresu i odnowy
Aby zbilansować nasze wydatki energetyczne ważne jest aby w pełni rozumieć kiedy zużywamy energię i kiedy ją odnawiamy. W przypadku gdy gdy mamy do czynienia z fizyczną formą stresu i odnowy sprawa wydaje się być śmiesznie oczywista.

Stres fizyczny to na przykład: bieganie, uderzanie, skakanie, chodzenie, poruszanie się itd Odnowa fizyczna to: uczucie fizycznej ulgi (zmniejszony głód, pragnienie, senność itd), jedzenie, picie, spanie, drzemanie, zmniejszenie częstotliwości oddechów, zmniejszenie napięcia mięśni.

W przypadku stresu i odnowy mentalnej sprawa jest nieco mniej oczywista. Stres mentalny to miedzy innymi: myślenie, koncentracja, wizualizacja, analizowanie i rozwiązywanie problemów. Mentalna odnowa to: wewnętrzny spokój, wyciszenie, fantazjowanie, zmniejszona uwaga, zwiększona kreatywność, spowolnienie aktywności mózgu.

Stres emocjonalny jest nam wszystkim dobrze znany i obejmuje miedzy innymi: złość, strach, smutek, depresję, negatywizm, frustrację i ból. Mentalna odnowa to: emocjonalna ulga przejawiająca się pozytywnymi uczuciami takimi jak radość, zadowolenie, bezpieczeństwo, zwiększenie poczucia własnej wartości, zwiększenie uczucia osobistego spełnienia.

Naucz się rozpoznawać kiedy doświadczasz stresu a kiedy odnowy. Mamy skłonność myśleć o stresie fizycznym jak o czymś oczywistym podczas gdy stres mentalny i emocjonalny przybiera o wiele bardziej subtelne formy: na przykład kiedy nie możesz zasnąć ponieważ martwisz się jutrzejszym meczem z zawodnikiem którego nie znasz. Jest niesłychanie istotne abyś był w stanie
rozróżnić stan stresu od stanu odnowy. Bez tego zrozumienia zawodnik ma nikłe szanse odnalezienia balansu miedzy tymi dwoma stanami.

Jak tworzenie fal zwiększa twardośćPosłuże się tutaj przykładem zagipsowanej ręki. Gips zapewnia dłuższy cykl odnowy dla złamanej kości gdyż ochrania ją przed fizycznym stresem. Ponieważ kość została mocno uszkodzona, długi okres regeneracji jest konieczny aby mogła ona się zreperować. Oby leczenie mogło się pojawić, masywna dawka stresu (który spowodował złamanie) musi być zrekompensowana masywną dawką odnowy.

Całkowita ochrona ramienia przed stresem w sposób oczywisty prowadzi do wzmocnienia złamanej kości. Co jednak dzieje się w tym czasie z mięśniami otaczającymi kość a które nie uległy kontuzji? Otóż nie będzie zaskoczeniem fakt że mięśnie ulegają osłabieniu niemal natychmiastowo. Brak wystawienia na stres powoduje, że zdrowe mięśnie stają się coraz słabsze. W końcu, niegdyś zdrowe mięśnie kompletnie stracą swoją zdolność do wydatków energetycznych.

To co dzieje się z mięśniami gdy są zamknięte w gipsie nie różni się od tego co dzieje się z nami gdy jesteśmy nadmiernie chronieni przed stresem mentalnym lub emocjonalnym. Bycie odciętym od stresu mentalnego i emocjonalnego jest jak udanie się na dłuższe wakacje.

Jeśli wakacje są zbyt długie, gdy zbyt długo będziemy odpoczywać od stresu rywalizacji, stresu w szkole, stresu na treningu to stopniowo utracimy zdolność radzenia sobie ze stresem w tych dziedzinach naszego życia. Jednak czasami gdy uraz jest bardzo poważny nie mamy wyjścia i przedłużone wakacje są konieczne aby proces leczenia mógł się zakończyć.

Powyższe uwagi odnoszą się do wszystkich trzech sfer -- fizycznej, mentalnej i emocjonalnej. Poważne załamanie mentalne lub emocjonalne może faktycznie wymagać dłuższego odpoczynku. Gdy jednak takich problemów nie ma to rozwój i zwiększanie twardości pojawia się w odpowiedzi na naprzemienne fale stresu i odnowy. Innymi słowy w odpowiedzi na tworzenie fal.

Pierwszą rzeczą jaką fizjoterapeuta zrobi po zdjęciu gipsu bedzię włożenie ręki do temblaka. Temblak nadal daje ochronę osłabionym mięśniom i kości ale pozwala na znacznie większą stymulację (stres) niż gips. Fizjolog wyda pacjentowi instrukję aby ten zdjął rękę z temblaka na krótkie okresy czasu (stres) i następnie znowu włożył ją do zabezpieczenia (odnowa).

Rehabilitacja mięśni wymaga stopniowego zwiększania czasu spędzanego w stresie i stopniowego zmniejszania czasu spędzanego na odnowie. Czas na krótkie podsumowanie jak tworzenie fal ma się do procesu zwiększania twardości:
- wielka słabość będąca rezultatem kontuzji fizycznej, mentalnej lub emocjonalnej zwykle wymaga długiego okresu odnowy zaraz po wystąpieniu urazu i następnie stopniowego zwiększania okresów obciążenia (stresu) aby wzmocnienie mogło się pojawić.
- wielka słabość będąca rezultatem długiego okresu odnowy (zbyt duża ochrona) fizycznej, mentalnej lub emocjonalnej wymaga stopniowego zwiększania okresów stresu aby pojawiło się wzmocnienie

Zmiana fizycznych, mentalnych i emocjonalnych słabości w mocne strony zawsze oznacza zastosowanie okresów zwiększonego stresu po których następują silne fale odnowy. Ten właśnie proces nazywamy tworzeniem fal.

Przykłady tworzenia fal
Zawsze jest łatwiej zrozumieć jak rzeczy działają w fizycznym świecie, więc tu rozpoczniemy.

Fizyczne tworzenie falĆwiczenia siłowe w celu zwiększenia siły mięśniowej.

Ławeczka, bicepsy, dwugłowe uda, przysiady, pompeczki reprezentują stres. Czas spędzony pomiędzy seriami ćwiczeń reprezentuje odnowę. Zwiększanie stresu i skracanie okresu odnowy, jeśli jest zrobione właściwie, będzie prowadzić do wzmocnienia. Większość sportowców naprzemiennie stosuje dni pracy i dni odpoczynku od ćwiczeń na siłowni trenując różne partie ciała w różne dni aby zapewnić minimum czasu potrzebnego na regenerację. Ćwiczenia siłowe stymulują rozwój mięśni ale twoje mięśnie rosną tak naprawdę w czasie odnowy.

Przebiegnięcie maratonu
Bieg ciągły przez ponad 40 kilometrów jest potężną dawką fizycznego stresu który musi być zrekompensowany jednokowo potężną dawką fizycznej odnowy, często liczącej wiele dni a nawet tygodni. Aby ciało mogło przetrwać ilość stresu wygenerowanego podczas maratonu i nie
załamać się z powodu kontuzji lub wykończenia, musi ono być poddane stopniowo zwiększanym obciążeniom rozłożonym na okres wielu tygodni. Zwiększanie twardości objawia się lepszymi czasami biegu (zdolność tolerowania większej ilości stresu) i szybszymi okresami odnowy (zdolność do regenerowania utraconej energii z większą szybkością).

Zaspokajanie fizycznych potrzeb
Głód jest potrzebą ciała i reprezentuje cykl stresu. Zaspokojenie tej potrzeby poprzez jedzenie jest odnową. Im bardziej posiłek zaspokaja nasze potrzeby tym mocniejszy cykl odnowy. To samo dotyczy potrzeby snu. Senność oznacza stres, a zaspokojenie tej potrzeby to odnowa. Im większa senność tym większy stres i im dłuższy i głębszy sen tym silniejsza regeneracja.

Mentalne tworzenie fal
Koncentracja podczas treningu

Koncentrowanie uwagi na określonym zadaniu jest stresem. Myślenie o niebieskich migdałach to odnowa. Wiele dyscyplin wymaga intensywnej koncentracji przez długi okres czasu. Ta zdolność do mentalnej pracy musi zostać zbudowana według tego samego systemu wedle którego wzmacniasz swoje mięśnie -- stopniowo wystawiając się na coraz większy stres. Zacznij koncentrować swoją uwagę przez krótki okres czasu aby zaraz po tym zastosować odnowę. Stopniowo wydłużaj okres koncentracji (ilość stresu) i skracaj okres braku koncentracji (czas poświęcany na odnowę). To jest główna przyczyna dla której koncentracja podczas treningu jest tak istotna dla sukcesów na turniejach.


Formułowanie nowych mentalnych nawyków (twarde myślenie)
Trening mentalny, taki jak wizualizowanie, opracowywanie taktyki i strategii (następnego zagrania, gema, seta, meczu), trenowanie samego siebie aby myśleć bardziej pozytywnie, wszystko reprezentuje cykle stresu. Brak myślenia o tych rzeczach, brak trenowania tych umiejętności mentalnych to odnowa. Większość zawodników nie stara się wytworzyć wystarczająco dużo mentalnego stresu na treningach. Zwyczajnie nie starają się trenować mentalu (wystawiać się na mentalny stres na treningach). W konsekwencji, nie są w stanie podtrzymać mentalnego wysiłku koniecznego do grania na szczycie swoich możliwości podczas ważnych meczów. Ich myślenie jest niezdyscyplinowane i mało produktywne ponieważ konsekwentnie odmawiali sobie wygenerowania wystarczającej ilości stresu na treningach. Tak jak w przypadku fizycznej gry, gra mentalna jest głównie wygrywana lub przegrywana w okresach między poszczególnymi meczami turniejowymi.

Fale mentalne w czasie bitwy.
Nagłe zaburzenia koncentracji podczas zawodów oznaczają falę odnowy, która może mieć wiele negatywnych konsekwencji dla obrazu gry. Proste błedy, podwójne błędy serwisowe i całe tony nieudanych zagrań pojawiają się gdy tylko stracimy koncentrację.
Te zaburzenia są nie zaplanowanymi falami odnowy które często pojawiają się podczas długich cykli silnego stresu. Gry zawodnicy trenują lepsze wykorzystanie okazji do mentalnej regeneracji, które naturalnie pojawiają się podczas gry, nieplanowane zaburzenia koncentracji zwykle pojawiają się o wiele rzadziej.
W tenisie przykładem takiej okazji do regeneracji jest przerwa miedzypuntowa. Granie wymiany wymaga precyzyjnej koncentracji (stres mentalny); dwudziestopieciosekundowa przerwa pomiędzy punktami daje tenisiście szansę na mentalną regenerację.
Skuteczne wykorzystywanie okazji do odnowy jakie pojawiają się w danym sporcie może czynić wielką różnicę w zakresie radzenia sobie z mentalnym stresem. Ciągłe myślenie i rozmawianie o twoim sporcie przedłuża cykle stresu mentalnego i przez to zwiększa ryzyko zaburzeń mentalnych w najmniej odpowiednich momentach.
Mentalną odnową dla golfisty może być gra w tenisa, podczas gdy tenisista może wyruszyć na pole golfowe. Chwilowa zmiana dyscypliny całkowicie zmienia zwyczaje myślowe i przez to wytwarza cenną falę odnowy.

Emocjonalne tworzenie fal
Podczas trudnych emocjonalnie momentów, zaplanuj trochę przyjemności w swoim harmonogramie.

Niespodziewane porażki, zaprzepaszczone okazje, spadki formy wszystkie reprezentują silne potencjalne źródła stresu. Wyprawa do kina, spotkanie z przyjaciółmi którzy wprawiają cię w dobry humor, zwiedzanie, zakupy, wszystko co sprawia ci przyjemność wytwarza fale emocjonalnej odnowy. Wytwarzanie emocjonalnych fal jest niezwykle istotne w radzeniu sobie z dużą ilością emocjonalnego stesu.
Aby stać się emocjonalnie mocniejszym wskocz w ogień i następnie wyskocz z niego zanim się sparzysz.
Tym ogniem jest presja, strach przed przegraną, zwątpienie i niepewność w rywalizacji. Jeśli niegdy nie podejmiesz emocjonalnego ryzyka wskoczenia w ogień, emocjonalna siła nigdy się w tobie nie wytworzy. Wskakiwanie w ogień (stres emocjonalny) i wyskakiwanie z niego (emocjonalna odnowa) to jedyna wzmacniająca formuła jaka działa.
Odnowa jest potężnym sygnałem wysyłanym do samego siebie: masz się dobrze; ta przegrana cię nie zniszczyła; możesz wystawić się na falę gorąca i nie ulec poparzeniu. Aby jednak te sygnały mogły być wysłane najpierw powinieneś znaleźć efektywną drogę stymulacji emocjonalnej odnowy.

Rozmowa stymuluje emocjonalną odnowę.

Większość sportowców uznaje rozmawianie o ich emocjonalnym bólu i wewnętrznym zamęcie z ludźmi którzy się o nich troszczą (trenerzy, rodzina, przyjaciele) za czynnik przynoszący wielką ulgę. Zamykanie emocji w sobie ma dokłanie przeciwny efekt. Tworzenie fal emocjonalnych generalnie oznacza przejście z negatywnych emocji i uczuć na pozytywne. Czynności które mogą
dać emocjonalną ulgę to na przykład: pisanie, malowanie, słuchanie lub tworzenie muzyki, medytacja.

Skąd wiesz, że jesteś w stanie równowagi?

Zależnie od fazy treningu twardości w której aktualnie jesteś, możesz zużywać więcej energii niż wcześniej zmagazynowałeś lub możesz odnawiać więcej energii niż aktualnie tracisz. W każdym momencie twojego treningu istnieje prawdopodobieństwo że jesteś w chwilowym stanie balansu miedzy stresem i odnową. Najważniejszym czynnikiem jest obraz całości -- w jakim stopniu twoja odnowa równoważy twój stres w określonym okresie czasu.

Można to porównać do konta bankowego. Możesz chwilowo pobrać więcej pieniędzy niż masz na koncie ale musisz ten deficyt wyrównać do ostatecznego terminu spłaty zaciągniętego kredytu. Czyli w dłuższym okresie czasu twoje konto będzie w stanie równowagi. Innymi słowy, cała energia zużyta (stres) musi być przynajmniej równa całej energii która została dostarczona (odnowa) bo w przeciwnym wypadku twoje ciało zacznie wyłączać wiele ze swoich systemów istotnych dla dobrej gry.
Najlepszym miernikiem określającym równowagę między stresem i odnową jest twój poziom energii. Jeśli masz w sobie duże pokłady energii, motywacji, chęci i pasji to prawdopodobnie jesteś świetnie zrównoważony. Radość i dobra zabawa to kolejny wskaźnik balansu. Jeśli gra w tenisa nadal jest dla ciebie wielką przyjemnością twój rachunek stres/odnowa powinien być w dobrym stanie.


Opracował i tłumaczył Krystian Pfeiffer
Na podstawie 7 rozdziału "The New Toughness Training For Sports" Jamesa E. Loehra


Wizualizacja w tenisie

Witam wszystkich kolegów trenerów. Chciałbym się podzielić z wami moim ostatnim odkryciem, czyli treningiem autogennym i wizualizacją. Książek na temat podświadomości i intuicji jest mnóstwo. Te, które najbardziej mnie zainspirowały to "JA" Tadeusza Niwińskiego, "Potęga podświadomości" Josepha Murphiego, "Intuicja, jej słabość i siła" Davida G. Myersa i "The Inner Game of Tennis" W. Timothy Gallweya.

Psychologowie już dawno udowodnili, że większość procesów (także tych myślowych) zachodzi w naszym organizmie bez udziału naszej świadomości. Nasze świadome myśli natomiast mają wpływ na nasze podświadome działanie. Jeśli weźmie się pod uwagę ilość sygnałów, jaką nasz mózg musi przesłać do całego naszego ciała przy uderzaniu zwykłego forehandu to włos się jeży na głowie (zupełnie podświadomie zresztą). W związku z tym pojawia się pytanie: Co zrobić, aby nasze ciało zrobiło to co pomyśli głowa? Odpowiedź jest jedna. Kontrolować nasze myśli tak długo, aż pojawi się u nas nawyk pozytywnego myślenia. Dlaczego? Ponieważ zawsze najpierw jest myśl a potem czyn. Jeśli myśl jest negatywna to trudno oczekiwać, że czyn da nam pozytywny efekt.

Pozytywne myślenie trzeba programować tak długo aż stanie się czymś automatycznym w czasie gry, podobnie jak forehand czy backhand. Jasne, powiedzą niektórzy, łatwiej powiedzieć niż zrobić! Zgadza się, zaprogramować naszą podświadomość nie jest łatwo, ale jest to możliwe, gdy pracuje się nad tym codziennie. Rozpocząłem z moimi zawodnikami systematyczną pracę w tym zakresie. Jeśli wierzyć psychologom daje to świetne efekty. Codziennie poświęcamy na to od 10 do 15 minut. Najpierw przeprowadzam trening autogenny na poziomie podstawowym (świetnie opisany przez Pana Krzysztofa T. Dudzińskiego w artykule "Trening psychologiczny i mentalny -- przewodnik (5). Tennis nr 78. s.46) a potem dodaje do tego wizualizację, którą opisuje poniższy artykuł (przetłumaczyłem go ze strony www.tennispsychology.com).

Czy stosujecie regularnie wizualizację jako jeden z elementów treningu? Jeśli tak to, z jakim skutkiem. Jeśli jej nie stosujecie to, co o niej myślicie. Czy ktoś może zna szczegóły pozostałych stadiów treningu autogennego dla początkujących (stadium akceptacji, stadium sugestii, stadium efektywności?. Dajcie znać na łamach naszej czytelni.


Trening Mentalny w Tenisie.
Lekcja 1
Wizualizacja zwiększy twoją wiarę w siebie

Jednym z największych problemów, jaki zauważyłem u młodych zawodników jest wyjątkowy brak prawdziwej wiary we własne umiejętności. Nie mówię tutaj o zewnętrznej pewności siebie, (która przejawia się w robieniu dzielnej miny na użytek przeciwników). Mam na myśli prawdziwą wewnętrzną wiarę, że ja naprawdę wiem, że mogę wygrać, i pokonać tych najwyżej rozstawionych zawodników. Jest to uczucie, które nie może być udawane i które jest absolutnie konieczne, jeśli mamy utrzymać swój serwis i pokonać teoretycznie lepszego od siebie w ostatnim gemie meczu. Ci, którzy wydają się nie być w stanie wygrywać takich gemów po prostu nie posiadają wiary w siebie, która jest niezbędna w osiąganiu wyższych poziomów w tenisie.

Brak wiary w siebie wytwarza mentalne podejście strachu, które powoduje całą gamę różnych problemów, z jakimi spotykają się zawodnicy podczas meczów. Najpopularniejsze z nich to:
- głębokie wewnętrzne przekonanie, że nie jest się dość dobrym
- ogromna nerwowość
- świetna gra na treningu, lecz nigdy, gdy to się naprawdę liczy
- negatywne myśli -- wszystkie ich rodzaje
- problemy ze spaniem w nocy przed meczem
- zamartwianie się detalami, które mogą się nigdy nie pojawić
- strach przed przeciwnikiem lub nawet przyszłym przeciwnikiem
- niezwykłe lub głupie błędy podczas meczu
- regularnie powtarzające się problemy podczas turniejów.
- niechęć do gry na określonych kortach
- brak radosnego podekscytowania zbliżającym się turniejem
- zazdroszczenie innym zawodnikom.

Z chwilą, gdy stopniowo zaczynasz wierzyć w siebie, te symptomy często zanikają zupełnie lub znacząco się redukują, pozwalając, aby pozytywne uczucia pewności siebie, oczekiwania i ogólnego uczucia szczęścia i chęci rywalizacji wypełniły twój umysł podczas gry. Jest to zdecydowanie lepszy stan mentalny od jakiegokolwiek innego.

Nie zrozum mnie źle. Bycie lekko zdenerwowanym przed meczem nie jest niczym złym! Jest to znak, że jesteś psychicznie i fizycznie gotowy do walki. (Więc nie denerwuj się, że jesteś zdenerwowany). Tylko ekstremalne zdenerwowanie jest czymś, bez czego większość zawodników mogłaby się obejść przed meczem.

A więc jaki jest najlepszy sposób na rozwinięcie w sobie wiary w siebie i własne umiejętności?
Codzienna wizualizaja. Pozwólcie, że wyjaśnię, oto, co trzeba zrobić! Codziennie przez 5 minut (albo nawet mniej) żywo wyobraź sobie w swoim umyśle absolutnie perfekcyjny mecz, który chciałbyś zagrać na następnym turnieju, tak jakby to się naprawdę działo w tym momencie. W ten sposób programujesz swój podświadomy umysł na sukces (tak jak programuje się komputer). Jest to forma auto hipnozy, która jest zupełnie bezpieczna, prosta i wyśmienicie działa.
Kluczowym elementem, gdy wyobrażasz sobie granie meczu we własnym umyśle, jest użycie wszystkich zmysłów -- wyobraź sobie, że widzisz zawodnika po drugiej stronie, cały kort i jego otoczenie, wszystko we właściwych kolorach, słyszysz oklaski i okrzyki ludzi, którzy ci kibicują. Przede wszystkim -- czujesz zadziwiającą radość ze zwycięstwa, gdy w końcu wygrywasz mecz.

Jeśli będziesz to robić codziennie przez około 5 minut, stopniowo zauważysz zmianę w poziomie pewności siebie przed i w czasie meczów, i twoje wyniki zaczną się stopniowo poprawiać. Nie ma tu miejsca, aby dokładnie wyjaśniać cały proces, ale wystarczy abyś wiedział, że to tworzy w twojej głowie mentalny program w części, która jest centrum dowodzenia wszystkich ruchów twojego ciała.

A teraz największy trick ze wszystkich -- tylko najbardziej sumienni zawodnicy będą to w stanie zrobić codziennie. To bardzo szybko oddziela prawdziwych zawodników od tych, którzy tylko by chcieli grać lepiej, lecz nie mają ochoty uczynić czegokolwiek w tym kierunku. Czy decydujesz się poświęcić 5 minut dziennie? Jeśli tak, to możesz odkryć całą gamę korzyści z tego płynących, które wykraczają daleko za sam tenis.

Istnieje wiele ważnych aspektów wizualizacji, o których powinieneś wiedzieć (mógłbym prawdopodobnie napisać 100 stron wyłącznie na ten temat), ale tych kilka najważniejszych, do których można jej użyć to:
- pokonanie ekstremalnego zdenerwowania
- nauczenie się nowych umiejętności technicznych o wiele łatwiej i szybciej np. nowy ruch serwisowy
- pokonanie i ujarzmienie nieśmiałości, zastraszenia, krytycyzmu innych i oszukiwania przez przeciwników.
- dramatyczne zwiększenie twojej wewnętrznej wiary w siebie.
- zwiększenie twojej energii, entuzjazmu i motywacji
- uzyskanie umiejętności szybkiego i łatwego relaksowania się
- wykluczenie negatywności i podtrzymanie pozytywnego myślenia
- szybszy powrót do zdrowia po chorobie lub kontuzji
- nauczenie kontaktowania się ze śpiącym w tobie gigantem, twoją podświadomością.
- i wiele, wiele innych.

Ale to wszystko w przyszłości -- zacznij już dziś, znajdź ciche miejsce na 5 minut i rozpocznij twoja codzienna rutynę mentalną. Bądź cierpliwy i uparty, a rezultaty przyjdą -- zawsze przychodzą.

Opracował i tłumaczył Krystian Pfeiffer

"The Mind controls the body, and the Mind is Unlimited"
("Umysł kontroluje ciało, a Umysł jest Nieograniczony")

The best of success, Craig Townsend


Gra podwójna

Aby grać mądrze w debla, musisz zrozumieć podstawową różnicę miedzy singlem a deblem. Większość strategii deblowej jest naturalną konsekwencją faktu, że każdy z partnerów deblowych jest odpowiedzialny za znacznie mniejszą przestrzeń kortu niż przy grze w singla. W singlu jeden zawodnik musi pokryć całą szerokość kortu, czyli dwadzieścia siedem stóp. W deblu mamy dodatkowego zawodnika a kort jest poszerzony o zaledwie dziewięć stóp, co daje każdemu zawodnikowi obszar osiemnastu stóp do pokrycia. Podstawowym wnioskiem z tej kalkulacji jest to, że atakowanie siatki staje się w deblu o wiele bardziej owocne niż w singlu.

Atrakcyjną cechą gry wolejowej jest to, że piłkę można o wiele łatwiej skończyć niż z głębi. Cała ta atrakcyjność jest jednak równoważona ryzykiem nadziania się na skutecznego passing shota. Jeśli, na przykład, kort singlowy miałby 18 stóp szerokości to byłbyś o wiele bardziej chętny do ataków na sieć, ponieważ trudniej byłoby twojemu przeciwnikowi cię minąć. Zmniejszone ryzyko bycia miniętym czyni więc chodzenie na siatkę zajęciem bardzo lukratywnym. (Oczywiście zakładając, że zawodnik ma w wystarczającym stopniu rozwiniętą umiejętność gry wolejowej. Jeśli czujesz się szczęśliwy, że wyszedłeś w jednym kawałku z wymiany przy siatce, to wszystkie przedstawiane tu sugestie muszą poczekać do momentu w którym nauczysz się grać woleja.)

Tak więc pierwszą podstawową zasadą w deblu jest to, że para przy siatce ma przewagę. Ta zasada ma wpływ na wszystkie aspekty strategii gry podwójnej. Zacznijmy od serwisu.

Serwis daje większą przewagę w deblu niż w singlu, ponieważ pozwala drużynie serwującej na zajęcie pozycji na woleju szybciej od przeciwników. Daje to kontrolę nad siatką i znaczenie zwiększa prawdopodobieństwo wygrania punktu. Partner serwującego powinien stać mniej więcej w połowie odległości miedzy linią serwisową a siatką i po środku kara serwisowego pomiędzy linią dzielącą kara a linią singlową. Aby grać skuteczniejsze woleje należałoby stanąć z nosem na siatce i na środku kortu, ale takie postępowanie byłoby oczywiście samobójcze gdyż returnujący miałby mnóstwo miejsca na minięcie lobem lub passing shotem po linii.

Mając to na uwadze, partner serwującego powinien przystosować swoje ustawienie do charakterystyk returnującego. Jeśli odbierający nigdy nie gra lobów, przysuń się bliżej siatki. Jeśli returnujący nigdy nie gra po linii, przysuń się bliżej środka kortu redukując przestrzeń w którą będzie miał odwagę uderzyć. Niektórzy zawodnicy zawsze ustawiają się w tym samym miejscu, niezależnie od tego co robią returnujący – to błąd. Bądź świadom tego co potrafi twój przeciwnik i dostosuj się do tego co ci może zaoferować.

Serwujący powinien bezwzględnie natychmiast po wykonaniu podania przyłączyć się do partnera przy siatce. To stawia drużynę w dominującej pozycji na korcie. Skuteczne deble zawsze dążą do takiego ustawienia kiedykolwiek to tylko możliwe. Próbowanie zdobywania punktów asami jest zwykle nisko procentową grą ponieważ wiele z tych serwisów nie czyni przeciwnikom wystarczających szkód.

Idąc do siatki po serwisie, serwujący ma do pokrycia niewielką przestrzeń więc może zawczasu przewidzieć jaki rodzaj woleja go czeka. Podstawowym problemem jest dostanie się do siatki wystarczająco szybko aby nie trzeba było grać zbyt wielu niskich wolei lub wolei zza linii serwisowej.

Gdy poruszamy się na dużej szybkości należy pamiętać aby skoncentrować wzrok na piłce i pozostać zrelaksowanym podczas grania woleja. Jeśli return jest wysoki i partner serwującego znajduje się na siatce, możesz ruszyć sprintem do przodu i uderzyć pierwszego woleja na przeciwnika najbliżej siatki. Jeśli natomiast return jest niski, serwujący musi grać z powrotem na przeciwnika który znajduje się dalej od siatki. Jeśli returnujący i jego partner poruszają się do przodu zagraj miękko i nisko – w nogi zawodnika stojącego głębiej.

Ponieważ twój serwis oferuje ci możliwość zajęcia pozycji przy siatce w pierwszej kolejności, drugą podstawową zasadą w deblu jest zagranie pierwszego serwisu w kort. Jest nawet ważniejsze w deblu niż w singlu. Jeśli serwujący zepsuje pierwszy serwis, returnujący ma doskonałą okazję na atak na drugi serwis i odebranie przeciwnikowi dominującej pozycji przy siatce. Returnujący może stanąć nieco bliżej i grać returny tak trudne, że serwujący nie odważy się na atak na siatkę. Returnujący może również wykorzystać korzystne ustawienie na korcie i dostać się do siatki jeszcze przed serwującym.

Nawet jeśli uderzysz pierwszy serwis z mniejszą prędkością niż zwykle aby uzyskać większy procent trafionego, wciąż opłaca ci się umieszczać pierwszy serwis w korcie. Ponieważ returnujący nie będzie pewny jak mocno będzie zagrany serwis, będzie zmuszony ustawić się nieco dalej za linią główną i będzie nastawiony bardziej defensywnie. Jest przygotowany do reagowania a nie do atakowania. To sprawia, że istnieje mniejsze prawdopodobieństwo zagrania przez niego ofensywnego returnu lub zaatakowania na siatkę po serwisie i rzucenia serwującemu wyzwania typu „ kto pierwszy przy siatce”.

Gdzie powinieneś serwować w deblu? Z geometrycznego punktu widzenia najlepszy w deblu jest serwis w środek. Z tej pozycji trudno jest returnującemu zagrać po linii mijając zawodnika przy siatce. Zmniejsza to również kąty dla returnu, który miałby minąć zawodnika biegnącego do siatki po serwisie. W końcu, ten rodzaj serwisu pozwala partnerowi serwującego na łatwiejsze „poachowanie” – to jest, przechwycenie piłki lecącej przez środek kortu – ponieważ jest mniejsze zagrożenie returnem po linii.

Serwis na zewnątrz jest również przydatny w wielu sytuacjach. Jeśli zawodnik returnujący ma słabszą stronę, serwis na zewnątrz może być niezbędny do wykorzystania tej słabości. Jeśli returnujący rzadko gra return po linii to serwis na zewnątrz może ustawić dobre wejście dla partnera serwującego (zawodnik znajdujący się przy siatce przechwytuje piłkę lecącą po krosie), ponieważ piłka będzie musiała przebyć dłuższą drogę a returnujący jest przez moment w mało dogodnej pozycji na korcie. Również bez wejścia partnera przy siatce serwis na zewnątrz może być dobrą taktyką ponieważ returnujący jest wyrzucony z kortu a serwujący ma dużo miejsca w które może zagrać bezpieczny wolej.

Serwis na zewnątrz na stronę forehandową przeciwnika jest jednak o wiele bardziej ryzykowny. Dzieje się tak dlatego, że forehand może być uderzony z większą siłą w pozycji braku równowagi i o wiele łatwiej jest nim zaskoczyć przeciwnika passing shotem po linii lub ostrym, krótkim krosem. Serwis na zewnątrz na stronę backhandową jest o wiele skuteczniejszy ponieważ jednoręczny returnujący będzie miał problemy z wygenerowaniem wystarczająco dużej siły uderzenia a oburęcznemu będzie brakowało zasięgu aby dotrzeć wystarczająco szybko do piłki.

Jedną z najbardziej efektywnych strategii deblowych jest poaching (przechwycenie przez partnera serwującego piłki lecącej z returnu po krosie). Poaching jest wartościowy z dwóch powodów. Po pierwsze, daje szybkie i łatwe wygrywanie punktów a po drugie niszczy przeciwników psychicznie. Returnujący który obawia się woleisty, przechwytującego jego zagrania i piszącego piłkami tatuaże na ciele kolegi znajdującego się na siatce jest zawodnikiem który prawdopodobnie zepsuje wiele returnów. Nie jest łatwo oglądać jednym okiem szybko lecący serwis a drugim kontrolować zagrożenie ze strony woleisty. Nawet jeśli twoi przeciwnicy od czasu do czasu miną cię po prostej to poaching wciąż jest opłacalnym posunięciem. Otrzymasz szybki zwrot kosztów w postaci nieudanych returnów i zdezorientowanych przeciwników.

Prawdę powiedziawszy, nie ma chyba nic bardziej kojącego dla drużyny returnującej niż świadomość, że partner serwującego nie będzie wchodził na return. Odbierający wie wtedy za każdym razem gdzie ma zagrać. Zamiast tego dostarcz mu zmartwień. Rusz się trochę. Zmuś go do dokonywania decyzji w ułamkach sekund czy ma zagrać po krosie czy może próbować minięcia po linii. Wtedy nigdy nie znajdzie swojego ulubionego rytmu.

Dwoma kluczowymi kwestiami w poachingu są: (1) timing oraz (2) sposób wykonania samego ruchu. Droga twojego poacha powinna zawsze przebiegać po skosie – jednocześnie wzdłuż siatki i do przodu. W idealnym świecie, chciałbyś znaleźć się bardzo blisko siatki, tak abyś mógł zagrać silnego woleja który zmusi twojego przeciwnika do wchłonięcia piłki. Wielu zawodników popełnia błąd poruszając się jedynie równolegle do siatki. To działa w przypadku wysokich wolei (mimo, że nadal nie jest polecane) , ale prowadzi do dużego problemu w przypadku niskich piłek. Ponieważ, będziesz w niekorzystnej pozycji na korcie po twoim wejściu, nie możesz pozwolić przeciwnikom na przebicie piłki na drugą stronę. Musisz całą swoją energię włożyć w agresję a wszelkie pół środki są w tej sytuacji gorzej niż bezużyteczne. Tak więc poruszaj się szybko i pchaj się do przodu dla natychmiastowej zdobyczy.

Timing poacha jest zagadnieniem krytycznym. Musisz wybrać właściwą chwilę, tak aby odbierający nie mógł widzieć, że się poruszasz. Musisz wcześniej zdecydować o tym czy zamierzasz przechwycić return po serwisie partnera. Następnie zaczekaj do ostatniej możliwej sekundy. Zaraz po tym jak serwis odbija się od kara serwisowego, returnujący musi zdjąć z ciebie wzrok i skoncentrować się na piłce. W tym ułamku sekundy, zakładając że nie został obdarzony niczym więcej niż tradycyjnym przydziałem dwojga oczu, nie może on cię widzieć. Wykonaj więc to wejście tak szybko jak tylko potrafisz.

Jeśli będziesz zbyt często mijany po linii poczekaj parę milisekund dłużej. Jeśli wchodzisz i nie możesz sięgnąć returnu po krosie, rozpocznij wejście parę milisekund wcześniej. Musisz w rezultacie odkryć timing który równoważy ryzyko minięcia po prostej i ryzyko nie sięgnięcia głębokiego krosa. W każdym bądź razie, jeśli nie jesteś beznadziejnym woleistą, nie poruszasz się tak jakbyś miał na nogach trampki z ołowiu, lub twoi rywale nie returnują jak Don Budge i Rod Laver, nie ustawaj w poachowaniu i nie pozwól by przeciwnicy poczuli się komfortowo. Od tej reguły istnieje mały wyjątek. Jeśli twoi przeciwnicy stoją przy returnie we dwóch z tyłu i nie masz już dogodnego celu po drugiej stronie siatki, musisz poachować znacznie rzadziej.

Jak często powinieneś planować wejście? Pary na wysokim poziomie planują przechwycić co najmniej jeden return poprzez wejście w każdym gemie serwisowym. Gdy partner wchodzi, jest to ogromną pomocą dla serwującego. Czasem słyszę stwierdzenia zawodników deblowych po przegranych meczach w rodzaju: „Mój partner przegrał trzy swoje gemy serwisowe, podczas gdy ja nie przegrałem ani jednego!” Wydaje im się, że słabe serwowanie partnera jest główną przyczyną porażki. Nie zdają sobie prawdopodobnie sprawy z faktu, że ich brak ruchliwości na siatce złożył na barkach serwującego partnera zbyt dużą odpowiedzialność.

Gdy zawodnik na siatce jest zadowolony z roli ochraniarza korytarza, serwujący jest zmuszony do krycia zbyt dużej przestrzeni przeciwko przeciwnikom którzy prawdopodobnie będą returnować całkiem nieźle, gdyż nie obawiają się żadnych nagłych ruchów na siatce po drugiej stronie. To jest właśnie główna przyczyna dla której partner na siatce powinien stanowić zagrożenie dla przeciwników i wprowadzać zamieszanie. Musisz stale wyczekiwać okazji na włączenie się do gry. Nawet jeśli nie planowałeś wejścia przed akcją, to wysoki lub wolny return przechodzący przez środek kortu powinien paść ofiarą zawodnika na siatce. Twoja postawa na woleju powinna być agresywna, z nastawieniem na sięgnięcie wszystkiego co może nawet być na granicy twojego zasięgu. Defensywne myśli typu „Ach, mam nadzieje, że nie zagra tego returnu w mój korytarz” prowadzą do paraliżu. Zawodnik na siatce w takich okolicznościach będzie przenosił ciężar ciała na pięty i nawet krycie korytarza będzie dla niego trudnym zadaniem. W sytuacji gdy nie jesteś wybitnym woleistą, przekonuj samego siebie myślami typu: „Dajcie mi tylko piłkę w moim zasięgu. Mam ochotę wbić ją w ziemię każdym wolejem jaki tylko będzie mi dane zagrać”. To przeniesie ciężar twojego ciała do przodu i wprowadzi twój umysł w stan odpowiedni do okoliczności. Bądź onieśmielający, bądź dzikim zwierzęciem. Niech im ręka zadrży ze strachu na returnie.

Z chwilą gdy dopracowałeś arkany wchodzenia, używanie tej broni staję się grą w kotka i myszkę z przeciwnikami. Twoim celem jest poachowanie w momencie gdy returnujący myśli, że nie masz takiego zamiaru albo gdy presja jest zbyt duża by twój przeciwnik ośmielił się uderzyć po linii. Ciekawym przykładem jest sytuacja w której zostałeś minięty po linii. Twój przeciwnik oczekuje, że teraz będziesz już grzeczny i wrośniesz w ziemię. Natychmiastowe wejście przy następnej okazji ukróci zbytnią pewność siebie po drugiej stronie.

Powinieneś częściej myśleć o wchodzeniu podczas ważnych gemów, na przykład w sytuacji gdy przełamaliście serwis przeciwnika i twój partner serwuje na set. Są to momenty gdy przeciwnicy są bardziej zdeterminowani niż zwykle i twojemu partnerowi przydałaby się niewielka pomoc. Parę bezlitosnych wejść może całkowicie rozbić grę po drugiej stronie. Innym ciekawym momentem na poachowanie jest sytuacja w której przeciwnik ma break pointa. Rzadko kiedy będzie on miał odwagę ryzykować winnera po linii.

Poaching (wchodzenie) może być również skutecznym sposobem wybicia z uderzenia przeciwnika który returnuje wyjątkowo dobrze. Jeśli returny są grane z dużą szybkością i dokładnością, naturalną tendencją partnera serwującego jest zakorzenienie się w miejscu. To pozwala przeciwnikowi pozostać w swoim wymarzonym rytmie przez całe popołudnie i robi mięso armatnie z twojego partnera. Mimo, że będziesz miał po meczu ukojenie w postaci możliwości lamentowania nad niemożnością twojego partnera do utrzymania serwisu, to lepiej wyjdziesz na tym interesie jeśli przechwycisz parę okazji i spróbujesz zmienić tą sytuację. Parę niespodziewanych wejść zmusi twojego przeciwnika do myślenia i może nieco zaburzyć jego timing.

Gdy returnujecie, musicie najpierw zdecydować czy atakujecie czy się bronicie. Jeśli wybierzecie atak, to partner który nie odbiera serwisu powinien być usytuowany zaraz przed linią serwisową. Pamiętaj jednak, że ustawienie jeden z przodu i jeden z tyłu jest niekorzystne w przypadku gdy przeciwnicy we dwójkę znajdują się na siatce. Jedynym usprawiedliwieniem takiego ustawienia jest dążenie returnującego zawodnika do ataku na siatkę po returnie lub partnera returnującego do przechwycenia pierwszego woleja serwującego przeciwnika – jeśli return jest wystarczająco dobry.

Wiele returnujących teamów pozostaje jednak mimo wszystko w ustawieniu jeden z przodu, drugi z tyłu przez cały punkt. To pozwala serwującym na cieszenie się bardzo komfortową sytuacją. Gdy tylko znajdą się we dwójkę na siatce to mogą zagrać wszystkie trudne woleje na tego z was który stoi z tyłu. Gdy jednak tylko dostaną łatwą piłkę to mogą ją wbić w brzuch gościa stojącego na siatce, nie stanowiącego dla gry większej wartości poza byciem wygodnym celem. Może on równie dobrze wymalować sobie tarczę strzelniczą na klacie. Z niewielkiej odległości, szybki wolej lub smecz w ciało zwykle kończy punkt w ekspresowym tempie.

Jeśli returnujący wybiorą obronę, najlepszą pozycją jest dwóch zawodników z tyłu. Takie ustawienie odbiera jakikolwiek cel do strzałów dla serwujących. Będą się musieli przebić przez dwóch okopanych obrońców. Jeśli bronisz się w tej pozycji i nie masz zielonego pojęcia gdzie uderzyć, wal przez środek przez najniższą siatkę. Jest to mało ryzykowne zagranie, które nie daje woleistom żadnych kątów z których mogliby zagrać wygrywającego woleja. Dodatkową korzyścią z tego zagrania jest przyciągnięcie obu woleistów do środka kortu i otwarcie wolnych przestrzeni w korytarzach, w które możesz celować swoim następnym uderzeniem z głębi.

W obronie, nie powinieneś zapominać o lobie. Graj je tak wysoko jak to tylko możliwe lub, jeśli woleiści znajdują się blisko siatki po odebraniu kilku uderzeń z głębi, możesz zagrać ofensywnego loba o niskiej trajektorii lotu i dużej szybkości. Jeśli takie ofensywne zagranie przeleci ponad głowami atakujących, obrońcy powinni natychmiast zaatakować siatkę. Teraz to wy macie przewagę w punkcie a przeciwnicy muszą się bronić.

Inną taktyką którą para returnująca może zastosować jest zagranie paru silnych returnów po linii wprost na zawodnika na siatce lub w celu jego minięcia. Nie możesz sobie jednak pozwolić na zepsucie tego zagrania. Ono musi wejść w kort aby wywarło pożądany efekt. Zrób to na początku meczu a natychmiast dasz znać, że zamierzasz i jesteś w stanie returnować po prostej, że nie masz większego respektu przed zawodnikiem na siatce, i że jeśli ktokolwiek zastanawia się nad wchodzeniem to niech lepiej ma się na baczności. Takie postępowanie wypłaci ci odsetki w późniejszych fazach meczu, czyniąc twoich przeciwników mniej chętnymi do wchodzenia podczas ważnych punktów.

Nie zapominaj o tym rodzaju returnu również w późniejszych fazach meczu. Mocny, pewny i niski return prosto w woleistę jest trudny do odbioru. Osoba na siatce jest stateczna i zimna. Łatwiej jest serwującemu zagrać dobrego woleja ponieważ jest on w ruchu do przodu gotowy do stawienia czoła agresywnemu returnowi. Dlatego zaskakujące uderzenie po linii może dać łatwy punkt lub, w najgorszym wypadku zachęcić partnera serwującego do zapuszczenia korzeni.

Inną ważną zasadą w deblu jest unikanie sytuacji w której dajemy się złapać na ziemi niczyjej, pomiędzy linią serwisową a główną. Gdy tylko serwujesz i returnujesz, ruszaj naprzód zdecydowanie i szybko gdy twoim celem jest gra na siatce. Jeśli zostaniesz złapany między linią serwisową a główną jesteś wystawiony na ciosy, podobnie jak wtedy gdy jesteś na siatce. Jednak na ziemi niczyjej twoja bezbronność nie jest równoważona możliwością atakowania przeciwników. Możesz dostać baty i na dodatek nie możesz zrobić krzywdy rywalom – najgorsza z możliwych sytuacji.

Więc jeśli zdecydujesz się grać serve & volley lub podążać do siatki za returnem, upewnij się, że poruszasz się wystarczająco szybko by dotrzeć poza linię serwisową. Ważne jest byś powziął świadome postanowienie szybkiego przedostania się w karo serwisowe jeszcze przed punktem. Wszelkie półśrodki lub techniki „uderzę i zobaczę co będzie dalej” sprawią, że zostaniesz złapany zbyt głęboko w korcie.

Wszystko pięknie, ale gdzie powinno się grać woleje w deblu gdy to my serwujemy? Najczęściej warto jest grać pierwszego woleja przez środek kortu i tak głęboko jak to tylko możliwe. Zagranie kątowe z pierwszego woleja jest zwykle trudne gdyż nie jest się wystarczająco blisko siatki by mieć szerokie kąty otwarte. Jeśli jednak mimo wszystko spróbujesz zagrać kątowo, jest mało prawdopodobne byś był na tyle skuteczny by sprawić przeciwnikom wielką trudność. Jednocześnie jest spora szansa, że niechcący otworzysz przeciwnikom kort dając im szansę na zagranie drive’a wzdłuż linii. Jeśli obydwaj broniący są na linii głównej, również powinieneś kierować kolejne woleje przez środek i głęboko, chyba że masz w oczywisty sposób otwarty kort. Granie przez środek przesuwa obydwu broniących do środka kortu i otwiera kort w miejscach, które musieli oni opuścić. Jeśli returnujący pozostawią jednego człowieka na siatce to pracuj nad akcją w sposób jaki sugerowałem wcześniej – graj wszystkie trudne woleje głęboko na rywala z tyłu a wszystkimi łatwymi karć woleistę.

Jeśli wszyscy czterej zawodnicy są akurat na siatce, para która dostanie się bliżej siatki wcześniej od drugiej, zwykle wygrywa punkt. Jeśli musisz zagrać niskiego woleja, zagraj go miękko i nisko, a następnie przemieść się szybko do przodu. Jeśli dostaniesz wysokiego woleja, wejdź agresywnie nogami starając się znaleźć „brzuchem na siatce.” Następnie zabij go pomiędzy lub bezpośrednio w przeciwników. Kluczem w tego rodzaju wymianach jest poruszanie się w PRZÓD. Niezależnie od tego gdzie znajdują się twoi przeciwnicy, gdy masz wysoką i wolną piłkę przemieść się do niej tak daleko do przodu i tak szybko jak tylko potrafisz. Wielu zawodników popełnia błąd stojąc w miejscu, przy wysokich wolejach i robiąc duże zamachy przed uderzeniem piłki. Jeśli masz choć chwilę czasu, zmuś swoje nogi do paru kroków w przód. Tylko gdy znajdujesz się blisko siatki możesz konsekwentnie kończyć wolejem.

Gdy rywale stają twarzą w twarz na wolejach, fizyczne onieśmielenie może stać się istotnym czynnikiem. Było mi dane otrzymać graficzną lekcję grając przeciwko Chuck’owi Mc Kinley (indywidualnemu mistrzowi Wimbledonu z roku 1963) mecz deblowy w Tucson w 1964 roku. Udało mi się jakimś cudem pokonać go w półfinale singla wcześniej tego dnia, i Chuck był żądny krwi – mojej krwi. Chuck był zbudowany niczym mały czołg – niski, kwadratowy i posiadający niesłychanie silne nadgarstki. Potrafił miotać piłkami z każdej pozycji z przerażającą siłą (a gdy tylko poczuł zew krwi, lubił sprawdzać jak głęboko piłka tenisowa może spenetrować ludzką tkankę). Chuck odbierał serwis ze strony przewagi w deblu i jednym z jego ulubionych schematów było zagranie chipa po krosie i ruszenie za nim z siłą i szybkością rozwścieczonego byka. Jego przyspieszenie było tak niewiarygodne, że był w stanie znaleźć się w karze zanim jeszcze serwujący zdążył zagrać pierwszego woleja. I niech Bóg ma w opiece partnera serwującego, jeśli ten wolej był wysoko zagrany. Chuck lubował się w graniu takich wolei w pełnym biegu i w pełnym zamachu w środek ciała woleisty.

Miałem to nieszczęście znaleźć się na siatce w momencie gdy Chuck zagrał wyjątkowo wrednego chipa z backhandu, returnując serwis mojego partnera i ruszył do siatki z szybkością afrykańskiego drapieżnika (z chwilą gdy piłka wylądowała w okolicy kostek mojego partnera, pojawiła się u mnie pilna potrzeba przeżegnania się, mimo, że jestem Żydem). Mój partner, widząc jak Chuck szarżuje na siatkę, stracił głowę i wrzucił loba – zbyt krótkiego loba. Ze wszystkich przerażających uderzeń w repertuarze Chucka, smecz był zdecydowanie najbardziej przerażający. Moje szanse uniknięcia zderzenia z piłką były porównywalne z szansami na zostanie kanclerzem Austrii. Całe tygodnie po tym wydarzeniu nosiłem na brzuchu niebiesko – czarny znaczek wielkości i kształtu piłki tenisowej, tak wyraźnie wyryty na moim ciele, że gdy dobrze mu się przypatrzyłem byłem pewien, że mogłem odczytać na nim słowo Wilson.

Rezultat tego zdarzenia był prawdziwie dramatyczny dla mojej psychiki. Od tamtego momentu moje plany wygrania meczu w magiczny sposób przekształciły się w plany na zejście z kortu żywym. Byłem przestraszony, sparaliżowany i oczywiście całkowicie nieskuteczny. Nie sugeruję abyś przez cały mecz deblowy polował na swoich przeciwników. Nie jest to godne sportowca i prowadzi do nieprzyjemnych, pełnych wrogości meczów. Jednakże, trochę delikatnego onieśmielenia, legalnie i subtelnie użytego na przeciwnikach, może z pewnością odgrywać ważną rolę. Jeśli dostaniesz wysokiego woleja lub smecza w sytuacji gdy obydwaj przeciwnicy są na siatce, możesz dodać nieco więcej mocy grając pomiędzy nich lub w pobliżu ich stóp. Da ci to pewność, że piłka nie wróci, a dodatkowo siła w uderzeniu robi spore wrażenie na podświadomości przeciwników. Rywale mogą następnym razem nieco się usztywnić zdając sobie sprawę, że niewielka pomyłka z twojej strony może posłać piłkę tam gdzie będzie naprawdę bolało. Po prostu będą znacznie mniej chętni do utrzymania pozycji i instynktownego odgrywania twoich wolei.

Chuck Mc Kinley był, tak na marginesie, wspaniałym sportowcem, a jego metoda onieśmielenia nie była tak bezpośrednia i osobista jak podczas naszego meczu. Był on bardzo prostolinijnym i serdecznym zawodnikiem, który poruszał się szybko i mocno uderzał. Nawet jeśli nie celował bezpośrednio w ciebie, to piłki latały z naprawdę dużą prędkością, a wypadki się zdarzają. Każdy kto grał przeciwko niemu musiał wziąć to pod uwagę.

Jeśli podstawowym celem mądrego debla jest zdobycie siatki, dlaczego tak wiele par na amatorskim poziomie gra w ustawieniu obydwu par mających jednego zawodnika na siatce a drugiego z tyłu? Mimo, że wydaje się to przeczyć moim wcześniejszym argumentom, w pewnych wypadkach taka formacja ma nieco uroku. Kluczem takiego ustawienia jest fakt, że woleista może zagrać wszystko w swoim zasięgu a zawodnik z głębi może pokryć całą resztę. Rozegranie zwykle rozwija się w ten sposób, że zawodnicy z głębi grają wymianę a ich partnerzy na siatce się temu przyglądają. Cała akcja często kończy się wtedy gdy niedokładne zagranie z głębi dostaje się w zasięg woleisty, który znowu kończy wymianę zbijając woleja na rywala stojącego po drugiej stronie siatki.

Gdy ty i twój partner znajdziecie się w takiej sytuacji, pamiętaj że jeśli uda ci się znaleźć we dwóch na siatce, twoi przeciwnicy pozostają w ustawieniu jeden z tyłu, drugi z przodu, to zyskujesz wtedy zdecydowaną przewagę. Jeśli znajdujesz się za linią główną, walcz o to aby dołączyć do partnera przy siatce tak szybko jak to tylko możliwe. Dobrym sposobem aby tego dokonać jest zagranie loba nad przeciwnikiem przy siatce i atak do przodu. W przeciwnym przypadku zagraj tak głęboko jak to tylko możliwe aby wymusić krótszą odpowiedź i w ten sposób otwórz sobie drogę do siatki. Jeśli natomiast nie jesteś w stanie lub nie masz ochoty na atakowanie siatki, twój partner który też się tam znajduje powinien szukać pierwszej okazji na poacha – przejścia przez środek i uderzenia woleja w zawodnika zaraz po drugiej stronie siatki. To zwykle wystarcza do zakończenia punktu.

Gdy przeciwnicy dobrze returnują i masz problem z utrzymaniem serwisu w normalnym ustawieniu, spróbuj zmienić na ustawienie Australijskie. W tej konfiguracji serwujący staje bezpośrednio przy środkowym znaczku a jego partner staje przy siatce naprzeciw niego, po tej samej stronie linii środkowej. Na przykład serwując na stronę równowagi, zarówno serwujący jak i jego partner stoją na prawo od środka kortu. Serwujący powinien zaserwować przez środek (w T) i pokryć lewa stronę kortu. Jego partner jest natomiast odpowiedzialny za prawą stronę kortu. W przypadku normalnego ustawienia, sprawa krycia kortu przedstawiałaby się zupełnie odwrotnie. W tym momencie returnujący musi grać po linii w celu uniknięcia zagrania na osobę przy siatce. Dlaczego tenisiści zawsze nie stają w ustawieniu Australijskim? Dlaczego nie jest to normalne ustawienie? Ponieważ jest to geometrycznie mniej korzystne w stosunku do tradycyjnego układu. Returnujący może uderzyć piłkę mijając atakującego serwującego z większą łatwością w ustawieniu Australijskim, szczególnie gdy zaserwowano na zewnątrz. Dzieje się tak dlatego, że return poleci na krótszym dystansie przed minięciem biegnącego serwującego niż w przypadku returnu po krosie (charakterystycznego dla normalnego ustawienia). Mimo, że w ustawieniu Australijskim jest nieco trudniej serwującemu pokryć kort przy pierwszym woleju, taka formacja może być warta swojej ceny, gdyż returnujący musi zagrać odbiór w kierunku w którym nie czuje się w pełni komfortowo.

Podsumowując, oto kilka podstawowych zasad jakie należy brać pod uwagę chcąc być skutecznym w grze deblowej:

1.     Drużyna na siatce ma przewagę.
2.     Walcz o wysoki procent pierwszego serwisu.
3.     Staraj się ulokować obydwu partnerów razem na siatce. W przeciwnym wypadku obydwaj powinni stać na linii głównej.
4.     Unikaj bycia złapanym w strefie między linią serwisową a główną.
5.     Graj wszystkie trudne dla ciebie zagrania na przeciwnika który jest najdalej od siatki, celując w jego stopy gdy to tylko możliwe.
6.     Gdy nie wiesz co zrobić z piłką, graj przez środek kortu
7.     Przy wymianach wolejowych poruszaj się do przodu.

 

 

XVI Międzynarodowa Konferencja Tenisowa

„Szkolenie Tenisistów Wyczynowych”

Barcelona 2003
SPRAWOZDANIE

 

W dniach 19 – 22 kwietnia br. uczestniczyłem jako przedstawiciel PZT w Międzynarodowej Konferencji Trenerów, która odbyła się w stolicy Katalonii – a zdaniem organizatorów, w tenisowej stolicy Europy – Barcelonie. Naturalną koleją rzeczy ta 4-dniowa impreza, której program obejmował:

Dzień 1 – wykłady oraz pokazy praktyczne,

Dzień 2 – wykłady oraz pokazy praktyczne,

Dzień 3 – obserwacja meczów turnieju Seat Godo Open,

Dzień 4 – wizytację czołowych akademii tenisowych zlokalizowanych w aglomeracji    Barcelony,

stała się dla mnie okazją do pogłębionej refleksji i analizy tajemnicy sukcesów hiszpańskiej szkoły tenisa oraz próby wyciągnięcia wniosków dla działań podejmowanych w naszym środowisku tenisowym.

 

ZAWARTOŚĆ :

·        Emilio Sanchez Vicario, Luis Mediero: Podstawy sukcesu szkoły hiszpańskiej

·        dr Angel Ruiz Cotorro: Medycyna sportowa i zapobieganie kontuzjom

·        William „Pato” Alvarez: pokazowy trening na korcie

·        Paul Dorochenko: Zaawansowane technologie w służbie tenisistów wyczynowych

·        Sergio Casal, Emilio Sanchez: Wybrane aspekty gry deblowej

·        J. Porta, J. Forcades: cz. I Przygotowanie fizyczne i planowanie treningów

·        J. Porta, J. Forcades: cz. II pokaz na korcie

·        J. Bosch, E. Sanchez:  Prowadzenie zawodnika wyczynowego w cyklu ATP Tour

·        Xavier Segura: Sprzęt dla tenisistów wyczynowych – rakiety i naciągi

·        Tomasz Schefke: Akademie tenisowe – spostrzeżenia po wizytacji czołowych akademii tenisowych zlokalizowanych w okolicach Barcelony

 

Emilio Sanchez Vicario, Luis Mediero: Podstawy sukcesu szkoły hiszpańskiej

 

Pierwszy wykład dostarczył obiektywnych danych uzasadniających, że mówienie o „sukcesie hiszpańskim” nie jest bezpodstawne. Od 7 lat kraj ten posiada największą liczbę zawodników sklasyfikowanych w pierwszej 100-tce rankingu ATP, w minionym 2002 r. było ich 14. Hiszpanie dzierżą także palmę pierwszeństwa jeśli chodzi o liczbę zwycięzców i finalistów turniejów ATP. W ostatnich latach wielokrotnie zwyciężali w rozgrywkach o Puchar Federacji oraz po raz pierwszy w historii sięgnęli po Puchar Davisa.

Wykładowcy pokusili się także o analizę źródeł tych osiągnięć, których upatrują ich w:

  • tym, że młodzież ma na co dzień okazję do obcowania (obserwowania, trenowania) z aktualnymi mistrzami, którzy stanowią dobre wzorce do naśladowania, a dzięki częstym kontaktom przestają być abstrakcyjni a stają się bliscy, można by powiedzieć w zasięgu ręki, wręcz namacalni,
  • tym, że większość byłych mistrzów rakiety po zakończeniu kariery pozostaje w tenisie i trenuje następców,
  • tym, że pomimo braku formalnego wymogu posiadania licencji trenera dla podjęcia pracy w tym zawodzie byli zawodnicy potrafią poskromić swoje ego, „siąść na tyłku” i uczyć się – odpowiednie kursy prowadzi Federacja oraz RPT,
  • nastąpiła pewna unifikacja pracy trenerów w oparciu o system szkoleniowy słynnego „Pato” Alvareza, co pozwala na zachowanie ciągłości szkolenia przy zmianie trenera (system ten zaprezentował w Polsce Andrzej Sikorski podczas jednej z konferencji trenerów PSTT w Pruszkowie – być może istnieje potrzeba powtórzenia takiej prezentacji???),
  • stosunkowo duża liczba trenerów jeździ z zawodnikami na turnieje, ponieważ samo udzielanie lekcji nie jest aż tak dobrze płatne,
  • pogoda w Hiszpanii umożliwia grę na świeżym powietrzu przez okrągły rok,
  • poziom współzawodnictwa jest bardzo wysoki, także turniejów krajowych (na marginesie E. Sanchez zaznaczył, że jest wielkim zwolennikiem współzawodnictwa natomiast niezwykle krytycznie odniósł się do prowadzenia list rankingowych w kategoriach wiekowych do lat 12 i 14),
  • jakość treningu jest bardzo wysoka (do tematu jakości treningu wrócę jeszcze przy okazji omawiania pracy akademii tenisowych w Hiszpanii).

 

Drugi z zaprezentowanych nam wykładów poświęcony był Medycynie sportowej i zapobieganiu kontuzjom. Zamiast oficjalnego opiekuna reprezentacji daviscupowej Hiszpanii dr Angela Ruiza Cotorro pojawiła się w zastępstwie przedstawicielka jego kliniki. W swoim wystąpieniu pani doktor poruszyła dwa zagadnienia:

  1. ewaluacji – oceny lekarskiej i
  2. zapobiegania kontuzjom.

Ad. 1)

Przedstawiona problematyka ewaluacji w dużej mierze pokrywa się z zakresem kontroli medycznej realizowanej u nas w ramach okresowych badań lekarskich. Obejmuje ona m.in.:

-         ocenę rozwoju fizycznego (silne i słabe strony)

-         historię chorób

-         alergie, nietolerancje

-         badania antropometryczne, w tym składu ciała

-         badanie stomatologiczne

-         badanie laryngologiczne

-         badanie wzroku

-         badania układu krwionośnego, EKG

-         badania układu ruchu (kości, mięśni, stawów)

-         badania układu oddechowego.

Oprócz wymienionych rodzajów badań, w ramach opieki lekarskiej w ośrodku dr Cotorro prowadzi się następujące działania:

-         rozpoznaje się nawyki higieniczno-dietetyczne (rodzaj pożywienia, godziny posiłków),

-         uczy się picia przed, w trakcie i po treningu/meczu w małych ilościach ale często,

-         informuje się o konsekwencjach stosowania używek,

-         wdraża się do kontroli liczby godzin snu.

 

Ad. 2)

Ze względu na prawdziwą plagę kontuzji stawu barkowego w śród tenisistów zawodowych, prelegentka poświęciła znaczną część swojego wystąpienia właśnie temu problemowi. Zwróciła uwagę na to, że podczas wykonywania niezliczonych serwisów, zakończeniu uderzeń forhendowych i zagrywaniu wysokich bekhendów dochodzi do wielokrotnego ucisku/kompresji nerwu podłopatkowego unerwiającego staw barkowy. Stopniowo przeradza się to w chroniczną kontuzję tego stawu polegającą na niewystarczającej stymulacji włókien mięśniowych, za które „odpowiada” wspomniany nerw i ich zaniku/atrofii.

Jako profilaktykę lekarka zaleciła wzmacnianie mięśni tylnej strony barku, zwłaszcza rotatorów zewnętrznych i wewnętrznych stawu barkowego poprzez np.:

  • przyciąganie drążka wyciągu przedniego (element popularnych u nas urządzeń do treningu siłowego – tzw. atlasów) do brzucha,
  • ruch odwracania i nawracania w stawie barkowym przy zastosowaniu taśm elastycznych typu THERA.

  


 

Trzeci punkt programu pierwszego dnia konferencji stanowił pokazowy trening na korcie prowadzony przez „ojca tenisa hiszpańskiego”, wychowawcę wielu wybitnych zawodników i trenerów Williama „Pato” Alvareza.

Już na wstępie tej prezentacji padły kluczowe dla zrozumienia filozofii hiszpańskiej szkoły tenisa słowa: „nie jest ważne jak grasz/uderzasz piłki, ale jak odbierasz piłki rywala”, „ważniejsze jest, aby mieć dobrą równowagę niż dobre uderzenia”. Oznacza to, że Hiszpanie przywiązują wielką wagę do pracy nóg:

-         do szybkiego dobiegania do piłek,

-         do optymalnego ustawania się do  wykonania każdego uderzenia – zawsze za piłką, w doskonałej równowadze,

-         uważają, że do przodu należy poruszać się drobnymi, małymi kroczkami, a do tyłu dużymi krokami,

-         do tego, aby po uderzeniu, zwłaszcza wolejem lub smeczem, zawodnik szedł za piłką do przodu,

-         do tego, aby gonić rywala po korcie (co przejawia się np. w tym, że nawet w ćwiczeniach, w których trener nagrywa z kosza, zawodnicy są zachęcani do tego, aby każde uderzenie kierowali w inny narożnik),

-         wyznają zasadę: idąc do siatki musisz być pewny, że przeciwnik zrobi więcej kroków od ciebie, w przeciwnym wypadku najprawdopodobniej zostaniesz minięty,

-         uczą swoich wychowanków „dwukroku”, który przypomina nieco sposób poruszania się szermierzy.

Ćwiczenia, które następnie zademonstrował „Pato” z E. Sanchezem w roli zawodnika stanowiły przykłady praktycznej realizacji tej filozofii. Były to ćwiczenia zdumiewająco proste, można by nawet powiedzieć „surowe”, „prymitywne”. Trener, dysponujący dużą ilością piłek nagrywał je stosunkowo wolno (nie były to piłki szybkie) i w taki sposób aby samo wykonanie uderzenia nie stanowiło większego problemu (nie były to piłki płaskie, ale raczej o łagodnym, „podniesionym” torze lotu), natomiast wymagały one od ćwiczącego ustawicznej pracy nóg, np.:

  1. w prawo skos do tyłu (fh) – powrót w okolice znaku środka

w lewo skos do tyłu (bh) – powrót w okolice znaku środka

 

 

 

 

 


     
  1. w prawo skos do przodu (fh) – powrót w okolice znaku środka

w lewo skos do przodu (bh) – powrót w okolice znaku środka

 

  

 

 

 

 

 


 

                                                                                           

 

  1. w prawo skos do tyłu (fh) – powrót w okolice spojenia linii serwisowych

w lewo skos do przodu (wolej z bh) – powrót w okolice spojenia linii serwisowych

  

 

 

 

 

 

 

 

 


 

Tego typu ćwiczenia (bardziej pracy nóg) niż techniki uderzeń) stosowane są w różnych odmianach i kombinacjach – jak się później dowiedziałem – z żelazną konsekwencją, codziennie po około 30-35 min. w ramach porannych 2-godzinnych treningów na korcie. Sukcesy tenisistów hiszpańskich, a zwłaszcza prezentowany przez nich sposób poruszania się po korcie świadczą o tym, że są one niezwykle skuteczne.

 

 


 

Jako czwarty w pierwszym dniu konferencji wystąpił reprezentant Akademii Tenisowej Luisa Bruguery – Paul Dorochenko. W ramach tematu: „Zaawansowane technologie w służbie tenisistów wyczynowych”, zajął się:

1.      wybranymi aspektami organizacji procesu widzenia

2.      zastosowaniem trójwymiarowej analizy wideo firmy DARTFISH

 

ad. 1.

Ponieważ obserwacje kliniczne wykazały, że:

·        jeżeli pacjent spogląda na prawo to dysponuje większą siłą w prawej połowie ciała (analogicznie gdy spogląda w lewo lub do góry)

·        stabilizacja głowy, nawet bardzo osłabionym pacjentom, znacząco zwiększa ich możliwości operowania kończynami górnymi, oraz ułatwia powstanie siedzącemu,

wyciągnięto stąd następujące wnioski – zalecenia dla praktycznej pracy trenerskiej:

·        przedłużenie czasu utrzymania wzroku na piłce np. spoglądania do góry przy serwisie, spoglądania na prawo przy forhendzie, spoglądania na lewo przy bekhendzie

·        stabilizowanie głowy podczas wykonywania uderzeń

 

Jak podał wykładowca, duże korzyści z (za)stosowania tych wskazówek odniósł J.C. Ferrero.

 

ad. 2

Ze względu na niezwykle wysokie koszty oprogramowania (ok. 50 000,- EURO) firmy Dartfish, które jest pomocne przy analizie biomechanicznej techniki ruchów, pominę bardziej szczegółowy jego opis, tym bardziej, że sam wykładowca jedynie zasygnalizował jego możliwości.

 


 

Sergio Casal, Emilio Sanchez: Wybrane aspekty gry deblowej

 

Sergio Casal i Emilio Sanchez podzielili się doświadczeniami ze swojej wieloletniej, obfitującej w wielkie sukcesy, kariery deblowej.

Zwrócili uwagę na korzyści płynące z trenowania i startowania w grze deblowej:

·        daje możliwość wydłużenia kariery sportowej – łatwiej o to w deblu niż w singlu (ze względu na konieczność „krycia” tylko połowy kortu), co ma także znaczenie dla graczy rekreacyjnych,

·        rozwija serwis, woleja, refleks, return i tym samym jednocześnie pomaga w doskonaleniu gry singlowej,

·        daje możliwość gry po odpadnięciu z turnieju singlowego i zdobywania jakże ważnej dla każdego zawodnika wiary w siebie.

Podkreślili następujące cechy dobrze dobranej pary deblowej:

·        wzajemny szacunek, wiara w siebie, dobra komunikacja z partnerem,

·        uzupełnianie się pod względem technicznym i mentalnym,

·        dobre wzajemne poznanie się i zgranie się,

·        (wysoka) motywacja do gry deblowej.

Ponadto, biorąc pod uwagę swoje bogate doświadczenia, uważają, że:

·        w deblu większe znaczenie należy przypisać wysokiemu procentowi celnych pierwszych serwisów niż ich sile (mocy);

·        rolą serwisu jest umożliwienie dojścia do siatki i zagrania woleja powyżej wysokości taśmy siatki na stojącego przy siatce rywala lub skierowanie go (woleja) w korytarz;

·        zadanie dla returnującego to zagrać return pod nogi – zmusić do odbicia piłki poniżej wysokości taśmy siatki; raz po raz należy kierować return w korytarz;

·        przy break-pointach należy bardziej agresywnie returnować, ponieważ to na serwującym ciąży presja odpowiedzialności;

·        jako para odbierająca Sanchez-Casal mieli zwyczaj rozgrywać około 60% punktów z głębi kortu, natomiast pozostałe 30% (10% od razu spisywali na straty, jako wygrywające serwisy rywali) – jak wyraźnie podkreślili tych najważniejszych piłek – rozgrywali bardziej agresywnie, z dojściem do siatki;

·        zawodnik returnujący na stronie równowagi powinien mieć bardzo dobry return, być pozytywny i agresywny;

·        w deblu należy patrzeć zawsze przed siebie, nie odwracać się do tyłu;

·        w miarę możliwości nie należy pozwalać na odskok piłki – smeczować i wolejować z powietrza;

·        dobre pary deblowe cechuje wykorzystywanie możliwości kątowych i korytarzy deblowych;

·        ustawienie australijskie stanowi ciekawy sposób na zmianę rytmu gry, niezbędny jest jednak do tego bardzo dobry serwis;

·        grając przeciwko parze, która zbudowała „mur wolejowy” przy siatce należy stale zmieniać kierunek passing-shotów, np. po zagraniu przeciwnikowi na woleja z forhendu, kolejne minięcie powinno być na woleja z bekhendu lub na drugiego z rywali;

·        będąc przy siatce trzeba być szybkim i czujnym;

·        grając lobami należy pamiętać o tym, że podstawowy wariant stanowi lob na zawodnika stojącego po stronie bekhendowej, nie należy grać dwóch lobów pod rząd a jeżeli jest to konieczne to 2-gi lob powinien być skierowany na drugiego z rywali; ciekawą alternatywą jest „lob świeca” grany jak najmocniej w górę.      


 

J. Porta, J. Forcades: cz. I Przygotowanie fizyczne i planowanie treningów

 

W zakresie przygotowania fizycznego autorzy wyrazili pogląd, że większość znanych teorii rozwoju zdolności motorycznych – z uwagi na to, że mają swoje źródło w analizach dotyczących innych dyscyplin sportu – nie uwzględnia problemów i potrzeb tenisa. W związku z tym zachodzi potrzeba ich modyfikacji i adaptacji pod kątem wymagań naszej dyscypliny. Należy zwłaszcza pamiętać o tym, że tenis wymaga podejmowania ogromnej liczby decyzji, jest niezwykle różnorodny, należy do dyscyplin o tzw. nawykach otwartych – np. trzeba się liczyć z tym, że  zawodnik nie wykona podczas meczu dwóch takich samych forhendów, ponieważ nie pojawią się dwie absolutnie identyczne sytuacje i musi on być do tego odpowiednio przygotowany. Stąd, zdaniem wykładowców, powinno wynikać:

·        dążenie do powiązania w ćwiczeniach elementów technicznych, taktycznych, fizycznych i psychologicznych,

·        dążenie do wykonywania większości pracy nad rozwojem sprawności fizycznej na korcie (w praktyce jedynie siła jest rozwijana w większej mierze poza kortem, natomiast szybkość – na korcie i wytrzymałość – na korcie), dodatkowo uważają, że praca nad sprawnością fizyczną powinna być monitorowana (kontrolowana i dokumentowana),

·        uwzględnianie w przygotowaniu sprawnościowym znaczenia zapobiegania kontuzjom, które są plagą w tenisie; realizacja funkcji kompensacyjnej przygotowania fizycznego powinna polegać na: • dbałości o elastyczność mięśni brzucha i grzbietu (zwłaszcza lędźwiowych), • dbałości nie tylko o mięśnie biorące bezpośredni udział w dynamicznych ruchach ale także o mięśnie stabilizujące, mięśnie antagonistyczne, mięśnie głębokie, o usuwanie asymetrii, • dbałości o stan więzadeł i ścięgien poprzez stosowanie maszyn wibrujących, • dbałości o prawidłową postawę ciała w codziennym życiu (np. zwracanie uwagi zawodnikom na sposób siedzenia), stosowanie gimnastyki w wodzie (co ułatwia ćwiczenia i zapobiega kontuzjom),

·        dążenie, w rozwijaniu siły, do wzmocnienia całego ciała a nie tylko wybranych, najbardziej angażowanych podczas gry partii mięśniowych. Oprócz zajęć w siłowni z hantlami, sztangą i atlasem, stosują szeroko ćwiczenia z tzw. SWISS BALL, także ćwiczenia z gumami elastycznymi. Jeżeli tylko jest możliwość prowadzenia ćwiczeń siłowych na korcie to skwapliwie z niej korzystają. Mając na uwadze, że czas kontaktu piłki z rakietą jest niezwykle krótki – wynosi zaledwie około 5 milisekund – bardzo dużą wagę przywiązują do siły chwytu;

·        dążenie do systematycznego rozwijania antycypacji, zdolności do szybkich startów i równie szybkiego zatrzymania się na korcie, ponieważ zbyt wielu jest zawodników „szybkich lekkoatletycznie a wolnych tenisowo”,

·        położenie szczególnego akcentu na rozwijanie zdolności koordynacyjnych, zarówno na korcie, jak i poza nim, zwłaszcza  w okresie pomiędzy 4-16 rokiem życia, potem jest już bowiem bardzo trudno o znaczące postępy; Duże znaczenie koordynacji uzasadniono tym, że w tenisie bardzo ważna jest synchronizacja pracy mięśni (ich napinanie i rozluźnianie), ponadto dobra koordynacja oznacza zdolność kontroli ruchów i adaptacji do stale zmieniających się sytuacji,

·        dbałość od najmłodszych lat o wyrobienie nawyku systematycznego rozciągania się (stretchingu) przed i po treningu; zaznaczono, że rozwijanie gibkości nie jest, co prawda, dzieciom szczególnie potrzebne, natomiast posiadanie nawyku dbania o elastyczność mięśni bardzo przydaje się począwszy od wieku juniora; pośród ćwiczeń gibkościowych za niezwykle ważne uważają rozciąganie mięśnia dwugłowego uda i lędźwiowych, jako że mają one tendencję do skracania się.

 

W zakresie planowania wykładowcy za ważne uznali następujące zasady:

  • przed 16 rokiem życia dominują kryteria dydaktyczne (zawodnicy mają się jak najwięcej uczyć),
  • po 16 roku życia stopniowo coraz większego znaczenia nabierają kryteria wynikowe – dążenie do uzyskiwania znaczących rezultatów,
  • zawsze ważne jest przestrzeganie stopnia rozwoju biologicznego,
  • istotne jest, aby jak największa część pracy nad sprawnością fizyczną była wykonana na korcie, przy czym w zajęciach z juniorami większy nacisk kładzie się na objętość treningu a pracując z seniorami – na intensywność,
  • nie ma treningu o tej samej intensywność co mecz a maksymalną sprawność/gotowość startową można uzyskać tylko startując,
  • w rocznym planie szkoleniowym stosuje się klasyczny podział na accumulation of work (okres przygotowania ogólnego), transformation (okres przygotowania specjanego charakteryzujący się mniejszą objętością, większa intensywnością), realization (okres startowy)
  • nigdy nie należy zapominać, że ma się do czynienia (w pierwszej kolejności) z dziećmi, które (w drugiej kolejności) grają w tenisa

 

J. Porta, J. Forcades: cz. II pokaz na korcie

 

W trakcie pokazów praktycznych J. Porta zademonstrował ćwiczenia łączące pracę nad techniką i sprawnością fizyczną.

W pierwszej kolejności pokazał, że można znakomicie ćwiczyć wytrzymałość tlenową na korcie: dysponujący dużą ilością piłek trener był ustawiony plecami do siatki, na linii „T” (spojeniu linii serwisowych) i w wolnym tempie, wymagającym od zawodnika pracy jedynie z niewielką intensywnością (charakterystyczną właśnie dla rozwijania wytrzymałości tlenowej) dorzucał piłki z kosza (pozwalało to na bardzo precyzyjne dozowanie intensywności ćwiczenia). Wykładowca zaznaczył, że tego typu ćwiczenia są wykonywane przede wszystkim w okresie przygotowawczym. Natomiast im bliżej startów tym bardziej zawodnicy są poddawani ćwiczeniom, które zmuszają ich do podejmowania szybkich decyzji/reagowania, zmniejszana jest liczba piłek uderzanych w serii, zwiększana intensywność i wydłużane przerwy pomiędzy seriami. Wreszcie w samym okresie startowym ćwiczy się bardzo intensywnie, sporo jest ćwiczeń szybkości ramienia i szybkości poruszania się z piłką.

Odnotowałem także, że w akademii J. Porty:

·        innym często praktykowanym sposobem rozwijania wytrzymałości tlenowej na korcie jest gra 1 piłką, przy czym w przypadku popełnienia błędu zawodnik musi truchtem pobiec po zepsutą piłkę (ćwiczenie to przyczynia się do radykalnej redukcji liczby błędów i wzrostu koncentracji u trenujących zawodników),

·        z 4,5 - 5 h dziennie około 30-35 min. poświęcają na tzw. „easy play”, czyli grę w bardzo wolnym tempie, lekko, bez wysiłku, swobodnie, jakby wczuwając się w uderzenia, w celu – jak to określił wykładowca – „naoliwienia stawów”, aby opóźnić proces zwyrodnienia stawów,

·        pilnuje się, by zawodnicy nie wykonywali więcej niż 20 serwisów pod rząd (w celu redukcji niebezpieczeństwa wystąpienia urazu), zaleca się, aby ćwiczyć np. serwis + kilka uderzeń piłek dorzucanych lub dogrywanych z kosza,

·        wyciskanie sztangi jest traktowane jako nienaturalne, a ćwiczenie to lepiej jest wykonywać z hantlami,

·        również za nienaturalne uchodzi prostowanie nóg w stawie kolanowym ćwicząc w pozycji siedzącej na atlasie, za lepsze ćwiczenie uważa się przysiady z piętami opartymi na talerzu i w pełnym zakresie,

·        zawodnicy ćwiczą return z bardzo różnych pozycji w stosunku do siatki,

·        w nauczaniu i doskonaleniu decyzji taktycznych stosuje się następujące określenia: zielona piłka – przejdź do ataku ,

żółta / pomarańczowa piłka – wykonaj uderzenie neutralne,

czerwona piłka – wykonaj uderzenie obronne,

·        preferowana jest zasada, że poruszając się do przodu należy robić to krokiem podwójnym natomiast będąc zmuszonym do cofnięcia się – robić to krokiem krzyżowym,

·        zwraca się uwagę, aby w ćwiczeniach siłowych nie podnosić łokcia powyżej linii barków a szukać takich ruchów, w których łokieć jest poniżej barku np. na  triceps – unoszenie ramion z hantlami dołem, w tył i do góry,

·        stosuje się wspinaczkę  skałkową w celu wzmocnienia siły przedramion.


 

J. Bosch, E. Sanchez:  Prowadzenie zawodnika wyczynowego w cyklu ATP Tour

 

E. Sanchez podzielił się swoimi doświadczeniami z pracy ze swoją siostrą Arantxą, której trenerem został w 1997 r. (w rok po zakończeniu swojej kariery zawodniczej). Z tej prelekcji odnotowałem następujące wątki/zagadnienia:

 

·                    Sporo czasu razem z Arantxą poświęcili na doskonalenie dwóch elementów technicznych: wysokiego trzymania główki rakiety podczas zamachu oraz trafiania piłki przed sobą/z przodu; Jako trener dążył (z powodzeniem) także do tego, aby siostra znacznie lepiej czuła się w grze na wysokości ¾ kortu i ½ kortu, a nie tylko na linii końcowej, co cechuje wiele tenisistek.

·                    Z jego obserwacji wynika, że mężczyźni rywalizują głównie podczas meczów, natomiast kobiety walczą ze sobą 24 godziny na dobę, co oznacza, że tenis kobiecy jest związany ze znacznie większymi napięciami. Starał się to napięcie przynajmniej częściowo zredukować poprzez poszerzenie kręgu znajomych siostry i zwiększenie jej liczby koleżanek (nie miała ich pośród zawodniczek).

·                    Jeśli chodzi o znaczenie poszczególnych elementów wyszkolenia to zdaniem Emilio Sancheza w czołówce światowej wszyscy dysponują odpowiednim zasobem umiejętności technicznych i taktycznych, natomiast decydujące znaczenie mają praca nóg – 20 %, serce do walki – 20 % i psychika – 60 %.

·                    Zauważył, że tenis to taki szczególny sport, który ma zdumiewający wpływ na mentalność rodziców, co zilustrował następującym przykładem: jeśli dziecko wygra rejonową olimpiadę matematyczną to zazwyczaj rodzice nie myślą, że mają w domu Einsteina, natomiast jeśli wygra mistrzostwa regionu w tenisie, to najczęściej są przekonani, że oto mają Borisa Beckera;

·                    Jest to natomiast bardzo trudna dyscyplina sportu, w której występuje ogromna konkurencja. Sanchez wyraził opinię, że w czołowej setce tenisistów świata jest statystycznie miejsce dla 10 młodych zawodników z rocznika, podczas, gdy chętnych jest 4-5 tysięcy.

 

Następnie J. Bosch przekazał garść informacji na temat swojej pracy z C. Moyą. Z jego ust dowiedzieliśmy się, że:

·                    Carlosem opiekuje się obecnie zespół fachowców w składzie J. Bosch (travelling coach), J. Higueras (aspekty techniczno-taktyczne), J. Loehr (psycholog) oraz specjalista przygotowania fizycznego;

·                    Sam J. Bosch towarzyszący Moyi podczas turniejów jest byłym, niezłej klasy zawodnikiem, dobrym kolegą Carlosa, który może mu powiedzieć więcej niż ktokolwiek inny i wobec którego jest on także bardziej otwarty;

·                    Słabym punktem w grze C. Moyi był zawsze bekhend, czemu starają się zaradzić dwojako: z jednej strony próbują doskonalić to zagranie, a z drugiej przyjmować takie warianty taktyczne, które pozwalają „schować” to uderzenie;

·                    Robiąc podczas pojedynków turniejowych statystyki wygranych i przegranych piłek, w zależności od czasu trwania wymiany, stwierdzili, że grając krótsze wymiany Moya wygrywa więcej piłek, natomiast przy dłuższych wymianach (zwłaszcza w bardzo zaciętych meczach) pojawiał się strach i błędy. Stąd obecnie podstawowa dewiza w grze brzmi: w miarę możliwości rozstrzygać piłki trzema uderzeniami, kończąc forhendem.

·                    Przy swojej ogromnej waleczności i chęci wygrywania Carlos bardzo ciężko znosi porażki (zwłaszcza serie porażek) a jednocześnie trudno zmusić zawodnika czołówki światowej do analizowania meczów (m.in. nie lubi oglądać swoich meczów na wideo). J. Bosch pracuje nad tym, aby wyrobić u swojego przyjaciela postawę „Jeśli przegrałeś mecz, to nic takiego się nie stało a jedyne, co musisz zrobić to zastanowić się i pomyśleć, dlaczego?”

·                    Planując starty Bosch bierze pod uwagę: nawierzchnie, liczbę tygodni spędzanych poza domem, chęć swojego podopiecznego do gry w danych turniejach i stara się przy tym myśleć bardziej w kategoriach liczby meczów niż liczby turniejów. W 2002 roku Carlos spędził 40 tygodni turniejowych poza domem i rozegrał 80 meczów.

·                    Zapytany o to, który model pracy „trener + 1 zawodnik” czy „trener + grupa” uważa za lepszy, zwrócił uwagę na podstawową zaletę tego pierwszego wariantu – mianowicie w takim układzie trener ma więcej czasu dla podopiecznego – ale przyznał, że jest to jednocześnie rozwiązanie zdecydowanie droższe;


 

Xavier Segura (ekspert ds. rakiet i naciągów Hiszpańskiej Federacji Tenisa):

Sprzęt dla tenisistów wyczynowych – rakiety i naciągi

 

RAKIETY – PODSTAWOWE PARAMETRY

·                    ciężar/masa – im większa masa rakiety tym większą moc (siłę) można uzyskać ale za to trudniej taką rakietą operować (manewrować)

·                    balans/wyważenie rakiety – przy standardowej długości rakiety 68,5 cm, jeżeli ...

... punkt równowagi znajduje się na wysokości 34 cm – mówimy, że rakieta jest wyważona równomiernie, neutralnie,

... punkt równowagi znajduje się powyżej 34 cm – mówimy, że rakieta jest wyważona na główkę, co oznacza, że będzie ona „dawała” większą moc ale trudniej będzie nią operować (manewrować) i ją kontrolować,

... punkt równowagi znajduje się poniżej 34 cm – mówimy, że rakieta jest wyważona na rączkę (mniejsza moc, natomiast łatwiej nią operować i kontrolować),

·                    inercja/bezwładność rakiety – jest ściśle związana z dwoma poprzednio omówionymi parametrami

·                    twardość/sztywność rakiety – im twardsza rakieta tym większa moc uderzenia, natomiast im bardziej elastyczna rakieta tym większą uzyskujemy kontrolę nad uderzaną piłką,

·                    grubość/przekrój poprzeczny – im grubsza rakieta, tym większa moc a mniejsze czucie, natomiast im cieńsza rakieta tym większe czucie a mniejsza moc,

·                    długość – wydłużenie rakiety w stosunku do długości standardowej (68,5 cm) nie może przekraczać 4 cm; rakiety extra long pozwalają na uzyskanie większej mocy, większego pola optymalnego trafienia (sweet spot), zwiększają zasięg (a tym samym m.in. umożliwiają uzyskanie korzystniejszego kąta padania piłki przy serwisie), natomiast trudniej jest nimi operować (manewrować);

·                    wielkość powierzchni główki rakiety – im większa główka rakiety, tym większa moc i komfort gry, natomiast im mniejsza główka rakiety, tym większa kontrola nad piłką a mniejsza moc i mniejszy komfort gry;

 

STRUNY

·                    ilość – im więcej strun w rakiecie, tym większa ich trwałość a także kontrola nad piłką, im mniej strun, tym większa moc ale jednocześnie mniejsza trwałość (żywotność),

·                    materiał –                                                                                                                            struny naturalne: charakteryzują się większą elastycznością, dostarczają większej mocy, czucia i komfortu podczas gry, lepiej także utrzymują naprężenie i wchłaniają drgania,  natomiast cechuje je jednocześnie mniejsza trwałość i wysoka cena, strunami naturalnymi VPS Babolat gra Lleyton Hewitt,

struny sztuczne: są mniej elastyczne, gorzej trzymają naprężenie i gorzej absorbują drgania, natomiast mają też niepodważalne zalety, np. są lepsze jeśli chodzi o nadawanie piłce rotacji, dostarczają dużej mocy i lepszej kontroli nad piłką, co sprawia, że są obecnie stosowane przez większość zawodników;

·                    temperatura – im wyższa temperatura, tym większe powinno być naprężenie strun w rakiecie i odwrotnie – im niższa temperatura, tym mniejsze powinno być naprężenie strun;

·                    wysokość nad poziomem morza – im wyżej nad poziomem morza odbywają się zawody, tym większe powinno być naprężenie strun w rakiecie;

·                    rodzaj nawierzchni – im na szybszej nawierzchni będzie rozgrywany mecz, tym większe powinno być naprężenie strun w rakiecie i odwrotnie im wolniejsza nawierzchnia, tym zalecane jest mniejsze naprężenie strun, np. Alex Corretja grając na trawie w Houston miał rakiety naciągane z siłą 25/23 kg, natomiast podczas turnieju na kortach ziemnych w Barcelonie – 22/20 kg;

 

WYBÓR RAKIETY

Przy wyborze rakiety można się kierować następującymi wskazówkami:

·        jeżeli zależy nam na uzyskiwaniu dużej mocy to należy wybrać rakietę o średnim ciężarze, średniej twardości, średniej grubości i wyważoną na główkę,

·        jeżeli zależy nam na uzyskaniu dużej kontroli to powinniśmy wybrać rakietę o mniejszym ciężarze, wyważoną na rączkę, z cienką ramą, o mniejszej twardości i wpleść do niej struny o grubości powyżej 1,30 mm,

·        dokonując wyboru większej ilości rakiet należy się upewnić, że wszystkie mają idealnie równy ciężar i wyważenie,

·        przed ostatecznym wyborem rakiety nowego typu należy ją wypróbować mając wciągnięte struny z takim samym naprężeniu, jak w dotychczasowym modelu,

Następnie, dążąc do maksymalnego dopasowania rakiety do indywidualnych potrzeb zawodnika można uwzględnić następujące zalecenia:

·        jeżeli chcemy więcej mocy to przydatne będzie dodanie nieco ciężaru główce rakiety (np. poprzez naklejenie taśm ołowianych*) lub zmiana skórki rakiety z naturalnej na sztuczną (która jest lżejsza), co zmienia wyważenie w kierunku na główkę,

·        jeżeli chcemy uzyskać większą kontrolę oraz łatwość operowania/manewrowania rakietą to wskazane jest dodanie nieco ciężaru rączce rakiety, umieszczenie dodatkowego ciężaru po bokach główki rakiety, założenie skórki naturalnej (która jest cięższa) i przesuwa wyważenie w kierunku na rączkę,

·        jeżeli zależy nam na uzyskaniu jak największego czucia to pomocne będzie założenie strun wielowłóknowych (multifilament), naturalnych, gra bez tłumika drgań lub z bardzo prostym tłumikiem, założenie skórki naturalnej, założenie plastikowej wkładki na moście rakiety (praktykuje to czasami L. Hewitt stosując tak zmodyfikowaną rakietę w gemach returnowych).

Myślę, że czytelników zainteresują także pewne dane dotyczące sprzętu zawodowych tenisistów:

·        Carlos Moya: rakieta Babolat Pure Drive Team o ciężarze 299 g (bez strun, ze strunami jest ona o 18 g cięższa), długości 68,5 cm, wyważona na główkę (punkt równowagi na wysokości 37 cm, ze strunami na 38 cm), posiadająca 16 strun pionowych i 19 poziomych,

·        Tommy Robredo: rakieta Dunlop Max 300 G o ciężarze 335 g (bez strun), długości 70 cm, wyważona na rączkę (punkt równowagi na 31,7 cm), posiadająca 16 strun pionowych i 19 poziomych,

·        Juan Carlos Ferrero: rakieta Prince Graphite Triple Throat o ciężarze 323 g (bez strun), długości 70 cm, wyważona lekko na rączkę (punkt równowagi na 33 cm), posiadająca 16 strun pionowych i 20 poziomych,

·        Karim Alami: Babolat Pure Drive Team o ciężarze 368 g, długości 68,5 cm, wyważona na rączkę (punkt równowagi na 31,6 cm), posiadająca 16 strun pionowych i 19 poziomych,

·        Juan Balcells: rakieta Head o ciężarze 355 g, długości 70 cm, wyważona na rączkę (punkt równowagi na 30,5 cm), posiadająca 18 strun pionowych i 20 poziomych   

Ze względu na dużą ilość odbijanych piłek i częste naciąganie, rakiety zawodowców ulegają przyspieszonemu zużyciu. Czołówka potrzebuje od 40 – 70 rakiet rocznie. Dla przykładu Carlos Moya wymienia komplet 10 rakiet przy każdej zmianie nawierzchni.
AKADEMIE TENISOWE

Ostatni dzień konferencji przeznaczony był na wizytację wybranych akademii tenisowych zlokalizowanych w Barcelonie i w okolicy. Prezentacje poszczególnych ośrodków miały oczywiście charakter promocyjny. Relacjonując swoje obserwacje będę jednak zastanawiał się nie nad tym, którą akademię polecić ewentualnym zainteresowanym w Polsce ale raczej postaram się przeanalizować ciekawe strony ofert pod kątem tworzenia mocnych ośrodków szkolenia w naszym kraju.

Osoby myślące o stworzeniu akademii tenisowej na poziomie europejskim powinny wziąć pod uwagę następujące elementy: nazwę, lokalizację, obiekty, kadrę szkoleniową, ilość i jakość treningów, partnerów treningowych, atmosferę, wizerunek, koszty szkolenia

Nazwa

Ważnym elementem rozpoznawczym każdej firmy – także akademii tenisowej – jest jej nazwa. Akademie hiszpańskie firmują zazwyczaj nazwiska byłych lub aktualnych mistrzów rakiety: Academia Sanchez-Casal, Andres Gimeno High Competition School, Top Team – Bruguera, Bonasport – Manuel Orantes, Equelite – Juan Carlos Ferrero.

 Otoczenie/lokalizacja

Niewątpliwie dużym atutem ośrodka tenisowego z aspiracjami może być atrakcyjne położenie. Dla przykładu akademia Top Team L. Bruguery położona jest bardzo urokliwie, w górach. Z tego miejsca roztacza się piękny widok – panorama Barcelony. Z kolei akademia Riba Competicion, zlokalizowana w Centrum Przygotowań Olimpijskich koło Barcelony, imponuje ogromną ilością zieleni, w której człowiek znakomicie się czuje. Dużą przestrzeń i swobodę  odczuwa się także w akademii Sanchez-Casal o powierzchni 100 000 m2.

            Lokalizacja w Barcelonie i okolicach ma także tę zaletę, że w promieniu 50 km odbywa się ogromna liczba turniejów, które umożliwiają uczestnictwo we współzawodnictwie przez cały rok

Obiekty

Obiekty, które miałem okazję obserwować w akademiach, można podzielić na trzy kategorie:

  • szkoleniowe: korty, siłownie, boiska do gier (p. nożna, siatkówka plażowa, koszykówka, p. ręczna, unihokej), stadion lekkoatletyczny, salki do aerobiku, salki dydaktyczne, pomieszczenie do trójwymiarowych analiz biomechanicznych techniki uderzeń
  • rekreacyjne: baseny, pokoje wypoczynkowe (z wygodnymi fotelami ze skóry, stołem bilardowym i TV), taras z leżankami do opalania, pole golfowe, tereny do jazdy konnej
  • socjalne: noclegowe – internat, akademik; gastronomiczne – kawiarnia, restauracja, stołówka akademicka; szkolne – klasy, pomieszczenia do nauki

 

Wszystkie akademie tenisowe dysponują oczywiście znaczną liczbą kortów, od 10 w najskromniejszej pod tym względem Riba Competicion do 27 w Academia Sanchez-Casal. Standardem jest posiadanie co najmniej dwóch rodzajów nawierzchni: ceglanej i betonowej (hard court). Najbardziej różnorodne nawierzchnie posiada druga z ww.: 10 kortów ziemnych, 2 korty pokryte sztuczną trawą, 6 kortów pokrytych nawierzchnią „rebound ace” (Australian Open), 3 korty „decoturf” (US Open), 6 kortów o nawierzchni „green set”. Jedynie Riba Competicion dysponuje kortami krytymi, które umożliwiają czołówce tenisistów hiszpańskich optymalne przygotowanie się do turniejów halowych.

            Każda akademia dysponuje siłownią. Najbardziej zaimponowała mi ta, z której korzystają tenisiści w akademii PROAB – bardzo jasna, przestrzenna (wielkości kortu tenisowego z wybiegami), z supernowoczesnym wyposażeniem: zarówno do ćwiczeń siłowych (atlasy, sztangi, hantle), jak i do tzw. fitnessu (cykloergometry, bieżnie ruchome, ergometry wioślarskie).

            Jako, że do sportów uzupełniających względem tenisa zalicza się gry zespołowe to wszystkie akademie wyposażone są w stosowne boiska do gier. Moją uwagę zwróciły boiska do siatkówki plażowej w Academia Sanchez-Casal, na których grywa się także w tenis plażowy.

            Akademia PROAB i Andres Gimeno High Competicion School dysponują pięknymi salkami do aerobiku (z nagłośnieniem), które wykorzystywane są także do ćwiczeń imitacji uderzeń (z wykorzystaniem luster), ćwiczeń z psychologiem (yoga, trening relaksacyjny, trening wyobrażeniowy) itp.

            Academia Sanchez-Casal i Riba Competicion posiadają przestrzenne salki wykładowe z nagłośnieniem, rzutnikiem multimedialnym i ekranem.

            Top Team L. Bruguera i Andres Gimeno High Competicion School zakupiły za        50 000,- € i wspólnie eksploatują oprogramowanie firmy Dartfish do trójwymiarowej analizy wideo. Oczywiście każda z akademii posiada własne pomieszczenia, w których robione są zdjęcia do analiz

Kadra szkoleniowa

Prezentując swoją kadrę szkoleniową akademie kładą nacisk na to, że są to ludzie starannie wyselekcjonowani i zaangażowani w swoją pracę. Ponadto zwracają uwagę na doświadczenie zawodnicze swoich trenerów (np. Academia Sanchez-Casal zatrudnia 5 byłych reprezentantów daviscupowych), na ich wykształcenie (dyplomy USPTR, USPTA, RPT, federacji hiszpańskiej). Obok trenerów tenisa, regułą jest zatrudnianie specjalistów (z dyplomami wyższych uczelni) treningu kondycyjnego oraz współpraca z fizjoterapeutami, lekarzami, psychologami. Uprzywilejowana pod tym względem jest Riba Competicion, która ze względu na lokalizację w Centrum Olimpijskim ma łatwiejszy dostęp do naukowców w nim pracujących (m.in. fizjologa, biomechanika, dietetyka).

Z zainteresowaniem przeczytałem w broszurze Akademii Top Team, że każdemu zawodnikowi przydziela się trenera odpowiedzialnego/prowadzącego, który zajmuje się analizą i doskonaleniem jego umiejętności technicznych, kształtowaniem jego indywidualnego stylu gry, planowaniem startów, analizą i oceną wyników w zawodach oraz czynionych postępów. Jako szczególnie istotny element traktowana jest dobra współpraca trenera odpowiedzialnego ze specjalistą treningu kondycyjnego – ma ona służyć harmonijnemu rozwijaniu zdolności motorycznych i wkomponowaniu ich do rozwoju techniki i taktyki. Ważnym punktem w pracy trenerów są cotygodniowe spotkania całej kadry szkoleniowej poświęcone bieżącej analizie postępów zawodników

Trening

            Wybierając się na staż do akademii należy nastawić się na pracę o znacznej objętości, w granicach 4,5 – 5 godzin dziennie. Większa część (około 3 h) z tej puli godzin przypada oczywiście na treningi tenisowe (techniczno-taktyczne), jednak Hiszpanie przykładają ogromną wagę do treningu kondycyjnego i poświęcają mu sporo, bo około 2 godzin dziennie.

            Jeśli chodzi o jakość treningów to odnotowałem kilka godnych uwagi elementów: ramy organizacyjne, partnerzy oraz planowanie i dokumentacja. W akademii Sanchez-Casal 2-godzinny trening poranny ma następującą strukturę: 30 min. ćwiczeń indywidualnych z trenerem nagrywającym z kosza, 30 min. ćwiczeń wymian piłek z partnerem (zawsze w ruchu), 30 min. set sparringowy doskonalący grę serwis-wolej, 30 min. set sparringowy wg zwykłych zasad. Praktykuje się, co jest moim zdaniem dużą zaletą akademii i podnosi jakość treningu, częste zmiany partnerów treningowych, np. podczas jednego treningu gra się z trzema różnymi partnerami. Istotny element pracy akademii stanowi planowanie i dokumentacja pracy treningowej. Wielką wagę przykłada się do tego np. w akademii Andresa Gimeno. Trenerzy są zobowiązani do posiadania dzień wcześniej planu/konspektu wszystkich prowadzonych przez siebie treningów. Praca zawodników jest często monitorowana przy użyciu tzw. sport testerów. Wyraźnie inny charakter ma praca w okresie przygotowawczym, inny w przedstartowym i jeszcze inny w okresie startowym. Wyjeżdżając na turniej (w 80 % turniejów zawodnikom towarzyszy trener) zawodnicy mają przygotowane alternatywne programy pracy, które stosują w zależności od tego w jakiej fazie turnieju odpadną.

Kluczowe znaczenie dla powodzenia pracy treningowej z młodymi zawodnikami ma odpowiednia koordynacja zajęć sportowych ze szkołą. Dla przykładu w madryckiej Akademii SEK zostało to rozwiązane w następujący sposób: 8.00-10.00 trening, 10.00-16.30 szkoła, 16.30-19.00 trening. Dla zaoszczędzenia czasu zawodnikom praktykuje się prowadzenie zajęć szkolnych „na miejscu”, zatem do ich dyspozycji są zazwyczaj pomieszczenia do nauki – klasy szkolne

Sprzęt i wyposażenie

Standardowym wyposażeniem trenera na korcie są 2-3 kosze z dużą ilością piłek (500-600 piłek). Ponadto pracę na korcie urozmaicają, chętnie wykorzystywane przez trenerów, różnorodne pomoce dydaktyczne: pachołki, oznaczniki pól celowania, drabinki do ćwiczeń pracy nóg, tyczki, płotki, gumy elastyczne, skakanki, itp. O wykorzystaniu sport-testerów i techniki wideo już wspominałem

Partnerzy treningowi

Magnesem przyciągającym do akademii tenisowych zawsze są znane nazwiska zawodników, podparte odpowiednim miejscem na liście rankingowej ATP, WTA lub ITF bądź wizytówką w postaci występów w reprezentacji swojego kraju w rozgrywkach o Puchar Davisa lub Puchar Federacji. Mając takie atuty można przyciągnąć ambitnych, zdolnych, zdeterminowanych (oraz co równie ważne posiadających zamożnych rodziców lub sponsorów) zawodników. Pozwala to na zwiększenie liczby i różnorodności partnerów treningowych oraz stworzenie dobrej atmosfery do pracy – determinacja zawodników słono płacących za treningi jest ogromna.


* podstawowe systemy oklejania to: równomierne, np. 3 g (czubek rakiety) – 3 g (na moście) – 3 g (na rączce) lub 5 g (na czubku rakiety) – 5 g (na rączce) oraz jednostronne, np. 10 g na główce lub na rączce

[1] autor jest pracownikiem naukowym Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu, adres do korespondencji: AWF Poznań, ul. Królowej Jadwigi 27/39, 61-871 Poznań,  tel. 0(prefix)-61 / 8 35 51 35,


 

Taktyczne rozważania

Zwykle traktujemy taktykę jako sposób rozegrania meczu z określonym zawodnikiem. „Wiem jak z nim grać” – powie z satysfakcją niejeden tenisista. Czasem zdarza się pomyśleć o taktyce jako o stylu gry, jaki chcielibyśmy zademonstrować na korcie. Taktyka powinna być jednak czymś więcej, czymś co trenujemy wraz z techniką, ogólnym przygotowaniem fizycznym oraz treningiem mentalnym.

Sprawa wydaje się być dość oczywista. Jeśli skoncentrujemy się na technice w oderwaniu od taktyki, której ma służyć, to będziemy naprawdę świetni w uderzaniu piłek, ale niekoniecznie w wygrywaniu punktów. Jeśli trenując przygotowanie ogólne zapomnimy po co to robimy, to może się okazać, że biegamy maratony i zdobywamy laury w „spacerze farmera”, ale niestety nie potrafimy przejść pierwszej rundy w turnieju wojewódzkim. Dla odmiany jeśli będziemy się koncentrować wyłącznie na naszej psychice to może zdarzyć się i tak, że owszem, przez cały mecz zachowamy stoicki spokój i będziemy cieszyć się grą, ale niestety nie wynikami.

Dlatego warto zastanowić się nad tym, co tak naprawdę chcemy robić na korcie. Po co pojawiamy się na treningu rannym czy popołudniowym i w jakim celu jedziemy na turniej do Warszawy. Tego typu rozważania najlepiej rozpocząć od określenia ogólnych cech, jakimi ma się charakteryzować nasza gra. Mogą one brzmieć następująco:

-          Przejmuję inicjatywę i dyktuję warunki w tak wielu punktach jak to tylko możliwe.

-          Jestem odważny i podejmuję wszelkie wyzwania

-          Utrzymuję wysokie tempo rozgrywanych punktów (np. poprzez grę blisko linii końcowej).

Powyższe cechy to tylko przykłady. Każdy tenisista powinien wypracować swoją filozofię gry. Warto jednak wziąć pod uwagę fakt, że we współczesnym tenisie zawodnik jest tak dobry jak skutecznie potrafi wygrywać punkty i jak dobrze radzi sobie w nagłych, kryzysowych sytuacjach na korcie (zarówno w sensie wygrywania punktów z trudnych sytuacji podczas wymiany, jak i w sensie wyzwań związanych z rywalizacją). Z tego względu postawa pasywna i charakteryzująca się wyłącznie reagowaniem na to co robi przeciwnik, na dłuższą metę, z góry skazana jest na porażkę.

Aby ułatwić sobie sprawę, zawodnicy trenujący w grupie, mogą ustalić wspólną strategię gry. Następnie każdy z zawodników może nieco inaczej wcielać tę strategię w życie podczas meczów czy treningów. W jaki sposób? Stawiając sobie określone zadania.

Na przykład - grając z głębi:

-          gram długą piłką w czasie wymian, uderzając wysoko nad siatką

-          z zagrania kątowego gram również kątowo, nie pozwalając przeciwnikowi na zdobycie przewagi sytuacyjnej

-          nie zapominam o słabej stronie rywala

-          często zmieniam rotacją, szybkość i kierunek

-          gdy tylko dostanę krótszą piłkę, nie czekam na nią, idę na całość.

W ten sposób, po określeniu podstawowych cech gry, każdy zawodnik może ustalić charakterystyczne dla siebie zasady taktyczne dla wszystkich pięciu sytuacji na korcie.

Przy ustalaniu własnych założeń taktycznych warto pamiętać, że każda taktyka jest prosta jeśli posiadamy odpowiednie uderzenia. Przeanalizowanie swoich mocnych i  słabych stron może być pomocne przy decydowaniu się nad czym chcemy szczególnie intensywnie pracować. Podczas tej analizy dobrze jest spojrzeć na swoją grę nie tylko z widzenia techniki czy taktyki ale także przygotowania ogólnego i mentalnego.

Załóżmy, że zawodnik ma problemy z forehandem. Mało pewny forehand może być wynikiem jakichś uchybień technicznych, na przykład niedostatecznej rotacji tułowia przy uderzeniu lub nadmiernie usztywnionej ręki, czy w końcu niewłaściwego ustawiania się do piłki, spowodowanego słabą pracą nóg. Z drugiej strony ten sam problem może być spowodowany podejmowaniem niewłaściwych decyzji w czasie meczu. Być może tenisista gra z forehandu bardzo ryzykownie, decydując się na atak w sytuacji, w której jego powodzenie jest mało prawdopodobne. Być może zamiast starać się kończyć każdą akcję winnerem lepiej jest zdobywać część punktów kombinacją dwóch uderzeń np. approach shot + volley.

Może w końcu problem nie tkwi w technice ani taktyce. Zawodnik może mieć po prostu za słabe nogi, aby odpowiednio ustawić się do piłki lub jego praca nóg jest mało efektywna, gdyż przy uderzeniach nie wykorzystuje w pełni mocy mięśni pośladkowych.

Podczas naszej analizy nie powinniśmy zapominać również o sferze mentalnej. Może zawodnik wyolbrzymia niedostatki swojego forehandu i to hamuje go przed dalszymi postępami. Może starając się poprawić to uderzenie zmienia strukturę ruchu tak często, że nigdy nie może znaleźć właściwego czucia, albo próbuje całe uderzenie nadmiernie kontrolować, nie pozwalając swojemu ciału odnaleźć właściwej drogi wykonania danego uderzenia po uprzedniej wizualizacji.

Gdy już wszechstronnie przeanalizujemy swoje mocne i słabe strony, najlepiej jest się skoncentrować na tych mocnych i poświęcić im znacznie więcej czasu treningowego niż słabym. Wynika to z faktu, że nasza mocna strona to nasza broń i to dzięki niej będziemy wygrywać mecze. Oczywiście świetnie byłoby być doskonałym w każdym aspekcie gry, ale takich jak Roger Federer rodzi się naprawdę niewielu. Mając odpowiednią broń można zacząć wykorzystywać słabe strony przeciwnika. Gdy natomiast jej nie mamy, to wyłącznie reagujemy na to co zrobi przeciwnik.  A jak już wcześniej zostało powiedziane, taka postawa  na dłuższą metę się nie sprawdza.

Powyższa filozofia daje parę wskazówek co do sposobu przygotowania się do nadchodzącego spotkania. Rutyna przed meczowa powinna zawierać nie tylko ogólną rozgrzewkę organizmu oraz rozgrzewkę poszczególnych uderzeń ale także „rozgrzewkę” mentalną i taktyczną. Mentalnemu i taktycznemu przygotowaniu do meczów najlepiej służy określenie zadań na dany mecz. Można tego dokonać w dowolnej formie, jednakże najwygodniejszą jest wypełnienie formularza zadań meczowych, który można znaleźć w moim poprzednim artykule pt: „Turniejowe wyzwania – jak im sprostać?”.

Aby wynieść z meczu jak najwięcej wskazówek na przyszłość, ważne jest również dokonanie krótkiej analizy stopnia realizacji zadań, które sobie wyznaczyliśmy. Można ją oczywiście rozszerzyć o spostrzeżenia odnośnie gry swojej i przeciwnika aby w następnym spotkaniu z tą samą osobą, od samego początku mieć nad nią przewagę.

Jak jednak uzyskać przewagę gdy na początku meczu nie czujemy piłki? Aby wejść w uderzenie dobrzy zawodnicy zwykle uderzają z większą mocą i nieco większą rotacją zamiast zwalniać grę i wyłącznie trzymać piłkę w korcie pozwalając przeciwnikowi na granie z większą determinacją i pewnością siebie. Dodatkowym elementem, który może nam dać przewagę nad przeciwnikiem, szczególnie na kortach ziemnych, może być uwzględnienie w planie danego punktu dodatkowych uderzeń budujących akcję, przy czym uderzenie po krosie ma kluczowe znaczenie dla otwarcia kortu i zmuszenia przeciwnika do biegania. Nie wolno zapominać, że są dwa rodzaje zagrań krosowych (długi i krótki kros) i warto je w pełni wykorzystywać, tak aby siła i moc nie wykluczały różnorodności zagrań.

Podczas meczu z pewnością przydatna będzie ciągła analiza tego „co kto komu robi na korcie”. W chwilach gdy mamy czas się nad tym zastanowić, warto zadać sobie pytania: „Dlaczego przegrywam? Czy to dlatego, że on gra naprawdę dobrze, czy też moja gra nie jest wystarczająco efektywna tzn. gram zbyt krótką piłką, zbyt wiele neutralnych uderzeń, gram niewystarczająco agresywnie, jestem zbyt przewidywalny w swoich poczynaniach na korcie, zbyt rzadko trafiam pierwszy serwis, moje uderzenia atakujące po których idę na siatkę są zbyt krótkie, zapominam o lobach, dropshotach itd. Taka analiza pozwoli nam na skoncentrowanie się na zadaniu i skieruje nasze myśli na czekające nas zadania, nie pozwalając negatywnym emocjom na przejęcie kontroli nad naszym postępowaniem.

Aby jeszcze pełniej wykorzystać przerwy na zmianę stron, wskazane jest zastosowanie nieco innego przygotowania mentalnego przed gemami serwisowymi i returnowymi. Przed gemem serwisowym naszym zadaniem jest zrelaksowanie się, przystąpienie do rytuału przed serwisowego z jasnym umysłem, przy rozluźnionych mięśniach i z zaplanowanym punktem.

Przed gemem w którym będziemy returnować, dobrze jest się trochę „podpompować”, nastawić na szybką reakcję i walkę do upadłego o utrzymanie się w wymianie i zdobycie przewagi.  Naszym zadaniem jest więc pobudzić się i przygotować organizm do nadchodzących wyzwań.

Serwując, należy wziąć pod uwagę konieczność trzymania przeciwnika w ciągłej niepewności odnośnie rodzaju i kierunku serwisu. Nie należy jednak z tą różnorodnością przesadzać. Wystarczy co trzeci / czwarty serwis zagrać inaczej od naszego ulubionego aby nasz przeciwnik musiał zgadywać. Grając drugi serwis warto czasem zaryzykować, co może zniechęcić przeciwnika do grania agresywnych returnów.

Returnując, warto nastawić się na skuteczne zneutralizowanie pierwszego serwisu (np. przez pewny, długi i szybki return przez środek kortu) lub na bezlitosny atak ze słabszego drugiego serwisu.

Na koniec parę ogólnych wskazówek odnośnie naszego postępowania w chwilach gdy wygrywamy i przegrywamy. Gdy okoliczności nam sprzyjają i prowadzimy w meczu warto utrzymać korzystny dla nas stan poprzez utrzymanie tempa meczu, podtrzymywanie odważnej gry i koncentracji poprzez zastosowanie rytuałów i planowania punktów, oraz przejmowanie inicjatywy. Gdy przegrywamy, naszym zadaniem jest utrzymanie pozytywnego myślenia. Jedyne co możemy w takiej sytuacji zrobić to poczekać na „nasz moment” walcząc o każdy punkt, a gdy ten moment nadejdzie to zrobić wszystko aby skorzystać z nadarzającej się okazji. Przeciwnik musi wiedzieć, że jeśli będzie grał odrobinę gorzej niż w danej chwili to losy meczu się odwrócą.

Na podstawie wykładu Frantiska Zlesaka: „Taktyka gry singlowej” z Międzynarodowego Sympozjum Trenerów Tenisa w Poznaniu 2005r

Opracował Krystian Pfeiffer.  www.pfeifferteam.pl

STRATEGIE TRENINGOWE DLA MŁODYCH ZAWODNIKÓW

Jak wyzwolić „bogactwo” talentu ukryte w naszych podopiecznych

Mark Lovegrove, Australia

 

Jednym z najbardziej frustrujących momentów dla trenera i dla rodzica jest w chwila, w której młody zawodnik zaczyna grać zbyt zachowawczo w meczach turniejowych. Presja wygranej/przegranej zabija w nim ducha odkrywcy żądnego przygód.

W jaki sposób trener może odwrócić tą tendencję? Jakie strategie treningowe można zastosować aby sobie z tym problemem poradzić? Oto parę sugestii, na których efekty trzeba będzie trochę poczekać, choć na dłuższą metę są warte zastosowania.

Zakładając, że technika naszego zawodnika jest wystarczająco efektywna, podstawową przeszkodą do pokonania jest mentalne nastawienie tenisisty przed i w czasie trwania meczu. „Wejście w skórę” naszego zawodnika może pozwolić na szybkie zdanie sobie sprawy, że w przeciwieństwie do zwykłego sparringu, mecz turniejowy ma w oczach zawodnika o wiele większe znaczenie, a ostateczny wynik rozpatrywany jest w kategoriach sukcesu lub porażki. Na takim meczu są kibice i rodzice, a rezultat może decydować o statusie tenisisty w oczach kolegów, trenerów i władz związkowych. Presja związana z groźbą porażki staje się ogromna. Do tego dochodzi jeszcze czynnik poczucia własnej wartości i chęć bycia zwycięzcą wśród rówieśników, co wcale nie pomaga w pozbywaniu się wewnętrznych obaw. W rezultacie zawodnik staje się bardzo ostrożny, gra bezpiecznie i boi się popełnić błąd. Co trenerzy i rodzice mogą zrobić aby zmienić takie myślenie w postawę żądnego przygód odkrywcy?

Trener

 

A.      Sytuacje meczowe grane pod presją powinny zostać włączone w codzienny trening. Oto parę pomysłów:

·          W program treningowy wprowadzić tak wiele meczy singlowych i deblowych jak to tylko możliwe

·          Nadać meczom znaczenie tzn. każdy mecz powinien mieć jakiś cel np. wygranie dwóch gemów z rzędu

·          Wprowadzenie sytuacji pod presją np. jeśli popełnisz podwójny błąd serwisowy, to przegrywasz gema. Jeśli debel był spowodowany obawą przed błędem, wtedy warto zachęcić zawodnika by się rozluźnił i grał serwis z pozytywnym nastawieniem.

·          Zaczynaj gemy od różnych wyników np. 15-40 przy swoim serwisie lub po 5 w tiebreaku. Zobacz co się stanie.

·          W czasie każdej wymiany musisz zagrać choć raz forehand po krosie lub backhand slice. Czy twoi zawodnicy robią to, czy może coś ich powstrzymuje?

Jeśli w stresującej sytuacji pojawią się nieudane zagrania, trener powinien tak szybko jak to tylko możliwe, zapytać zawodnika jak dane uderzenie powinno być zagrane w tej sytuacji np. jeśli podczas wymiany udało się zawodnikowi otworzyć kort, trener mógłby zapytać „dlaczego zagrałeś z powrotem na przeciwnika?” Natychmiastowa reakcja trenera jest niezbędna!

B.       Gdy już uwzględnimy sytuacje meczowe w codziennym treningu, warto zachęcić naszego podopiecznego do grania nowo poznanych uderzeń pod presją wyniku. Trener powinien zwrócić uwagę zawodnika na to, że różne uderzenia mają konkretny cel i powinny być stosowane w chwili gdy nadarzy się ku temu okazja. Oto kilka dalszych pomysłów:

 

·                     Podczas tego gema chciałbym abyś odpowiadał na jego slice serwis tym topspinem z forehandu, który ostatnio trenowaliśmy. Jeśli tego nie zrobisz, to zabiorę ci punkt. Jeśli natomiast spróbujesz zaatakować siatkę po serwisie i wygrasz piłkę, to dostaniesz punkt bonusowy.

·                     Gra singlowa do 10 punktów. Jeśli zagrasz winnera lub asa, zdobywasz od razu 2 punkty. Jeśli zrobisz podwójny błąd serwisowy, tracisz ze swego dorobku jeden punkt. Zachęci to zawodnika do bardziej zdecydowanej gry.

·                     Każdy zawodnik ma zagrać podczas wymiany z głębi kortu 3 razy poza linię serwisową, zanim rozpocznie rozgrywanie punktu. Od tego momentu żadne zagranie nie może wylądować po tej samej stronie kortu co poprzednie. To ćwiczenie jest dość trudne i wymaga sporo cierpliwości trenera i zawodników, może jednak pomóc podopiecznym wypracować nowe metody wygrywania punktów.

·                     Zawodnicy rozgrywają mecz singlowy zwracając uwagę na to gdzie posyłają swoje zagrania i jakich rodzajów uderzeń używają. Pod koniec wymiany trener zwraca uwagę jakich schematów gry użyli zawodnicy i pyta ich czy mogliby rozegrać tą wymianę inaczej. Podczas następnych wymian, trener zwraca uwagę, czy jest jakaś poprawa w sposobie wykonywania uderzeń i rodzaju podejmowanych decyzji.

C.       Całą uwagę powinno się teraz skoncentrować na następnym meczu turniejowym. Trener powinien dać zawodnikom zadanie na którym mogliby się skupić np.: chciałbym abyś dłużej w wymianach utrzymywał wymiany po krosach, zamiast zbyt wcześnie i często atakować po linii i tracić zbyt wiele punktów. Warto zrobić to kilkukrotnie podczas paru turniejów aby zaobserwować rezultaty. Trener powinien zachęcić zawodnika by myślał nieszablonowo i próbował czegoś innego, gdy to co robi nie przynosi pożądanych rezultatów. Coach powinien być również optymistycznie nastawiony i w sposób konstruktywny uświadamiać, że bez testowania nowych rozwiązań metodą małych kroków, trudno jest dojść do czegokolwiek wielkiego. Jeśli „nowe” uderzenia zaczynają pojawiać się w meczach turniejowych, to zawodnik jest na dobrej drodze do polepszenia swojej gry. Jeśli nie, to nadal warto kontynuować nasze oddziaływanie. Nie powinniśmy tego traktować w kategoriach porażki, gdyż przynajmniej robimy coś aby poprawić grę naszego podopiecznego.

D.      Na następnym treningu można przedyskutować to co działo się na meczu. Czy te uderzenia po krosie zdały egzamin? Jeśli nie to dlaczego? Trener powinien poszukiwać sposobów by stworzyć na treningu warunki, którym zawodnik będzie musiał stawić czoło podczas meczu.

Rodzic

Wsparcie ze strony rodziców, w procesie wprowadzania modyfikacji i ulepszeń w grze, ma kluczowe znaczenie. Nie powinni oni nakładać na swoje dziecko presji w aspekcie wygrywania czy przegrywania, powinni natomiast skoncentrować się na postępach w jakości gry pociechy. Niezależnie od wyniku, nawet jeśli będzie to 0-6 0-6, może wyniknąć z takiej  postawy coś dobrego. Jeśli młody tenisista spróbował poprawić jakieś aspekty swojej gry to jest „zwycięzcą”. Z chwilą gdy presja nie będzie dotyczyła wyniku, zawodnik będzie bardziej rozluźniony i będzie miał więcej chęci by spróbować czegoś nowego w swojej grze.

Najważniejszym przesłaniem jakie płynie z tego podejścia jest to, że nic nie zyskamy i niczego nie odkryjemy jeśli jako trenerzy i rodzice nie damy zawodnikom wszelkich możliwych okazji do eksperymentowania z różnymi sposobami rozgrywania poszczególnych piłek i całych meczów. Gdy mecz jest rozgrywany, zawsze będziemy mieli do czynienia z presją, nie chcemy jednak aby ta presja zdusiła chęć odkrywania możliwości jakie niesie ze sobą gra. Chcemy aby młodzi tenisiści grali i cieszyli się tą grą. Jako trenerzy i rodzice powinniśmy stworzyć atmosferę sprzyjającą ujawnieniu się bogactwa talentu, tkwiącego w naszych podopiecznych.

Tłumaczenie Krystian Pfeiffer ( www.pfeifferteam.pl )
 

Polecane strony:

www.atptennis.com - www.sonyericssonwtatour.com - www.pzt.pl - www.tenis-warszawa.pl


P O W R Ó T